white.adder
11.09.05, 02:51
Nikt tak czesto jak single nie umawia sie na randki. Z postow na forum
wynika, ze niektorzy maja niezle przebiegi. U mnie to srednio 3-4 rocznie, z
dziewczynami poznanymi glownie w necie. I zawsze jest to wielka klapa.
Wprawdzie wczesniej dlugo gadamy przez gg, czaty i e-mail - czasem tydzien,
czasem miesiac. Jest fajnie, az przyjdzie czas spotkania. I poki co zawsze u
mnie nic iskrzy. Zero. I nie wiem czemu, skoro na gg bylo tak sympatycznie.
Ale to nie problem - problemem zawsze staje sie "co potem". Jakos mi trudno
powiedziec dziewczynie wprost, ze to "nie to". Latwiej jest mi zachowywac sie
tak, aby ona sama sie domyslila. Ale wtedy i tak mam strasznego kaca, bo
wiem, ze juz nawet po tygodniowej czy kilku tygodniowej rozmowie na gg mozna
sie zaangazowac (ja sie zreszta tez angazuje dosyc szybko). Jak Wy sobie z
tym radzicie? Jak po randce powiedziec, ze to raczej "nie to"?