Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie nad

18.06.05, 14:54
czyms takim.....

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=25106947&v=2&s=0
nie mam pytan!!!
    • pulsarkowy Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:13
      iii tam koniec swiata. faceci od wiekow maja takie dylematy. a ja sobie mysle,
      ze jak moze kiedys w koncu bede w jakims szczesliwym zwiazku, to wcale nie
      znaczy, ze od razu bedziemy mezem i zona. bo moze byc tak, ze cale zycie razem,
      a bez slubu, a moze byc tak, ze szybciutko - i nie ma tu nic do rzeczy sytuacja
      spoleczna, nacisk rodziny etc. jesli nie bede/bedziemy chciec to zadna sila
      mnie przed oltarz nie zaciagnie. papierek mi do szczescia nie potrzebny.

      co nie zmienia faktu, ze uwazam, ze to jest po prostu "takie cos" co przychodzi
      samo. po prostu niektorzy ludzie tego potrzebuja. i dobrze. jak bedzie ze mna
      to sie okaze...

      pytanie natomiast jakby z podobnej beczki, nie "po co facetowi zona", ale: po
      co czlowiekowi bliska osoba?
      ale mysle, ze to pytanie retoryczne, bo chyba z milion odpowiedzi na to jest
      (rzecz jasna potwierdzajacych te potrzebe...).

      uff. chyba troche zaplatalem ?smile
      • anula001 Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:16
        ale o ile rozumiem dywagacje: "po co komus bliska osoba?" (sa ludzie zimni,
        ktorzy nie odczuwaja potrzeby bliskosci), o tyle pytanie: "po co facetow zona?"
        kojarzy mi sie raczej z jakas transakcja, tyle ze jednostronna. Takie czysto
        przedmiotowe traktowanie kobiety..

        Nie wiem, ale mam wrazenie, ze teraz faceci sa jacys tacy malo zdecydowani,
        takie cieple kluchy i to odgrzane na dodatek...
        • pulsarkowy Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:28
          poniekad zamieniaja sie role spoleczne... po latach kiedy to facet byl "glowa
          rodziny", tym przyslowiowym "panem i wladca", najpierw stal sie partnerem
          rownorzednym, a teraz czesto to kobieta jest "gora" - ta lepiej zarabiajaca,
          bardziej przebojowa, wolna, niezalezna... i tak sobie mysle, ze poniekad my
          faceci (jako taka "masa spoleczna") rzeczywiscie tracimy troche to zdecydowanie
          i pewnosc siebie...

          a co do dywagacji w przytoczonym watku - no rzeczywiscie tam akurat bylo
          absolutnie "towarowe" podejscie do sprawy... a ze nie uwazam malzenstwa za
          towar, "transakcje" totez pozolilem sobie nieco odbiec w swoim komentarzu od
          prezentowanych tamze pogladow smile
          • anula001 Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:36
            czyli co,nie ma juz facetow facetowskich, zdecydowanych, meskich, nie
            zastanawiajacych sie dniami i tygodniami?
            • jeanne_n Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:43
              po cichutku mam nadzieję, że jednak gdzieś tam parę sztuk się ostało smile
              • anula001 Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:44
                no daj Boze, bo te niezdary i kluchy , ktore poznaje to wola o pomste do niebatongue_outP
                • jeanne_n Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:49
                  ci fajni to się gdzieś nieźle kamuflują (m.innymi na naszym forum smile) skoro taki
                  tu mamy ruch tongue_out
                  • anula001 Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:50
                    haha, mam nadzieje, ze sie kamufluja, a nie po prostu juz ich nie ma, a na forum
                    owszem, owszem, zauwazam kilku fajnych facetowwink)
                    • jeanne_n Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:54
                      najgorsze jest to ciągłe mijanie się, bo oczywiście jak zapytasz facetów, to oni
                      też stwierdzą, że nie spotykają nigdzie sensownych kobiet - i tak w koło Macieju crying(
                      • anula001 Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 15:57
                        dokladnie, takie bledne kolo.
                        a czasem, co mnie juz na maxa wnerwia, jak juz sie spotka fajna babka z fajnym
                        facetem to sie czaja, bajke o zurawiu i czapli uprawiaja i tak bez konca... ehh...
                        No a to dlatego, ze faceci sa malo zdecydowani i czesto sie boja, ale nie wiem
                        czegosad
                        • jeanne_n Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:01
                          no tak, każdy dźwiga gdzieś tam na plecach cały swój bagaż i szukając tej swojej
                          drugiej połówki, jednocześnie panicznie boi się wdepnięcia w jakieś g... ale tak
                          się nie da - nie można w tym samym momencie rozglądać się dookoła i patrzeć pod
                          nogi...
                          • anula001 Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:07
                            >ale tak
                            > się nie da - nie można w tym samym momencie rozglądać się dookoła i patrzeć pod
                            > nogi...

                            Bardzo pieknie i madrze powiedziane, niestety ludzie sie tak czesto asekuruja..
                            • jeanne_n Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:11
                              sama jestem taka, więc wiem, co mówię wink
                              nie ukrywam, że lubię imprezować i jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić, że
                              mogłabym (i być może w opinii niektórych, powinnam) się już ustatkować, ale z
                              drugiej strony czasem się zastanawiam, jak długo tak można?
                              • anula001 Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:20
                                hmm, tez lubie sie bawic, choc przyznaje ze teraz juz mniej niz jeszcze kilka
                                lat temu..am tez czasem wrazenia, ze bardzo olewam pewne sprawy, zbyt
                                lekkomyslnie do niektorych rzeczy podchodze. Nie wiem, ale chyba uz czas to
                                zmienic.. Tez tak masz?
                                • jeanne_n Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:27
                                  mój problem jest taki, że na ogół nie czuję swojego wieku - uświadamiam sobie to
                                  tak naprawdę dopiero kiedy spotykam równolatki, które mają pozakładane rodziny -
                                  mężów, dzieci etc. a ja łapię się na tym, że nadal podniecam się wyjściem na
                                  imprezę etc. i w takich momentach zaczynam się zastanawiać, czy nie powinnam
                                  przypadkiem zacząć podchodzić do życia trochę poważniej - tylko z drugiej strony
                                  siedzenie w domu i umartwianie się wbrew sobie jest trochę bez sensu...
                                  Nie wiem, czy w tej chwili jestem gotowa na poważny związek, ale sądzę, że to
                                  nie jest kwestia "gotowości" (bo na to chyba nie jest się nigdy w 100%
                                  przygotowanym), tylko właśnie spotkania odpowiedniej osoby, z którą zaryzykuję smile
                                  • anula001 Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:38
                                    Jeanne, podpisuje sie pod tym co napisalas 4 lapkami i ogonkiemwink
                                    nie mam wiecej nic do dodania w tej kwestii, poza tylko tym, ze w tym roku
                                    koncze 29 lat, i generalnie mi dobrze, i sama wieku nie czuje, ale wlasnie
                                    ludzie mi to wypomija,a i po nich tez widze cos, czego nie mam..
                                    • pulsarkowy Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:48
                                      ja w tym roku koncze 28. wciaz widze wogol kumpli i bylych kumpli ktorzy sa
                                      (mnej lub bardziej) szczesliwymi mezami, ojcami, maja wlasne (dochodowe)
                                      biznesy... i bolesnie uswiadamiam sobie, ze ja ciagle sie czuje jakbym mial 21
                                      lat. ale - jak to juz zostalo powiedizane tutaj - z pewnoscia nie ugne sie
                                      przed tym jak mnie widza inni. bedzie tak jak ja bede chcial, tak jak ma byc...

                                      a czy bede gotowy na cos? nie wiem. na pewno przyjdzie taki moment, ze kiedys
                                      spotakm tego Kogos, a wtedy wszystko sie okaze...
          • samentu Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:45
            co do braku pewnosci itd to proszę mówic tylkoza siebie
            mnie absolutnie jej nie brakuje
            dla mnie instytucja małżeństwa jako taka trochę sie przezyła bo nie trzeba
            stawać przed ołtarzem by byc z sobą
            co do pytania czy zona jest mi potrzebna odpowiadam żona tak rozwód nie
            i tu leży clue problemu bo wiele pra szybko dąży do regulacji prawnych a po
            roku dwóch stwierdzają że oni to jednak chcieliby sobie kogoś innego poszukać
            no i ze wzgledów prawnych zaczyna się koszmarek
            pozatym perspektywa stanięcia przed ołtarzem i odbycia tradycyjnego wesela
            napawa mnie wstrętem ze wzgledów estetycznych
            cóż różnię się kulturowo od moich rodziców i to znacznie
          • samentu Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 16:46
            i jeszcze jedno
            nie mylcie związku emocjonalnego z małżeństwem
            małżeństwo jest absolutnie transakcją towarową podobnie jak i inne transakcje
            regulowane przez prawo cywilne i żadne eufemizmy tego brutalnego faktu nie sa w
            stanie przeinaczyć
            • wenecka Re: Koniec swiata skoro faceci zastanawiaja sie n 18.06.05, 18:42
              > nie mylcie związku emocjonalnego z małżeństwem
              > małżeństwo jest absolutnie transakcją towarową podobnie jak i inne transakcje
              > regulowane przez prawo cywilne i żadne eufemizmy tego brutalnego faktu nie sa
              w stanie przeinaczyć.

              to żeś zapodał chłopie... smile masz rację, ale przejaskrawiasz. małżeństwo nie
              jest kluczowe w związku dwojga ludzi opartym na zaufaniu, miłości, zrozumieniu,
              etc. ale wiele osób potrzebuje takiego scementowania dla potwierdzenia go.

              i jeszcze coś: b. często kobiety traktują je jako gwarancję nierozerwalności.
              bo przeciez to one będą w ciązy i one będą wychowywać dzieci. dlatego chcą
              wiedzieć, że będzie ktoś, kto zapewni im byt, opiekę, itp. och jakież to
              krótkowzroczne! primo - zawsze partnerowi może się przydarzyć, że stweirdzi, że
              to nie to, czego oczekuje. tkwić w zwiżaku na siłę - bez sensu. i żaden papier
              nie będzie w stanie zmienić.
              gwarancja jest w nas samych. i powinna być po obu stronach. jak z drugiej
              strony jej nie ma, to nie warto dawać tego, czego nigdy się nie otrzyma. i
              poszukać kogoś, kto to doceni.
    • hoki_yamoki Dla nieuświadomionych 18.06.05, 21:43
      Szanowni Panowie - Żona jest w Waszym życiu postacią absolutnie zbędną...
      Ze względów ekonomicznych lepiej zatrudnić panią Jadzię do sprzątania, prania i
      gotowania - a jeszcze lepiej robić to samemu.
      Czas poswięcony żonie należy wykozystać na zarabianie kasy - a jak już się
      nazbiera to kupcie sobie maskotkę - duży wybór macie tutaj www.bride.ru/
      do wyboru do koloru smile))
      • anula001 Re: Dla nieuświadomionych 18.06.05, 23:04
        o kurcze, zburzyles moj swiatopoglad, chyba wole jednak byc nieuswiadomionawink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja