ancia_m
07.03.05, 09:19
Stolica zasypana, korki na kilka kilometrów, co mnie nie dotyczy, bo wole się
przejść te 10-15 minut niż stać w korku 30. Ale dziś to było odlotowo:
* poślizgnęłam się na wylodzonym, notabene, odśnieżonym chodniku, obiłam
sobie pupę, nogi, rękę i walnęłam głową w mur,
* brnęłam po kolana w śniegu, co nie było zbyt miłe przy bolącym od upadku
ciele, i nie trwało to już minut 15, ale 25 (co i tak przy dzisiejszych
korkach gigantach dało mi bilans dodatni, bo autobusy nawet sie nie poruszyły
przez te 25 minut mojego "spacerku")
* a na koniec spóźniłam się by kupić bileta na móju pojazd do pracy, tak więc
miałam milutkie przejścia z panami kanarami, ale w pracy byłam na czas
A poza tym to u mnie spoko
Miłego dzionka wszystkim

)