Urok lepkich spojrzeń

07.08.05, 20:27
a co myślicie o oglądactwie, takiej pubowej obmacywance na odległość? jakoś
nigdy nie potrafiłam czerpać dzikiej radości z wymiany spojrzeń. no bo co
można przekazać w ten sposób? coś równie zniewalającego jak - misiu, jesteś
boski!!!
    • wenecka Re: Urok lepkich spojrzeń 07.08.05, 22:04
      od czasu jak gapiąc się po prostu na kolesi, ale nie w celu rozbierania
      wzrokiem, ale li tylko z tego powodu, bo np. naprzeciwko siedziałam, nawiązało
      się parę fajnych znajoności w tym jeden rewelacyjny romans, to oczywiście, ze
      używam wzroku teraz jako narzędzia.
      • vesnah Re: Urok lepkich spojrzeń 07.08.05, 22:46
        no, ale tego też się trzeba nauczyć. znaczy - nie rezygnacji z rozbierania, bo
        na to w sumie rzadko mam ochotę tak na wstępie (boshe, więc jestem kobieca?).
        tylko takiego wzroku, przez który przemawia życzliwość. ja jakoś mam w zwyczaju
        patrzeć sobie na facetów jak na robaki, dopóki mi nie zaimponują. a ich
        spojrzenia kwituję zwuykle drwiną. głupi nawyk, ale nijak się nie mogę
        przełamać.
        • wenecka Re: Urok lepkich spojrzeń 07.08.05, 22:52
          ach, to Ty o piszesz o tym, jak to Ciebie rozbierają mężczyźni wzrokiem? ja
          nietety bywam ślepawa, głuchawa i niekumata w takich sprawach. jak ktoś mnie
          obok życzliwy nie klepnie i nie powie "słuchaj, gapi się na ciebie ten koleś
          juz od godziny" to dopiero wtedy zauważę, sama takich rzeczy nie dostrzegam,
          niestety.
          a na facetów czasem można spojrzeć inaczej niż na robactwo. smile
          • vesnah Re: Urok lepkich spojrzeń 07.08.05, 23:31
            Też jestem mało rozgarnięta w kwestii dostrzegania męskich zgapień, ale jak już
            poczuję, to bucham ogniem jak rozjuszona smoczyca. jakoś tak bezinteresownie
            nie lubię trzech czwartych samczego gatunku. już sobie nawet wyobrażałam, zeby
            patrzeć na nich jak na chomiczka czy inne przyjemne stworzonko, ale z marnym
            skutkiem. okazuje się, ze kumają, kiedy ich nie lubię. (tu następuje moje
            zdziwienie i szok poznawczy).
            Natomiast ta jedna czwarta budzi we mnie nad wyraz ciepłe uczucia. jak facet
            jest nadwrażliwy, lekko rozkojarzony i zagubiony, a najlepiej lekko psychiczny,
            to idę jak w dym. No a potem wyrzucam sobie, ze chciałam kogoś, kto byłby
            oparciem, a tu biedny mały misio.
            • dreamweaver79 Re: Urok lepkich spojrzeń 08.08.05, 13:17
              Chyba to normalne, że podoba ci sie najwyzej 1/4, niektorzy maja nawet nieco
              wyzsze wymagania. Cala zabawa polega na tym, by zerkanie/patrzenie sie sprawialo
              przyjemnosc jednej i drugiej stronie, mozna zabawic sie w ciuciubabkę. A jesli
              nie (bo ktos ci sie nie podoba), to po prostu trudno, ale mozesz to i tak
              potraktowac jako komplement.
              Chyba, że chcesz podejść i spytać "co sie k... gapisz? coś nie w kolorki?"
              • vesnah Re: Urok lepkich spojrzeń 08.08.05, 18:19
                Z tą obustronną przyjemnością jest o tyle problem, że niektórzy lubią sobie
                zaliczać spojrzenia. Łowi cię taki maczo na wzrok i wydyma rozkosznie wargi w
                odruchu zwycięstwa. Prycham jak kotka wtedy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, ze
                mam leciutkiego hopla na punkcie władzy i niezależności, i jak czuję się choć
                trochę zdobyta, to reaguję alergicznie. Ale z drugiej strony zblazowanie
                osobników płci męskiej sięga dziś chyba zenitu. Wolę kupić sobie kota niż
                tańczyć na rurzesmile
    • dzika_zdzicha Re: Urok lepkich spojrzeń 07.08.05, 22:45
      eee, spojrzenie to tak niewiele! wink)) jeśli nie idzie za tym nic "konkretnego",
      to jest to jak lizanie loda przez szybkę ;DDDDDDDDDDDDDDDDDD

      ostatnio próbowałam odpowiedzieć na miłe spojrzenie, niestety mój uroczy
      rozmówca tak mnie onieśmielał, że widział tylko kawałek mojego rumieńca... nasz
      kontakt wzrokowy trwał słownie jedną sekundę, ale było miło big_grinDDDDDDDDDDDDD
    • tamara_t Re: Urok lepkich spojrzeń 08.08.05, 09:07
      Wszystko zależy od patrzącego - uwielbiam kiedy facet ma elektryzująco-
      erotyczne spojrzenie i nie musi to być prostackie podrywanie w stylu "ej, mała,
      fajny masz tyłeczek!". Za takim spojrzeniem nic nie musi też iść. Przyjemna
      jest sama wymiana. Uważam, że nie bez kozery sklecono powiedzenie, że mowa
      srebrem, a milczenie złotem - czasem takie spojrzenie jest bardziej znaczące
      niż milion słów. Ja tam lubię takie "spojrzeniowe" zaczepki smile

      Zrób eksperyment - jeśli korzystasz z komunikacji miejskiej upatrz sobie
      jakiegoś faceta [Twój wybór czy Ci się podoba, czy wręcz przeciewnie] i patrz
      się na niego po prostu. A kiedy zauważy, że się patrzysz nie odwracaj wzroku
      tylko się uśmiechnij smile Zdziwisz się jakie to przynosi efekty smile)) A humor
      poprawiony na cały dzień - Twój i jego smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja