dowartosciowanie - pls

02.06.05, 10:04
Czy macie jakies wyprobowane sposoby na polubienie siebie - ja wciaz szukam
akceptacji u innych (raz na dluzej wystarczy raz na krocej) - w jaki sposob
osiagnac efekt dlugofalowy?
a jak siebie sie nie lubi to chyba szuka sie "pocieszenia" u innych (takie
dowartosciowanie)....,
    • suza Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 10:13
      kasiam306 napisała:

      > Czy macie jakies wyprobowane sposoby na polubienie siebie - ja wciaz szukam
      > akceptacji u innych

      To jest najstraszniejsze.
      Kasiam - myślę, że nie ma jakichś jedynych i słusznych sposobów. To co pomaga
      komuś, wcale nie musi pomagać Tobie. Wiesz, chciałabym Ci sypnąć jakimiś
      konkretami, ale same ogólnikowe banały mi do łba przychodzą, w rodzaju: "nabrać
      dystansu do siebie" itd. Łatwo się mówi, no nie? tylko skąd nabrać, jak nabrać?
      Ze studni jakiejś zaczerpnąć ?
      To jest, jak sądzę, praca nad starymi przekonaniami na swój temat.
      Ponoć psychologowie radzą, żeby sobie spisać listę swoich mocnych stron, zalet,
      walorów fizycznych, nawet najdrobniejszych osiągnięć, z których możemy być
      jakoś dumni i czytać ją sobie w chwilach, kiedy sami sobie dowalamy po pysku...
      To wymaga czasu i cierpliwości.
      Bo jakoś nie wierzę w amerykańskie afirmacje - piszemy po 150 razy w specjalnym
      zeszyciku: "Jestem fajna". Ale może komuś to pomaga ?
      A może po prostu, kasiam, pomyśl sobie, że większość ludzi na świecie zmaga się
      z tym, żeby siebie akceptować. Tylko czy to sprawi, że będzie Ci łatwiej? Nie
      jestem pewna...

      Wiesz, chyba najgorsza krzywda jaką można sobie zrobić to przeglądać się w
      oczach innych...


      • kasiam306 Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 10:29
        w te wynalazki ja tez nie wierze
        ale tez mi znalezc cos pozytywnego w sobie
        bo po ilekroc jestem w taki czy inny sposob odtracana (subiektywne
        postrzeganie) to trudno zdystansowac sie
        i wiem ze nie powinnam narzekac ale ..... no wlasnie ;-(
        to nie jest dolek - to proba rozsadnego podejscia do przyszlego dolka - tak by
        szybko z niego wyjsc badz wogole nie wskakiwac
        • suza Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 10:44
          kasiam306 napisała:

          > w te wynalazki ja tez nie wierze

          Wybacz, że Ci takie banały napisałam...

          > bo po ilekroc jestem w taki czy inny sposob odtracana (subiektywne
          > postrzeganie) to trudno zdystansowac sie

          Wyobrażam sobie...

          > i wiem ze nie powinnam narzekac ale ..... no wlasnie ;-(

          Dlaczego nie powinnaś ? A jak masz ochotę akurat sobie ponarzekać, to co w tym
          złego ? Że inni "pomyślą" ???

          > to nie jest dolek - to proba rozsadnego podejscia do przyszlego dolka - tak
          by szybko z niego wyjsc badz wogole nie wskakiwac

          Takie sinusoidalne zmiany nastrojów ?

          pozdrawiam Cię

          suza


          • kasiam306 Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 10:49

            > Wybacz, że Ci takie banały napisałam...
            przeciez sie nie gniewam i nie zamierzam

            jak jest dobry nastroj to wogole sie wieloma rzeczami nie przejmuje i olewam
            ale jak przyjdzie dol to rozpamietywanie - ze ho ho
            tymczasem pozdrawiam!!!
            • suza Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 10:59
              kasiam306 napisała:

              > przeciez sie nie gniewam i nie zamierzam

              Nie no, ja wiem, że się nie gniewasz, tylko jakoś mi głupio, że zapodałam Ci
              porady rodem z amerykańskich podręczników o asertywności.
              • kasiam306 Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:02
                no co TY??

                mnie zawsze smiesza amerykanckie wynalazki - u nich zawsze cos jest lepiej,
                madrzej, wiecej i /cokolwiek jak dla mnie/ dziwniej
                hi hi hi
                • suza Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:06
                  kasiam306 napisała:

                  > mnie zawsze smiesza amerykanckie wynalazki - u nich zawsze cos jest lepiej,
                  > madrzej, wiecej i /cokolwiek jak dla mnie/ dziwniej
                  > hi hi hi

                  Słusznie zauważył Kieślowski, będąc w Stanach, że wszyscy Amerykanie na
                  standardowe pytanie "How are you ?" odpowiadali "Extremely well".
                  Nie "well", "OK", czy "fine", ale musiało być "extremely" wink
                  I powiedział:
                  << A ja to nawet nie jestem "well", ja jestem co najwyżej "so, so" >>
    • pulsarkowy Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 10:46
      co do "tych wynalazkow" - nie probowalem, ale znajomi mowili ze ponoc to czasem
      dziala.

      jednak mysle, ze podstawa (mowie to na podstawie doswiadczen wlasnych) jest
      polubienie siebie samego, zaakceptowanie - nie "nabranie dystansu" bo to nie
      calkiem to samo, aczkolwiek potrzebne - ale po prostu polubienie. wiem ze to
      trudno jest czasem. wiem tez, ze czlowiek ktory siebie lubi niejako
      podswiadomie zachowuje si ezupelnie inaczej. i inni wtedy tez go inaczej
      postrzegaja.

      no jeszcze jedno - oczywiscie, ze przegladanie sie w oczach innych jest
      zupelnie bez sensu. ludzie oceniaja Cie roznie, i na podstawie bardzo roznych
      przeslanek, przewaznie superpowierzchownych i plytkich, a przede wszystkim,
      wiekszasc ludzi ocenia innych "wlasna miara" - wiec pomysl: przeciez tak na
      prawde ci ludzie nie wiedza co w Tobie siedzi... jaka jestes w glebi siebie. to
      wiesz Tylko ty.

      a mowic sobie "jestem fajna"?
      nie musisz sobie tego wmawiac, bo przeciez JESTES fajna ;P
      • kasiam306 Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 10:50
        az sobie zachowam link po wieki zeby czytac i czytac
        i sie usmiechac do monitora a potem do ludzi
        ;-D
        • pulsarkowy Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 10:55
          > i sie usmiechac do monitora a potem do ludzi

          brawo. tak trzymaj!

          ale ja bym proponowal jeszcze inna kolejnosc:

          usmiechac sie do SIEBIE, do monitora, a potem do ludzi smile

          /a pisze ze do sibebie, bo - choc tez kiedys nie chcialem w to wierzyc -
          okazuje sie ze miesnie twarzy (fakt udowodniony naukowo) maja cos w
          rodzaju "sprzezenia zwrotnego" z mozgiem, zreszta jako jedyne miesnie
          czlowieka, a mianowicie kiedy jest ci dobrze to sie usmiechasz, ale usmiech,
          nawet nieco wymuszony po jakims czasei powoduje ze mozgowi sie wydaje ze sie
          cieszysz, no i... zaczynasz sie na prawde cieszyc. dlatego do SIEBIE sie
          usmiechaj, rob glupie miny do lustra i czytaj sobie smieszne dowcipy, itd...
          wiem po sobie ze to dziala/

          smile
      • suza Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:01
        pulsarkowy napisał:


        > jednak mysle, ze podstawa (mowie to na podstawie doswiadczen wlasnych) jest
        > polubienie siebie samego, zaakceptowanie - nie "nabranie dystansu" bo to nie
        > calkiem to samo, aczkolwiek potrzebne

        Wiesz, dystans do samego siebie jest w życiu niezbędny, a już na pewno pomaga w
        polubieniu siebie z całym arsenałem wad i zalet.
        • pulsarkowy Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:04
          > Wiesz, dystans do samego siebie jest w życiu niezbędny, a już na pewno pomaga
          > w polubieniu siebie z całym arsenałem wad i zalet.

          Suza - no to przecie zem naskrobalo, ze "aczkolwiek potrzebne" ;P
          • suza Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:07
            pulsarkowy napisał:

            > Suza - no to przecie zem naskrobalo, ze "aczkolwiek potrzebne" ;P

            Ojej, no widzisz, trudno tu lubić siebie za.... roztrzepanie wink
            • pulsarkowy Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:09
              big_grin
              e tam. to ja dzis jakis czepialski jestem. smile
              • suza Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:23
                pulsarkowy napisał:

                > e tam. to ja dzis jakis czepialski jestem. smile

                quirkyalone tak mają ;D
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:25
      wiesz, ja kiedyś miałem potworny kompleks związany ze swoim wzrostem [171] -
      poczucie [nomen omen]niższości i te sprawy. Bolało jak cie cholera, szczególnie
      gdy kobiety, które mnie interesowały, jasno dawały mi do zrzumienia, dlaczego
      NIE I KROPKA.Szarpałem się z tym - rzecz jasna - bezskutecznie.
      Przeszło... z wiekiem [ wiem, strasznie kombatancko to brzmi ]. Do tego sporo
      pomogło mi trochę życiowych sukcesów - usamodzielnienie się na ten przykład -
      strasznie podniosło mi to samoocenę [niektórzy twierdzą, że do zadufania...]
      POgodziłem się z tym, że sa bariery, których nie przeskoczę, za to są inne
      pola, na których mogę odnosić sukcesy - i na tych polach szarżuję smile

      tak, jak kiedyś chorobliwie szukałem akceptacji innych - tak teraz jest mi z
      samym sobą prawie [ bo zawsze znajdzie sie jakieś "ale ] dobrze.
      Co ciekawe - im bardziej cenię samego siebie - tym bardziej szanują [
      doceniają? nie wiem jak to określić ] mnie ludzie wokół mnie

      ale to tylko jednostkowy, prywatny przykład
      • kasiam306 Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:28
        ale jaki madry
        <wow>
      • suza Re: dowartosciowanie - pls 02.06.05, 11:32
        krzysiek_dwadziesciapare napisał:

        > Co ciekawe - im bardziej cenię samego siebie - tym bardziej szanują [
        > doceniają? nie wiem jak to określić ] mnie ludzie wokół mnie

        Wiesz krzyśku, też to zauważyłam.
        Może to jest tak, że kiedy czujesz się dobrze ze sobą, inni to wyczuwają i
        automatycznie - lgną do kogoś takiego.
        Pogodzenie ze sobą po prostu w cudowny sposób emanuje...

Inne wątki na temat:
Pełna wersja