krzysiek_dwadziesciapare
28.06.05, 12:28
znam ją kilka lat. Dziewucha raz po raz wiąże, przelotniej lub mniej z
facetami. Zawsze, spotkawszy amanta, mówię jej "uważaj, bo...", ona odpowiada
"nie znasz go, on nie jest taki, jak myślisz", "co ty tam wiesz, po jednym
spotkaniu" albo "to co, mam być sama?" Sytuacja powtarza sie non stop, odkąd
sie znamy. Laska jest inteligentna, ale wiąże sie z [ emocjonalnymi ]
jełopami, przez których potem wyje, potem do nich wraca, szarpie sie z nimi,
dzwoni, płacze w rękaw i tak w kółko....
Ostatnio pojawił sie kolejny. Spotkałem - wypowiedziałem się na temat -
dostałem zjebkę za "kasowanie prawie obcych ludzi". Chwilę temu znowu okazało
się, że miałem rację. Ona wściekła....
Daleki jestem od generalizowania, ale mam dziwne wrażenie, że kobiety "same
sobie krzywdę robią". Spotykają faceta, coś/ktoś im mówi "uważaj", co
oczywiście jest zlewane [ "to co, mam sama być"? ] a potem zaczyna się "facet
to świnia" i cała reszta znanych nam "szlagierów"
taka refleksja okolicznościowa...