dlaczego zawsze musi być moja wina......

13.12.05, 15:54
muszę się wyżalić: od początku października z własnej głupoty wpakowałam się w
trzy beznadziejne znajomości, a najgorsze jest to że tak naprawdę to nie wiem
dlaczego ja czegokolwiek szukałam. Miałam fajnego faceta to wrednie go olałam
bo poznałam pierwszego z tragicznej listy (najbardziej boli mnie to że ten ff
wcale nie zachowuje się jakby miał do mnie żal). Pierwszy kiedy prysł urok
romantycznych nocnych spacerków i cieplutkiej barwy głosu okazał sie ostatnią
ciotą, która poza sobą świata nie widzi, a ja nie miałam zamiaru zostać
panienka która go będzie do końca życia adorować. Skończyło się kiedy zrobiłam
mu aferę (właściwie zaczęło się od źle wysłanego esemesa - zamiast do
koleżanki wysłałam do niego)i poszło praktycznie o wszystko. Drugi: zaczął się
mną interesować jak jeszcze było w porządku z pierwszym, ale po tej aferze
dałam mu się zaprosić za namową koleżanki na kolacyjkę, po której (jakoś się
tak złożyło)dowiedziałam się że on ma dziewczynę (od dwóch lat!)oczywiście nie
on mi to powiedział bo przecież on lubi robić niespodzianki a ta kolacja to
miała być tylko tak...a to za daleko poszło - tym tekstem dał mi w twarz,
czułam się tak jakbym zrobiła coś strasznie dziwkowatego, a przecież zjadłam
tylko kolację z facetem, z którym bym jej nigdy nie zjadła gdybym wiedziała,
że ma dziwczynę. Z ostatnim nieudanym właściwie jeszcze się nie zakończyło ale
ten smarkacz za dużo o mnie wie (poznałam go na czacie)i po pierwszym naszym
spotkaniu wiem , że z tego nic nie będzie (może nie jest brzydki ale duzo
lepiej mi sie z nim pisało niż rozmawiało) i to ja jestem ta franca ... a może
zamiast dołować się na durnych czatach powinnam po prostu zacząć częściej
wychodzić a nie tylko szukać księcia z bajki i narzekać...To była moja
telenowela w wersji skróconej,nie jestem masochistką ale jeżeli mi się należy
to pojedźcie po mnie. a i jeszcze jedno nie leczę więcej dołów słodyczami
od dzisiaj mam nowe hasełko (co jakiś czas wieszam sobie na wprost
łóżka)"Człowiek ma rozum i wolną wolę" żadna pokusa nie jest tak silna żeby
nie można było sie jej oprzeć.
    • konrado80 Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 13.12.05, 17:04
      może jest jeszcze szansa żeby naprawić to co było między Tobą i tym facetem
      którego olałaś?? ale pewnie próbowałaś już
      opisałaś to co przeważnie jest, czyli jast normalny koleś i kilku takich z
      którymi raczej nic nie będzie, ale Wy kobiety zawsze wybierzecie tych drugich,
      bo po co pchać się w coś co z góry może być powodzeniem, lepiej urozmaicić
      sobie drogę
      oczywiście to nie była krytyka, tylko małe spostrzeżenie wink
      • pluteq Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 13.12.05, 18:05
        konrado80 napisał:

        > może jest jeszcze szansa żeby naprawić to co było między Tobą i tym facetem
        > którego olałaś??

        Och ja bym uważał. Odgrzewane związki są odgrzewane... Do tego faceci mają pamięc (to tak jak ze starymi bateriami do laptopów, jak się je nie ładowało do pełna, to potem pojemność spadała wink ).
        Innymi słowy jak faceta olałaś, a jest facetem, to masz szanse że po zejściu on Ci się odwdzięczy.

        > opisałaś to co przeważnie jest, czyli jast normalny koleś i kilku takich z
        > którymi raczej nic nie będzie, ale Wy kobiety zawsze wybierzecie tych drugich,
        > bo po co pchać się w coś co z góry może być powodzeniem, lepiej urozmaicić
        > sobie drogę

        A co Ty taki krytyk kobiet jesteś. Jakbyśmy byli lepsi niby.

        > oczywiście to nie była krytyka, tylko małe spostrzeżenie wink

        j.w.

        Pzdr
        pq
    • pluteq Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 13.12.05, 18:02
      g_kamila napisała:

      > łóżka)"Człowiek ma rozum i wolną wolę" żadna pokusa nie jest tak silna żeby
      > nie można było sie jej oprzeć.

      Witaj wśród singli.... i nie opieraj sie pokusom :]

      Pzdr
      PQ

      ps. skoro faceta olałaś, to znaczy że coś było nie tak ??!
      • g_kamila Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 13.12.05, 18:32
        dzięki za wsparcie. apropos mojego hasełka przed chwilą objadłam się
        słodyczami.................ale to był ostatni raz
        • konrado80 Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 13.12.05, 18:38
          no tak, okazało się że jestem tym złym i trzeba mnie się teraz bać i unikać
          a napisałem że nie krytykuje, po prostu to było spostrzeżenie, bo juz nie jedna
          podobnie napisała gdzieś na którymś forum
          więc nie przeszkadzam
          pozdrawiam
          • g_kamila Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 13.12.05, 18:47
            ale przecież ja nie liczyłam na to, że wy mnie nie zjedziecie, tobie też
            dziękuję, że napisałeś to co napisałeś, pa
        • pluteq Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 13.12.05, 23:41
          g_kamila napisała:

          > dzięki za wsparcie. apropos mojego hasełka przed chwilą objadłam się
          > słodyczami.................ale to był ostatni raz

          Zimaaaaa - na szczęście nie taka sroga.. ale i tak się objadam.

          Co do haseł - nie wazne ile jesz, ważne ile spalasz ;P

          pzdr
          pq

          ps. ja spalam wszystko co zjem big_grin
          • g_kamila Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 14.12.05, 10:20
            ale to co jem też chyba jest ważne?
            • pluteq Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 14.12.05, 11:50
              g_kamila napisała:

              > ale to co jem też chyba jest ważne?

              No niech Ci będzie wink

              pzdr
              pq

              ps. to tylko mój tekst, który powtarzam wszystkim odchudzajacym się (zagłodzajacym) kobitkom (i nie tylko). imho lepiej zjeść to na co ma sie ochotę i potem to wybiegać, niż nie jeść i się stresować (potem to i tak się kończy z paczka chipsów przed TV i smutna mina jaki ona to ma super tyłek)
    • md0512 Re: dlaczego zawsze musi być moja wina...... 14.12.05, 07:00
      g_kamila napisała:
      > (...) ... a może
      > zamiast dołować się na durnych czatach powinnam po prostu zacząć częściej
      > wychodzić a nie tylko szukać księcia z bajki i narzekać...

      O, i tu prawdę napisałaś. W necie to tylko guza znajdziesz wink
Pełna wersja