przypuscmy...

27.08.05, 22:09
ze ona zachodzi w ciaze z facetem ktory ma inne plany na przyszlosc... nie chce uznac dziecka a jeszcze lepiej jakby go w ogole nie bylo... w miedzyczasie poznaje innego faceta, cos zaczyna iskrzyc, dobrze sie rozumieja, on oczekuje czegos wiecej, ona liczy na to samo ale boi sie mu powiedzec ze bedzie miala dziecko... fatalna sytuacja i rodem z telenoweli... jakie byloby Wasze podejscie?
    • herezja Re: przypuscmy... 28.08.05, 00:55
      Moje podejście zależy od tego, jaką rolę w telenoweli miałabym grać.
      Ale ogólnie to dziewczyna ma tutaj przechlapane uncertain
    • md0512 Re: przypuscmy... 28.08.05, 15:47
      Powinna postarać się zbudować związek z ojcem dziecka. Dopiero gdyby wyczerpała
      wszystkie możliwości ku temu, może rozglądać się za innym facetem.
      Inne postępowanie źle by świadczyło o jej dojrzałości.
      • herezja Re: przypuscmy... 29.08.05, 10:28
        > Powinna postarać się zbudować związek z ojcem dziecka.
        Zdaje się, że ta opcja odpada z marszu - przyszły tatuś nie życzy sobie potomka.
        Jak dla mnie to domyślne pytanie brzmiało - czy dziewczyna ma przerwać ciążę i
        ułozyć sobie życie z innym, czy też nie przerywać i liczyć na to, że życie
        ułozy sobie i tak.
      • zapalniczka Re: przypuscmy... 30.08.05, 21:02
        ale ona sie nie rozglada za innym, ten ktos pojawil sie jak spadajaca gwiazda...
    • tamara_t Re: przypuscmy... 29.08.05, 10:39
      Zdaje się, że w takiej sytuacji powinna przede wszystkim i czym prędzej
      powiedzieć mu o ciąży - inaczej byłoby to nieuczciwe. Nawet jeśli miałby
      odejść - w końcu chyba nie chciałaby być z kimś kto dziecka nie akceptuje? [no
      chyba, że chce usunąć ciążę?]. Uważam, że najgorsze co może zrobić, to starać
      się rozkochać go w sobie, by potem powiedzieć mu co i jak licząc na to, że
      będzie ja kochał już tak bardzo że ciąża nieczego nie zmieni...
      Och nie, sorry - jest jeszcze gorsze wyjście - może powiedzieć mu że to JEGO
      dziecko. To byłby szczyt.

      P.s. Nie wiem, czy to Twój dylemat Zapalniczka, ale .. nie zazdroszczę...
      • pulsarkowy Re: przypuscmy... 29.08.05, 10:45
        dokladnie tak. powiedziec wszystko. wtedy jest szansa na to ze wszystko bedzie
        ok... a inne sposoby odpadaja w przedbiegach.
        • herezja Re: przypuscmy... 29.08.05, 11:00
          Istnieje również ryzyko, że kandydat nr 2 przestraszy się komplikacji życiowych
          potencjalnej partnerki...

          pulsarkowy napisał:

          > dokladnie tak. powiedziec wszystko. wtedy jest szansa na to ze wszystko
          bedzie
          > ok... a inne sposoby odpadaja w przedbiegach.

          Inne sposoby powinny odpaść w przedbiegach, ale to łatwo powiedzieć, gdy sprawa
          nas nie dotyczy. Kiedy ktoś w takiej sytuacji się znajdzie, to zdarza się, że
          punkt widzenia zmienia się o 100%. Ciekawa jestem co sam byś zrobił, gdybyś
          znalazł sie w takiej sytuacji (gdyby było to fizycznie możliwe tongue_out).
          • herezja Re: przypuscmy... 29.08.05, 11:02
            > punkt widzenia zmienia się o 100%.
            a właściwie o 360 stopni
          • pulsarkowy Re: przypuscmy... 31.08.05, 12:08
            oczywiscie, ze latwiej powiedziec gdy sprawa nie dotyczy, ale mimo wszystko
            stawiam na uczciwosc w takich sytuacjach. co ja bym zrobil? teraz moge
            twierdzic, ze to co mowie, ale jak bylo by na prawde to wiedzial bym dopiero w
            sytuacji rzeczywistej. nie mniej jednak na pewno "wmawianie" dziecka facetowi i
            tym podobne nie weszly by w gre.
      • zapalniczka Re: przypuscmy... 30.08.05, 21:09
        nie no absolutnie odpada klamstwo "ze to Twoje dziecko" w ogole nie wchodzi w rachube tymbardziej ze dziewczyna jest szczera i chce jak najszybciej "zrzucic ten ciezar" tzn powiedziec facetowi ze jest w ciazy... ojciec dziecka okazal sie gnojem i kombinuje coraz to nowe rozwiazania...
        ps. to nie moj dylemat...
    • gad_forumowy Re: przypuscmy... 29.08.05, 12:02
      1. Aborcja - wykluczona! Ciekawe jak czuje się kobieta, która żyje ze
      świadomością, że zabiła swoje dziecko?
      2. Musi odpocząć od obu facetów, urodzić dziecko i spróbować zbudować związek z
      jego ojcem (może mu się odmieni).
      • herezja Re: przypuscmy... 29.08.05, 12:09
        > 2. Musi odpocząć od obu facetów, urodzić dziecko i spróbować zbudować związek
        z
        > jego ojcem (może mu się odmieni).

        A jak mu się nie odmieni, to godnie znosić samodzielnie trudy macierzyństwa, bo
        przecież od tego jest...
        • gad_forumowy Re: przypuscmy... 29.08.05, 13:31
          Jak mu się nie odmieni to nie ma przeciwsakań do wejścia w inną znajomość.
          • herezja Re: przypuscmy... 29.08.05, 13:37
            A jak długo dziewczyna powinna czekać, aż mu sie odmieni? Do porodu, czy do
            uzyskania przez pociechę pełnoletności?
            • kobietka73 Re: przypuscmy... 29.08.05, 14:31
              Dziewczyna powinna myśleć o sobie i o dziecku. Gdybym była w takiej sytuacji to:
              1. ojciec dziecka zostaje poinformowany o swoim ojcowstwie;
              2. jeżeli uważa, że dziecko nie jest jego - niech robi badania genetyczne - na
              koszt własny;
              3. po urodzeniu dziecka - od razu sprawa o alimenty i zwrot kosztów ciąży i
              porodu;
              4. Obecny kandydat na partnera - poinformowany o zaistniałej sytuacji;
              5. Jeżeli zaakceptował sytuację - dziewczyna układa sobie życie z nim;
              6. Jeżlei nie zaakceptował - dziewczyna pełniąc rolę mamy szuka dalej
              odpowiedniego kandydata do roli partnera i zastępczego tatusia.
              I żadnych sentymentów w stosunku do ojca dziecka. Drań. Niech spada.
              Ale to moja opinia......
              • zapalniczka Re: przypuscmy... 30.08.05, 21:12
                zeby to wszystko bylo o wiele prostsze...
                • kobietka73 Re: przypuscmy... 31.08.05, 11:36
                  Kurczę, nic nie jest proste. Nie wiem czy temat wymyśliłaś, czy ktoś ma
                  rzeczywiście taki problem. Wcale bym się nie zdziwiła gdyby taka sytuacja
                  faktycznie miała miejsce. Życie pisze naprawdę zadziwiające scenariusze.
                  Kretyńskie scenariusze. Najgorsze, że trzeba z tym żyć. Współczuję tej
                  kobiecie. Rany, przecież każda z nas w każdej chwili może być w dokładnie
                  takiej samej sytuacji. Oby nie gorszej...
                  • tamara_t Re: przypuscmy... 31.08.05, 14:43
                    Kurczę, jak ja zazdroszczę kobietom, dla których to jest takie proste: "niech
                    robi badania, na swój koszt, a potem sprawa o alimenty"... Jak znam siebie to
                    pokazałabym mu środkowy palec [w przenośni oczywiście], zacisnęłabym zęby i
                    powiedziałabym: > "NICZEGO" od Ciebie nie chcemy. Sama sobie poradzę.<
                    Jak ja bym chciała czasem być taka bezwzględna wobec facetów...
                    • kobietka73 Re: przypuscmy... 31.08.05, 14:55
                      Tamara, duma - dumą a życie - życiem. Faceci w większości przypadków byliby
                      zadowoleni gdybyśmy się dumą unosiły i więcej z nimi kontaktów nie utrzymywały.
                      Ale z jakiej racji to tylko my mamy ponosić wszelkie konsekwencje ich
                      niefrasobliwości? Niech też je ponoszą. Przynajmniej finansowo - dziecko to
                      jednak spore wydatki. Więc jeżeli nie pomaga nam w inny sposób - to chociaż
                      domagajmy się tyle. Kurczę, wkurza mnie gdy słyszę, że taki palant odwraca się
                      tyłkiem i gdzieś ma zarówno dziecko jak i jego matkę. Ostatnią koszulę bym
                      wtedy zdarła.
                      • tamara_t Re: przypuscmy... 31.08.05, 15:03
                        Ja wiem, skąd to wynika - sama wychowywałam się bez ojca - a ten łaskawie od
                        czasu do czasu przysłał parę groszy [dokładnie omijając okolice świąt, urodzin
                        i wakacji - bo wtedy przecież pieniądze zupełnie nie są potrzebne]. Stąd moja
                        niechęć do zależności finansowej od mężczyzn - jak to się ładnie mówi - łaski
                        bez.
                        Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na takiego sukinsyna, który wypnie się na
                        swoje dziecko [bo ja będę wtedy już mało ważna].
                  • zapalniczka Re: przypuscmy... 02.09.05, 00:15
                    sytuacja jest niestety prawdziwa... ona oczywiscie urodzi to dziecko, na dodatek pogorszyly jej sie stosunki z rodzicami... eeeeeeeee... smutne to...
                    • gad_forumowy Re: przypuscmy... 02.09.05, 06:20
                      Pogratulować właściwego podejśca rodzicom...
                      • zapalniczka Re: przypuscmy... 02.09.05, 09:51
                        rodzice jak rodzice, mozna sie z nimi nie zgadzac, klocic, niecieriec latami ale tak czy tak kochaja swoje dziecko i nie zostawia go na pastwe losu...
    • gad_forumowy Re: przypuscmy... 30.08.05, 06:38
      Reasumując:
      Olać jednego i drugiego a od ojca ciągnąć kasę - bo to jego psi obowiązek.
    • cafe_justysia Re: przypuscmy... 02.09.05, 16:10
      ryzyko jest duże bo facet może nie chcie tego dziecka...ale spróbowac
      można...ja gdybym była w ciąży(ale na pewno nie będę!!!)to podjęłabym ryzyko
      ale jeśli by nic nie wyszło to cóż-nie byłabym jedyną samotną matką...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja