Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz.....

04.09.05, 00:17
.....chce mnie lepiej poznac, ale brac sprawy miedzy nami POWOLI. Czy myslicie, ze znaczy to iz nie
jest za bardzo zainteresowany, czy tez na odwrot: jest az tak zaintrygowany moja skromna osoba, ze
podchodzi to tego na tyle powaznie, zeby poswiecic mi/nam wiecej czasu na doglebne poznanie
sie?..... a moze nie chce sie sparzyc?.... moze boi sie zangazowania?.... moze ma inna?.... hmmmm....
Pytam, poniewaz po raz pierwszy w zyciu spotkalam sie z tego typu reakcja ze strony mezczyzny
(b.fajny gosc, madry, dobry, przystojny, wolny na pewno.....). Dotad raczej takie zdanie padalo z
mojej strony..... nie zebym bardzo chciala tutaj przyspieszac tempo dziejacych sie zdarzen miedzy
mna a owym Panem - tez jestem ostrozna, zwlaszcza ze singielka jestem od dopiero pol roku
(rozwiodlam sie wlasnie)...... znamy sie ledwie miesiac (nie liczac wczesniejszej korespondencji via
internet...).

Powiedzial mi cos w stylu: "Kochanie, chce byc z toba szczery: im wiecej cie poznaje, tym wiecej chce
cie znac. Nie sadze, zebym byl gotow powiedziec ze juz jestesmy w powaznym (tzn. stalym) zwiazku
- chce bowiem, zeby sprawy rozwinely sie naturalniej. Chcialbym znalezc sobie tu niedaleko
mieszkanie (jest wlasnie w trakcie przeprowadzki) i byc w stanie normalnie sie z toba spotykac,
umawiac na randki itd. Bradzo mi sie podobasz, ale chce poznac cie lepiej." Hmmm.... co
sadzicie?...... czy brac go powaznie, czy nie? czy to dobry znak?.... Dodam jeszcze, ze ow Pan jest
cudzoziemcem (inny sposob myslenia?...) - a raczej ze to ja jestem cudzoziemka - nie mieszkamy w
Polsce.....

Widywalismy sie wiec do niedawna codziennie prawie + spedzilismy pare calych dni/nocy wspolnie u
mnie, bylo b.sympatycznie, dobrze sie rozumiemy i on wiele razy powtorzyl, ze "czuje sie bardzo
komfortowo/wygodnie/naturalnie ze mna". Teraz on wyjechal, a ja zastanawiam sie jak dalej
poprowadzic te znajomosc: zalezy mi na nim, nie chcialabym popelnic zadnego bledu..... moze
powinnam sie troche "wycofac", byc zajeta swoim zyciem (zreszta tak wlasnie jest!), dac mu czas do
namyslu oraz okazje do zatesknienia za mna?..... co ciekawe, nie odbiera przy mnie wcale swojego
telefonu kom. lub go zupelnie wylacza. Moze to swiadczyc b. dobrze o nim: nie chce by nam
przeszkadzano, albo na odwrot: ukrywa cos/kogos przede mna.... nie mam pojecia..... jednoczesnie
wypytuje mnie ile chce miec dzieci i jak widze swoje zycie za 5 lat. I pokazuje mi wlasnorecznie
wykonane plany i szkice "domu swoich marzen" szczegolowo mi je objasniajac (dom mi sie
podoba!...)..... i potem kochamy sie i jest super, a nastepnej nocy ledwie sie dotkniemy. Hmmmm......

Dzieki z gory za podpowiedzi. Pozdrawiam serdecznie. smile
    • tranzystor4 Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 04.09.05, 10:13
      monami5 napisała:

      > .....chce mnie lepiej poznac, ale brac sprawy miedzy nami POWOLI.

      Nie jest przekonany, że chce właśnie Ciebie.
      • seerena Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 04.09.05, 11:29
        Z tego co napisałaś, myśli raczej na poważnie, być może takie ma tempo
        wchodzenia w związki - powolne. Może być tez tak, że jest po prostu ostrożny,
        może sparzył się wiele razy. Na razie krótko się znacie, myślę że nie ma się
        czym martwić, spotykajcie się dalej i zobaczysz czy to się posuwa do przodu. A
        właściwie to nie wiem też do końca czego Ty oczekujesz, żeby Ci się już
        oświadczył??wink
    • pulsarkowy Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 04.09.05, 12:20
      mysle ze po prostu pozostaw sprawy naturalnemu biegowi...
    • anaisanais Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 04.09.05, 13:08
      Z tego, co czytam to chyba trafil Ci sie fajny facet, a Ty sie zastanawiasz, co
      tu jest moze nie w porzadku. Moim zdaniem spokojnie czekaj i patrz co sie
      dzieje, zaufaj. Jesli nie jestes pewna, po prostu zapytaj go czy mysli o was
      powaznie.
      I nie 'wycofuj' sie - jesli mu ufasz i czujesz cos do niego, okazuj to, nie
      rozumiem po co cos udawac, nie trzeba sie wstydzic swoich uczuc.
    • gad_forumowy Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 04.09.05, 13:59
      ...poszedł po rozum do głowy.
    • tiza Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 05.09.05, 00:09
      gad sypnął jadem smile
      a tak serio, najlepiej pozostaw sprawy własnemu biegowi. wcześniej czy później
      coś się z tego wykluje...
      albo i nie wink ale zawsze będziesz bogatsza o doświadczenia!
      • czulaglista Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 09.09.05, 11:22
        czekać..zresztą jesli spotyka się równolegle z 5 innymi babkami to i tak nie
        masz na to wpływu a takie dzialanie to broń obosieczna i to on będzie mial w
        razie czego dylemat
        • anisua Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 09.09.05, 11:35
          czekaj, spotykaj się....
          czasem to, co powoli się rozwija ma większe szanse niż gwałtowny, spalający się
          związekwink
          może też obawia się trochę, w końcu Ty jesteś po przejściach...
          może nie chce być nahalny, może chce dac Ci czas....

          nie wiem czego oczekujesz?
          że wprowadzi się i założycie od razu rodzinę?
          • sudione Dlaczego ??? 10.09.05, 02:34
            Dlaczego kobiety szukają "dziury w całym", dlaczego próbujecie wyważyć otwarte drzwi ??? Tak, wycofaj się, ale potem nie dziw się, że nie będzie odbierał telefonu od Ciebie. Czy Wy kobiety nie możecie zrozumieć i przyjąć do wiadomości, że są niemiłosiernie sparzeni mężczyźni ??? Jeżeli wiesz co to jest naturalny bieg wydarzeń to wiesz co chcę powiedzieć. Chwytaj dzień, chwilę, nie analizuj, nie baw się w żadne gierki typu "jestem niedostępna, zobaczymy co dalej". Po prostu daj rozwinąć się uczuciu.
            POZDRAWIAM SERDECZNIE
            • jaleo77 Re: Dlaczego ??? 12.09.05, 22:36
              prawie identyczny przykład - widziany z drugiej strony.
              Ja- po kilku związkach, od 2 lat singiel "z przekonania"wink -27l.brak "kłopotów"
              z kobietami,niezależny
              Ona-podobny wiek, po przejsciach...b.ładna itd.

              Lekka znajomość, potem jakies pierwsze blizsze spotkanie, drugie i trzecie,
              piąte. Ona szuka kogos na stałe - stwierdziła ze chyba jestem dla niej idealnym
              facetem , chciałem być szczery - od początku mówiłem że ja raczej nie szukam
              stabilizacji teraz, swoje przeszedłem, idealny na pewno nie jestem - ale ze
              spotkania na spotkanie coraz bardziej mnie fascynowała. Po miesiącu (kilka
              spotkań), stwierdziła ze musimy przystopować, i najlepiej zostac tylko kolegami,
              bo ona się zaczyna angażować, a ja "podobno" chce brać to na "lekko", zaczęla
              mnie trochę unikać. W sumie można ją rozumieć....
              Ale..może na początku i chciałem to wziąść na lekko, lecz absolutnie nie
              chciałem jej krzywdzić, co więcej coraz bardziej mnie fascynowała i dawałem jej
              to do zrozumienia (że się łamię w swoich "zatwardziałych przekonaniach"), myślę
              że potrzebowałem tylko trochę więcej czasu...

              I to mnie boli (cholera...daaaaawno nie miałem takiego uczucia), że tego czasu
              mi nie dała.Od 2 lat była pierwszą kobietą, z którą chyba mogłbym się
              związać...Zbyt szybko chciała mieć jasną sytuację...a czyż nie można było
              poczekać..trochę??
              • anisua Re: Dlaczego ??? 12.09.05, 22:46
                boże jak my sie róznimy.........
                aż dziw bierze, ze jednak jesteśmy w stanie się zrozumieć...
                a rozumiesz ją??
                że bała sie by uczucie nią nie zawładnęło?
                nieodwzajemnione...
                dziwisz się?????
                sam mówisz dziewczyna po przejściach......
                do faceta, który nie chciał poważnego związku??


                moze te sygnały były nieczytelne??????
                dajcie sobie szanse, próbuj jeszcze......jesli nadal Ci zalezy....

                i rozmawiajcie!!!!!!!!!
                • monami5 Hmmm..... 13.09.05, 03:00
                  ...to znaczy ze co - ze kobieta ma "czekac" laskawie na faceta az on sie zdecyduje - lub i nie?.... nie
                  wiem czy ma to sens, i jak to odnosi sie do tzw. "dumy wlasnej" i poczucia wlasnej wartosci. Bo co
                  bedzie, skoro - hipotetycznie - bede tak czekala rok czy nawet dwa, majac nadzieje ze on sie w koncu
                  zakocha na smierc i zycie, oswiadczy z czasem i bedziemy juz zawsze razem
                  • jeanne_n Re: Hmmm..... 13.09.05, 15:20
                    Hehe - swego czasu miałam bardzo podobne przemyślenia - wkurzałam się, że czemu
                    to właśnie kobieta powinna wykazać się cierpliwością i dać facetowi tyle czasu,
                    ile on potrzebuje, że to jest poniżające i uwłaczające jej godności etc. etc.
                    Potem natomiast doszłam do wniosku, że przecież miłość to nie wojna (choć
                    według niektórych jest to pole bitwy) i nikt nikogo do niczego nie zmusza -
                    jeśli nie masz ochoty czekać i potrzebujesz deklaracji już, natychmiast, to
                    szukaj dalej, a jeśli zależy Ci na tym konkretnym mężczyźnie, daj mu ten
                    cholerny czas, a może nie pożałujesz tongue_out
                    To tak czysto hipotetycznie smile)
            • anisua Re: Dlaczego ??? 13.09.05, 15:45
              Może dlatego, ze trafiamy na nicponiów, frajerów, facetów traktujacych kobiety
              jak przedmioty i takich, którzy sami nie wiedzą, czego chcą......
              I w tej masówce czasem trudno rozpoznać fajnego, ale zranionego
              mężczyznę,któremu trzeba dać trochę czasu........
              Ale masz rację czasem trochę cierpliwości wystarczy....

              Nie znoszę gierek......
    • monami5 Dalsze wiesci.... 18.09.05, 22:50
      ... a wiec po tym, jak milczal jakis czas a potem nagle dostalam od niego list pt: "nie wiem sam co
      sadzic o nas, jestem strasznie zajety itp, ale niepokoi mnie to ze widujesz sie z innymi facetami, kiedy
      jednoczesnie spedzamy (-ismy znaczy sie...) czas razem" - slowem, napomnkal ze nie wie co myslec i
      nie potrafi uporzadkowac swych odczuc, wiec moze zostanmy na razie przyjaciolmi poki wszystko sie
      nie "wyklaruje". I powiedzial ze oczywiscie zdaje sobie spraqwee ze w miedzyczasie kazde z nas byc
      moze spotka kogos innego, ale cokolwiek by mialo nie byc - nie chcialby stracic mojej "przyjazni".....
      wiec ja prosze Panstwa na to jak na lato - odparlam ze z ust mi to wszystko doslownie wyjal, bo
      pomimo tego, ze mi sie BARDZO podoba nie sadze zeby miedzy nami dzialo sie cokolwiek wiecej niz
      przyjazn, wiec niech tak pozostanie..... ha ha ha. I jeszcze napomknelam, iz procz spotykania sie z
      paroma osobami tylko i wyl. na zasadzie kolezenstwa w tamtym tyg. (aby nie myslec tyle o nim -
      powiedzialam mu to!) zaczelam umowiac sie z pewnym chlopakiem - i b.sie ciesze ze tak uczynilam,
      poniewaz mamy niesamowite porozumienie itd...... dodac pragne, ze to faktycznie jest prawda,
      oczywiscie, nie blefuje - byc moze poza faktem ze zal mi "tego" co bylo miedzy nami a owym panem
      jeszcze tak niedawno...... hmmmmm......
      W kazdym razie: od czasu jak poslalam mu ten list - apre dni temu - nie odezwal sie ani slowem.....
      NIC. Oczekiwalam jakiejs reakcji - tzn. innej reakcji, czegos..... i naprawde chcialabym dalej widywac go
      na stopie przyjacielskiej.... ale zaczynam podejrzewac, ze w momencie kiedy z taka "ochota" przystalam
      na przyjazn, on sie wycofuje poniewaz to pewnie nie jest naprawde to, o co mu chodzilo.... Pewno liczyl
      ze sie zalamie, ze bede starala sie go "odzyskac", przekonac ze jednak powinnismy sprobowac itp. Co
      sadzicie?......

      Pozdrawiam!....
      • mort_subite Re: Dalsze wiesci.... 19.09.05, 00:55
        Chyba jednym z istotniejszych powodów, dla których pędzę mój nędzny żywot z kotem jeno jest to, że te wszystkie interpretacyjne niuanse tego co się mówi i robi w relacjach między (potencjalnie) bliskimi sobie ludźmi są dla mnie kompletnie niezrozumiałe... Bez złośliwości.
    • diabel-tasmanski myśle że ten facet ma nizłą gatke , 19.09.05, 00:40
      a ty r o o o z w l e e e e k ł y y y styl pisania
      • mort_subite Re: myśle że ten facet ma nizłą gatke , 19.09.05, 00:51
        Znaczy - ma niezłą gadkę, czy niezłe gatki? Bo jakoś tak napisałeś w nagłówku posta, ze nie do końca wiadomo... ;-P
        Peace wink
        • diabel-tasmanski Re: myśle że ten facet ma nizłą gatke , 19.09.05, 10:50
          maiło być przez d jak dupa
    • atisek Re: Co sadzic, kiedy swietny facet stwierdza, iz. 19.09.05, 14:54
      podobny przypadek miała moja koleżanka.... wyglada mi na to, ze facet jest kimś
      innym jeszcze zainteresowany a Ciebie traktuje jako opcję, zastanawia się kogo
      wybrać, czeka,... niestety u mojej koleznaki skończyło się pewnego dnia
      stwierdzeniem : "Wiesz, w sobotę zaręczam się" (w domysle nie z nią rzecz
      jasna!). Bądź ostrożna a jak już to wymagaj od niego konkretnych i jasnych
      deklaracji!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja