Jak się nie ma co się lubi....

03.05.05, 10:19
No właśnie, tak mnie naszło... Czy potraficie cieszyć się małymi rzeczami?
Tym co Was spotyka dobrego, choć może nie są to rzeczy o których marzycie?
Hm... Tak sobie myślę, że u mnie to sie z wiekiem zmienia... Muszę to jeszcze
przemyśleć, wypowiem się szerzej później.
A jak Wy macie?
    • gosialska Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 10:29
      Hejsmile Pewnie, że ciesze sie małymi rzeczami chociaż czasami ciezko to
      przychodzi. Mam wrazenie, że czasami popadam w skrajności, no np. nie
      potrafiłabym kochac kogos trochę i tak wodzic go za nos.. albo się kogoś kocha
      albo nie.. albo nie potrafiłabym pracowac na pół gwizdka, albo pracuję ciężko i
      daje z siebie dużo i wymagam dużo od siebie albo po prostu praca mi sie nie
      podoba i szukam czegoś innego..
    • wiosenna67 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 10:50
      uczę się być szczęsliwa niezaleznie od tego czego mi akurat brakuje...
      deMello (którym jestem zafascynowana) radzi, żeby poczucie szczęscie budować na przeżyciach zmysłowych... wtedy możemy dostarczać sobie przyjemności niemal bez ograniczeń...
      więc obficie dostarczam sobie takich wrażeń...
      - pięknych, ciekawych dźwięków... szum rzeki, świergotanie ptaków, śmiech dziecka, piękna muzyka, cisza...
      - pięknych widoków... gapię sie na coś co mi sie podoba... na drzewa, na kręcącego się pieska, na ludzi, na grę światła...
      - smaki i zapachy... lubię smakować dobre jedzonko, lubie otaczać się zapachami..
      i muszę powiedzieć, ze tak mnie to uspokaja, wycisza, ustawia do pionu, pozwala odczuć równowagę... że mogę śmiało powiedzieć, że daje mi to SZCZĘSCIE smile
    • zlosnik5 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 10:52
      hmmm pytanie jest trudne,a moze inaczej nie lubie się przyznawać ale zdarza mi
      się cieszyć małymi rzeczami choć cześciej mam ze skarjności w skarnoś albo
      wszystko albo nic.Dlatego ja bardzo czesto popadam w to dużo zeby nie dostać
      mało-dużo pracy ,dużo przyjemności ,dużo ,,,przepraszamwink
    • emzecik Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 11:55
      Tak. Cieszę się każdą, nawet najdrobniejszą oznaką dobrej woli w stosunku do
      mnie, wszystkim co daje mi radość. A marzenia niech pozostaną marzeniami, w
      końcu nie od razu Rzym zbudowano smile
      Szkoda że tak rzadko mam okazję się cieszyć wink))
      • tamara_t Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 17:22
        > Tak. Cieszę się każdą, nawet najdrobniejszą oznaką dobrej woli w stosunku do
        > mnie, wszystkim co daje mi radość.

        > Szkoda że tak rzadko mam okazję się cieszyć

        oj, emzecik... dlaczego masz tak bardzo rację sad(((
    • zajaczek79 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 13:33

      Umiejętność cieszenia się małymi rzeczami jawi mi się jako wielka trudność. W
      wyidealizowanych marzeniach ludzie oczekują od życia czegoś więcej niż
      tylko "małych" rzeczy. Mam wrażenie, że tę umiejętność posiadają albo
      niepoprawni optymiści albo ci, którzy co nieco widzieli (nie muszą to być
      doświadczenie bardzo negatywne) i nauczyli się przez to dostrzegać i doceniać
      codzienność i łączące się z nią drobne przyjemności.

      A teraz odpoczynek po inauguracji zajączkowego sezonu rowerowego smile

      Z.
      • anisua Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 13:48
        mam marzenia...wiele
        dużo chcę od życia...
        ale chyba nauczyłam a może uczę się doceniać małe rzeczy, drobnostki...
        a przyczyna chyba prozaiczna..widzę, ile posiadam
        widzę momenty u ludzi, gdy tracą wszystko....
        to taka wiedza i doświadczenie za darmo...

        choć miewam chwile, gdy wszystko wydaje sie bez sensu...
        i wkurza mnie cały świat i ci niepoprawmi optymiścismile
    • pulsarkowy Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 16:38
      im jestem starszy, tym wieksza wage przywiazuje wlasnie do tych drobnych
      radosci... moze dlatego, ze po prostu zycie bardzo szybko weryfikuje
      moje "wielkie" plany. ale mimo to pozostawiam sobie troche miejsca na duuuuuze
      marzenia i cele. dzieki temu zycie nie stoi w miejscu.

      pozdrawiam
      • zajaczek79 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 19:28
        pulsarkowy napisał:

        > im jestem starszy, tym wieksza wage przywiazuje wlasnie do tych drobnych
        > radosci... moze dlatego, ze po prostu zycie bardzo szybko weryfikuje
        > moje "wielkie" plany. ale mimo to pozostawiam sobie troche miejsca na
        duuuuuze
        > marzenia i cele. dzieki temu zycie nie stoi w miejscu.

        I tak właśnie jest chyba najlepiej - dostrzegać przyjemne drobnostki, a
        jednocześnie zostawać przy "wielkich" marzeniach wink

        Pozdrawiam,
        Z.
    • zajaczek79 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 19:36
      W nawiązaniu do tematu idę właśnie pocieszyć się mała drobnostką w postaci
      pysznej kawy (z mlekiem i cukrem, choć dla niektórych to profanacja smile
      Przydałby sie jakiś bailey's do tego, ale nie ma smile Czekolady ani lodów też
      nie ma - dawno spożyte smile No i zabieram sie do obowiązków, które odkładałam
      przez cały długi weekend.

      Z.
      • tamara_t Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 19:38
        Mam nadzieję, że uda Ci się z wszystkim wyrobić smile Ja zajęłam się czymś innym,
        choć spacer jest aktualny w terminie przesuniętym smile
        • zajaczek79 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 03.05.05, 19:42
          tamara_t napisała:

          > Mam nadzieję, że uda Ci się z wszystkim wyrobić smile Ja zajęłam się czymś
          innym,
          > choć spacer jest aktualny w terminie przesuniętym smile

          Są szanse, acz niewielkie, bo tak mi sie nie chce...

          Z.
    • thomix Re: Jak się nie ma co się lubi.... 04.05.05, 08:42
      Przede wszystkim cieszę się małymi rzeczamismile
      Wydaje mi sie że w zyciu wiekszość rzeczy która nas spotyka to sa własnie takie
      małe, drobne a tych wieksze trafiają sie zdecydowaniej rzadziej. Gdyby tylko je
      zauważac i z nich sie cieszyc to moje życie byłoby niezwykle szare, nieciekawe
      i poważnie ograbione z radości...
      • anula001 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 04.05.05, 08:59
        wlasnie to mialam napisac, z klawiatury mi to wyrwaleswink)
        • thomix Re: Jak się nie ma co się lubi.... 04.05.05, 09:51
          jeśli zostało Ci chociaż kilka klawiszy to dopisz cos proszęsmile
          ja z rana, kiedy jestem totalnie nieprzytomny, mam problemy z układaniem zdań
          poprawnie stylistycznych, nie mówiąc juz o zachowaniu sensu...smile))
          • anula001 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 04.05.05, 14:51
            dopisuje: uwazam, ze trzeba sie cieszyc z tego co daje los, bo po piersze to sie
            moze juz nie zdarzyc, po drugie los bywa tez nielaskawy, po trzecie nie dla
            kazdego jest on laskawy, wiec skoro juz dla nas tak to trzenba to docenic, a po
            czwarte nie ma co czekac na wielkie i takie WOW sytuacje, bo ich jest z zyciu
            malo, wiecej za to jest tych malcyh.
            Oto moja filzofia, to mowilam jasmile)
            • thomix Re: Jak się nie ma co się lubi.... 04.05.05, 14:54
              i prawie schodzimy ku konfucjańskiej filozofii zyciawink
              • anula001 Re: Jak się nie ma co się lubi.... 04.05.05, 15:10
                patrz, a myslalam ze to anulowa filozofiawink))
    • ancia_m Re: Jak się nie ma co się lubi.... 04.05.05, 08:59
      Cieszę się małymi rzeczami, drobnostkami. Zawsze staram się docenić to co mam,
      chciaż skłamię jak powiem, że cieszę się zawsze i ze wszystkiego, bo to
      nierealne jest.

      Ale teraz na przykład mimo zmęczenia i kiepskiej pogody cieszę się bardzo i
      nawet do końca nie wiem dlaczego wink
    • herezja Re: Jak się nie ma co się lubi.... 04.05.05, 09:28
      Potrafie się cieszyć tym co mnie spotyka. Tym, że kierowca autobusu zaczekał na
      mnie chwilę, że w budce dla ptaków, którą zrobiłam zadomowiły się sikorki smile To
      wcale nie sa rzeczy małe, to takie codzienne szczęście, które jest przez nas co
      raz rzadziej dostrzegane.
      Dlaczego większość ludzi widzi tylko to co nieprzyjemne i każdy drobiazg staje
      sie "tragedią"?
    • wenecka urwisko 04.05.05, 14:59
      Była kiedyś dla dzieci młodych i starych taka bajka nowatorska o smokach. i tam
      był m.in. Alojzy Smok, który postanowił nauczyc się latać. Rozpędził się
      biegnąć w stronę urwiska, skoczył, machał skrzydłami i padł jak Hackellbery na
      ziemię.
      i wtedy optrzepawszy skrzydełka stwierdził, że żyje i że to, że odrapan i obit
      cholernie, to drobnostka. po czym powiedział:
      "należy się cieszyć z drobnostek, bo nigdy nie wiadomo jakie urwisko czeka na
      nas jutro"

      i to jest moją maksymą. smile
      • losiek75 Re: urwisko 04.05.05, 15:06
        jestem na kolanach i nie wiem kiedy z nich wstane
Inne wątki na temat:
Pełna wersja