Gdzie jest granica za która.....

15.05.05, 15:34
..zmieni sie Wasze spojrzenie na ta sprawę...?

Powyżej jakiej ceny kosmetyk dla faceta bedzie już zniewiescieniem?
..bo przeciez to ze napisze ze podnosicie wielki krzyk jesli facet ma więcej
kosmetyków od Was nie bedzie nowościa.
Wiec ile?....200 za eau de toilette?
...150 za krem nawilżający?
...200 za balsam po goleniu?
...100 za perspirant?

...a moze zwykły krem z półki na która
nigdy nie patrzycie bedzie własciwy ?
bo przeciez to kobiety maja być gwiazdami!!??

pzdr.
Jumar
    • khadroma Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 15:43
      uważam, że dobra woda toaletowa dla mążczyzny musi trochę kosztować...te za
      niską cenę to badziewie, sama kupuje drogie, więc czemu miałabym wąchać
      pachnącego byle czym faceta ?
      nie mam przekonania co do kremów, bo dla kobiet jest wiele b.
      dobrych ,cenionych też za granicą kosmetyków o nienajwyższej cenie...
    • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 15:44
      Mariusz, nie o to chodzi ze facet ma o siebie nie dbac, smierdziec, kluc itd. Ma
      tez uzywac komstykow, ale nie w ilosiach jakich nawet ja nie uzywam. Poza tym
      sama osobiscie nie kupilabym sobie kremu nawilzajacego za 150zl, i dziekuje
      komus tam za to ze mamtaka cere, ze nie musze uzywac tak drogich kosmetykow.
      Zwyczajnie, dla mnie facet, ktory bardziej niz kobieta interesuje sie i zna na
      kosmetykach, jest moze nie tyle zniewiescialy, ale na pewno dziwne to dla mnie i
      chyba krepujace..Przy takim facecie musialabym chyba codziennie jak gwiazda
      wygladac..
      • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 15:55
        szybciej niz sie spodziewałem przejdziemy do drugiego etapu
        ale to dzieki Tobie Anula...
        jesli kobieta przesadnie interesuje się samochodami
        to to tez jest krepujące?
        czy "standardowa" kobieta musi siedziec
        grzecznie i nie dochodzic szczegółów
        co do "męskich" dziedzin zycia??

        pzdr.
        • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:00
          oczywiscie ze nie, ale czy ja powiedzialam ze mezczyzna nie moze sobie kupowac
          kosmetykow? Nich kupuje, ale moim zdaniem dobry jest zloty srodek, umiar we
          wszystkim co sie robi.
          To zalezy jakiego rodzaju kobiete chcesz miec Ty - jesli Ci odpowiada taka,
          ktora sie interesuja motorami itd to OK, nie ma w tym nic zlego. Przeciez to
          malo wazne co sadzi spoleczenstwo, tylko co my sami sadzimy.
          Ja osobiscie nie znam sie ani na samochodach, malo tego - nie rozumiem jak to
          mozliwe ze wysylam smsa z Polski i za 3 sek on jest we Wloszech..
          Ale sa rzeczy, ktore rozumiem, i nie rozpaczam nad tym ze tamtych nie kumam.
          Bede chciala to sie zaglebie w to czego nie wiem, ale na razie zyje juz prawei
          29 lat bez wiedzy na temat funcjonowania silnika samochodu i jakos mi zle nie
          jestsmile))
          • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:04
            Widze ze musze wypunktowacwink
            Co znaczy miec umiar i złoty środek?
            jesli facet kupuje:
            -krem pod oczy,
            -krem do powiek,
            -krem na dzien,
            -krem na noc,
            -balsam po goleniu,
            -perspirant,
            -wode toaletowa,
            -balsam do ciała,
            -krem do rak
            ....to jest juz brak umiaru???

            I czy jeśli kobieta posiada wszystkie z tych rzeczy dodajac do tego
            pilniczek,wgniatacz dos kórek,nozyczki i peeling do ciała to nie jest brak
            umiaru?

            Z niecierpliwościa czekam na odpowiedzwink))))

            Pzdr.
            • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:09
              Dziubek, wiec zadam Ci pytanie retoryczne:
              czy chcialbys byc z kobieta, ktora nie posiad w/w kosmetykow/przyborow oraz
              wielu, wielu, ktorycy nie wymieniles, bo moze nawet nie znasz ich nazw?wink)
              Czy chcialbys byc z kobieta, ktora ma niewydepilowane nogi i pachy, ktora ma
              poklady starego naskorka na ciele, ktora ma odrosty na 10 cm i smierdzi zwyczajnie??
              To pytanie retoryczne oczywiscie, co nie znaczy ze owa kobieta ma siedzie w
              lazience od rana do nocy. Ja np. znakomicie wuijam sie rano z toaleta w 25 min
              wlaczenie z prysznicem, myciem wlosow i makijazem. Nie uwazam sie za zaniedbana,
              ale nie spedzam przy tym pol dnia w lazience.
              smile)
              pozdrawiam
              • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:14
                Ale dlaczego piszesz nam o sobie chwalipięto???wink))
                • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:16
                  bo nie mam prawa wypowiadac sie o kim innym/zakogos innego.
                  Moge zas mowic tylko o sobie, zreszta przeciez wszystko jest subiektywne, prawda?
                  • khadroma Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:20
                    Jumar, dziecko drogie, a o co Tobie tak naprawdę chodzi, coooo ?
                    • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:24
                      a tak się drocze
                      a co ?nie powinienem?
                      • khadroma Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:27
                        myślę, że w dyskusji nie wzieliście pod uwagę jednej istotnej rzeczy, że w
                        przypadku kobiety ta ogromna ilość kosmetyków jest bardziej uzasadniona, bo ma
                        cieńszą skórę i szybciej się starzeje...
                        w przypadku mężczyzny to raczej snobizm...
                        • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:35
                          A ja myślałem ze kobiety sie malują i perfumuja,
                          bo sa brzydkie i śmierdza

                          Pzdr.
                          • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:42
                            oj dziubek, dziubek, dzieki Bogu ze jest to forum i mozna Cie z tego bledu
                            wyprowadzicwink
                          • khadroma Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:42
                            jumar1 napisał:

                            > A ja myślałem ze kobiety sie malują i perfumuja,
                            > bo sa brzydkie i śmierdza

                            nie, Jumarze, malują się i perfumują, bo każda ma nadzieje, że zostanie
                            dostrzeżona przez znanego reżysera filmowego i pojedzie do Holywoodu...
                  • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:21
                    kokieteryjnie zbaczamy z tematu
                    skutecznie oddalając sie od postawionego pytaniawink)
                    No więc jak Anula....
                    facet z takim arsenałem to przesada,a kobieta to nie???
                    Przeciez obie płcie lubia byc zadbane;-PP

                    Pzdr.
                    • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:24
                      Mariusz, ale odeszlismy juz od meritumsmile
                      Chcesz, uzywaj tylu kosmetykow, przeciez nikt tego ne potepia, poki to nie
                      dotyczy mojego facetawink)
                      • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:25
                        Anula.....jak grochem o ściane
                        nie przerzucajmy odpowiedzialnosci za to na siebie nawzajem
                        spróbuj podejść do tematu bezosobowo,tzw. z bokusmile,ok??

                        pzdr.
                        • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:28
                          cholera, nie umiem bezosobowo, bo jestem soba, Ania K., ktora tu znacie jako Anule.
                          Mariusz, nie da sie bezosobowo, zawsze bedziesz myslal jako Ty - Mariusz vel jumar.
                          Albo ma sie swoje zdanie albo nie. Ja mam swoje, pokazalam co mysle w tym
                          temacie, nie wiem co moglabym jeszcze dodac w tej kwestii.
                          Powiedzialam, ze jesli sie komus poodoba niech wydaje 1000 zl na kosmetyki co
                          miesiac, jesli jest tu taka kobieta, ktorej to u faceta nie przeszkadza, OK.
                          Mnie osobiscie, osobowo i personalnie smile przeszkadzaloby to troche..
                          • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:34
                            Co to za bzdury piszesz???
                            da sie bezosobowo!
                            Mozna rozdzielic swoje subiektywne odczucia w jakiejs kwestii,
                            od tego co rozmówca chce usłyszec,badz oczekuje tego grupa!
                            ...takim sposobem nigdy nie powiesz ze któryś z Twoich uczniów jest taki czy
                            siaki,tylko celowo uzyjesz takiego sformułowania azeby wyrzadzic mu najmniejsza
                            mozliwa krzywde swoimi słowamiwink

                            ...aw racajac do tematu:
                            Są rzeczy na których sie nie oszczedza...no ale co kobieta może o tym
                            wiedziecwink))
                            • beate1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:39
                              Ani subiektywne odczucia, ani dostosowywanie wypowiedzi do tego, co chce
                              usłyszeć odbiorca nie są bezosobowym podejściem do tematu.
                            • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:40
                              Mariusz, ale mnie malo obchodzi co chce uslyszec rozmowca. Bo to sie nayzwa juz
                              manipulacja.
                              Staram sie rozmowce traktowac podmiotowo a nie przedmiotowo, wiec i pisze/mowie
                              do niego osobowo a nie bezosobowo.
                              Oczywiscie sa pewne normy zachowan, wspolne dla ogolu jak chocby savoir vivre,
                              ale wszystko inne to nasze subiektywne zdanie w danym temacie, z ktorym albo sie
                              ktos godzi albo nie.

                              Ps owszem sa rzeczy, na ktorych kobieta nie oszczedza - sa to pochwaly w
                              stosunku od mezczyznwink)
                              • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:46
                                A Tobie buziak mały;*
                                i popraw siewink)))))

                                Pzdr.
                                • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:47
                                  za buziaka dziekuje, ale poprawiac sie ani mysletongue_outP
                                  • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:50
                                    tego sie własnie obawiałem

                                    pzdr.
                                    • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:51
                                      nie boj nic, w koncu to moje zyciesmile)))))))))))
            • maraiss Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:40
              jumar1 napisał:

              > Widze ze musze wypunktowacwink
              > Co znaczy miec umiar i złoty środek?
              > jesli facet kupuje:
              > -krem pod oczy,
              -nie ma nic w tym złegosmile
              > -krem do powiek,
              no tu już lekka przesadabig_grin nawet ja czegos takiego nie używamsmile)) zresztą
              wiekszość kremów pod oczy można stosować również na powiekismile
              > -krem na dzien,
              jak najbardziejsmile
              > -krem na noc,
              - j.w.smile
              > -balsam po goleniu,
              to podstawowy nmęski kosmetyksmile
              > -perspirant,
              -j.w.smile
              > -wode toaletowa,
              oczywiście , że taksmile pod warunkiem, że zapach mi odpowiadasmile bo nie
              potrafiłabym się przytulić do faceta, ktorego zapach nie odpowiadałby misad
              > -balsam do ciała,
              nie widzę nic złego jeśli facet używa balsamu do ciałasmile sama codziennie uzywam
              po kąpielismile
              > -krem do rak
              -j.w.
              > ....to jest juz brak umiaru???
              dla mnie to jeszcze nie jest brak umiarusmile może dlatego ,że sama dużo używam
              różnych kosmetyków i dlatego jestem wyrozumiała pod tym względem wobec
              innych, zarówno kobiet jak i mężczyznsmile)) zresztą mój tata używa większości
              wymienionych przez ciebie kosmetykówsmile i nie uważam, żeby był zniewieściałysmile))

              > I czy jeśli kobieta posiada wszystkie z tych rzeczy dodajac do tego
              > pilniczek,wgniatacz dos kórek,nozyczki i peeling do ciała to nie jest brak
              > umiaru?

              nie, nie, nie!!!!
              > Z niecierpliwościa czekam na odpowiedzwink))))
              >
              > Pzdr.
              >
              • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:45
                Maraiss...dzieki że jestes
                Gdyby nie Ty dalej musiałbym brnac w nic nie wyjasniająca rozmowe z Anula
                chodziło mi o zwyczajne rozpatrzenie tych wypunktowanych spraw
                a nie o filozoficzne dywagacje na temat bezosobowych i osobowych możliwosci
                podejscia do tematu

                Buziak wielki;*

                Pzdr.
                • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:48
                  no przykro mi ze lubie sobie tak pogadac filozoficznie i OSOBOWOsmile))))))))))
            • cytryna15 Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 12:48
              jumar1 napisał:

              > Widze ze musze wypunktowacwink
              > Co znaczy miec umiar i złoty środek?
              > jesli facet kupuje:
              > -krem pod oczy,
              > -krem do powiek,

              Jumar używasz kremu do powiek? hmmmmm ciekawe smile))
    • zoskaanka Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:48
      widzę, Kotek, że masz bardzo poważny problemtongue_outPP
      • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:50
        bez naszego Jumarka to forum nie byloby juz takie samo, prawda?smile
        jumareczku kochany buziak for youkiss
        • zoskaanka Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:53
          no kisiorki, jak najbardziej tongue_outPP

          Misiek, a co to znaczy, że kobieta za bardzo interesuje się samochodami????
          • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 17:12
            Anula napisała:
            "..Zwyczajnie, dla mnie facet, ktory bardziej niz kobieta interesuje sie i zna
            na kosmetykach, jest moze nie tyle zniewiescialy, ale na pewno dziwne to dla
            mnie i chyba krepujace.."

            Widzisz...
            zakładajac ze kosmetyki to atrybut kobiecosci,
            a samochody to meskosci..
            ...wówczas kobieta powinna trzymac nos w kosmetykach,a facet w samochodach
            jesli jednak juz...kobieta wie ze samochód oprócz tego ze ma ładny kolor,wie
            jak zmienic temperature w klimatyzacji i jak wyciagnąć akumulator wówczas
            pozycja fecta jako lidera w wiedzy o samochodach nie jest juz taka oczywista.
            Natomiast jesli facet wie za najpierw nalezy sie umyc żeby dopiero pózniej
            nałozyc krem na twarz,a jesli juz ma wiecej niz maszynke do golenia i
            dezodorant to juz całkiem..

            ...więc podpierając sie cytatem Anuli musiałoby być tak:

            "...dla mnie kobieta, ktora bardziej niz facet interesuje sie i zna na
            samochodach, jest moze nie tyle bardziej męska od faceta, ale na pewno dziwne
            to dla mnie i chyba krepujace.."

            ...a jak to ma sie z prawda...oceń samawink)

            Pzdr.
            • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 17:16
              nie manipuluj mi tu bezosobowotongue_outPPPPP
            • zoskaanka Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 18:20
              no dobra, ale sama decyduję, gdzie trzymam swój nossmile))
              jeśli Twoje ego cierpi z powodu zbytniego zainteresowania kobiety samochodami,
              to miałbyś przerąbane życie ze mnątongue_outPPPPP
              nadal nie widzę zależności między kobiecą wiedzą na temat samochodów a męską
              wiedzą na temat estetyki i higieny osobistejsmile o ile pierwsze jest może
              nietypowe, to drugie nie podlega dyskusjibig_grin
      • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:51
        Cześć Ptysiu;-PP
        • zoskaanka Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 17:03
          nie odpowiedziałeś na moje pytanie, Kitektongue_out
          • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 17:05
            Jumar Ci teraz bezosobowo odpowiesmile
            PS Tylko sie Jumarro nie wsciekaj za tego postasmile
            • zoskaanka Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 17:08
              nie rozumiemsad
              nie lubię się domyślać, więc gadajcie mi tu o co chodzi
              • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 17:09
                zreaduj nasze wczesniejsze posty w tym watku i stanowisko Jumarasmile
                • jumar1 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 17:14
                  no foczki...juz poleciało
                  teraz wdrapcie sie kilka postów wyżej i czytacwink))

                  pzdr.
    • anula001 Re: Gdzie jest granica za która..... 15.05.05, 16:56
      a zreszta tak mysle, nie ma takiej granicy - wszytsko jest subiektywnesmile)
    • zapalniczka Re: Gdzie jest granica za która..... 16.05.05, 22:30
      drogie nie znaczy lepsze tak samo jak tanie nie znaczy gorsze... ostatnio dla
      glupot kupilam sobie blyszczyk za uwaga... 5 zl... o obrzydliwym fioletowym
      kolorze... na ustach wyglada super i wcale nie ma tej paskudnej barwy... nic
      sie nie lepi, nie wysusza i jest w miare trwaly... jak na ta cene rewelacja...
      glam shine moze sie schowac... autentycznie... czasem nieprzemyslane zakupy
      okazuja sie naprawde udane...
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 09:50
      Zniwieścienie - to zajmowanie sie takimi pierdołami "za ile kosmetyk jest
      meski, a za ile nie męski" "czy jak potrafię wymienić akumulator - to jestem
      już babochłopem, czy nie jeszcze nie?"
      Co za facet zajmuje sie takimi pierdołami?

      Zniewieścienie, w tym złym rozumieniu, to zajmowanie się nikomu nie potrzebnymi
      duperszmitami, roztrząsanie głupot, robienie z igły wideł - i to właśnie tu widzę

      Pracowałem kiedyś z kobitką, która sama reperuje samochody [ ma własny warsztat
      ] i bierze udział w rajdach samochodowych - i swoim seksapilem rozsmarowywała po
      posadzce połowę warszawskiej populacji "tipspwych księżniczek". A jej facet
      wcale nie przypominał metroseksualnego pedzia.

      jak czytam takie pierdolenie to aż mnie nosi po ścianach - na siłę sami
      wciskamy sie w jakieś ramki - a to "zniewieściałay" a to "babochłop".
      A po kiego grzyba to komu?
      • cytryna15 Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 13:01
        Krzysiu, ale nie ma bata, facet, który uzywa czegoś takiego jak "krem do
        powiek" jaki jest Twoim zdaniem? bo dla mnie osobiście mertoseksualny nie moze
        być, nawet jesli z zawodu będzie mechanikiem samochodowym, no chyba, że to
        byłby górnik przodkowy, bo oni mają poważne problemy z powiekami smile))
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 13:25
          Wiesz, cytryno, dla mnie definicją faceta nie jest używanie/nie używanie kremu
          do powiek - bo to zależy do tego, czy mu z tym dobrze, czy nie. Sam takowego
          nie używam - bo nie odczuwam takiej potrzeby, ale jakbym poczuł, że lepiej się
          po tym czuję - nawet chwili bym się nie zastanwiał.

          Faceta określa życiowa zaradność, odpowiedzialność, a nie używane kosmetyki.
          • cytryna15 Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 13:48
            Faceta określa życiowa zaradność, odpowiedzialność, a nie używane kosmetyki.

            ale kobiecość to czy nogi są wydepilowane, tak?
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 14:02
              masz na mysli to, że kobieta z niewydepilowanymi nogami jest niekobieca?
              owszem, może być kobieca - bo nie cycki i gładka skóra są wyznacznikami kobiecości
          • rori Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 14:18
            krzysiek_dwadziesciapare napisał:

            > "dla mnie definicją faceta nie jest używanie/nie używanie kremu
            > do powiek - bo to zależy do tego, czy mu z tym dobrze, czy nie. Sam takowego
            > nie używam - bo nie odczuwam takiej potrzeby, ale jakbym poczuł, że lepiej się
            > po tym czuję - nawet chwili bym się nie zastanwiał.
            >
            > Faceta określa życiowa zaradność, odpowiedzialność, a nie używane kosmetyki."
            >
            Tak jak faceta nie definiuje uzywanie,bądź nie, kremów czy innych
            kosmetyków,tak samo nie definiuje go również zaradność czy
            odpowiedzialność.Akurat te dwie ostatnie cechy mozna bez watpienia przypisac
            rowniez kobietom.A skoro tak, to raczej definiuja juz predzej nie określoną
            płec,a zwłacza nie to czy jest sie meżczyzna ze społecznego punktu
            widzenia,ale czy jest sie po prostu człowiekiem w najlepszym tego słowa
            znaczeniu ,cieszącym się poważaniem większości społeczeństwa.
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 14:25
              wenecka, gdzie jesteś?
              • rori Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 14:48
                ech..
                • krzysiek_dwadziesciapare Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 14:54
                  w takim razie, co określa faceta twoim zdaniem ?
                  • prawdziwyja Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 15:14
                    Penis.
                    • zoskaanka Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 15:22
                      prawdziwyja napisał:

                      > Penis.

                      tiaaaaaaaaasmile))
                      pogadamy o Miriam?
                      • prawdziwyja Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 15:33
                        Nie o skrajnościach to dyskusja. Zdażają się też osobniki ludzkie posiadające od
                        urodzenia równocześnie męskie i żeńskie cechy morfologiczne, ale nimi się tu nie
                        zajmujemy. A skoro - jak to wynika z poprzednich postów - cechy
                        charakterologiczne nie determinują męskości/żeńskości, to z psyche trzeba zejść
                        na soma.
                    • tamara_t Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 15:54
                      Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Znam kilku delikwentów, którzy mimo faktu
                      posiadania penisa koło prawdziwego, męskiego faceta nigdy nawet nie stali.
                      Przychylam się do zdania Krzyśka - facet ba być lekko kanciastym [i nie tylko o
                      wygląd idzie], bo jeśli jest gładki w obejściu - duma, roztrząsa - to bywa
                      gorszy niż niejedna baba, a widywałam i takich..
                      • prawdziwyja Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 16:13
                        Myśląc w ten sposób to i niektóre kobiety trzeba by nazwać "prawdziwymi, męskimi
                        facetami".
                  • rori Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 16:13
                    Skoro nalegaszwink,coz jesli rozpatrujemy faceta pod wzgledem jego plciowosci,a
                    chyba tak skoro chcemy odnaleźć to co go definiuje,to posłuże sie zagadnieniem
                    płciowości mózgu lub bardziej ogólnie płciowości ludzkiej.Otóz na nia sklądaja
                    sie cechy fizyczne jak i psychiczne.Jak juz wczesniej napisal prawdziwy
                    ja ,penis ,pewnei ze jest wyznacznikiem mezczyzny,ale to nie jest zbyt wiele,
                    bo w koncu wazna jest rowniez ta druga ,mentalna strona.W koncu sa osoby ,ktore
                    fenotypowo z cala pewnoscia maja plec meska,ale za kogo sie uwazaja to juz inna
                    sprawa .Co wiec ta mentalna strone z kolei kształtuje?To ,po pierwsze,
                    świadomość("jestem kobieta","jestem mezczyzna"),ktora zaczyna sie ksztaltowac
                    juz ok 18 miesiaca zycia( tak przynajmniej podawane jest w wielu pracach
                    naukowych),ale w głownej mierze powstaje pod wplywem zycia w
                    spoeczenstwie,kszaltowana przez postawy ,zachowania.Oczywiscie na to jeszcze
                    naklada sie poped plciowy,ale wracajac do postaw i zachowan.Otoz je z kolei
                    nabywamy z okreslonych zachowan,postaw charakterystycznych dla danej kultury
                    czy spoleczenstw.
                    Jako wiec,ze zyjemy w Polsce lub przynajmniej w niej sie wychowywaliśy mozna
                    znalezc pare uogolnien ,ktore okresla mezczyzne .Jako wiec osoba wychowana w
                    polskiej rodzinie czy wogole w europejskiej kulturze ,nie jest mi obca
                    odpowiedzialnosc .To bowiem nie jest charkterystyczna cecha wylacznie
                    przeznaczona dla mezczyzny.Zatem co nia jest ,hmm ..latwiej wysuplac cechy o
                    negatywnym nacechowaniu,jak agresywnosc i wieksza aktywnosc,chęć dominacji.W
                    koncu juz male dzieci plci meskiej to wyroznia,ale to rowniez sprawa
                    biologi,tzw plci biologicznej,wg. ktorej niby dziewczynki sa bardziej wrazliwe
                    i cechuje je wieksza empatia.Wiec skoro plec biologiczna jest podstawa
                    przypisywania plci spolecznej,to co cechuje w glownej mierze faceta ,jest moim
                    zdaniem wlasnie ,ta agresywnosc chec dominacji.TAk zgodze sie,ze to jest
                    kolejne uogolnienie,ale w dzisiejszych czasach nie powiemy raczej ,ze
                    mezczyzna ,to ktos kto jest panem domu,kto ma za zadanie dawanie oprcia
                    słabszym istotom ,mniej sklonnych do walki czy podejmowania wyzwan we własnych
                    sprawach.Tak samo nie okreslimy ,ze kobieta jest ta osoba ,ktora opiekuje sie
                    dziecmi ,gotuje obiadki,etc.
                    Zatem moj wniosek jest taki ,ze przynajmniej w naszej kulturze co nas rozni,a
                    zarazem okresla?To w glownej mierze wlasnie plec biologiczna.Bo przeciez
                    mimo,ze kobiety sa milsze ,bardziej opiekuncze czy wrazliwsze(wiadomo sa i tacy
                    mezczyzni) ,np. niektorzy faceci homoseksualni.A przeciez bycie homo ,nie
                    oznacza bycia zniewiescialym(wg. twojej definicji zaradnosci,powinni byc
                    niezaradni,a odnosze wrazenie ,ze jednak maja jej calkiem sporo) ,jak moim
                    zdaniem mylnie uwaza czesc spoleczenstwa.W nich sa jednostki o roznych
                    cechach.I owszem ,pojawia sie pytanie jakich? Meskich bardziej czy damskich?I
                    tym sposobem znowu siegamy do "starozytnych czasow",w ktorych mzczyzna wloczyl
                    sie za zwierzyna ,a kobieta grzala domowe ognisko.Jak dla mnie cale sczescie ze
                    te czasy juz dawno minely.GDyz cechy staly sie o wiel bardzioej
                    uniwersalne.Przynajmniej na naszym kontynencie w wiekszoscismileBo przeciez facet
                    hetero czy facet homo to wciaz facet.Zatem reasumujac moje nieco przydlugie
                    wywody ,nie mozna jednoznacznie na podstwaiwe cech typowo
                    spolecznych ,przynajmniej w naszej dosc liberalnej kulturze ,co definiuje
                    faceta,w tej dziedzinie podstawaoa role wiec odgrywaja glownie fizyczne
                    aspekty,wspierane przez psychiczne.
                    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 16:19
                      rori, w swoim wywodzie zredukowałaś facetów do ptaka - bo wszystko inne jest
                      umowne. Tyle tylko, że gdyby faceci zaczęli się zachowywać tylko wedle
                      "kutaśnych determinant" [ taki mały neologizm z mojej strony ] - tobyś w
                      podskokach, z pokulonym ogonem szukała bezpiecznej dziupli.
                      Wobec tego jedynym, co przychodzi mi na myśl po przeczytaniu powyższego, jest
                      "intelektualny bełkot"
                      • prawdziwyja Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 16:29
                        Rori: przeczytałem z zainteresowaniem.


                        Krzysiek:

                        > w swoim wywodzie zredukowałaś facetów do ptaka

                        To Twoje uproszczenie jej wywodów.


                        > gdyby faceci zaczęli się zachowywać tylko wedle
                        > "kutaśnych determinant" tobyś w podskokach, z pokulonym
                        > ogonem szukała bezpiecznej dziupli

                        Nie jesteśmy mężczyznami dlatego, że potrafimy zapanować nad własnymi popędami!


                        > "intelektualny bełkot"

                        To już jest mocne nadużycie tego określenia z Twojej strony.
                      • rori Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 16:31
                        "kutasne determinanty",nono ciekawe w ktorym miejscu?
                        A pytam tym bardziej ,iz pisalam rowniez o kobietach.
                        Btw,Co inne jest umowne?I w ktorym miejscu niby Was zredukowalam,bo chyba nie
                        myslisz ,ze facet hetero jest lepszy od kobiety,lub od homo?
                        Zreszta dziwe sie ze w jakims miejscu poczules sie w ogole urazony,jako
                        mnniemam ,przedstawiciel rodzaju meskiego.
                        A co do belkotu ,to chyba jest lepszy ten intelektualny ,niz bozbawiony tej
                        cechy.
                        • krzysiek_dwadziesciapare Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 16:48
                          skoro w naszej kulturze wszystkie cechy społeczne są wymienne [ tak zrozumiałem
                          twoje słowa ] - to facetom, do samookreslenia nie pozostaje nic innego jak
                          wrodzona agresja i ptaszyna owa - stąd moje stwierdzenie o "redukcji do ptaka"

                          "bo chyba nie myslisz ,ze facet hetero jest lepszy od kobiety,lub od homo?"
                          nigdzie nie napisałem, że ktoś jest lepszy, czy gorszy - więc nie wiem, na
                          jakiej podstawie się TO wzięło

                          "Zreszta dziwe sie ze w jakims miejscu poczules sie w ogole urazony,jako
                          mnniemam ,przedstawiciel rodzaju meskiego"
                          BYnajmniej, niby czym miałbym byc urażony smile

                          zadałem proste pytanie: co określa faceta. W zamiast przeczytałem sobie bardzo
                          zgrabny, niemal podręcznikowy wywód, która ma, niestety, jedną wadę - nie daje
                          odpowiedzi na postawione pytanie. Dlatego określiłem to jako intelektualny
                          bełkot - bo jest piękny i zgrabny, tylko, z punktu widzenia osoby oczekującej
                          odpowiedzi, kompletnie bezużyteczny

                          nie mam zamiaru nikogo atakowac, czy wywoływać wojny płci. moje pytanie jest
                          banalne: co twoim [ rori, to do ciebie] zdaniem ] określa faceta
                          czysta ciekawość z mojej strony, tylko tyle

                          jezeli ktoś poczuł się urażony - to przepraszam
                          • prawdziwyja Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 16:56
                            > zadałem proste pytanie: co określa faceta. W zamiast przeczytałem
                            > sobie bardzo zgrabny, niemal podręcznikowy wywód, która ma, niestety,
                            > jedną wadę - nie daje odpowiedzi na postawione pytanie

                            Pewnie dlatego nie daje odpowiedzi, bo pytanie, choć krótkie i treściwe, jest
                            zbliżone do pytania o sens życia. Też proste, tylko prostych, uniwersalnych
                            odpowiedzi brak.
                            • krzysiek_dwadziesciapare Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 17:01
                              prawdziwy [ wybacz spoufalenie wink ], ależ mi chodzi o to, co w JEJ oczach czyni
                              faceta facetem. Kazda kobieta ma jakiś tam swój zestaw cech "stricte męskich" -
                              o ten jej własny, prywatny zestaw, pytałem
                              • rori Re: Gdzie jest granica za która..... 17.05.05, 22:51
                                skoro w naszej kulturze wszystkie cechy społeczne są wymienne [ tak zrozumiałem
                                twoje słowa ] - to facetom, do samookreslenia nie pozostaje nic innego jak
                                wrodzona agresja i ptaszyna owa - stąd moje stwierdzenie o "redukcji do ptaka"

                                W naszej kulturze nie wiem czy cechy sa wymienne,ale na pewno mozna je
                                przypisac zarowno kobiecie jak i mezczyźnie.Poza tym nigdzie nie redukowalam
                                facetow do ptaka ,tak samo jak kobiet do ich drugorzednych cech plciowych.Moiom
                                zdaniem wyraznie na tyle ,ile moglam( bo nie czuje by jednoznacznie mozna bylo
                                odpowiedziec na to zagadnienie) napisalam,ze to co definiuje faceta ,to nie
                                tylko cechy spoleczne,ktore w moim wywodzie uwazam ,ze mozna w obecnych
                                czasach, w naszej kulturze przypisac obu plciom.Co do agresji to nie jest cecha
                                spoleczna ,lecz pierwotna ,uwarunkowana przez biologie ,cecha uzalezniona od
                                plci mozgu,ktora wlasciwie wysnuta jest z dziedziny
                                neuropsychologii.Powinnam,moze wczesniej dodac ze w 100% nie jest tylko
                                przypisana mezczyznom ,ale na pewno jest u nich dominujaca.Ale to jeden z wielu
                                mozliwych przykladow.Innym np.jest to,ze facet ma lepsza orientacje
                                przestrzenna,ale to takze jakis procent skladajcy sie na caloksztalt
                                mezczyzny.Traktujac jeszcze jednostkowo,u kazdego wystepuje odmienny rozklad
                                procentowy tych cech,oczywiscie niektorych zenskich rowniez.Wazne jest by
                                przewazaly okreslone u danej osoby.Poza tym jak pisalm juz wczesniej sa cechy
                                typowo genotypowe,fenotypowe i wreszcie te spoleczne,moim zdaniem najmniej
                                wymierne,bo najbardziej subiektywne.Na podstawie ktorych nie mozna stwierdzic
                                czyu ktos jest facetem tak samo jak wylacznie na podstawie cech fizycznych czy
                                psychicznych.

                                "bo chyba nie myslisz ,ze facet hetero jest lepszy od kobiety,lub od homo?"
                                nigdzie nie napisałem, że ktoś jest lepszy, czy gorszy - więc nie wiem, na
                                jakiej podstawie się TO wzięło.
                                Na takiej z jakiej Ty wysnules teorie o przyrownaniu faceta do jego przydatkow.


                                zadałem proste pytanie: co określa faceta. W zamiast przeczytałem sobie bardzo
                                zgrabny, niemal podręcznikowy wywód, która ma, niestety, jedną wadę - nie daje
                                odpowiedzi na postawione pytanie. Dlatego określiłem to jako intelektualny
                                bełkot - bo jest piękny i zgrabny, tylko, z punktu widzenia osoby oczekującej
                                odpowiedzi, kompletnie bezużyteczny

                                To bylo tylko pozornie proste pytanie,posluze sie tym co napisal prawdziwy
                                ja.Bo zgadzam sie z nim w tej kwestii(i bynajmniej nie jest to kolko
                                wzajemnego wsparciatongue_out)."proste pytania" na miare- czym jest prawda,pytania o
                                eutanazje, czy o sens zycia,etc-to mozliwie najtrudniejsze z pytan.I im wiecej
                                czlowiek zyskuje wiedzy,im wieksza jest jego ciekawosc swiata,tym trudniej mu
                                na nie uzyskac prosta odpowiedz.Wlasciwie na takie pytania mozna gdybac i
                                gdybac,a skoro je zadales to bylo rownoznaczne dla mnie ze nie zadowoli Cie
                                prosta odpowiedz.I niby czemu prosta odpowiedz ma byc uzyteczna?Przciez nie ma
                                nic gorszego ,niz stwarzanie pozorow ,ze wszystko jest jasne i mozna latwo
                                zdefiniowac.Takie upraszczanie spraw raczej nie sluzy czlowiekowi ,a tym
                                bardziej jego umyslowemu i duchowemu rozwojowi..


                                nie mam zamiaru nikogo atakowac, czy wywoływać wojny płci. moje pytanie jest
                                banalne: co twoim [ rori, to do ciebie] zdaniem ] określa faceta
                                czysta ciekawość z mojej strony, tylko tyle

                                Zaluje ,ze jej nie zaspokoilam wystarczajaco,zwlaszca ze i tak wydawalo mi sie
                                ze moja odpowiedz byla i tak juz zbytnio jednoznaczna,bo jak dla mnie zbyt
                                wiele bylo w niej uogolnien.

                                jezeli ktoś poczuł się urażony - to przepraszam

                                Za ktosia nie moge odpowiedziec ,ja na pewno nie czuje sie urazona
                                zraniona ,zreszta jakbym mogla ,uslyszawszy,ze moj belkot jest piekny i zgrabny
                                i inteligentny .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja