herezja
20.07.06, 23:51
Spotkałam się dziś z kumpelą - szczęśliwa meżatka, z fantastycznym
maleństwem, dobrze jej sie w życiu układa. Rozmawiałyśmy sobie o tym co
robimy, jakie mamy plany... Powiedziała, ze mi zazdrości... że ona już swoją
dróżkę wybrała i zazdrości mi troche tego, że ja mam wybór, ze
jestem "niezależna". Śmieszne, bo ja jej własnie zazdroszczę troche
stabilizacji i chciałabym w końcu przestać sie miotać...
Jak to jest, że zawsze bardziej atrakcyjne wydaje sie to, czego akurat nie
mamy?