sama sobie krzywdę zrobię...

28.06.05, 12:28
znam ją kilka lat. Dziewucha raz po raz wiąże, przelotniej lub mniej z
facetami. Zawsze, spotkawszy amanta, mówię jej "uważaj, bo...", ona odpowiada
"nie znasz go, on nie jest taki, jak myślisz", "co ty tam wiesz, po jednym
spotkaniu" albo "to co, mam być sama?" Sytuacja powtarza sie non stop, odkąd
sie znamy. Laska jest inteligentna, ale wiąże sie z [ emocjonalnymi ]
jełopami, przez których potem wyje, potem do nich wraca, szarpie sie z nimi,
dzwoni, płacze w rękaw i tak w kółko....
Ostatnio pojawił sie kolejny. Spotkałem - wypowiedziałem się na temat -
dostałem zjebkę za "kasowanie prawie obcych ludzi". Chwilę temu znowu okazało
się, że miałem rację. Ona wściekła....

Daleki jestem od generalizowania, ale mam dziwne wrażenie, że kobiety "same
sobie krzywdę robią". Spotykają faceta, coś/ktoś im mówi "uważaj", co
oczywiście jest zlewane [ "to co, mam sama być"? ] a potem zaczyna się "facet
to świnia" i cała reszta znanych nam "szlagierów"

taka refleksja okolicznościowa...
    • bogulo Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 12:31
      jak na okolicznosciowa, to wyjatkowo trafna refleksja
    • wenecka Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 12:32
      a no właśnie mnie intryguje skąd się od podszewki bierze w kobietach taka
      skłonność do wiązania się ze skurwysynami. można generalizować, że to
      atawistyczna tesknota za silnym mezczyzną, ze z dzieciństwa jakieś bugi się
      nabrały, że... itd.
      a tak naprawdę każdy przypadek indywidualny. pobabrałabym się w tym tak na
      poważnie.
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 12:44
        ja też tego nie pojmuję. Gołym okiem widać, że związek szanse ma średnio takie
        sobie, ale mimo to pakuje się weń, a potem płacze i pomstuje na facetów...
        No i z dziką satysfakcją odpowiedziałem "a nie mówiłem"?, na co usłyszałem
        wyrzut "a ty to zawsze musisz mieć rację". Faktycznie - jakbym musiał i chciał...
        Chciałbym się mylić wiele razy, chciałbym aby była z facetem szczęśliwa do
        obłędu, ale skoro sobie takich wybiera.....
      • pacio Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 12:47
        przypomnij sobie "ulubioną" psychologie....
        generalizując, a jak w domu tej dziewczyny? wszak 1/3 zachowań i potrzeb chcąc
        niechcąc wynosimy.
      • jeanne_n Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:28
        też mnie to mocno intryguje - zwłaszcza, że przy okazji babskich dyskusji z
        różnymi osobami, jakoś na ogół okazuje się, że chyba naprawdę mamy to
        zakodowane gdzieś głęboko. Wszystkie moje koleżanki zgodnie twierdzą, że
        owszem, chciałyby stworzyć udany związek z miłym, kochanym mężczyzną, ale tak
        się dziwnie składa, że lecą wyłącznie na skurwieli, no a potem faktycznie jest
        to, o czym pisał Krzysiek - lament, płacz i zgrzytanie zębami...
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:34
          hmm, wiesz Asiu, podsunęłaś mi pomysł - czas, po prostu, zostać skurwielem smile
          • jeanne_n Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:38
            qrcze, ja też wolałabym żeby świat był inaczej skonstruowany, a uczciwi ludzie
            nie dostawali bez przerwy po dupie, ale niestety jest jak jest sad
            zresztą - przykro mi, ale z moich obserwacji wynika, że spora część panów
            również woli typ zimnej, wyrachowanej suki od ciepłej, wrażliwej, romantycznej
            zwykłej dziewczyny - czyli równowaga w przyrodzie poniekąd jest zachowana tongue_out
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:46
              że panowie wolą suki - to prawda - bo kojarzą im sie z kurwą, której podskórnie
              większość z nas [facetów] pożąda - rzecz jasna tylko na raz, czy dwa, broń boże
              na związek, ale podskórnie gdzieś jest w nas to pożądanie pierwotnej wyuzdanej suki.
              Podejrzewam, że kobiecy pociąg do skurwysyna jest dokłądnie tym samym , tylko
              odbitym w damskim lustrze
              • wenecka Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:14
                ja tego pojąć w ludziach nie mogę, czemu tak robimy, po co sami brniemy w bagno
                i dajemy się wciągać.
                po jakiego nam te suki i skurwiele? człowiek to na maxa wykręcony gatunek, nie
                ma co.
        • wenecka Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:12
          pociąg atawistyczny w nas tkwi jak nie wiem co. sad
          wszystkie lecimy za skuriwielami, a potem lejemy morze łez i liżemy rany. sad
          Kiedyś się już tak na siebie zdenerwowałam, że stwierdziłam, że jak nastepnym
          razem coś takiego mi się przytrafi, to jak dorwę osobistego anioła stróża, to
          mu spuszczę taki wpierdol, za to, że nie czuwał, że następnym razem facet już
          nie zaśpi.
    • samentu Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:14
      dla mnie to kompletnie niepojęte zjawisko
      ale obserwowane zadziwiająco często
      ciekawi mnie co decyduje o wyborze takiego faceta?
      impuls? chwila słabości??
      strach przed samotnością? wstyd przed innymi kobietami że jest się samą??
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:18
        moja znajoma, niczym mantrę powtarza "a co, mam być sama?".
        Ostatnio uprawia też luźne relacje - "zaliczam ich" - mawia, ale dziwnym trafem
        wszyscy pięknie wpasowują się sztancę emocjonalnych popaprańców...
        • samentu Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:27
          no właśnie każdorazowy nowy egzemplarz jest bliźniaczo podobny do poprzednika
          stąd i te same problemy
          ale próba porozmawiania dlaczego akurat tacy a nie inni kończy się bądź
          wybuchem agresji
          (ty nic o mnie nie wiesz itd)
          lub desperackim (bo tylko tacy mi się podobają nie wiem dlaczego)
          jakby drogie panie uczciwie pomyslały to by pewnie i doszły dlaczego
          ale prościej nauczyć się technik wypierania do podświadomości krzyczącego ego
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:32
            ja zawsze dostaję zjebkę pt "a ty to tylko byś ferował wyroki po kilkuminutowej
            rozmowie, spójrz na siebie zamiast oceniać, co ty o nim wiesz, on jest wrażliwy,
            tylko tego nie okazuje od razu" smile

            "właśnie każdorazowy nowy egzemplarz jest bliźniaczo podobny do poprzednika"
            ŚWIĘTA RACJA - niestety i mnie się ta reguła dotyczy sad
            • samentu Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:36
              dodam tylko
              "on wstydzi się swoich uczuć i swojej wrażliwości, a to dlatego że nie spotkał
              jeszcze odpowiedniej kobiety (w domysle mnie), która by go tak jak ja mocno
              kochała, napewno się zmieni pod wpływem ogromu mego uczucia"
              • krzysiek_dwadziesciapare Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:39
                i to jest główne kłamstwo: ON SIĘ DLA MNIE ZMIENI
                • jeanne_n Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:43
                  krzysiek_dwadziesciapare napisał:

                  > i to jest główne kłamstwo: ON SIĘ DLA MNIE ZMIENI
                  >

                  niekoniecznie. Zapewniam Cię, że są kobiety, które nie mają w sobie pierwiastka
                  Matki Teresy i nie rozpatrują tego w tych właśnie kategoriach.
                  Mam w dupie to, czy ktoś się dla mnie zmieni czy nie, bo w takie zmiany po
                  prostu nie wierzę.
                  Jak spotkam porządnego faceta, który będzie mnie kręcił, to chyba sama mu się
                  oświadczę tongue_out
                  • wenecka Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:22
                    > niekoniecznie. Zapewniam Cię, że są kobiety, które nie mają w sobie
                    pierwiastka
                    >
                    > Matki Teresy i nie rozpatrują tego w tych właśnie kategoriach.

                    otóż to. nie każda laska to chodząca instytucja charytatywna.

                    > Jak spotkam porządnego faceta, który będzie mnie kręcił, to chyba sama mu się
                    > oświadczę tongue_out

                    wielu porządnych, którzy kręcą nie ma. jest mało. zdecydowanie więcej jest
                    skurwieli, ktorzy kręcą. statystycznie więc i łatwiej się natknąć. i znów
                    wpakować nie tam gdzie trzeba.
          • jeanne_n Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:35
            samentu napisał:

            > jakby drogie panie uczciwie pomyslały to by pewnie i doszły dlaczego


            ano właśnie to nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać - czasem można
            próbować zerwać z tym szablonem, ale na ogół wtedy się okazuje, że w tym
            sztucznie wykreowanym związku brakuje jakiejś "iskry", więc potem następuje
            powrót na utartą ścieżkę i kółko się zamyka.
            Może to jakiś podświadomy lęk przed monotonią - z takim skurwysynem
            przynajmniej ma się gwarancję, że nudno nie będzie...
            • samentu Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 13:38
              jeanne_n napisała:

              > samentu napisał:
              >
              > > jakby drogie panie uczciwie pomyslały to by pewnie i doszły dlaczego
              >
              >
              > ano właśnie to nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać - czasem można
              > próbować zerwać z tym szablonem, ale na ogół wtedy się okazuje, że w tym
              > sztucznie wykreowanym związku brakuje jakiejś "iskry", więc potem następuje
              > powrót na utartą ścieżkę i kółko się zamyka.
              > Może to jakiś podświadomy lęk przed monotonią - z takim skurwysynem
              > przynajmniej ma się gwarancję, że nudno nie będzie...


              to to już jest masochizm psychicznytongue_outPPP
              pewnie że łatwo nie jest ale się udaje zapewniam Cię o tym
              tylko że to bolesny zabieg i dlatego z leęku przed bólem wiele kobiet woli
              produkować sobie złudzenia min takie o tej "iskrze"
          • wenecka Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:17
            > lub desperackim (bo tylko tacy mi się podobają nie wiem dlaczego)

            no własnie większośc z nas tego nie wie. i to jest z gruntu błędne, żeby widząc
            to, brnąć dalej bez chęci zrozumienia, skoro zdroworozsądkowo wiemy, że znów
            wpakujemy się w gówno po uszy, zamiast być z jakimś miłym i porządnych chłopcem.

            > jakby drogie panie uczciwie pomyslały to by pewnie i doszły dlaczego
            > ale prościej nauczyć się technik wypierania do podświadomości krzyczącego ego

            dlatego uważam, że trzeba popbabrać w sobie, żeby poznać przyczyny i to zmienić.
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:27
              "dlatego uważam, że trzeba popbabrać w sobie, żeby poznać przyczyny i to zmienić"
              kiedyś, w czasach studiów,rozbabrałem się do podszewki. co się potem schiz
              najadłem - to moje. Teraz znam mechanizmy i pobudki - i nic a nic to nie zmienia
              - dalej wiążę się z trudnymi kobietami, które mają problemy z okazywaniem uczuć.
              no i ZONK
              • wenecka Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:48
                Sądzisz, że pociągu do skurwysyństwa i suk się wyplenić nie da, mimo poznania
                przyczyn?
                moim zdaniem da się, ale trzeba czasu i cholernej pracy nad sobą. nie wystarczy
                poznać przyczyny, trzeba jeszcze się z nimi pozmagać. i to jest najtrudniejsze,
                tak sądzę.
                • krzysiek_dwadziesciapare Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:50
                  nie twierdzę, zę sie da/nie da.
                  twierdzę tylko, że w moim przypadku, poznanie mechanizmów wedle których
                  zachowuję się tak a nie inaczej, wcale na postępowanie nie wpłynęło.
                  A mogłoby...
            • jeanne_n Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:27
              wenecka napisała:

              > dlatego uważam, że trzeba popbabrać w sobie, żeby poznać przyczyny i to
              zmienić

              hmm...no cóż - babrzę (babram?) się w sobie już jakiś czas ze skutkiem takim,
              że jestem singlem tongue_out oczywiście za plus mogę uznać, że dzięki temu nie ryczę po
              nocach przez kolejnego skurwysyna smile
              • wenecka Re: sama sobie krzywdę zrobię... 28.06.05, 14:45
                > że jestem singlem tongue_out oczywiście za plus mogę uznać, że dzięki temu nie ryczę
                po nocach przez kolejnego skurwysyna smile

                to też jest już jakiś plus, postęp.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja