o co chodzi?

14.08.06, 13:39
Ostatnio zastanawiam się czy można mieć takiego pecha jak ja? Jestem osobą
samodzielną, ale czasem potrzebuję, aby mnie ktoś przytulił -nie tylko
fizycznie. O co chodzi? Jestem dwa lata po rozwodzie, potem zamotana bylam w
dziwny uklad, który z przyczyn obiektywnych zwanych "dziecko" - nie
sfinalizował się - jego dziecko, bo miał problemy w małżeństwie, itp., a tu
bachg...nie ma o czym mówić; teraz poznałam faceta, który non stop pracuje,
nie ma czasu się spotkać, mam stały kontakt, ale spotkanie w ciągu 3 m-cy
bylo jednosad z pwoodu jego pracy. Czy przyciagam samych popapranych? Dlaczego
nie moze sie to ulożyć normalnie, jak trzeba - poznajemy kogoś, jest fajnie
i...a u mnie zawsze pod górkęsad
    • singielka_1976 Re: o co chodzi? 14.08.06, 14:02
      Pochwalę się, ja mam jeszcze "lepiej": ostatnio jakoś tak się składa, że faceci
      któzy się ze mną rozstają dziwnie szybko się pocieszają, żenią się i zostają
      szczęśliwymi tatussiami....Naprawdę dobijający zbieg okoliczności.....
      • anula001 Re: o co chodzi? 14.08.06, 14:06
        mnie spotykaja takie rzeczy, ze wstyd tu napisacuncertain
        • fuga27 Re: o co chodzi? 14.08.06, 14:29
          dziewczyny, ale o co w takim razie chodzi?? Czy wysyłamy niewlasciew sygnały,
          czy taka nasza karma? Ostatnio miałam tez fajny przypadek - poznalam faceta,
          gatki szmatki, itp. który okazał się...gejemcrying a z tym obecnym też mam jazdę,
          bo on zarobiony - niby kontakt smsowo-mailowo-telefoniczny jest podtrzymywany,
          ale spotkac się nie mozemysad moze się boi, bo jak sam powiedział, jego życie
          towarzyskie nie istnieje...dlaczego nie mogę spotkac faceta, który zakocha się
          na zaboj, bedzie dzwonił, głaskał po głowie, przytulał i mówił, że jestem taka
          dzielna...czy tak duzo wymagam?
          • konrado80 Re: o co chodzi? 14.08.06, 14:44
            fuga27 napisała:

            > dlaczego nie mogę spotkac faceta, który zakocha się
            > na zaboj, bedzie dzwonił, głaskał po głowie, przytulał i mówił, że jestem
            > taka dzielna...czy tak duzo wymagam?
            dlaczego nie moge spotkac takiej dziewczyny w ktorej zakocham sie na zaboj,
            bede dzwonil, glaskal po glowie, przytulal i mowil ze jest piekna wink
            czy ja tak duzo wymagam??
            • fuga27 Re: o co chodzi? 14.08.06, 14:51
              o co chodzismile)) czy wysyłamy niewłasciwe sygnały? taka karma? Jak to zmienić?
              • konrado80 Re: o co chodzi? 14.08.06, 14:53
                nie wiem...
                • fuga27 Re: o co chodzi? 14.08.06, 14:55
                  szkoda, ze nie ma takiej czarodziejskiej kuli, która rozwiązywałaby wszystkie
                  problemy, albo nie rozwiązywała, tylko pokazywala, co robimy źle, gdzie
                  powinniśmy się zadtanowić...eh
                  • konrado80 To byloby za latwo... 15.08.06, 22:48
                    trzeba sie troche pomeczyc, zeby byla jakas mozliwosc zeby sie modz cieszyc ze
                    cos sie udalo zdobyc wink
                    • konrado80 Re: To byloby za latwo... 15.08.06, 22:48
                      mala pomylka, chodzi o moc
              • singielka_1976 Re: o co chodzi? 14.08.06, 15:06
                Wiesz Fuga chyba po prostu nic nie robić?Może to jest sposób? Co ma być to
                będzie i tyle?
                Nie wiem, ja w tej chwili nawet nie chce o żadnym facecie słyszeć....chcę być
                sama bo przynjamniej sama sobie krzywdy nie zrobię.
        • singielka_1976 Re: o co chodzi? 14.08.06, 15:04
          Anula nie żartuj, że masz gorzej niż ja...
          Właśnie się dowiedziałam nowin o moim kryształowym ex....naprawdę odechciewa
          się cokolwiek, mogę Mu podziekować za stracenie wiary w NORMALNEGO , uczciwego
          faceta z krwi i kości bo Ci netowi to owszem bywają idealni albo normalni do
          pierwszego spotkania...
          • fuga27 Re: o co chodzi? 14.08.06, 15:12
            tak naprawde nic nie robię, ale czasem dopada mnie taki metafizyczny niepokój,
            moze coś przegapiłam, moze za późno, moze już tak bedzie, ale wcale moj wybor
            nie jest najlepszy. Tak naprawdę nie chcę nikogo na stałe, bo wiem, ze sie nie
            nadaję do życia we dwoje, bo jak tylko wkrada się rutyna - uciekam...a
            jednodniowe przygody - jakiekolwiek -wydają mi się takie odczlowieczone. moze
            winą za mój, i mnie podobnych, stan winne jest społeczenstwo oraz wszelkie
            normy społeczne, w których się nijak nie mieszczę (i nie chodzi o tuszęsmile
          • anula001 Re: o co chodzi? 14.08.06, 15:13
            nie wiem czy gorzej, ale w zyciu ne napisze tu tego, co mnie spotkalo zaledwie
            1,5 mies temu. Po 3 latach. Pieknie, nie ma co.

            PS a co do facetow z netu, hmm, no coz, dosalam swego czasu nauczke, nawet moze
            ze 3. Dziekuje, postojesmile
        • emzecik Re: o co chodzi? 14.08.06, 17:34
          anula001 napisała:
          > mnie spotykaja takie rzeczy, ze wstyd tu napisacuncertain

          ja Cię ostatnio spotkałem...
          i co, wstyd o mnie napisać? wink))
          • anula001 Re: o co chodzi? 14.08.06, 22:20
            a prosilam o dyskrecjewink)
    • zeppelia Re: o co chodzi? 14.08.06, 21:33
      Nie ma się co oszukiwać, faceci to zupełnie inny gatunek niż kobiety.
      Największy psikus stwórcy, osadzić nas razem na jednej planeci i skazać na
      sibie.
      Ja już niczemu się nie dziwię, co więcej, jesli facet pisze, dzwoni,
      szczebiocze, głaszcze po głowie, ja uciekam, coś z nim nie tak.
      Za dużo od nich wymagamy, za dużo dajemy.
      O ile nie jesteś lesbijką, nie licz, że będzie łatwo i przyjemnie, nie na
      dłuższą metę uncertain
      [przeraża mnie to co napisałam]
      • anula001 Re: o co chodzi? 14.08.06, 22:19
        Mnie tez przerazilo to, co napisalas.
        • drugi.taki Re: o co chodzi? 14.08.06, 22:28
          rany julek , ale macie pecha dziewczyny.
          • altu Re: o co chodzi? 14.08.06, 22:39
            to nie pech. to życie..
            i tylko ciesz się, że tego jeszcze nie przeżyłeś..
            nigdy nie wiadomo, co los nam zgotował wink

            najbardziej wątpliwym elementem w naszym życiu są ludzie smile
            • fleshless Re: o co chodzi? 15.08.06, 11:59
              a co jest najbardziej pewnym?
              • altu Re: o co chodzi? 15.08.06, 12:24
                hehe
                najbardziej pewne są: podatki i śmierć smile
                • fleshless Re: o co chodzi? 15.08.06, 12:37
                  altu napisała:

                  > hehe
                  > najbardziej pewne są: podatki i śmierć smile

                  ano wink
      • jmx no nie, dziewczyny... 15.08.06, 03:16
        zeppelia napisała:

        > Nie ma się co oszukiwać, faceci to zupełnie inny gatunek niż kobiety.
        > Największy psikus stwórcy, osadzić nas razem na jednej planeci i skazać na
        > sibie.
        > Ja już niczemu się nie dziwię, co więcej, jesli facet pisze, dzwoni,
        > szczebiocze, głaszcze po głowie, ja uciekam, coś z nim nie tak.
        > Za dużo od nich wymagamy, za dużo dajemy.

        o mój Boże.... Czy naprawdę nie znacie, nie spotkałyście (używam liczby mnogiej
        bo traktuje ten post jako pewne podsumowanie wątku i chociaż pisze bezpośrednio
        pod Twoim to zwracam się do ogółu) żadnego normalnego/fajnego faceta? nigdy w
        życiu? Nie wierzę... Mężczyźni to nie jest jakiś odrębny garunek, typ UFO z
        kosmosu. To są LUDZIE - z uczuciami, obawami, problemiami, kompleksami,
        zranieniami, których zaznali od tych cudownych i delikatnych istot jakimi
        oczywiście są kobiety. N atym forum też są fajni i normalni, nie będe wytykac
        palcem smile bo to nie o to chodzi, żeby tworzyć ranking. Chiałam tylko zauważyć,
        że czasami tak bywa, że spotykamy, zwracamy uwagę na to czego oczekujemy.
        Spodziewamy się wszystkiego najgorszego po spotkanym facecie, ze drań,
        hochsztapler, krętach i oszust i... rzeczywiście taki jest. A normalnych "nie
        widzimy" chociaż są, obok nas, czasem zupełnie blisko.

        > O ile nie jesteś lesbijką, nie licz, że będzie łatwo i przyjemnie, nie na
        > dłuższą metę uncertain
        > [przeraża mnie to co napisałam]

        Nie wiem czy przerażenie dotyczy całości czy tylko ostaniego zdania... wink.
        Ale to, że w związku nie jest łatwo to akurat prawda. Nawiasem mówiąc pary
        homo (damskie i męskie) mają podobne problemy co pary hetero. Zwiazek to
        najcenniejszy skarb, to najdelikatniejszy kwiat, który do wzrostu potrzebuje
        odpowiedniej temperatury, wilgotności, światła i cienia. Jeśli tego nie ma -
        ginie. I nikt mi nie wmówi, ze dobry związek to kwestia szczęścia i przypadku,
        im szczęśliwszy i trwalszy tym więcej pracy w niego włożono.

        Do autorki: zapoznaj tego gościa z joanna_od_aniolow, skarżyła się jakiś czas
        temu, że spotyka samych "zaborczych" wink.
        • anula001 Re: no nie, dziewczyny... 15.08.06, 08:35
          ale zupelnie nie rozumiem dlaczego napisalas: nie znacie, nie spotkalyscie?
          Ten post, swoja subiektywna opinie, wyrazila tu Zeppelia.

          Jasne, ze znamy tez zwyklych, fajnych facetow. Nawet bywalo sie z takimiwink

          Nie mozna uogolniac. A moja dewiza bylo i bedzie: facet tez czlowieksmile
          • jmx Re: no nie, dziewczyny... 24.08.06, 02:47

            No widzisz, jedna sie wpisałaś... może jesteśmy wyjatkowe bo trafiałyśmy na
            normalnych? wink

            Pisząc serio, staram się nie uogólniać, naprawdę. Ale często spotykam się z
            takimi opiniami, i w internecie i w "realu"... Odniosłam też wrażenie, że
            forumowiczki zgadzają się z takim przedstawieniem związków damsko-męskich,stąd
            mało szczęśliwie użyta liczba mnoga. Ale jeśli się mylę, jeśli takie zdanie ma
            maniejscośc to bardzo dobrze. Źle jest patrzeć na drugiego człowieka jak na
            potencjalnego "wroga", z którym jakiekolwiek porozumienie jest niemożliwe...
    • pulsarkowy Re: o co chodzi? 15.08.06, 09:20
      nie moge powiedziec, zebym miale kiedys az tak "skomplikowana" sytuacje, ale jakos tak jest, ze zwykle tez to wszystko ukladalo sie nie tak. jakos nie tak.
      praktycznie wszystkie moje zwiazki (a nie bylo ich wiele) byly z kobietami, ktore z jednej strony cholernie "przyjmowaly" moje uczucia - to znaczy oczekiwaly po mnie duzo wlasnie takich roznych "czulosci", okazywania uczuc, a przede wszystkim praktycznie calkowitego oddania siebie; z drugiej strony natomiast chcialy jakby "zagarnac mnie na wlasnosc", predzej czy pozniej okazujac sie takimi "energetycznymi i uczuciowymi wampirami". to tez jest jakis pech, bo predzecj czy pozniej w tych zwiazkach zaczynalo powaznie brakowac rownowagi a to jest niedobrze.

      padlo tutaj, ze moze to jakis "fluidy" nie takie... cos w tym jest. ale z drugiej strony mysle, ze dziala tu tez jakis mechanizm typu "wdrukowanie" - majac juz jakies doswiadczenia (zakladajac ze np. w poprzednim zwiazku bardzo kochalismy) - lgniemy do osob, ktore bylyby jakims substytutem poprzedniego partnera. w moim przypadku pojawia sie jeszcze cos - np. ostatnio spotkalem sie z kolezanka, przesympatyczna dziewczyna, zupelnie inna niz "exy" i jakos potem zorientowalem sie, ze mysle mniej wiecej "boze, jak dobrze, ze nie jestem zakochany, nie chce zeby ktos burzyl moje poukladane zycie, jest wygodnie i nie chce tego zmieniac, boje sie wkroczenia kogos w moje zycie"....

      ale jak z to zmienic? dobre pytanie...
    • dzika_zdzicha Re: o co chodzi? 26.08.06, 20:01
      bardzo ciekawy wątek. ale Twoje pytanie pozostawię bez odpowiedzi. czasem wydaje
      mi się, że tylko tym wyrachowanym się wszystko udaje. że ci uczuciowi są skazani
      na klęskę. bo albo zostaną wykorzystani, albo sami utopią się w głębi swoich
      uczuć...

      z drugiej strony, nie może się CAłY CZAS nie udawać. trzeba wykazać trochę
      cierpliwości, ale spragnione single nie mają jej chyba w nadmiarze ;DDDDDDDDDDDD

      pozdrawiam wieczornie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja