dla kogo jest słaby m?

16.05.05, 11:17
zastanawiałm sie czy silna kobieta jest dziasiaj zagrożeniem dla mężczyzny?
uciekają gdzie pieprz rośnie albo sprowadzają do kury domowej, próbując
wykorzystać jej słabość. Dlaczego większość kobiet dopiero gdy zotanie
porzuona rusza do działania i popycha świat naprzóod? tak sobie myślę, że
silna kobieta jest przeciez wsparciem dla meżczyzny, pozwala mu się stale
rozwijać i porzerzać horyzonty, które dla niego samego mogą sie czasem
ograniczyć do "kilku najważniejszych kwestii". Dlaczego wy mężczyżni
zadowalacie sie tym, zwracam sie do tych, którzy tak właśnie robią, wierzę
jednocześnie resztkami sił, że sa jeszcze inni,co łatwe, szybkie, "proste w
obsłudze", ciesząc się i marudząc jednocześnie? Coraz wiecej spotykam
mężczyzn, którzy poprzestają właśnie na tym, nie znosząc trudności, z którymi
przecież i tak przyjdzie im się zmierzyć. A czy nie łatwiej mierzyć sie z
nimi, gdy ma sie u boku silną kobietę, która koch wymagającą miłością?
póki co tyle
    • anula001 Re: dla kogo jest słaby m? 16.05.05, 12:05
      no panowie panowie, pokazcie ze macie zdanie w tej kwestiitongue_outP

      Ps dlaczego kobieta dopiero po porzuceniu/byciu porzucona staje sie silna? to
      proste - kopy w tylek takim wlasnie Cie czynia czlowiekiem.
      • to.ya Re: dla kogo jest słaby m? 16.05.05, 18:22
        anula001 napisała:

        > Ps dlaczego kobieta dopiero po porzuceniu/byciu porzucona staje sie silna? to
        > proste - kopy w tylek takim wlasnie Cie czynia czlowiekiem.

        Hmmm...
        Cale zycie bylam uczona jak byc twarda i silna. Nie poddawac sie i brac zycie za rogi.
        Tak mam do dzisiaj.
        Ale mam tez chwile tak potwornej slabosci, ze nic tylko wyc do ksiezyca. Bo ... nie umiem o pomoc prosic. A jak juz, to czesto za pózno. (co innego dla kogos: pazurami wydre i wyszarpiewink )

        Moje pytanie jest: dlaczego kobieta u boku mezczyzny=partnera staje sie slaba? Czy dlatego, ze wreszcie "bo ja jestem prosze pana taka mala?" ... ?
        Czy to dobrze, ze taka sie staje?/chce stac?
    • wenecka Re: dla kogo jest słaby m? 16.05.05, 14:39
      tutusiam napisała:

      > A czy nie łatwiej mierzyć sie z
      > nimi, gdy ma sie u boku silną kobietę, która koch wymagającą miłością?
      > póki co tyle

      gdybym ja miała odpowiadać, to bym oczywiście napisała, że łatwiej. smile ale to
      do panów pytanie.
      • tutusiam Re: dla kogo jest słaby m? 21.05.05, 15:49
        wenecka napisała:

        > tutusiam napisała:
        >
        > > A czy nie łatwiej mierzyć sie z
        > > nimi, gdy ma sie u boku silną kobietę, która koch wymagającą miłością?
        > > póki co tyle
        >
        > gdybym ja miała odpowiadać, to bym oczywiście napisała, że łatwiej. smile ale
        to
        > do panów pytanie.


        A PANOWIE MILCZĄ...
        A SZKODA, BO CHCIAŁAM DOWIEDZIEĆ SIE JAKI JEST ICH PUNKT WIDZENIA
    • jumar1 Re: dla kogo jest słaby m? 21.05.05, 16:09
      Nie wiem czy moge wypowiadać sie w imieniu mężczyzn,ale swoje 3 grosze wrzuce

      Czy silna kobieta jest zagrożeniem dla mężczyzn?
      Krótko...TAK!Rozglądajac sie dookoła widac wpojony schemat zalezności pomiedzy
      kobieta a męzczyzna.To męzczyzna dba o utrzymanie domu,wbija wystajacy
      gwózdz,przesuwa ciężką szafę,naprawia telewizor i lodówkę.
      W jego "kompetencjach" leży zarabianie wiekszych pieniedzy,kupno samochodu,
      zbudowanie domu i posadzenie tego cholernego drzewawink
      ..gdy któras z tych rzeczy własnie silna kobieta bierze na swe barki ,właśnie
      ów słaby facet zaczyna wariowac.Traci mozliwośc bycia facetem...bo przeciez za
      chwile nie bedzie juz potrzebny..
      Druga sprawa...ze facetom jest wygodniej zapewniac utrzymanie i piastowac
      stanowisko PANA i WŁADCY!..po cóz wogóle dopuszczać do zgłosu kobiete z
      Jej "mało waznym" zdaniem...przeciez i tak to on o wszystkim"decyduje"...

      to było oczywiście o panach słabszych,a co za tym idzie ograniczonych.

      ..powinno sie odejśc od schematu facet=głowa rodziny!
      To tylko moje zdanie i staram się tak to wszystko pojmowac.
      Jednoosobowe dowodzenie do niczego dobrego nie prowadzi...kiedys zwyczajnie
      wyjdzie na wierzch ze w kazdym facecie drzemie skurwiel i tylko czekać na
      moment gdy wszystkich przyrówna do bydła i pokarze swoje "królewskie" oblicze!

      Czy kobieta staje sie słabsza u boku męzczyzny??
      Nie sadze...!
      Tu bez znaczenia jest płeć jesli w gre wchodzi uczucie np.miłośc.zarówno
      kobieta jest w stanie wyrzec sie pewnych spraw dla siebie waznych w imie
      świetego spokoju i miłości jak i męzczyzna.Znam kilka przypadków ze albo
      kobieta albo mężczyzna sa niereformowalni...ale generalnie w każdym zwiazku
      trzeba iśc na ustepstwa a twierdzenie ze to własnie kobieta czesciej na nie
      idzie jest nie prawda!

      czy nie łatwiej mierzyc sie z zyciem,gdy ma sie u boku silna kobiete?

      TAK!!! zdecydowanie łatwiej!

      Pzdr.
      Jumar
Pełna wersja