Kobiety kochają naprawdę....

05.02.05, 11:22

a mężczyźni tylko pożadają. Stąd tyle rozwodów.
Przeczytałam w jednym z postów.
Ja chyba jestem marzycielką, bo wierzę w miłość wzajemną...A co Wy o tym sądzicie?

Pozdrawiam smile)
ewa

"życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
    • anula001 Re: Kobiety kochają naprawdę.... 05.02.05, 11:41
      eee, cos mi nie pasuje, kobiety przeciez tez pozadaja. milosc to mix wielu
      uczuc i emocji. pozadanie, zainteresowanie, troska, oddanie, namietnosc...
      Oczywiscie sa ludzie, ktorzy myla sex z miloscia, ale wynika to chyba troche z
      niedojrzalosci, troche z checi potwierdzenia wlasnej atrakcyjnosci, troche z
      obawy...
      Ja tam wierze i wiem, ze mozliwa jest milosc, taka pelna, ze wszystkimi
      odcieniamismile
      • eevvaa Re: Kobiety kochają naprawdę.... 05.02.05, 11:50

        Masz rację Anulo, ja też wierzę, ale to skąd te rozwody? Mężczyźni tłumaczą się,
        że jeden skok w bok o niczym nie świadczy, a kobiety jednak raczej kierują się
        uczuciem ( rzadziej tylko tzw.pożądaniem).
        Szybciej się decydują na wybór tego jednego ( mniej są kapryśne przy
        wybieraniu), łatwiej się przywiązują. Mężczyznom czasami trudno podjąć decyzję,
        którą mają wybrać. smile

        ewa smile

        "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
        • anula001 Re: Kobiety kochają naprawdę.... 05.02.05, 14:16
          ale czy rozwody sa tylko przez niewierynch mezow?? nie demonizowalabym tak winy
          panow, owszem czasem ich nie rozumiemy, ale przeciez sa tez rozwody bo
          kobieta 'nawalila' i nie mysle tylko zdradzie.

          A jesli chodzi o zdecydowanie - kurcze to znowu na jakis stereotyp mi wyglada -
          znam zdecydowane kobiety i niezdecydowanych mezczyzn, i na odwrot. Znam
          niekaprysne babki, i panow co to jak raz dziennie focha nie strzela to dzionek
          nie zaliczony. To wszytsko kwesta charakteru, osoboswosci, nawykow itd.
          • eevvaa Re: Kobiety kochają naprawdę.... 05.02.05, 17:31

            Anulo ja tez nie lubie szufladek, ale tak z życiowych obserwacji widzę, ze
            jednak chyba to męzczyźni częściej zdradzają, odchodzą do młodszej - na pewno
            też nie brakuje takich kobiet smile. Możliwe, że zależy to od środowiska w jakim
            się obracamy smile
            ewa

            "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
    • md0512 Krótko i zwięźle... 05.02.05, 15:05
      Cześć !!

      1. Zdrada to najbardziej obrzydliwa rzecz jaką można zrobić współmałżonkowi. W
      szczególności godne potępienia jest postępowanie mężczyzny, który opuszcza żonę
      i dzieci dla młodszej atrakcyjniejszej kobiety. Zdradę można wytłumaczyć gdy w
      małżeństwie kobieta jest przez męża krzywdzona (może nie mieć wystarcająco dużo
      siły żeby wystąpić o rozwód).
      2. Miłość polega głównie na wzajemności. Szczęście osiągniemy dopiero dając
      uczucie drugiej osobie i w zamian otrzymując jej odczucie szczęścia.
      3. Rozwody... Cóż, mogą trafić na siebie dwie osoby które, mówiąc językiem
      informatyków, są niekompatybilne. Choćby nie wiem jak by się starali - opisana
      wzajemność nie nastąpi. To ma podłoże w znaczniej różnicy charakterów,
      upodobań, podejścia do życia, do spraw kluczowych.
      Teraz jeszcze pytanie - jaki rozwód - czy ucieczka do innej i ponowny ryzykowny
      związek czy może rozstanie w zgodzie i z twarzą?
      • coobad Re: Krótko i zwięźle... 05.02.05, 15:28
        tutaj bym polemizował...

        takie podejście jest, wybacz, ale mocno ortodoksyjne i idealistyczne.

        1. co powiesz o sytuacji, kiedy oboje dogadują się i kochają, jednak mają
        kłopoty z seksem (np. jedno się nie zgadza a drugie potrzebuje...)

        2. nie wierzę, żeby kochający i kochany mężczyzna opuszczał idealną i kochaną
        żonę dla młodszej... małżeństwo (związek) to pewien układ: jeśli nie funkcjouje
        jego POŁOWA, to w moim odczuciu nie działa CAŁOSĆ! nie postuluję programowej
        niewiernosci! mam na myśli sytuacje wyjątkowe (a takich, niestety, jest
        większość! hi hi)

        3. niekompatybilne połówki to rzadko ślub biorą..hi hi.
        no a jak niekompatybilność wyjdzie w tzw. międzyczasie? to do końca życia oboje
        mają być nieszczęśliwi?!
        • md0512 Re: Krótko i zwięźle... 05.02.05, 15:41
          Cześć !!

          coobad napisał:

          > tutaj bym polemizował...
          >
          > takie podejście jest, wybacz, ale mocno ortodoksyjne i idealistyczne.
          big_grin Może trochę idealistyczne, ale życie dalekie jest od ideału...

          > 1. co powiesz o sytuacji, kiedy oboje dogadują się i kochają, jednak mają
          > kłopoty z seksem (np. jedno się nie zgadza a drugie potrzebuje...)
          Mysle, że w związku dwojga seks nie jest najważniejszy.

          > 2. nie wierzę, żeby kochający i kochany mężczyzna opuszczał idealną i kochaną
          > żonę dla młodszej... małżeństwo (związek) to pewien układ: jeśli nie
          > funkcjouje jego POŁOWA, to w moim odczuciu nie działa CAŁOSĆ! nie postuluję
          > programowej niewiernosci! mam na myśli sytuacje wyjątkowe (a takich, niestety,
          > jest większość! hi hi)
          Zdradę należy postrzegać jako skutek rozpadu związku uczuciowego a nie jego
          przyczynę. Jednak tym skutkiem najpierw powinien być rozwód (rozstanie).

          > 3. niekompatybilne połówki to rzadko ślub biorą..hi hi.
          > no a jak niekompatybilność wyjdzie w tzw. międzyczasie? to do końca życia
          > oboje mają być nieszczęśliwi?!
          Czasem biorą...
          W jakim międzyczasie (trochę nie rozumiem)?
          • coobad Re: Krótko i zwięźle... 05.02.05, 22:03
            no taki międzyczas pomiędzy ślubem a kostnicą.. he he że tak powiem...

            no bo na pierwszy rzut oka nie wszystko widać... albo widać i przez kilka lat
            można to znosić a po jakimś czasie (i nie mam tu na myśli 2 miesięcy wink moze się
            okazać, że to co było do zniesienia u partnera, prowadzi np. do alienacji
            ,patologii, niemożnosci porozumienia w ISTOTNYCH kwestiach...

            wtedy to może nie być np. kwestia miłości czy wyrozumiałosci ale znacznie
            ważniejsza: znęcanie, przemoc fizyczna, wypaczone podejście do wychowania dzieci
            (np. skrajna dewocja, wojskowy dryl,...) czy reakcja np. na śmierć jednego z
            rodziców, podejście do pieniędzy i statusu społecznego (np. żona nie wybacza
            mężowi degradacji czy utraty pracy albo przejścia na emeryturę albo rentę...)
            czy choćby alkoholizm!

            mozna kochać taką osobę, i jednocześnie nie być w stanie utrzymywać z tą osobą
            związku!!!

            jednym słowem, mogą ujawnić się niespodziewanie (albo wykształcić w przeciągu
            lat - np. na skutek wstrząsu) takie cechy charakteru, które pozostawały w
            ukryciu albo nie były obecne w ogóle, a uniemożliwiaja porozumienie!

            co Ty na to?

            a co do seksu, to wierz mi albo nie - ale znam wiele związków ludzi
            wykształconych i na poziomie, na związku których seks zaważył!
            pomimo zgodności we wszystkich pozostałych kwestiach!
            jest to bardzo ważny składnik charakteru - jednak zawsze składnik! i jeśli oboje
            "pasują do siebie" i kochają się, może to czasem nie wystarczyć!

            (to tak z obserwacji otaczającego świata prez quirkyalone'a..hi hi smile
            • anula001 Re: Krótko i zwięźle... 06.02.05, 01:04
              > mozna kochać taką osobę, i jednocześnie nie być w stanie utrzymywać z tą osobą
              > związku!!!

              Mozna kochac, i to bardzo i wiedziec ze pomimo milosci nie mozna z ta osoba
              dalej tworzyc zwiazku bo to dyestrukcyjne uczucie...
        • eevvaa Re: Krótko i zwięźle... 05.02.05, 17:40
          coobad napisał:


          > Witam Ciebie Coobad!!
          >
          > 1. co powiesz o sytuacji, kiedy oboje dogadują się i kochają, jednak mają
          > kłopoty z seksem (np. jedno się nie zgadza a drugie potrzebuje...)


          > nie zgodzę się z Tobą, że się kochają moim zdaniem jedno wyklucza drugie. Jak
          jest prawdziwe uczucie to nie rozdziela się tych spraw smile

          z innymi punktami się zgadzam smile

          POzdrawiam smile

          ewa

          "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
      • eevvaa Re: Krótko i zwięźle... 05.02.05, 17:34

        Witam Ciebie MD!

        cieszę się, że są tacy mężczyźni, którzy w ten sposób myślą tzn, że nie jestem
        utopistką smile
        Pozdrawiam smile
        ewa

        "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
        • pacio Re: Krótko i zwięźle... 05.02.05, 18:55
          Utopia ?
          Undergrunt !
    • mirrormirror Re: Kobiety kochają naprawdę.... 06.02.05, 11:20
      Mężczyźni też kochają,ale inaczej to trochę okazują,kobiety są bardziej
      wylewne,okazują emocje itd.
      Ale uważam,że zawsze trzeba patrzeć na czyny drugiego czlowieka,co z tego że
      mówi ze kocha skoro notorycznie zdradza albo nie szanuje? I działa to w dwie
      strony.
      • eevvaa Re: Kobiety kochają naprawdę.... 06.02.05, 11:35

        Witam Mirrormirror !

        Masz rację. Lepiej więcej okazywać uczucia, troskę o drugiego człowieka - wtedy
        słowa są zbędne.

        Serdecznie pozdrawiam smile
        ewa

        "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
Pełna wersja