zobaczymy...

07.06.05, 16:41
cos ruszylo w tym kraju.... dzis w trojce podsluchalam o akcji studentow dotyczacej zwalczania korupcji... uruchomili specjalny numer telefonu pod ktory mozna dzwonic w razie powyzszego... oczywiscie w pelni anonimowo... studenci daja cynk policji ktora juz wyciagnie odpowiednie konsekwencje... pieknie sie dzieje oby tak dalej... wreszcie jedna z naszych wad narodowych zostanie powaznie potraktowana i mam nadzieje zwalczana chociazby w minimalnym stopniu - zasze cos... takie komisje sledcze u gory moga sie kryc ;P jestesmy przedziwnym dziecmi... czesto okradamy wlasna ojczyzne... denerwuje mnie myslenie "jak ci z gory mnie okradaja... to czemu ja nie mam tez"... kolo sie zamyka... trzeba zaczac od siebie zeby naprawic ten rozpizdziel... smieja sie z nas na calym swiecie... a ta historia z dziecmi ktore przyjechaly zobaczyc koszmar oswiecimia i same zostaly potraktowane beznadziejnie przez celnikow rasistow... moglabym tak jeszcze ale po co... kocham moj kraj... nie trawie pewnych zachowan i sposobu myslenia Polakow...
    • bogulo Re: zobaczymy... 07.06.05, 17:03
      gratuluje zapalu i mocnej postawy ideologicznej (bez cienia ironi)

      tylko czy cos oprocz krwawej rewolucji tu pomoze???
      • zapalniczka Re: zobaczymy... 07.06.05, 21:10
        jak wiadomo Polacy jednocza sie jedynie w obliczu tragedii... fakt ze prawie kazde powstanie konczylo sie fiaskiem ale mozna sie bylo zebrac do kupy i ruszyc na wroga... jak bylo rowniez przy chorobie Ojca Swietego ludzie wygladali inaczej, zachowywali sie, spokoj, pojednanie... fakt faktem ze sielanka nie trwa wiecznie i wszystko co dobre kiedys sie konczy... ale slabi mnie sytuacja Polski nie tylko gospodarcza ale obraz pijaka, zlodzieja i mendy spolecznej... opinia publiczna to wielka sila... bo to narod ustanawia co i jak, przez swoich przedstawicieli, kogo sobie wybieramy, a frekwencja jak wiadomo w wyborach smieszna, kolezanka byla obserwatorka wyborow na Ukrainie, wyborcy przed wrzuceniem glosu klekali, zegnali sie i mieli lzy w oczach, spiewali piesni patriotyczne... u nas kazdy ma to w dupie i dlatego schodzimy na psy... jak to mozliwe ze kraj o tak fantastycznym centralnym polozeniu w europie z wieloma bogactwami naturalnymi, nieglupimi ludzmi no i pieknymi kobietami ;P jest na szarym koncu, niezauwazany, najbiedniesze regiony UE to polskie ziemie... o wskazniku bezrobocia nie wspomne... plakac mi sie chce...
        • tamara_t Re: zobaczymy... 08.06.05, 07:48
          > jak wiadomo Polacy jednocza sie jedynie w obliczu tragedii...
          Korupcja, wynaturzenia etc nie przybierają form gwałtownych - dopóki nie zmieni
          się prawo i ludzie na stołkach nie przestana być bezkarni - nic się nie zmieni.
          Trzebaby wymienić CAŁĄ nomenklaturę partyjną, administracyjną, starą kadrę
          profesorską, nauczycielską - to nierealne, nigdy tak się nie stanie, bo młodzi
          przychodzący do struktur przystosowują się i przyswajają ideologie "starych".
          Kiedyś zapytałam kolegę, który działa w polityce [partia, parlament młodziezy,
          etc] zapytałam dlaczego wszedł w politykę, co konkretnie go do tego popchnęło,
          a on mi na to: "Tylu się nachapało to dlaczego nie miałbym ja się nachapać".
          Miał wtedy 19 lat. Teraz ma 24 i pracuje w urzędzie marszałkowskim. NIGDY nic
          się nie zmieni dopóki nie zmieni się prawo i dopóki nie będzie się
          rygorystycznie egzekwować tzw. "prawego" postępowania. Ale ponieważ rączka
          rączkę myje, każdy z każdym ma układy - nie wróżę zmian na przełomie
          najbliższych 20- 30 lat.

          >opinia p
          > ubliczna to wielka sila... bo to narod ustanawia co i jak, przez swoich
          przedst
          > awicieli, kogo sobie wybieramy,

          zapalniczka.... przecież nie od dziś w Polsce nie ma znaczenia kOGO i JAKĄ
          PARTIĘ wybieramy - i tak zmieniamy tylko siedzących na stołkach. Minęło 15 lat
          i jakoś nie znalazła się ekipa, która rozpędziłaby dawny beton partyjny i
          zrobiłaby z tym całym tałatajstwem porządek. Jak ktoś ma dobry pomysł i silną
          rękę, to się szybko okazuje że zawsze można zlaleźć na niego haka. I tzw.
          opinia publiczna, która ślepo skanduje podrzucone przez media głupkowate
          slogany, sama odrzuca co lepszych polityków. Przydałaby nam sie uważam
          rewolucja na miarę NYC - ZERO TOLERANCJI. I w zasadzie w większości dziedzin
          życia. Ale to oczywiście mrzonki, więc nie ma co się łudzić.

          na Ukrainie, wyborcy przed wrzuceniem glosu
          > klekali, zegnali sie i mieli lzy w oczach, spiewali piesni patriotyczne...

          u nas w '89 tez mieli łzy w oczach, u nich za 10 lat będzie albo zachód, albo
          jak będą mieli pecha do polityków jak my - to będzie jak w Polsce

          jak to mozliwe ze kraj o ta
          > k fantastycznym centralnym polozeniu w europie z wieloma bogactwami
          naturalnymi
          > , nieglupimi ludzmi no i pieknymi kobietami ;P jest na szarym koncu,
          niezauwaza
          > ny, najbiedniesze regiony UE to polskie ziemie...

          jak historia pokazuje to centralne położenie rzadko było nam pomocne - raczej
          odwrotnie, zawsze przez to były jakieś kłopoty. Co do tych pogactw naturalnych
          to bym polemizowała, ale grunt to dobra reklama. Co do "niegłupiości" ludzi
          [jako narodu] to już w ogóle nie ma co podejmować rozmowy, bo puenta nasuwa się
          od razu... A że uważana jest za najbiednieszy region - a nie jest tak?
          Potencjał to my MOGLIBYŚMY mieć, ale nie mamy. Może za 20-30 lat, jak dorośnie
          pokolenie, które nie pamięta nawet z opowieści socjalizmu - moze wtedy coś się
          zmieni. Podobno historia wskazuje, ze dopiero V pokolenie po zmianie ustrojowej
          może doprowadzić do faktycznych zmian w kraju, ale trudno tu wyrokować, pewnie
          jak zwykle możnaby znaleźć wyjątki... może nasze wnuki? [bo to by było to
          piąte]...
          • zapalniczka Re: zobaczymy... 08.06.05, 12:16
            ciezko zmienic mentalnosc Polaka i racja na to potrzeba dlugiego procesu... te przechwycane stoleczki, koperty... weszlo nam w krew... tepic to trzeba a nie godzic sie... Twoj post taki bez wiary... a ja mimo wszystko mam nadzieje, moze naiwna, malymi kroczkami ale do przodu... smile
            • maraiss Re: zobaczymy... 08.06.05, 23:43
              żeby zaszły zmiany wcale nie trzeba specjalnie zmieniać naszego prawa,
              nie jest wcale takie złe, trzeba je tylko egzekwowac....
              żeby cos sie zmieniło w naszym kraju , trzeba zmian nie dokonywać od "góry"
              tylko od dołu to tak jak ze starym domem , ktory "chwieje sie w posadach"
              nie zaczyna sie remontu od dachu tylko najpierw trzeba wzmocnic fundamenty...
              żeby w naszym kraju było lepiej musimy zacząc od siebie...
              ale skoro wiekszosc społeczeństwa nie widzi nic złego w kupowaniu kradzionych
              rzeczy, (czyt.pirackich) dawaniu łapówek to czego my chcemy od władzy?
              zmieniając ludowe?powiedzenie....jaki kram taki pan....
              • tamara_t Re: zobaczymy... 09.06.05, 09:32

                > ale skoro wiekszosc społeczeństwa nie widzi nic złego w kupowaniu kradzionych
                > rzeczy, (czyt.pirackich) dawaniu łapówek to czego my chcemy od władzy?

                Opowiem Ci coś maraiss o tym dawaniu łapówek. Moja babcia ma od wielu lat
                elzhaimera [uff, pewnie zrobiłam błąd]. Jest w tej chwili umierająca, nie ma z
                nią kontaktu, wymaga opieki lekarskiej 24h/dobę, ma zwidy, nie poznaje własnych
                dzieci, schudła 10 kilo przez miesiąc, odmawia jedzenia, miewa zapaści i inne
                mało wesołe rzeczy. Pielęgniarki potrafią przez cały dzień nie przewrócić jej
                na drugi bok. Zrobiły się jej straszne odleżyny - mama godzinami ją naświetla,
                bo zaczęło jej gnić ciało. Zrobili jej zabieg i zaraz po ordynator oznajmił
                mojej mamie i jej bratu, że mają zabierać babcię do domu, bo oni już nic więcej
                nie mogą zrobić. Mama nie pracuje od miesiąca, bo inni z rodziny BRZYDZĄ się
                myć babcię, ubierać i opiekować się nią. Jest na skraju wyczerpania, sama
                schudła 5 kilo, bo nie ma kiedy zjeść, siedzi przy babci po 12 godzin w
                szpitalu. A oni każą babcię zabrać, bo uznali, że jest ok!!!!! Pielęgniarki,
                kiedy mama z płaczem zapytała dlaczego każą ją zabierać [przecież ona wymaga
                opieki lekarskiej!!!] zasugerowały, ze gdyby kupiła taką lampę na odleżyny,
                jaką naświetla babcię, to ordynator zmieniłby zdanie [!!!!].
                Mama załatwia babci miejsce w innym szpitalu. Jeśli się tam dostanie - zaniosą
                lampę od razu, żeby nie było powtórki z rozrywki.
                Masz jeszcze jakieś rady odnośnie zaczynania od fundamentów???
                • krzysiek_dwadziesciapare Re: zobaczymy... 09.06.05, 09:36
                  kumpel z pracy, mając podobne przygody z lekarzami [chodziło o jego ojca ] na
                  sugestię "prezentu" tak przypier*** lekarzowi, że nagle, dziwnym trafem,
                  znalazły się i potrzebne przedmioty i ludzie do pracy [ jego samego sanitariusze
                  musieli trzymać, bo amoku z furii dostał i chybaby lekarza zakatrupił ]
                  Niestety, trochę za późno i chłopak jet bez ojca.

                  niemniej - czasem dobrze, zacisnąć pięści i zwyczajnie, po ludzku, dać
                  skurwysynom po mordzie
                  • tamara_t Re: zobaczymy... 09.06.05, 09:39
                    Myślę, że moja mama już nie jest w stanie [ i nie wiem czy poradziłaby sobie z
                    ordynatorem, choć mu się należy...]. Nie mam nic do lekarzy jako tako - mój
                    brat nim będzie, ale niektórzy ludzie na odpowiednich do takich sytuacji
                    stanowiskach to naprawdę skur***y...
                    Wiedzą dobrze, że mają władzę, i że to od nich wszystko zależy. Wrrr, aż mi się
                    ciśnienie podniosło.
                • zapalniczka Re: zobaczymy... 09.06.05, 09:42
                  tamara ale po czesci to my ich tego nauczylismy... "wez koperte i idz bo palcem nie rusza"... moja babacia nie wybiera sie bez pieniedzy do lekarza, mimo ze jest panstwowy... kazdy chce dla siebie jak najlepiej i wina rowzniez jest po naszej stronie, bo ktos ktoregos tam dnia, chcac sobie pomoc wreczyl cos po raz pierwszy dla swojego dobra, w obawie chociazby... a to zjawisko bardzo zarazliwe, czesto sami ich rozbestwiamy a oni na to ida... niewszyscy ale spora czesc... posuwa sie to coraz dalej bo taki pan doktor rozkapryszony sam teraz wyciaga lape i uwaza ze mu sie nalezy... tez wiem cos o tym moja przyjaciolka umierala, nie bylo krwi, anastezjolodzy strajkowali, wystarczylo przejsc sie do ordynatora z "prezentem" i wszystko sie znalazlo... taki szantaz plac-zyj, nie plac-umieraj... to trzeba ruszyc tez od nas bo gora jest juz tak zniszczona i sama cala w mafii ze im to wszystko zwisa...
                  • krzysiek_dwadziesciapare Re: zobaczymy... 09.06.05, 09:50
                    "moja babacia nie wybiera sie bez pieniedzy do lekarza, mimo ze jest panstwow"

                    dlatego ja płacę za komercyjne usługi zdrowotne i uważąm, że jest to jedyna
                    słuszna metoda. Kasa, którą płacimy na zus i całą resztę wystarczyłaby na
                    pokrycie najbardziej wypasionego pakietu zdrowotnego jaki znam [ łącznie z
                    darmowym dentystą, hospitalizacją, wizytami lekarza w domu etc ] i jeszcze by
                    zostało.
                    Cokolwiek jest państwowe, działa wadliwie...
                    • tamara_t Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:16
                      I to jest to co mnie wkurza - jak na pasku wypłaty co miesiąc widzę ile kasy z
                      mojej pensji idzie do Z[studni]U[bez]S[dna], to mnie szlag trafi, bo za te
                      pieniądze miałabym w prywatnej klinice profesjonalną obsługę z pocałowaniem w
                      rękę. I wolę już iść tam i zapłacić [przynajmniej wiem za co - komfort, miła,
                      profesjonalna obsługa], niż dać w łapę lekarzowi. Mój alergolog z prywatnej
                      kliniki dał mi swój nr handy, żeby łatwiej było się z nim umówić na wizytę. Nie
                      wyobrażam sobie już stania w kolejce do rejestracji. Wolę wydać 70 dych na
                      wizytę.
                      • krzysiek_dwadziesciapare Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:24
                        niestety, ale to sie nie zmieni jeszcze bardzo długo - dopóki nie wymrą [ bo
                        samowolnie nie odejdą ]ludzie skażeni "socjalistycznym myśleniem". Zmiana opiera
                        sie o zmianę ludzkiej mentalności - a tą zmienić najtrudniej.
                        My sie na to nie załapiemy, ale nasze [ ekhem smile ] dzieci - kto wie...


                        mozna pracować na umowę o dzieło [ albo inną, z której najmniej oddajemy państwu
                        ] samodzielenie wykupować sobie ubezpieczenie zdrowotne i odkładać na 3 filar.
                        Bezpieczeństwo przy umowie na etat jest fikcyjne [ jak mają zwolnić to i tak
                        zwolnią, a jak jest sie fachowcem - to na brak roboty sie nie narzeka, czy tu,
                        czy tam].
                        Państwa i ludzi nie zmienimy - możemy jedynie kombinować, aby było nam jak
                        najwygodniej...
                        • tamara_t Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:33

                          > mozna pracować na umowę o dzieło [ albo inną, z której najmniej oddajemy
                          państw
                          > u
                          > ] samodzielenie wykupować sobie ubezpieczenie zdrowotne i odkładać na 3 filar.
                          > Bezpieczeństwo przy umowie na etat jest fikcyjne [ jak mają zwolnić to i tak
                          > zwolnią, a jak jest sie fachowcem - to na brak roboty sie nie narzeka, czy tu,
                          > czy tam].

                          o! jestem dokładnie tego samego zdania, nawet idę dalej - marzę o czasie kiedy
                          będę pracownikiem kontraktowym! Tak naprawdę w tej chwili to nie jest możliwe,
                          ale wkrótce - mam nadzieję - będzie. Wiesz, co do umowy o pracę na czas
                          nieoreśl. ma więcej plusów w przypadku kobiet [urlop macierzyński, etc]. Ale i
                          z tym można sobie poradzić. Mam nadzieję, że już długo to nie potrwa.
                          Zresztą nie pamiętam kiedy ostatnio korzystałam z usług publicznej służby
                          zdrowia, co za złodziejstwo...
                          • wenecka Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:38
                            zgadzam się, że etat nie chroni, ale daje dużo przywilejów, dla których ciągle
                            na nim jestem: urlopy, zwolnienia, które nie mają miejsca przy umowach o dzielo
                            czy zlecenia, co w przypadku naprawdę poważnej choroby jest dość istotne.
                            no i włąsnie ochrona kobiet w ciązy. gdyby mozna być trochę w ciąży, a trochę
                            nie, to natychmiast wybrałabym to pierwsze. smile
                          • krzysiek_dwadziesciapare Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:40
                            ja bardzo sobie chwalę pracę kontraktową - duża swoboda, większa kasa... w
                            zasadzie same plusy. nawet urlop sobie wynegocjowałem smile

                            dziś idę na finalizowanie gadki o pracę w pewnym państwowym molochu. Chaos
                            chamstwo i nikompetencja, jakie tam widziałem, sprawiły, że postawiłem oczy w
                            5zł - rzeczy niewyobrażalne sie tam dzieją. Niestety, ale z takim molochem w CV
                            nigdy nie będę już bez pracy - więc traktuję to jako inwestycję w przyszłość....

                            urlop macierzyński w przypadku pracownika kontraktowego jest do załatwienia
                            bardzo prosto - zamiast wyalać kase na zusy srusy i inne pierdoły tworzy się
                            fundusz "oszczędnościowy" [ prywatny!!! ] na który kobiety wpłacają kase, z
                            której, będac na macierzyńskim, korzystają.
                            Wszystko jest do zrobienia, trzeba tylko chcieć
                            • tamara_t Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:44

                              > dziś idę na finalizowanie gadki o pracę w pewnym państwowym molochu. Chaos
                              > chamstwo i nikompetencja, jakie tam widziałem, sprawiły, że postawiłem oczy w
                              > 5zł - rzeczy niewyobrażalne sie tam dzieją. Niestety, ale z takim molochem w
                              CV
                              > nigdy nie będę już bez pracy - więc traktuję to jako inwestycję w przyszłość..
                              > ..

                              Przerabiałam coś takiego, dwa lata ściskając zębami drewienko i powstrzymując
                              się od radykalnych posunięc. Po 2 latach mam czego chciałam i teraz już widzę
                              przyszłość w coraz jaśniejszych kolorach big_grin

                              > urlop macierzyński w przypadku pracownika kontraktowego jest do załatwienia
                              > bardzo prosto - zamiast wyalać kase na zusy srusy i inne pierdoły tworzy się
                              > fundusz "oszczędnościowy" [ prywatny!!! ] na który kobiety wpłacają kase, z
                              > której, będac na macierzyńskim, korzystają.

                              Bardzo słusznie big_grin

                              > Wszystko jest do zrobienia, trzeba tylko chcieć

                              Zgadzam się w 100%!!!
                              • krzysiek_dwadziesciapare Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:47
                                "Przerabiałam coś takiego, dwa lata ściskając zębami drewienko i powstrzymując
                                się od radykalnych posunięc. Po 2 latach mam czego chciałam i teraz już widzę
                                przyszłość w coraz jaśniejszych kolorach big_grin"

                                wiesz co powiedziała Marylin Monroe podpisując kontrakt filmowy z warner bros?
                                "ostatni obciągnięty fiut"

                                wulgarne, ale jakże głębokie i życiowe
                                • wenecka Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:50
                                  > wiesz co powiedziała Marylin Monroe podpisując kontrakt filmowy z warner bros?
                                  > "ostatni obciągnięty fiut"

                                  WOW !
                                  ale jaką kobieta miała rację. czasem warto zagryźć zęby, żeby zapewnić sobie
                                  dobrą przyszłość. zagryzam już od dłuższego czasu. i tak sądzę, że niebawem
                                  będę mogła wreszcie odpuścić. i nie mogę się doczekać smile
                            • wenecka Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:47
                              > dziś idę na finalizowanie gadki o pracę w pewnym państwowym molochu. Chaos
                              > chamstwo i nikompetencja, jakie tam widziałem, sprawiły, że postawiłem oczy w
                              > 5zł - rzeczy niewyobrażalne sie tam dzieją.

                              o! to już na własne oczy to widziałeś???

                              > urlop macierzyński w przypadku pracownika kontraktowego jest do załatwienia
                              > bardzo prosto - zamiast wyalać kase na zusy srusy i inne pierdoły tworzy się
                              > fundusz "oszczędnościowy" [ prywatny!!! ] na który kobiety wpłacają kase, z

                              z wywalaniem kasy na zusy srusy się zgadam. ale z macierzyńskiego bym nie
                              zrezygnowała. uroczo jest być w ciązy pracując na etacie - jak bierzesz
                              zwolnienie, to dostajesz 100% wynagrodzenia, zamiast 80 na zwykłym. nie chodząc
                              do pracy masz tyle ile byś miał chodząc. gdybym wiedziala jak to zrobić, zeby
                              zajsc w ciaze, a potem w niej nie być, to bym zaszła. ale moje postrzeganie
                              pracy nie dla siebie jest spaczone, prawdopodobnie dlatego,że mam do tego silne
                              podstawy i nieprzyjemne doświadczenia z przeszłości.

                              a co do funduszu oszczednosciowego, to nie wyobrazam sobie, zebym go mogla nie
                              miec.
                              • krzysiek_dwadziesciapare Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:52
                                "uroczo jest być w ciązy pracując na etacie - jak bierzesz
                                zwolnienie, to dostajesz 100% wynagrodzenia, zamiast 80 na zwykłym. nie chodząc
                                do pracy masz tyle ile byś miał chodząc."

                                przy całej sympatii do ciebie, wenecka, ale dopóki nie skończymy z takim
                                "przywilejowym mysleniem" to niewiele się dookoła nas zmieni.

                                P.S. osobiście planuję zarabiać tyle, by moja kobieta mogła w spokoju wychowywać
                                berbecia tak długo, jak będzie to jej potrzebne smile
                                • wenecka Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:59
                                  > przy całej sympatii do ciebie, wenecka, ale dopóki nie skończymy z takim
                                  > "przywilejowym mysleniem" to niewiele się dookoła nas zmieni.

                                  akurat tego bym nie zmieniała. zmieniłabym myślenie pracodawców, którzy tylko
                                  kombinują, jak wycisnąć z człowieka wszystko, do ostatniej kropli. a jak już to
                                  zrobią i wyrzmą tak, że niec nie zostanie, to wyrzucą ścierwo, bo niepotrzebne,
                                  zastępując je nowym mięsem armatnim. pracując dla kogoś dorobisz się wrzodów na
                                  żołądku w najlepszym wypadku. nie kręci mnie utrata młodosci i de facto
                                  własnego zycia dla kogoś, kto w podgrzewanym basenie będzie pił kolorowe drinki
                                  za moją krwawicę. dopoki pracuje dla kogoś, przestrzegam co do joty kodeksu
                                  pracy i pilnuję, by moje przywileje były wykorzystywane w takim stopniu w jakim
                                  mi się należą.
                                  >
                                  > P.S. osobiście planuję zarabiać tyle, by moja kobieta mogła w spokoju
                                  wychowywa
                                  > ć
                                  > berbecia tak długo, jak będzie to jej potrzebne smile

                                  ojej, chce zostać Twoją kobietą ! smile))))))
                                  • krzysiek_dwadziesciapare Re: zobaczymy... 09.06.05, 11:05
                                    kodeks pracy powiadasz... hmm, szykuje mi sie lekturka przed wejściem w otchłań
                                    biurokracji...
                • maraiss Re: zobaczymy... 09.06.05, 16:16
                  nie zrozumiałaś mnie tamaro...
                  pisałam, że należy zacząć naprawe od "fundamentów" czyli od nas samych,
                  dotyczy to równiez pielegniarek, lekarzy, ponieważ oni są takimi sami
                  członkami społeczeństwa jak ja czy ty...
                  jeżeli lekarz, prawnik, hydraulik, urzednik ,kazdy przedstaiciel zawodu
                  bedzie uczciwy (wiem, że to utopia) w naszym kraju będzie znacznie lepiej...
                  w przypadku twojej babci oprócz nieuczciwości dochodzi zwykłe chamstwo,
                  nie wiem jak to inaczej nazwać ,brak zwykłej ludzkiej przyzwoitości...
                  powtórzę to co napisałam wczesniej, że władza jest odzwierciedleniem
                  społeczeństwa....sad((
                  mam nadzieje, że teraz zrozumiałas

    • maraiss Re: zobaczymy... 07.06.05, 21:19
      mnie denerwuje jak ktoś mówi ,ze wszyscy tak robią to dlaczego
      ja tez mam tak nie robić...mimo ,że jest to nieuczciwe, złesad((
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: zobaczymy... 09.06.05, 09:17
      kiedyś, bodaj na drugim roku politologii, wałkowaliśmy temat korupcji. Rzecz
      jasna wszyscy pienili sie, ze to złe i tak dalej. Wtedy zadałem takie "zadanie
      sytuacyjne".
      wyobraź sobie, że od ciebie zależy jakiś przetarg. Prychodzi do ciebie jegomośc
      z walizką, powiedzmy pół melona zielonych i mówi " panie, przetarg jest nasz, a
      walizka twoja". teraz zaczyna się kalkulacja, co można za te pół melona baksów
      załatwić
      - zapewnić przyszłość dziecku [ do wyboru: dom, dobre studia, kursy językowe etc ]
      - połatać stosunki z żoną [ zabrać w podróż, kupić to czy tamto - w zalezności
      od potrzeb ]
      - kupić sobie nowy samochód/dom/przeprowadzić remont...
      - wysłać bliskiego na jakąs drogą operację
      i cała masa innych, aktualnie potrzebnych rzeczy.

      Wobraźcie sobie, że wasz jeden podpis może taki wiele zmienić w waszym życiu,
      może tyle uprościć - "kto z was by nie wziął w łapę?" - zapytałem
      współstudentów, a na sali zapadła martwa cisza....

      druga bajka: jedziemy tramwajem, akurat gadamy o korupcji i łapownictwie.
      Wsiadają kanary, kumpel nie ma bietu. Daje kanarom 20 zł w łape, niepomny tego,
      że chwilę temu pluł na korupcję w państwie. Mówię mu zatem "trzeba było zapłacić
      karę - przeciez w ten spsób sam tworzysz patologię, na którą pomstujesz".
      Ochujałeś - oburza się znajomy - miałem wywalić 150 zł?

      i to tyle w tym temacie
      • zapalniczka Re: zobaczymy... 09.06.05, 09:23
        moze mi nie uwierzysz ale nieraz ludzie probowali wreczyc mi lapowke... jeszcze nigdy nie przyjelam...
      • wenecka Re: zobaczymy... 09.06.05, 10:29
        masz zdrowy stosunek do wielu rzeczy. i wiesz co mi się w Tobie podoba? że
        potrafisz powiedzieć na głos to, co myślą wszyscy, a każdy się boi, albo uważa,
        ze mu nie wypada.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja