historia "wirtualna"

04.07.06, 21:49
panowie mieli przyjsc o 10tej. przyszli o 11.20.
powiercili dziurki, poukladali co trzeba, postukali mloteczkiem.
potem sobie przypomnieli, ze nie wzieli ze soba Waznego Elementu.
pojechali. przyjechali znowu.
potem okazalo sie, ze Bill Gates spapral sprawe.
pojechali z obietnica, ze zadzwonia o 16tej.
jak juz poprawilem po Gatesie, co trzeba, spalil sie nowiutki zasilacz.
panowie zadzwonili po 17tej. przyjechali znowu.
przywiezli zasilacz. okazalo sie ze dalej nic z tego bo inni panowie (koledzy "moich") spaprali cos 2 pietra nizej. znowu czekanie, ale w koncu przyjechali i poprawili.
prawie zadzialalo.
potem jeszcze 2 godzinki walki z kaprysna "maszyna cyfrowa" i...

i tym sposobem zalozenie internetu zajelo im caly dzien.
dobrze ze mialem w lodowce cos do jedzenia smile

no ale w koncu sie "zwirtualizowalem" w domku znowu. od razu inaczej smile
    • fourinfive Re: historia "wirtualna" 04.07.06, 21:57
      Zabawny tekst...

      Jak długi jesteś w stanie wytrzymać "bez"?
      • fourinfive Re: historia "wirtualna" 04.07.06, 21:57
        jak długo smile
        • ernest-wampir Re: historia "wirtualna" 04.07.06, 21:59
          ale jedzenia czy internetu? big_grin
          • fourinfive Re: historia "wirtualna" 04.07.06, 22:01
            Bez jednego i drugiego smile

            • pulsarkowy Re: historia "wirtualna" 04.07.06, 22:20
              1. ze trzy dni bez zarcia jesli jest net.
              2. ze trzy, cztery dni bez netu jesli jest duuuzo, dobrego zarcia
              3. bez jedzenia i netu dzien, potem zaczynam sie strasznie wnerwiac.
              4. wszystkie trzy opcje zakladaja, ze nie skonczyly mi sie fajki, bo jakby jeszcze do tego ich zabraklo to juz calkiem kaplica tongue_out.

              tak jestem netoholikiem smile
              wole zarcie niz internet.
              • pulsarkowy Re: historia "wirtualna" 04.07.06, 22:21
                > tak jestem netoholikiem smile
                > wole zarcie niz internet.

                mialo byc: "wole internet niz zarcie" tongue_out
              • fourinfive Re: historia "wirtualna" 04.07.06, 22:23
                5. a bez kawy?

                ja może kilka godzin :I
                • pulsarkowy Re: historia "wirtualna" 04.07.06, 22:39
                  nie... bez kawy moge zyc, choc rano bywa czasem ciezko. natomiast rozpuszczalna chleje nalogowo. ale jak nie mam pod reka to tragedii nie ma wink
    • pulsarkowy Ciąg dalszy... 05.07.06, 16:13
      Był wtorek, 4 lipca zamierzchłego 2006 roku. Pulsarkowy wstał od komputera. W
      kuchni wesoło bulgotała woda w czajniku. Zajrzał do lodówki, samotna mortadela i
      pół pomidora ewidentnie pragneły towarzystwa chlebka i szczypiorku. Patrzyły na
      niego tak błagalnie, że nie mógł się powstrzymać. Kanapka popita zieloną herbatą
      o smaku opuncji zdecydowanie poprawiła mu humor, a zaraźliwa radość Szymona
      Majewskiego przyciągnęła go przed ekran telewizyjny.

      Kilka godzin później, Pulsarkowy pomaszerował do sąsiedniego pokoju wyłączyć
      komputer - ostatniego posta napisał o 22.39, a teraz wybierał się spać. Na
      wszelki wypadek postanowił sprawdzić pocztę. Niestety, zainstalowany tego dnia
      internet zastrajkował. Śpiący Pulsarkowy poniechał jednak walki z bezdusznym
      światem wirtualnej rzeczywistości i udał się na zasłużony spoczynek.

      Rano, pełen optymizmu i przyjaznego nastawienia do nowego dnia, włączył
      komputer. Jakież było jego zdziwienie, gdy - podobnie jak w nocy - internet nie
      działał. Po kilkunastu minutach prób, zrezygnowany zapalił papierosa.
      Filozoficzna refleksja sama się nasunęła... "Jak sama nazwa wskazuje - telewizja
      kablowa nie powinna służyć do internetu. Tylko do telewizji." Amen.

      PS. W ten sposób montaż mojego internetu w domku zamiast jeden dzień, zajmuje
      już drugi - bo panowie pojawią się dopiero po 20tej, celem dokonania diagnozy.
      Ech...
      • ernest-wampir Re: Ciąg dalszy... 05.07.06, 16:23
        ja chyba wziąłbym na Twoim miejscu zakładnika...
        • pulsarkowy Re: Ciąg dalszy... 05.07.06, 16:27
          właśnie czyszcze lufe i smaruje zamek... zaraz bede składał... tylko jeszcze
          musze tłumik znaleźć... jak dzisiaj nie uruchomią...
          • ernest-wampir Re: Ciąg dalszy... 05.07.06, 17:40
            kilka strzałów ostrzegawczych powinno ich nieco zmotywować tongue_out
      • czarny.onyks to Ty nie wiesz????? 05.07.06, 20:53

        tak teraz się walczy z uzaleznieniami od komputera;PPP
        powoli sie instaluje, dając delikwentowi czas na dojście do siebiewink
    • pulsarkowy FINAŁ (mam nadzieję). 05.07.06, 21:57
      Panowie NIE przyszli. Ale rehabilituje ich to, ze zadzwonili, wprawdzie 14 po 21ej, ale zawsze. Stwierdzili, ze wszystko u nich gra, tylko u mnie nie.
      Kazali mi karte sieciowa zmienic (przy czym ta ktora byla w kompie jest w 100% sprawna). Dobrze, ze mialem akurat jakiegos rupiecia w szufladzie i ze byl sprawny.
      Zmienilem.
      DZIALA!. ufff.

      malo istotne ale:
      sieciowka 10/100Mb PCI oparta na Realtek 8029AS w systemie Win95 NIE wspolpracuje prawidlowo z modemem kablowym MOtorola SBS101E SurfBoard. W przeciwienstwie do starszej AMD PC-Net. Amen.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja