Miłość bez przyszłości....

13.04.06, 20:03
Witam wszystkichsmile....
Mój debiut tu dzisiajwink...... I od razu pytanie, które mnie nurtuje... Może
się podzielicie doświadczeniami - miłość bez perspektyw, miłość fatalna.... z
której ciężko się wyzwolić..... Czy przytrafiła Wam się kiedyś i jak sobie z
nią poradziliście????
    • monikson Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:25
      Nie wiem czy jest na taką miłość rada a jeśli jest to chętnie bym ją poznała...

      Czas... po prostu. Chyba tylko to.
      Póki co nawet to w moim przypadku nie działa, ale może kiedyś...wink
    • ernest-wampir Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:26
      może nie miłość ale związek. Poradzić sobie nie moge i to już od kilku miesięcy.
      Okazuje się że niektórzy potrafią gadać godzinami o miłości ale tak na prawdę
      realizują sie w nienawiści wykazująć nieprawdopodobną inwencję do wymyślania
      szykan, od setek wulgarnych smsów i telefonów po rozsyłanie maili z
      oszczerstwami sad

      wypada zmienić adres i numery telefonów bo przyjaciół już "załatwi" oprawca sad
      • shangri_la A posty załatwi admin;P n/t 15.04.06, 17:42
      • shangri_la "W imię samoakceptacjii..... 17.04.06, 07:48
        ....jednostki perwersyjno-narcystyczne muszą tryumfować nad kimś lub go
        zniszczyć, aby czuć, że nad nim górują.Czerpią rozkosz z cierpienia
        innych.Muszą niszyć dla samopotwierdzenia się......Zepchnięcie winy na
        drugiego, OCZERNIENIE GO, pozwala im sie wyladować, ale także wybielić."

        Zródło Marie-France Hirigoyen "Molestowanie moralne"
    • daisy7733 Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:30
      chyba tylko czas
      a moze kolejna milosc? chociaz nie to glupi pomysl, jednak czas
      • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:37
        Głupi pomysł?? Mnie sie wydaje, ze najlepszy!!!
        Tylko...
        Tylko co zrobić, zeby go wdrożyc w życie... Gdy ten pierwszy ciągle jest....i
        tak naprawdę nie chce się pozwolić, zeby odszedł....
        Choć mowi, ze słowo tylko - i odejdzie.....
        Strach...żal....sad(((
        • daisy7733 Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:40
          wlasnie dlatego kolejna milosc to glupi pomysl - wtedy krzywdzi sie osobe z
          ktora sie zwiazalo myslac wciaz o tej pierwszej
          • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:47
            Ale moze z czasem myśli się coraz mniej...az w końcu przestaje się myslec....
            • daisy7733 Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:49
              i dopiero wtedy trzeba "rozejrzec sie" za kolejna osoba
              po co wprowadzac zamieszanie, wzbudzac nadzieje?
            • ernest-wampir Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:49
              uspokoiłby Twoje sumienie fakt, że kogoś krzywidzsz ale coraz mniej?
              uncertain
              • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:00
                Oj, no wiem, macie rację.... ale co z tym zrobić, zeby przeszło? za słaba sie
                czuje w tym przypadku, żeby powiedzieć "stop"..w tym jednym jedynym
                przypadku...W życiu tak nie mialamsad
                • daisy7733 Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:02
                  skup sie na czym innym
                  przemebluj priorytety
    • endi11 Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:40
      ja byłem zakochany tylko ra i to wiele lat temu. a do tej pory czasami wydaj mi
      się, że mi jej brakuje. chociaż teraz to już naprawdę rzadko - częściej sobie
      wspominam jaki to był fantastyczny czas w moim życiu i uśmiecham się na to
      wpomnienie.

      więc chyba ciężko jest wyzwolić się z prawdziwej miłości, a zapomnieć to już w
      ogóle nie sposób. ale trzymaj się, kiedyś też sie będziesz uśmiechała/ał
      wspominając. Pozdrowionka! smile
      • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:46
        smile dziekujęsmile...
        Tylko wiesz..... w tym rzecz.... że tak naprawdę to wiem, ze ja nie chcę
        wspominac... chcę być.... i nie mogę...I nawet nie chce sobie wmawiać, ze to
        jest prawdziwa miłośc, nie.
        Ja się tylko chcę z tego wyzwolić...
        • endi11 Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:51
          no to musisz się zdecydować: chcesz się wyzwolić, czy chcesz być? jeśli chcesz
          się wyzwolić, to wiedz, że nigdy ci się nie uda zapomnieć, ale można starać się
          zobić z tego wspomnienie przyjemne. jeśli chcesz być... to nie wiem co ci
          poradzićsmile
          chyba, ze jest to miłość niespełniona - to wtedy do dzieła! (oczywiście w
          zależności od tego co stoi na przeszkodzie)
          • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 20:58
            Chce sie wyzwolić - pytanie: JAK....

            • endi11 Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:04
              na to nie ma jednej, sprawdzonej odpowiedzi. chyba po prostu - staraj się
              zauważyć pozytywne strony. coś się skończyło, coś zaczyna się więcsmile i żyj!
              bądź wolna! wink
              ale tak naprawdę, to sama musisz dojść do tego, jak to zrobić.
              • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:21
                endi11 napisał:

                > na to nie ma jednej, sprawdzonej odpowiedzi. chyba po prostu - staraj się
                > zauważyć pozytywne strony. coś się skończyło

                Tylko że ja wcale nie mowię, że się skonczyło... Ja po prostu wiem,że muszę z
                tym skończyć.... Widzisz...w tym problem...wiem, ze ten związek nie ma
                przyszłosci - bo nie ma.... ale nie potrafię stanowczo
                powiedzieć "dosc"...Jeszcze nie potrafię.... Wiec szukam dobrej radysmile...
                • endi11 Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:48
                  no, to skoro wiesz, że musisz z tym skończyć, to chyba nie ma na co czekać. weź
                  się w garść i... dasz radę. tylko wyczekaj odpowiedniej chwili.
          • monikson Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:09
            > no to musisz się zdecydować: chcesz się wyzwolić, czy chcesz być? jeśli chcesz
            > się wyzwolić, to wiedz, że nigdy ci się nie uda zapomnieć, ale można starać się
            >
            > zobić z tego wspomnienie przyjemne. jeśli chcesz być... to nie wiem co ci
            > poradzićsmile

            I tutaj Endi powiedziałeś rzecz fundamentalnąsmile Trzeba sobie odpowiedzieć na
            pytanie co chce się z tą miłością zrobić...
            Najczęściej jednak serce i rozum mówią dwie różne rzeczy. I co wtedy?wink

            Ja np. wiem, że MUSZĘ się wyzwolić... ale w obliczu tego, że sytuacja temu nie
            sprzyja, pozwalam wypadkom toczyć się według tego czego by serce chciało...
            I błędne koło się zamyka.
            • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:19
              monikson napisała:
              > Ja np. wiem, że MUSZĘ się wyzwolić... ale w obliczu tego, że sytuacja temu
              nie sprzyja, pozwalam wypadkom toczyć się według tego czego by serce chciało...
              > I błędne koło się zamyka.

              No właśnie!!!!!
              • anisua Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:30
                a może podejśc jeszcze inaczej...
                zadac sobie pytanie, czy chcemy by ta sytuacja tak trwała?
                pomysleć, co nas czeka za kilka lat, za 5, 10...
                czy bedziemy w tym samym punkcie, np. w związku bez perspektyw?
                czy moze damy szanse sobie i komus innemu.....
                • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:58
                  Wiesz, ja sobie doskonale zdaję z tego sprawe....Wiem, czego chcę w
                  życiu.....Głupio zabrzmi takie wyznanie na forum publicznymwink... ale tu chodzi
                  o to, że nie chciałabym tracic tej znajomosci... bo jest cenna, bo sie
                  rozumiemy w pol słowa, bo mamy tysiące tematów do rozmowy...bo... ale nie
                  potrafie na przyjazni poprzestac... A jemu to pasuje!!sad((
                  • monikson Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:07
                    Ashrei, przestań czytać w moich myślach! wink
                    • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:28
                      .....tylko, Monikson... czy my samych siebie nie oszukujemy w ten sposób?
                      • monikson Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:33
                        oczywiście że oszukujemy! bo tak jest łatwiej żyć...
                        Prawda za bardzo boli, wymaga dużej odpowiedzialności... więc cóż, budujemy
                        sobie zamki na piasku, żyjemy czymś czego nie ma...
                        Tylko to jest rozwiązanie na krótką metę. Ale jesteśmy tylko słabymi ludźmi uncertain
                        • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:40
                          monikson napisała:

                          >żyjemy czymś czego nie ma...

                          ..........
                          Właściwie powinnam wydrukowac i powiesić na scianie...
                  • anisua Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:18
                    wcale nie głupio!smile
                    bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz...
                    jemu pasuje, ale Ty ...tracisz...

                    a może on tego nie docenia?
                    może gdyby stracił na chwilę z oczu?
                    • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:27
                      anisua napisała:
                      > a może on tego nie docenia?
                      > może gdyby stracił na chwilę z oczu?

                      Doceniać może i docenia... już raz mieliśmy pół roku przerwy.,.i cóż z tego:
                      ((..I teraz ostatnio - zerwałam....i znowu - cóż z tego....
                      A poza tym nawet jesli straci z oczu - to niczego nie zmieni... Bo to jest bez
                      perspektyw....i tyle...
                      Ja chcę, żeby mnie stracił z oczu.... Tylko widzisz... nawet w tym
                      zastanawianiu sie, co by było, gdyby... jest taka przewrotnoscwink - bo a nuż
                      zacznie mu zależec na tyle,ze zmieni całe swoje życie...ale ja tak naprawde
                      chce sie z tego wyzwolic...odejsc...
    • dzika_zdzicha Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 21:51
      ashrei napisała:

      > miłość bez perspektyw, miłość fatalna.... z
      > której ciężko się wyzwolić..... Czy przytrafiła Wam się kiedyś i jak sobie z
      > nią poradziliście????
      po prostu jedno wielkie "ehhh!" z mojej strony - niech będzie odpowiedzią na
      Twoje pytanie. a jak sobie poradziliśmy, hm, a)wmawianie sobie, że to nie ma
      sensu, b)dowiedzenie się od niego, że to nie ma sensu, c)zabawa z innym, d)
      czas, e)wszystko naraz. jak myślisz, która odpowiedź jest właściwa?
      pozdrawiam
      • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:32
        Wiem, że czas jest najważniejszy.... Ja juz nawet wykazowałam wszelkie kontakty
        do niego.... liczę, że zapomnę numer...- z czasemsmile... Tylko boję sie tych
        chwil słabości, kiedy bede myslała, ze juz jest dobrze, mam dystans - i moge
        sie z nim spotkać... Bo potem okazuje się, jak dalece się myliłam...
        Cholernie mnie wkurza taka słabośćsad
        • dzika_zdzicha Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:38
          trzymam kciuki, byś pozbyła się tej 'słabości'.

          choć wiem, jak to jest. do dziś drżę na samą myśl, że mogłabym wpaść na ulicy
          na takiego jednego...
          • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:41
            dzika_zdzicha napisała:

            > trzymam kciuki, byś pozbyła się tej 'słabości'.
            >
            > choć wiem, jak to jest. do dziś drżę na samą myśl, że mogłabym wpaść na ulicy
            > na takiego jednego...

            smile Trzymaj proszęsmile...
            I co, nawet jak już byłaś z kimś innym - też sie tego bałaś?????????
            • dzika_zdzicha Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:48
              rzecz w tym, że nie byłam w związku, bo do tej pory nie czuję się na to gotowa.
              raz że tamte rany są świeże, dwa - faceci okazywali się... no nieważne czym.
              teraz chcę się bawić, ostatnio nawet wpadł mi w oko pewien chłopak. smile na razie
              jesteśmy na etapie dziecinnych ocieranek i głodnych spojrzeń. big_grinDDDD niestety w
              kwestiach damsko-męskich jestem dość nieśmiała, a on chyba też, więc nie wiem,
              czy coś z tego będzie. może przynajmniej some fun. wink)))
              • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:56
                No właśnie, ja też poznałam kogoś, tylko boję się tego, że kiedy tamten się
                pojawi..... po prostu chcę wtedy powiedzieć: nie. Bo inaczej nie umiem. Boję
                się, czy będę potrafiła.
                • dzika_zdzicha Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:58
                  chyba nie powinnyśmy martwić się na zapas. tylko cieszyć nowymi
                  znajomościami. smile
                  • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 23:02
                    smiletak... tylko widzisz..... on wciąż przychodzi.... rozmawiamy, dzwonimy...
                    więc ja muszę to przystopować. I chcę... Tylko nie wiem, jak to zrobić, zeby
                    wytrwać w postanowieniu.

                    Tak patrzę na te wszystkie Wasze posty....I dociera to do mnie, jak strasznie
                    naiwna jestem.... żeby nie powiedzieć słowa więcej...
                    • dzika_zdzicha Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 23:05
                      ashrei napisała:

                      > smiletak... tylko widzisz..... on wciąż przychodzi.... rozmawiamy, dzwonimy...
                      > więc ja muszę to przystopować. I chcę... Tylko nie wiem, jak to zrobić, zeby
                      > wytrwać w postanowieniu.
                      zrób to pierwsza, bo jak on to zrobi to... możesz to ciężko przyjąć...

                      naprawdę, ilu ludzi, tyle historii, przyczyn, skutków...
        • herezja Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:47
          Najwazniejsze jest chyba to, żeby przekonać sie, że dłużej człowiek nie chce
          zyć w takim zawieszeniu, oglądając sie cały czas za siebie i kolejnymi
          spotkaniami podsycajac blaknace wspomnienia. Że pewien etap trzeba zamknąć po
          to, zeby możliwe było otwarcie sie na etap kolejny.
          • monikson Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:53
            właśnie, chyba trzeba się porządnie zmęczyć...wtedy decyzja sama się podejmie.
            • herezja Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 23:01
              decyzje nie podejmują sie same smile Tak czy siak i tak ją przecież podejmiesz -
              myślisz, że warto z nią zwlekać i tracić czas?
              • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 23:05
                smile I tak, i niesmile...
                Masz rację, w 100% masz rację oczywiscie!!! - nie warto tracić czasu. NIe
                warto. Żal samej siebie....
                Ale z drugiej strony - wiesz, jak cudownie być potrafi? Dla tych chwil, kiedy
                jest blisko... Albo nawet dzwoni i przez 2 godziny rozmawiamy o wszystkim i o
                niczym... i zawsze jest temat....dla nich jest tak ciężko przestać...
                • herezja Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 23:21
                  wiem, ale nie chcę sie ograniczać tylko do cudownych rozmow, a tylko tyle
                  mogłam mieć i niestety musiałam sobie to uświadomić.
          • ashrei Re: Miłość bez przyszłości.... 13.04.06, 22:54
            smile Dzisiaj takie piękne zdanie tutaj przeczytałam: że jeśli życie nie chce ci
            czegoś dać to znaczy, że przygotowało dla ciebie coś lepszego.....
            Strasznie ważne słowasmile....
            • shangri_la Ale nie bierz ich sobie do serca..:( 15.04.06, 09:09
              ashrei napisała:

              > smile Dzisiaj takie piękne zdanie tutaj przeczytałam: że jeśli życie nie chce ci
              > czegoś dać to znaczy, że przygotowało dla ciebie coś lepszego.....
              > Strasznie ważne słowasmile....
              • anula001 Re: Ale nie bierz ich sobie do serca..:( 15.04.06, 09:47
                a dlaczego nie brac ich sobie do serca?

                To lepiej dac sie zniewolic pesymistycznej mysli niz miec iskierke nadziei?

                Nie rozumiem...
                • shangri_la To nie pesymizm.... 15.04.06, 11:33
                  anula001 napisała:

                  > a dlaczego nie brac ich sobie do serca?
                  >
                  > To lepiej dac sie zniewolic pesymistycznej mysli niz miec iskierke nadziei?
                  >
                  > Nie rozumiem...


                  ....to tylko POCZUCIE RELIZMU. Głos zdrowego rozsądku ponad "pobożnymi
                  życzeniami" i niczym nie uzasadnionym optymizmem wbrew faktom.
                  Nie uważasz, że zdrowjej jest nie tworzyć sobie ułudy oczekiwaniem na cud, który
                  nigdy się nie zdarzy?
                  >
                  >
                  • beatka751 Re: To nie pesymizm.... 19.04.06, 18:35
                    A ja się nie zgadzam - nie chodzi o oczekiwanie na cud - warto i wręcz trzeba
                    optymistycznie patrzeć w przyszłość. Bo piękniej się żyjesmile - to po pierwsze.
                    A po drugie - dlaczego od razu zakładać, że nigdy się nie zdarzy to, co dobre???
                    Pozytywne nastawienie to podstawa.
    • sereni Re: Miłość bez przyszłości.... 14.04.06, 23:58
      Zamknąć te drzwi, to jest jedyny sposób.Zamknąć i nie ogladając się za siebie,
      iść dalej.

      P.S.
      Da się.
      • shangri_la Bez serc... 15.04.06, 11:35
        sereni napisała:

        > Zamknąć te drzwi, to jest jedyny sposób.Zamknąć i nie ogladając się za siebie,
        > iść dalej.
        >
        > P.S.
        > Da się.


        " Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy..." ;PPP
    • feliciae Wyzwolić się? 23.08.06, 23:38
      Właśnie, jeśli myślimy o "wyzwoleniu", uzywając tego własnie okreslenia, to czy
      to jest miłość? Wiem, miłości nie da się zdefiniować, ale moze choc trochę?

      Czym jest świadomość, że nawet po dłuższym czasie ktoś na nas działa tak
      bardzo, że wystarczy, aby znow się pojawił w naszym życiu, a wszelkie
      obietnice, dane sobie samemu, ulecą gdzieś daleko?
      • dzika_zdzicha Re: Wyzwolić się? 23.08.06, 23:45
        yyyyy... eeee... no... jakby to powiedzieć... lepiej, żeby to nie była definicja
        miłości...
        • feliciae Re: Wyzwolić się? 23.08.06, 23:49
          NIe mów....

          Ale poczekaj: WYZWOLENIE. Przecież tego słowa nie użyjesz w stosunku do osoby,
          ktora KOCHASZ?
          .....
          Co?
          ...
          • dzika_zdzicha ukojenie, słońce, jedność... 23.08.06, 23:57
            w stosunku do tego, którego kocham, UPS, którego BYM pokochała... nie, w życiu.
            on mi się kojarzy, NO NIE, kojarzyłBY się ze słowem "ukojenie", albo "słońce",
            "niebo", "ogień", "jedność".

            a Tobie z jakimi słowami by się kojarzył ukochany?
            • feliciae Re: ukojenie, słońce, jedność... 24.08.06, 00:01
              Szalenie trudne pytanie.
              Ogień. Jedność. Tkliwość.
              Cholera, nie wiem, skąd mi się to ostatnie wzięło.
              I jeszcze
              Spokojna pewność siebie nawzajem.
              • dzika_zdzicha Re: ukojenie, słońce, jedność... 24.08.06, 00:06
                chyba wszystko co dotyczy miłości nie jest proste, prawda? smile))
                • feliciae Re: ukojenie, słońce, jedność... 24.08.06, 00:09
                  A jesli mowa o wyzwoleniu?
                  To co to jest wtedy?
                  • dzika_zdzicha Re: ukojenie, słońce, jedność... 24.08.06, 00:34
                    obsesja? to słowo pasuje mi tu.
                    • feliciae Obsesja 24.08.06, 16:58
                      Z czego się bierze?????
                      Ale mnie wzięło na pytaniasmile....
    • jmx czas, czas, czas.... 24.08.06, 02:25

      Wszystko mija, wszystko...
      • feliciae Re: czas, czas, czas.... 24.08.06, 16:58
        jmx napisała:

        >
        > Wszystko mija, wszystko...

        Klin klinem - pewnie najlepsza metoda. Inaczej wydaje mi sie,z e moze srednio
        skutkowac.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja