blondynka_wieczorowa_pora 03.07.06, 13:28 Ale mnie glowa boli...ale sie zirytowalam w pracy... Nawet mnie nie pociesza fakt,ze widzialam i przechodzilam kilka razy kolo "mojego"...hihihi poprawilo mi sie troszke! ale juz przeszlo... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
blondynka_wieczorowa_pora Konrado... 07.07.06, 14:43 Dzieki Konrado- przepraszam,ze tak pozno pisze ale ta saga zajela mi caly tydzien... Co pewien czas - okolo roku - mamy spotkania z szefami na temat naszego rozwoju zawodowego...przed rozmowa dostaje sie uwagi i trzeba sie przygotowac...i chodzi o to,ze podsumowanie bylo BARDZO DOBRE oprocz jednego komentarza ...ktory byl wyssany z palca! Strasznie mnie to zirytowalo i postanowilam walczyc. Zastepca szefa widzial,ze mam duzo notatek (przypadkowo to odkryl) i pewnie sie zorientowal,ze moja szefowa moze miec problem ,ze sie nie zgodze...i postanowil byc podczas naszej rozmowy...co nie jest normalne!!! no pieknie 2 na 1! W gruncie rzeczy zwyciezylambo zmienili bezsensowny komentrz poniewaz moja szefowa wrecz sie skompromoitowala: 1)*Na moje pytanie o przyklady: - sama wiesz... - znasz je... - co mam ci powiedziec? 2)*Dlaczego to napisalas/sadzisz? - no wiesz przeciez sie spieszylam a musialam cos napisac...(fajnie nie?z tym,ze Tobie to zostaje do konca pracy w firmie w kadrach)bo ONA SIE SPIESZYLA... 3)*Dlaczego nic mi nie powiedzialas wczesniej? - Co Ci mialam powiedziec? Hm...Rozmawialysmy 6 miesiecy, 3 miesiace oficjalnie i tydzien temu nieoficjalnie i powiedzialas mi,ze bylo wszystko ok... - Bo co ja mam ci mowic?To jest Twoja osobowosc?ze co?przeciez Ci nie bede mowic... 4)*Co mam zrobic aby poprawic swoj wynik? - Kolega X na przyklad ma uznanie w sondazu przeprowadzonym wsrod klientow firmy... *He?????Ja tez mialam...i to najwiecej w poprzednim rowniez...to w takim razie sobie dopisze...w tym momencie zastepca szefa o maly wlos nie padl... 5)*Ale ten komentzrz nie odzwierciedla nawet Twoich zarzutow i pozostanie na zawsze w moich aktach i moge zapomniec o dalszym rozwoju w firmie ia szczerze mowiac za 10 lat pewnie nie bede juz tu pracowac... A zarzutem bylo...jak wykonuje polecenia mojego trenera lub zastepcy szefa i na pytanie kto mi tak kazal zrobic wskazuje dana osobe to zrzucam odpowiedzialnosc... z tym,ze moja praca jest dosc skomplikowana i nawet po prawie 2 latah ciagle musze sie konsultowac ze wzgledu na specyficzny zawod jaki wykonuje! W efekcie zmienili mi to i i wprzeprosili ale kosztowowalo mnie to wiele - z rozmowy 10-20- minutowej mialam kolo 50... W tym samym dniu dostalam poprawiona wersje(nie mowiaca o braku odpowiedzialnosci) z ktora sie nadal nie do konca zgadzam ale niech bedzie bo kazdy musi miec cos negatywnego...a to znowu tak bardzo na mnie nie rzutuje... Na drugi dzien poprosilam o rozmowe w 4 oczy o co chodzi i szefowa sie tak wystraszyla,ze chciala swojego Super Szefa wziac...myslala,ze ja sie nie podpisze pod tym komentarzem i bede szla do kadrowej ... Dzis oddalam moja wersje w ktorej dziekuje za dobre podsumowanie i mowie,ze zawdzieczam to szefowi i ludzim w zespole...pewnie padla bo oczekiwala obelg... Ona nawet na poczatku nie spojrzala na komentarze tylko sprawdzila czy ...PODPISALAM...bo zawsze mozna nie podpisaci wtedy WOJNA!!! A teraz chyba wezme i skopiuje ten watek na delibertozehehehe Odpowiedz Link
konrado80 Blondynko... 08.07.06, 00:40 troszke namieszalas ale powiedzmy ze zrozumialem DD nie zazdroszcze takiej sytuacji w pracy, zreszta troszke dziwne, ja do tej pory nie spotkalem sie z takimi rozwiazaniami w pracy, no ale ja najdluzej pracowalem 4 lata w jednej firmie, bo nie widac bylo perspektyw na cos wiecej... a Ty ile masz zamiar pracowac w jednej firmie, ile w tej?? Odpowiedz Link
blondynka_wieczorowa_pora Re: Blondynko... 08.07.06, 04:38 Dzis sobie uswiadomilam,ze po prawie 1.5 roku budowania respektu dla mojej szefowej...Prysl w oka mgnieniu! Otoz ona miala swoje podsumowanie zawodowe w czwartek i bardzo sie na swojego szefa obrazila i postanowila nie przyjsc do pracy w piatek...mimo, ze wiedziala,ze 3 osoby lecialy dla niej tysiac kilimetrow by sie spotkac... Szacunek prysl...zero respektu... A w firmie chce zostac bo jest ona jedna z najwiekszych czterech w naszej branzy ...ale dzial musze zmienic...jesli wkrotce sie nie uda to zaczynam szukac pracy w innej korporacji... Odpowiedz Link
konrado80 Re: Blondynko... 08.07.06, 13:23 a nie lepiej przejsc do konkurencji?? zreszta jedna z najwiekszych nie musi onznaczac ze jest lepsza od tych mniejszych PS. widze ze spac nie mozesz milego dnia Odpowiedz Link
blondynka_wieczorowa_pora Re: Blondynko... 08.07.06, 18:57 Konradoooo...niby moge ale mam pracuje w bardzo specyficznym sektorze...i w sumie bym mogla przejsc tylko do mniej niezaleznej firmy - a obecnie czekam na informacje o podwyzce i na premie(maja byc kolo konca sierpnia) a w miedzyczasie bede sie rozgladac...moze sie lekko przkwalifikuje?)) A jesli by mi sie udalo zmienic prace to z wielka satysfakcja bym i polozyla rezygnacje na stole...hihi zwlaszcza,ze wiem ,ze na jesieni maja odejsc na bank dwie osoby(to na razie sekret przed szefostwem)hihihi i wtedy bysmy zobaczyli jak to jest... znajac moja firme w tej sytuacji by mi podniesli pensje i blagali abym nie odchodzila przez najblizsze 3 do 6 miescy...aby zdazyli kogos zatrudnic... zobaczymy...a Tobie jak sie uklada w pracy? Odpowiedz Link
konrado80 Re: Blondynko... 08.07.06, 21:20 no to trzymam kciuki zeby byla jak najwieksza ta podwyzka a u mnie... no coz, jak narazie to nie jest to co bym chcial robic, a to co bym chcial to wlasnie zostawilem w kraju i zamienilem na to co mam teraz na wygnaniu zawalilem sprawe ze studiami, bo tak mialbym juz duzo lepsza prace i bym byl tam gdzie bylem, czyli w domu, a tak musze zasowac na budowie (na szczescie w zawodzie robie, czyli jako elektryk) przed wyjazdem pracowalem w biurze projektowym i to chcialbym robic, ale nie dalo sie wyrobic pracujac za grosze, dlatego jestem tu gdzie jestem nie jest za ciekawie, ale nic innego narazie nie ma, a zyc trzeba za cos, moze za jakis czas bedzie tak jak bym chcial... Odpowiedz Link