anisua 16.08.05, 17:53 wymaga pokładów cierpliwości, wyobrażni i jeszcze wielu cech zwłaszcza, jeśli się jest zastępczą matką.... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
anula001 Re: Bycie matką to trudna rzecz.... 16.08.05, 18:01 racja. kocham dzieci, mam z nimi dobry kontakt, ale teraz na tym wyjezdzie byla z nami kobieta z dzieckiem, i myslalam momentami ze palne w ucho tego malego. Wrrrr.. Odpowiedz Link
herezja Re: Bycie matką to trudna rzecz.... 16.08.05, 18:03 Bycie rodzicem to wystarczająco trudna rzecz. Zastanawia mnie, jak to jest przy adopcjach. Czy rzeczywiście rodzica traktują potem dziecko tak, jakby to bylo ich własne? Czy mają dla niego tyle samo cierpliwości? a może muszą mieć jej więcej? Odpowiedz Link
anisua Re: Bycie matką to trudna rzecz.... 16.08.05, 18:17 jesli decudejemy się na bycie rodzicem to chyba zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności... chęć posiadania dziecka powoduje, ze to adoptowane kocha się pomimo wszystko... a ja jestem taką zastepczą mamą dwójki urwisów tylko do końca miesiąca Odpowiedz Link
herezja Re: Bycie matką to trudna rzecz.... 16.08.05, 18:27 jesli decudejemy się na bycie rodzicem to chyba zdajemy sobie sprawę z > odpowiedzialności... teoretycznie tak, ale rzeczywistość pokazuje, że nie zawsze > a ja jestem taką zastepczą mamą dwójki urwisów tylko do końca miesiąca Podziwiam Dorywczo bywałam opiekunką do dziecka Lubię cudze dzieci, ale w ściśle określonych dawkach ) A co wymyśliły twoje urwisy? Odpowiedz Link
anisua Re: Bycie matką to trudna rzecz.... 16.08.05, 18:34 masz racje, nie zawsze jestesmy świadomi... ale jesli pkochamy, to jest łatwo pewne rzeczy zaakceptować, wybaczać i nawet złościc sie nie podziwiaj, współczuj;DDDDD ja tez lubię cudze, a to rodzinka) co wymyśliły ? nie pytaj..... roznosi je energia)) i sto pomysłów na minutę...) Odpowiedz Link
riwka adoptowane dziecko 21.08.05, 20:50 21 stycznia 2005 roku zadzwonił telefon, byłam wtedy w pracy. Zadzwoniła moja siostra (26 lat) i powiedziała ... MAMY JULKĘ. Urodziła się 7 października 2004. "Jutro jadę ją zobaczyć". Popłakałam się ZE SZCZĘŚCIA. Następnego dna zadzwoniła znowu z pogotowia opiekuńczego - Julka jest tak maleńka, że wygląda na noworodka. Maleńki rudzielec z wadą serduszka, opóźnieniem psychoruchowym, wcześniak i po ciąży alkoholowej. Dziecko z wadami i żadne z 10ciu małżeństw kursu przed adopcyjnego nie chciał ofiarować miłości i podjąć się opieki nad małą. Julkę zobaczyłam 1 lutego. Zakochałam się, cała rodzina OSZALAŁA! 16 maja br. pojechałam z siostrą i maleńką Julką do szpitala CZMP w Łodzi. 19 maja zabrali ją na stół ...........wzięłam 2 tyg urlopu. Teraz DZIUNDZIULINKA jest zdrowa kardiologicznie, ale ... 10 lipca br. Mała ma wysoką gorączkę, znowu szpital, okazało się, że ma zakażoną krew ( tak się zdarza podczas operacji, ale żaden lekarz się nie przyzna) ... znowu wzięłam 2 tyg urlopu, żeby pomóc siostrze, bo 24/24 trzeba było przy niej być. Już jest OK! Usłyszałam od siostry ... - Nie wiem jak mam się Tobie odwdzięczyć za pomoc - "DLA MNIE NAJWIĘKSZYM PODZIĘKOWANIEM I SZCZĘŚCIEM JEST TO, GDY RANO PO PRZEBUDZENIU WIDZĘ UŚMIECH NA USTACH MALEŃKIEJ JULII Teraz jeździmy z nią na rehabilitację, do różnych lekarzy, specjalistów.. CIERPLIWOŚĆ, CIERPLIWOŚĆ I MIŁOŚĆ ... Będzie zdrową, normalną rudowłosą dziewczynką ... NASZYM dzieckiem. Kochamy ją bardzo. Jej NOWI rodzice świata poza nią nie widzą i ani teraz, ani nigdy nie będą traktować jej INACZEJ. Ja - nie mam swoich dzieci, za to trójkę rodzeństwa, jestem najstarsza, druga siostra jest młodsza ode mnie o 20 lat,,,jak córka, brat o 12. Nie mam własnych dzieci ale wiem, że gdybym mogła chociaż adoptować, to obdarowałabym to dziecko jeszcze większą miłością, niż nie jedna matka. Pozdrawiam 2-ga mama Odpowiedz Link
anisua Re: adoptowane dziecko 21.08.05, 21:36 wiesz... fajnie, że są tacy ludzie jak Twoja siostra, Wasza rodzina, Ty nawet niekochane osóbki stają sie kochane.... i podziwiam.... trzymam kciuki za małą... jeszcze wiele trosk przed Wami..... ale też i wiele szczęsliwych chwil Odpowiedz Link
riwka Re: adoptowane dziecko 21.08.05, 22:19 jak są szczęśliwe chwile, to rekompensują po stokroć te wszystkie smutki i troski. Najpiękniejszy i dający najwięcej szczęścia jest widok uśmiechniętego dziecka, szczególnie takiego dziecka! ) A to najważniejsze )) DZIĘKI Odpowiedz Link
dzika_zdzicha Re: Bycie matką to trudna rzecz.... 17.08.05, 18:42 dodałabym jeszcze, że wymaga odwagi! DDDDDDDD no i dojrzałości. czyli zajęcia praktyczne z dziećmi (co prawda nie swoimi, ale to są szczegóły ) masz zaliczone na 5, tak? )))))))))))))) buziaki Odpowiedz Link
anisua Re: Bycie matką to trudna rzecz.... 17.08.05, 23:13 taaa.....odwagi zdecydowanie praktyczne już dawno mam zaliczone, po tym jak jeżdziłam z dziećmi na kolonie i zimowiska Odpowiedz Link
zapalniczka Re: Bycie matką to trudna rzecz.... 21.08.05, 00:03 prawda... patrze na moja mame i dziwie sie jak ona jeszcze ze mna wytrzymuje... ma czworke dzieci, piata przyszywana corke co czasem robi z igly widly, no i szostego - mojego tate co jak kazdy chlop lubi sie nad soba rozczulac i miec zawsze racje chociaz wielokrotnie jej nie ma... twarda z niej babeczka... ale rownie slodka... Odpowiedz Link