podsluchiwacze...

28.06.06, 23:44
sa wsrod nas - straszne! wlasnie wrocilam ze spaceru z psem. na parterze w moim domu na
balkonie siedza sobie przy swiecach z winkiem mlodzi ludzie i po cichutku rozmawiaja. az im
pozazdroscilam, ze tak milo sobie ten cieply wiczor spedzaja. lecz, gdy odeszlam dalej,
zobaczylam pietro wyzej sasiada, ktory za doniczkami z pelargoniami zaszyl sie i
najbezczelniej podsluchiwal. normalnie zrobilo mi sie wstyd za niego sad jak to nazwac?
bezczelnosc? nuda? a moze szukanie sensacji? bleeee
    • fleshless Re: podsluchiwacze... 28.06.06, 23:55
      Trzeba mu było rzucić kambura w szybę i szybko uciec do klatki... ;-]
    • pomysl.po.wypiciu Re: podsluchiwacze... 29.06.06, 13:58
      trzeba bylo sie z nim glosno przywitac i spytac sie co robi za tymi
      doniczkami big_grin
      • gotyma Re: podsluchiwacze... 29.06.06, 21:30
        niby racja, jak bym sie odezwala to wstydu bym mu narobila! ale pewnie Ci mili ludzie juz by sie
        sploszyli i nie bylo by im tak fajnie. szkoda bylo psuc im ten wieczor.
        i tak sobie pomyslalam: ze co on tam moze podsluchac ciekawego, ten pryk jeden?
        tylko, ze tmi jakos glupio jest... ze sa tacy ludzie...
Pełna wersja