:))))))))))))))))))

    • md0512 Re: :)))))))))))))))))) 17.01.05, 19:59
      Zakonnica ucząca dzieci w szkole religii zadała im pytanie:
      - Kiedy człowiek umiera i idzie do nieba, to która cześć ciała idzie najpierw?
      Mała Ania podnosi rękę i mówi:
      - Wydaje mi się, że to będą ręce.
      - Dlaczego uważasz, że to są ręce - docieka zakonnica.
      - No, bo jak człowiek się modli, to trzyma ręce złączone i wyciągnięte przed
      sobą i Pan Bóg bierze tak te ręce i dlatego uważam, że to ręce idą pierwsze.
      - Wspaniała odpowiedź - chwali ją zakonnica.
      W tym momencie zgłasza się mały Jasio.
      - Siostro, wydaje mi się, że to będą nogi.
      Zakonnica spojrzała na Jasia z najdziwniejszym wyrazem twarzy, jaki umiała
      zrobić i pyta:
      - Jasiu, powiedz nam, dlaczego tak uważasz.
      - Bo ostatnio, jak wszedlem do sypialni rodziców w nocy, mama miała nogi w
      górze i krzyczała "Boże, dochodzę!", i gdyby tata jej nie przyszpilił, to byśmy
      ją stracili, biedaczkę.
    • md0512 Re: :)))))))))))))))))) 17.01.05, 20:00
      Sex jest jak nike (just do it)
      Sex jest jak coca-cola (enjoy ! )
      Sex jest jak pepsi (ask for more)
      Sex jest jak samsung (everybody is invited)
      Sex jest jak peugeot (zaprojektowany by cieszyc)
      Sex jest jak tpsa (laczy nas coraz wiecej)
      Sex jest jak philips (lets make things better)
      Sex jest jak plus (zmieniamy swiat na plus)
      Sex jest jak era (t<aaaa>k, t<aaaa>kkk......)
      Sex jest jak jogobella (rozkosz extra dużego...)
      Sex jest jak prusakolep (kusi, wabi, neci)
      Sex jest jak o.b. (ok)
      Sex jest jak redbull (dodaje skrzydeł )
      Sex jest jak milka (daj się skusić)
      Sex jest jak mars (krzepi)
      Sex jest jak snickers (na co czekasz?)
      Sex jest jak guma orbit (zmniejsza ph w ustach )
      Sex jest jak margaryna kasia (pieczenie to tyle radości)
      Sex jest jak bmw (radość z jazdy)
      Sex jest jak chupa ch (musisz je lizać !)
      Sex jest jak kurs nurkowania (wejdź głębiej)
    • md0512 Re: :)))))))))))))))))) 17.01.05, 20:02
      List osoby poszkodowanej w wypadku przy pracy, nadesłany do zakładu ubezpieczeń
      jako odpowiedź na prośbę o udzielenie bliższych informacji dotyczących
      okoliczności wypadku:

      Szanowni Państwo!

      W raporcie z wypadku jako przyczynę wypadku podałem: "próba samodzielnego
      wykonania pracy". W liście stwierdzili Państwo, ze powinienem podać pełniejsze
      wyjaśnienie. Sadze, ze poniższe szczegóły będą wystarczające. Jestem z zawodu
      murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego, trzypiętrowego
      budynku. Kiedy zakończyłem prace, stwierdziłem, ze mam ponad 150 kilogramów
      cegieł porozrzucanych wokoło. Zdecydowałem nie znosić ich na dół pojedynczo,
      lecz spuścić je na dół w beczce, używając liny na bloku przytwierdzonym do
      ściany na trzecim piętrze budynku. Po zabezpieczeniu liny na dole wszedłem na
      dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowana cegłami. Potem zszedłem na dół i
      odwiązałem linę, a następnie, trzymając ja mocno, zacząłem powoli opuszczać 150-
      kilowy ciężar. W raporcie o wypadku napisałem, ze ważę 80 kilogramów. Możecie
      sobie Państwo wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do
      góry - strąciłem orientacje, nie puściłem jednak liny. Nie musze dodawać, ze
      ruszyłem do góry w raczej szybkim tempie, po ścianie budynku. W połowie
      drugiego pietra spotkałem się z opadająca beczka - to tłumaczy pęknięta czaszkę
      oraz złamany obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem
      gwałtowne wciąganie, nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie
      weszły w blok. Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie nadal trzymać
      mocno linę pomimo bólu i ran. W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o
      ziemie. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona
      cegieł beczka ważyła już tylko 25 kilogramów. Przypominam, ze ja ważę 80
      kilogramów, wiec w tej sytuacji zacząłem gwałtownie spadać, i w połowie
      drugiego pietra ponownie spotkałem się z beczka, która tym razem wznosiła się
      do góry. W efekcie mam pęknięte kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to
      opóźniło mój upadek na tyle, ze odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos
      cegieł - złamane tylko trzy zebra. Z przykrością musze stwierdzić, ze gdy
      leżałem obolały na cegłach, nie mogłem wstać, ani się poruszać, a ponadto
      przestałem trzeźwo myśleć i puściłem linę. Pusta beczka ważąca więcej niż lina,
      spadla na dół i połamała mi nogi. Mam nadzieje, ze udzieliłem Państwu
      wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej
      sprawie. Teraz już Państwo zapewne rozumieją, w jakich okolicznościach wydarzył
      się mój wypadek.
    • md0512 Re: :)))))))))))))))))) 17.01.05, 20:03
      Jasiu ma urodziny.
      Przychodzą wujkowie. Jasiu mówi:
      - Mamo przyszli wujkowie. MAMA MÓWI
      - Mówi sie wujostwo Jasiu.
      PÓŻNIEJ PRZYCHODZĄ kuzyni.
      - Mamo przyszli kuzyni.
      - NIE mówi sie kuzyni tylko kuzynostwo .
      Później przyszli dziadkowie
      - MAMO PRZYSZŁO DZIADOSTWO.
    • ins-ka Re: :)))))))))))))))))) 17.01.05, 21:17
      Rozmawia dziadzio z wnuczkiem:
      - Wnusiu, jak sie nazywa ten niemiec co mi wszystko chowa?
      - Altzheimer dziadziusiu, Altzheimer!
    • coobad Re: :)))))))))))))))))) 03.02.05, 00:17
      [autentyczne z PG - sam słyszałem]

      Wykładowca w pewnym momencie wykładu:

      - no bo, proszę państwa, kobieta naukowiec to jest jak świnka morska:
      ani świnka, ani morska!

      PS. bez urazy, no i wątek SUPER, warto go odświerzyć
Pełna wersja