Randkowanie, randkowanie... i płacenie

03.09.06, 23:43
Przede wszystkim witam wszystkich, własnie tym postem tracę forumowe
dziewictwo smile
Jakiś czas temu zakończyłam długi związek, i powoli zaczynam umawiać się z
facetami, wcześniej mi się nie chciało, nie byłam gotowa. Ponieważ w ekhm...
randkowaniu mam naprawdę długą przerwę, proszę o kilka rad praktycznych smile
Zastanawia mnie kwestia płacenia na pierwszej i kolejnych randkach (w
zasadzie szczególnie na pierwszej). Z reguły umawiam się na kawę/wino/piwo
lub na kolację. Przy rachunku zawsze chcę się dołożyć- i tu spotykam się z
oburzeniem i odmową. Czy ja popełniam jakieś faux-pas? Bo wg mnie rzeczą
normalną jest, że kobieta proponuje pokrycie części rachunku. Oczywiście,
jeżeli spotykam się z odmową, nie nalegam, ale w miarę mozliwości (czyli
jeżeli spotykam się z facetem ponownie), mówię, że tym razem ja zapraszam. I
tu także często nastepuje odmowa. Proszę więc o przedstawienie mi jasnych
aktualnych wink zasad. A może ja niepotrzebnie na "randki" przenoszę
przyzwyczajenia ze zwykłych spotkań towarzyskich, gdzie normalne jest, że
każdy płaci mniej więcej swoją część, a zasady pacenia na randkach są
zupełnie inne?
    • ernest-wampir Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:08
      myślę, że jeśli już w takiej kwestii trudno się dogadac i ludzie robią z tego
      problem, to to kiepsko wygląda na przyszłość :-p
      trochę dystansu...
      smile
      • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:10
        Ale ja nie robię z tego problemu, napisałam, że gdy moja propozycja dołożenia
        się do rachunku zostaje odrzucona, nie nalegam. Ale faktycznie muszę chyba
        bardziej wyluzować.
        • dzika_zdzicha Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:13
          tak, po prostu się nie przejmuj. to bardzo w porządku, że chcesz się dołożyć do
          rachunku. ale jeśli druga strona nie chce, nie ma co zmuszać.
          pozdro.
          • herezja Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:20
            tylko, ze ta druga strona czesto zapiera sie tylko i wyłacznie dlatego, że
            wydaje jej sie, że powinna wink Że tego właśnie od niej oczekujemy.
            • dzika_zdzicha Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:21
              o ile byłoby łatwiej, gdyby ludzie byli szczerzy, prawda? ;DDDDDDDDDDDDDD
              • herezja Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:28
                heh, ale co byśmy zrobili bez odrobiny niedomówień, domysłów itp? Przecież to
                właśnie dzięki nim jest tak... hmmm ciekawie wink
                • dzika_zdzicha Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:52
                  ja pierniczę taką "ciekawość", naprawdę ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                  • herezja Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 20:36
                    pierniczenie też jest ciekawe tongue_out
    • gad_forumowy Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:32
      Kobieta jest moim gościem, więc to ja płacę.
    • wenecka Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:33
      Droga Bohemo, najzwyczajniej w świecie doceń to, że facet chce za Ciebie płacić
      na pierwzej randce i kolejnych. Miałam podobne przekonania do Twoich, do czasu,
      gdy parę (a może i nawet parenaście) razy z rzeu trafiałam na jełopa, ktory był
      skąpcem i albo oczekiwał, że pokryję część kosztów, albo w ogole zapłacę za
      siebie, a najlepiej i niego, albo ze strachu, zę moge oczekiwac, ze bedzie
      musiał placić w ogole nic ćwok nie zamawiał, albo proponował mi tramwaj zamiast
      taksówki, albo nie miał ze sobą gotówki, a lokal akurat tak wybierał, ze nie
      przyjmował kart, albo stercząc od 10 min w kinie "zapominał" kupic bilety,
      etc., aż się nie chce więcej wymieniać. To bardzo w porządku, zę facet chce za
      Ciebie płacić i jeśli chcesz uczynić taki gest w jego stronę, to li tylko rób
      to kurtuazyjnie. Po prostu ciesz się, ze trafisz na facetów przyzowitych, a nie
      skąpych.
      Szczęśliwie teraz powróciłam do romansu z facetem, który oprócz tego, że ma
      szeroki zakres zalet, to dodatkowo zawsze za mnie płaci i co najwyżej oczekuje,
      ze bede miec drobne resztówki do taksówki. I zaczynam się wreszcie czuć na nowo
      jak kobieta, a nie skarbonka. Heh, po 7 latach znajomości zaczynam się
      zastanawiać, czy bym się nie zdecydowała, gdyby po raz trzecie mi zaproponował
      małżeństwo. smile Złe doświadczenia uczą jednak szacunku do tego, co ma się pod
      ręką. smile
      • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 00:44
        Hmm... Tylko ja zakładam, że nie każdy facet najzwyczajniej w świecie może
        sobie pozwolic na to, żeby zawsze za mnie płacić. Rozumiem, gdy zaproszenie na
        kolację czy cośtam wypływa od niego- ale jak zachować się, gdy ode mnie
        wychodzi pomysł np. kina, a facet kategorycznie nie zgadza się, bym za nie
        zapłaciła (niemalże wyrywając mi portfel przy kasie)?
        • color Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 01:12
          bohema77 napisała:

          > kolację czy cośtam wypływa od niego- ale jak zachować się, gdy ode mnie
          > wychodzi pomysł np. kina, a facet kategorycznie nie zgadza się, bym za nie
          > zapłaciła (niemalże wyrywając mi portfel przy kasie)?

          faktycznie moze to byc troche niezreczne gdy umawiasz sie z facetem n-razy i za
          kazdym razem on placi... dlatego w sytuacji kiedy to ty inicjujesz spotkanie lub
          jakies wyjscie - zawczasu mow, ze 'tym razem' placisz za siebie (lub za obojga)
          - zawczasu, to znaczy w momencie umawiania a nie 'przy kasie' bo wiadomo ze
          taktowny facet skutecznie ci to wyperswaduje smile i znow bedziesz w punkcie wyjscia.
          • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 10:44
            Zawsze, gdy mówię, że JA ZAPRASZAM, jest to dla mnie równoznaczne z tym, że
            płacę- a faceci protestują.
            Od razu mówię, że nie piszę tego wszystkiego po to, żeby się wyżalic, jaka ja
            nieszczęśliwa jestem, faceci chcą za mnie płacić a moje brylantowe buciki są za
            ciasne. Bo tak naprawdę tu nie chodzi o pieniądze- kino, czy wypad do knajpy to
            nie są jakieś duże sumy- chodzi o zasadę, a ja się czuję niezręcznie. Ale
            argumentem facetów, z którymi się umawiam lub umawiałam jest to, że w ich
            towarzystwie kobieta za siebie nie płaci. To stawia mnie w sytuacji, że nie
            wypada mi zaproponować niczego od siebie, a tylko czekać na zaproszenia z ich
            strony. Chyba, że stosuję fortel z kinem- umawiam się już na miejscu, i czekam
            już z biletami w garści. No ale ile tak mozna...
            • michal13w Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 10.09.06, 16:08
              chodzi o to, ze kobiecie w mezczyznie imponuje zazwyczaj jego zaradnosc. Tak
              jest w ogromnej wiekszosci,aczkolwiek niektore kobiety nie zwazaja na te ceche i
              zyja z jakimis nieudacznikami. Mezczyzna chce miec wysoki status, to jest dla
              niego bardzo wazne. Kobiety w ogromnej wiekszosci zwracaja na to uwage. I to,ze
              moze za kobiete zaplacic w restauracji, ze moze ja odwiezc do domu samochodem to
              sa elementy niezbedne zeby ten status zdobyc i utrzymac. Nie ma sensu sie o to
              spierac i nie sadze,aby w tej materii cos sie mialo niebawem zmienic. Jakkolwiek
              nie nastepowalby postep kobiecej emancypacji zawsze bedzie ona szukac oparcia i
              bezpieczenstwa u mezczyzny ,a temu nie sluza zagrania w stylu jedzmy tramwajem
              do domu. Natury sie nie oszuka.
              • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 10.09.06, 19:32
                Michale, ja mam inne pojęcie nieudacznika- dla mnie jest nim facet, którego
                życie ogranicza się do pracy, oglądania tv i sennego snucia się przez
                rzeczywistość. Lubię ludzi z pasją, ciekawych, od których mogę się czegoś
                nauczyć i którzy są zainteresowani czerpaniem wiedzy ode mnie. Jeżeli spotkam
                takiego faceta, to naprawde może jeździć tramwajem- zresztą ja też nie mam
                samochodu, nie mam nawet prawa jazdy (ale akurat tego trochę się wstydzę). Nie
                szukam kogoś, kto mnie utrzyma, przez ostatnie 10 lat tak się niesamowicie
                składa, że potrafię sama na siebie zarobić smile
        • wenecka Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 20:35
          a to faktycznie co innego jak juz kolejny raz. bo ja wytrzymywałam max 2 takie
          akcje, zakładając, że za pierwszym razem facetowi faktycznie moglo się zdarzyć,
          że np. nie wziął gotówki. przy kolejnym to już faktycznie mozna sie zaoferować.
          jesli nie chce sie zgodzic, to dorzucaj sie chociaz końcówkami do rachunku,
          takie coś każdy jest w stanie zaakecptować.
          zreszta większym dylatmtem jest co zrobić, jak facet nie płaci niż jak za
          czesto płaci, uwierz mi. smile
    • fleshless Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 20:45
      Ja tam uważam, że to akurat jest kwestia jak najbardziej negocjowalna. Jakaś
      wypadkowa możliwości finansowych, gestu i konwenansu, kontekstu i zdrowego
      rozsądku. Kwestia prozaiczna, techniczna i nieunikniona, aczkolwiek pod względem
      miejsca w hierarchii ważności rzeczy ważnych pewnie z trzysta pięćdziesiąta
      siódma w kolei.
      A jeżeli przekształca się to w kwestię kluczową, to oznacza albo ludzką mizerię,
      albo patologię…

      P.S. Ludzie, którzy czynią z tego zasadę są dla mnie ałt of diskaszyn na
      starcie. EOT

      ;]
    • emzecik Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 04.09.06, 23:58
      hmmm...
      owszem płacę ja, to naturalne jeśli się kogoś zaprasza, to się płaci
      ale jeśli kobieta otwarcie mówi że płaci to ulegam. Uważam to za swego rodzaju szacunek dla drugiej osoby, nie narzucam się na siłę z gestem. (a później liczyć drobne w kieszeni i lamentować wink)
      P.S. do Weneckiej: strasznego musiałaś mieć pecha trafiając na dupków wykręcających się z płacenia big_grin dla mnie to nie do ogarnięcia jak tak można uncertain
      • wenecka Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 05.09.06, 23:25
        > P.S. do Weneckiej: strasznego musiałaś mieć pecha trafiając na dupków
        wykręcają cych się z płacenia big_grin dla mnie to nie do ogarnięcia jak tak można uncertain

        a to akurat mało śmieszne, MZ smile
        To był pech trwający jakies 2 lata chyba. zaczełam dochodzić do wniosku, że to
        norma, albo że przyciągam do siebie takich ćwoków. sad generalnie nie widze
        problemu w placeniu za kogoś, ale nie na I randce, ani II randce, na która
        jestem zapraszana przez faceta. własciwie to przecież jest tak, że działa
        zasada wzajemnosci - raz ty mnie zapraszasz, raz ja ciebie. wiec przy kolejnym
        razie czułabym się niezręcznie nie mogąc się jakoś zrewanżować. najwyraźniej
        poznawanym przez ostanie 2 lata panom takie coś do głowy nie przychodziło. smile

        szczęsliwie wspomniany wcześniej pan przywraca mi normalny tryb myślenia. sam
        zaprasza, sam płaci, nie protestuje, kiedy to ja zapraszam i kiedy ja płace.
        przegiął tylko jak zadzwonił do mnie z samego rana w sobote, kiedy oboje
        zabalowaliśmy wieczór wczesniej i bylismy na mega kacu, zebym po drodze jak
        bede do niego jechala kupiła silikonowe coś tam dla jego kotów. kurwica we mnie
        wstąpiła, bo miał do sklepu taki sam dystans, jak ja, a może nawet krótszy,
        dobrze wie, że nie przepadam za jego kotami i to ja mialam sie wtedy wyspać,
        zeby móc prowadzic jego samochodem, nie on. efekt był taki, że i tak musiał sam
        jechać po to coś tam dla kotów i nigdzie wtedy i tak nie pojechaliśmy.
    • zoska-samoska Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 08.09.06, 11:01
      facet zaprasza- facet płaci smile
      proste
    • rasgeea Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 08.09.06, 11:07
      moja mama wyznaje zasadę, że jeżeli facet zaparsza to facet płaci. Że jeżeli
      się jest razem to to facet ma płacić bo jeśli teraz tego nie robi, to jak ma
      zamiar utrzymać potem rodzinę?! Ja mam może troszkę inne zdanie, ale to jest
      kwestia dość sporna...
    • nom73 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 08.09.06, 11:38
      Wszytsko zależy w jakim kraju jesteśmy i jakiej narodowości jest mężczyzna. smile
      Rozmawiałem z jednym anglikiem z Londynu i ten mi mówił, że u nich jest prościej
      niż w Polsce. Tam jak w barze postawi kobiecie drinka to jest duże
      prawdopodobieństwo, że tą noc spędzą razem. Umawiał się też z Polkami (teraz w
      Londynie jest ich sporo) i mówił, że z Polkami nie jest tak łatwo. smile

      Facet płacąc za Ciebie może liczy (a na pewno liczy) na coś więcej i dlatego
      płaci z góry i chce, żebyś poszuła się do czegoś zobowiązana. No chyba, że jest
      bezinteresowny, ale to rzadkość, bo więkoszość ludzi (jak nie wszyscy) są
      egoistami. smile

      Ale to jest tylko moje zdanie, z którym niekoniecznie się zgadzam. smile
      • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 08.09.06, 16:45
        Facet płacąc za Ciebie może liczy (a na pewno liczy) na coś więcej i dlatego
        > płaci z góry i chce, żebyś poszuła się do czegoś zobowiązana. No chyba, że
        jest
        > bezinteresowny, ale to rzadkość, bo więkoszość ludzi (jak nie wszyscy) są
        > egoistami. smile

        Byc może liczy- ale to tylko i wyłącznie jego problem, mnie to nie rusza.
        Zresztą nie od dziś wiadomo, że najpiekniejsze rzeczy na świecie są za darmo wink
      • ppo Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 02:42
        > Facet płacąc za Ciebie może liczy (a na pewno liczy) na coś więcej i dlatego
        > płaci z góry i chce, żebyś poszuła się do czegoś zobowiązana.

        To może "facet", bo mężczyzna z klasą funduje kobiecie dla samej przyjemności i
        satysfakcji, jaką daje "gest".

        >No chyba, że jest
        > bezinteresowny, ale to rzadkość

        Zapewniem cię, że prawdziwy mężczyzna prowadzi interesy w pracy, a nie na
        randce smile

        >bo więkoszość ludzi (jak nie wszyscy) są egoistami. smile

        Oczywiście! Ale egoizm to nie to samo, co skąpstwo. To, że mam gest zaspokaja
        idealnie mój egoizm i łechce męską próżność wink Po prostu pieniądze nie są
        najważniejsze, a dla prawdziwego mężczyzny nie są problemem. Gentlemani nie
        rozmawiają o pieniądzach- gentlemani po prostu je mają smile
        • nom73 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 12:25
          ppo napisał:

          > najważniejsze, a dla prawdziwego mężczyzny nie są problemem. Gentlemani nie
          > rozmawiają o pieniądzach- gentlemani po prostu je mają smile

          ... i mają kobiety. smile

          Poza tematem:
          Widziałaś kiedyś nieprawdziwego mężczyznę?
          • ppo Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 15:59
            > ... i mają kobiety. smile

            Owszem. Wtedy, kiedy mają na to ochotę smile

            > Widziałaś kiedyś nieprawdziwego mężczyznę?

            Setki ich widuję codziennie. A ty nie? To zazdroszczę smile
    • jesienny_ludzik Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 08.09.06, 13:11
      Cześć Bohema, fajny tekst. Może przesadzam, ale czuję w nim jakieś drugie dno.
      Tekst jawny: fajnie, że ktoś za mnie płaci (ma zasady, to miłe).

      Tekst ukryty: chcę faceta traktować przede wszystkim jak człowieka
      (podkreślenie), jego porfel też może (nie musi) mieć swoje ogranicznia etc.

      OK, moje odczytanie (poglądy chyba też)
      Pozdrawiam, z sympatią smile
      • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 08.09.06, 16:50
        Dzięki, również pozdrawiam smile

        Oczywiście, że facet może mieć akurat złą sytuację finansową, żaden to powód do
        ujmy- ja też czasami jestem kompletnie bez kasy, bywa. Zresztą ja mam od zawsze
        taką zasadę, że płaci ten, kto akurat ma- i nie oczekuje rewanżu. Zdarza się,
        że tym kimś jestem ja. Jeżeli natomiast w grę nie wchodzą trudności finansowe u
        żadnej ze stron, to (jak napisałam wyżej) chodzi o zasadę- czyli, jeżeli ja
        gdzieś faceta zapraszam, to ja płacę (i na odwrót).
    • laura_d-b Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 10.09.06, 16:23
      moj przyjaciel - na poczatku znajomosci powiedzial mi ..zebym nigdy nie
      probowala wyciagac pieniedzy gdy gdzies jestesmy - obraza go to.
      jesli mam ochote - z przyjemnoscia przyjdzie do mnie na kawe i ciacho.. ale gdy
      wychodzimy - to on jest mezczyzna..
      ceni sobie moja niezaleznosc - ale placenie w restauracji, za wyjscie - to nie
      rownouprawnienie - to kindersztuba..

      cialdini co prawda pisał w swojej slawetnej ksiazce ze facet ktory placi za
      drinka rosci sobie prawa do zdjecia bielizny kobiecie - ale to od was moje
      drogie Panie zalezy jak bedzie..
      • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 10.09.06, 19:33
        Oooo, bardzo lubię Cialdiniego, pokazał, że sporo ludzi jest niewiarygodnie
        prostych w obsłudze wink
      • ppo Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 02:46
        Caldini był w błędzie. A może mierzył innych swoją miarką? Twierdzenie, że
        można "kupić" prawo do zdjęcia kobiecie bielizny jest dla niej wielką obrazą.
        • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 15:30
          ppo napisał:

          > Caldini był w błędzie. A może mierzył innych swoją miarką? Twierdzenie, że
          > można "kupić" prawo do zdjęcia kobiecie bielizny jest dla niej wielką obrazą.

          Nadinterpretujesz oraz zbytnio upraszczasz, proponuję ponowną lekturę książki.
          Każdy człowiek ma inny próg odpornosci na manipulację.
    • czarny.onyks Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 10.09.06, 20:43
      przerabiałam to...
      juz się nie szarpię
      bo po co?

      chce facet zapłacić, chce sie pokazać? ok...
      ja mogę zrewanżowac się w inny sposoób
      oczywiscie, jeśli pozwoliwink

      kobiety, nie oszukujmy sie;P
      fajnie poczuć się kobietą, którą ktos zaprasza, płaci za nią, ale......
      ja tez zarabiam, on tez może miec gorszy okres w zyciu
      więc...jeśli robi z tego taki problem, ze ja mogłabym zapłacić
      to...chyba długo nie bedzie miał możliwości płacenia....

      wolę partnerski układwink
      • radziutrener Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 10.09.06, 23:23
        i o to wlasnie chodzi, po co sie szarpac o pierdoly. A po kilku spotkaniach
        przelamuje sie lody i mozna o tym spokojnie porozmawiac, bez pokazywania ze
        mnie stac i strachu "co on/ona sobie o mnie pomysli". Podstawa to otwartosc i
        szczerosc, gadajmy ze soba szczerze a nie bedzie tego typu wyimaginowanych
        problemow. I nie bojmy sie pokazywac swoich pogladow i intencji ktore nami
        kieruja. Pozdro

        A w Anglii faktycznie nikt za nkogo ne placi, ale czy ja wiem czy to lepiej?
        Czasami lubie za kogos zaplacic nie oczekujac nic w zamian.
    • ppo Niestety, popełniasz faux-pas 11.09.06, 02:26
      >Czy ja popełniam jakieś faux-pas?

      A nawet więcej. Dla normalnego mężczyzny to wręcz obraza! Nie mówię tu o
      skąpcach, dorobkiewiczach czy szczeniakach- tacy chyba cię nie interesują?
      Facet, jeśli zaprasza kobietę gdziekolwiek, to znaczy uważa, że ONA JEST TEGO
      WARTA. Jeśli jednak ona odmawia mu tej PRZYJEMNOŚCI I SATYSFAKCJI jaką daje
      zafundowanie komuś czegoś (tzw. "gest"), to on dochodzi do wniosku, że POMYLIŁ
      SIĘ CO DO JEJ WARTOŚCI i przestaje się nią interesować! Opisałem oczywiście
      tzw. "faceta z klasą". Jeśli natrafisz na faceta, który chętnie przyjmie od
      ciebie część rachunku, to raczej powinnaś sobie z nim dać spokój, bo znaczy to,
      że trafiłaś na jeden z tych trzech typów, które chyba cię nie interesują smile
      Randkowanie to nie jest prowadzenie wspólnego gospodarstwa! Na to (być może)
      przyjdzie czas później.
      Powodzenia i nie bierz portmonetki na randkę wink
      Facet z klasą smile
      • fleshless Re: Niestety, popełniasz faux-pas 11.09.06, 10:56
        No masz w sumie trochę racji, ale trochę dorabiasz ideologię ;P
      • nom73 Re: Niestety, popełniasz faux-pas 11.09.06, 12:49
        ppo napisał:

        > Facet z klasą smile

        znaczy nauczyciel? wink
      • bohema77 Re: Niestety, popełniasz faux-pas 11.09.06, 15:36
        Sytuacja, gdy ktoś mnie zaprasza, jest jasna- on płaci. Odwrotnie też to działa
        oczywiście- gdy ja zapraszam, płacę- a przynajmniej usiłuję, co opisałam wyżej.
        Ale wiesz, czasami wspólne wyjście nie jest równoznaczne z zaproszeniem- np.
        idziemy po prostu razem na drinka, kawę, czy coś zjeść i w sumie to nawet nie
        wiadomo, od kogo wyszedł pomysł. Wtedy zawsze proponuję zapłacenie za siebie.
    • partisan76 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 11:56
      Interesujący wątek smile

      kiedy umawiam sie z kobieta na randke - automatycznie zakladam, ze biore na
      siebie koszta calego spotkania. Zle - nie zakladam - jest to oczywiste, jest to
      kwestia, ktora nie jest obejmowana zadnym procesem decyzyjnym. I nie wynika to
      z nieprzepartej checi zdejmowania czegokolwiek ani sobie ani jej ani /choc
      przyznaje,ze lubie Cialdiniego wink/ - nie wynika to rowniez z potrzeby
      bycia 'facetem z klasa' (swoja droga zabawne, ze ludzie, ktorzy z takim
      namaszczeniem uzywaja tego okreslenia nigdy nie sa w stanie podac jego dobrej
      definicji smile/ - tak po prostu jest.
      Owszem, zdarzylo mi sie byc w sytuacjach o ktorych piszesz - 'placenia za
      siebie' - przyznaje szczerze, ze zawsze czulem sie niezrecznie - pierwsze mysli
      ktore przemykaly mi przez czaszke to 'ok, ktory z moich kiepskich zartow byl
      naprawde fatalny?' albo 'do diabla, chyba nie rozwodzilem sie przez pol godziny
      o wyzszosci literatury klasycznej... again'. I jesli stwierdzenie 'Wiesz,
      byloby mi bardzo milo, gdybym mogl uregulowac rachunek w calosci' nie
      przynosilo efektu, to tak, wtedy odpowiadalem na to pytanie twierdzaco - bo
      uwazam, ze zyjemy w wolnym kraju i kazdy ma prawo placic swoje rachunki jesli
      tylko ma na to ochote smile

      I jesli moglbym zasugerowac cos ze swojej 'drugiej' strony, to nie poruszaj
      tego tematu. Nawet jesli wiesz, ze ta kolacja byla sporym wydatkiem - to jesli
      choc troche go polubilas, to pozwol mu poczuc sie dobrze, 'stanac na wysokosci
      zadania' 'byc facetem' czy jakkolwiek mozna to nazwac wink

      A tak zupelnie szczerze - gdyby kobieta z która spedzam czas po raz trzeci
      wyjasnila mi, tak po prostu, ze chcialaby zabrac mnie w jakies fajne miejsce,
      to akurat niedawno przyjaciel opowiadal mi o bardzo sympatycznej knajpce w
      Nepalu... wink

      pozdrawiam
      p76

      • nom73 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 12:28
        partisan76 napisał:


        > I jesli moglbym zasugerowac cos ze swojej 'drugiej' strony, to nie poruszaj
        > tego tematu. Nawet jesli wiesz, ze ta kolacja byla sporym wydatkiem - to jesli
        > choc troche go polubilas, to pozwol mu poczuc sie dobrze, 'stanac na wysokosci
        > zadania' 'byc facetem' czy jakkolwiek mozna to nazwac wink

        dorośli mówią na to seks. smile
        • partisan76 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 12:41
          nom73 napisał:

          > partisan76 napisał:
          >
          >
          > > I jesli moglbym zasugerowac cos ze swojej 'drugiej' strony, to nie porusz
          > aj
          > > tego tematu. Nawet jesli wiesz, ze ta kolacja byla sporym wydatkiem - to
          > jesli
          > > choc troche go polubilas, to pozwol mu poczuc sie dobrze, 'stanac na wyso
          > kosci
          > > zadania' 'byc facetem' czy jakkolwiek mozna to nazwac wink
          >
          > dorośli mówią na to seks. smile

          hahaha smile well, w takim razie nie o to mi chodzilo smile ale tak, jest to uwaga nad
          ktora rozwaze w kategorii pracyzyjnego formulowania mysli smile
      • bohema77 Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 15:39
        > Owszem, zdarzylo mi sie byc w sytuacjach o ktorych piszesz - 'placenia za
        > siebie' - przyznaje szczerze, ze zawsze czulem sie niezrecznie - pierwsze
        mysli
        >
        > ktore przemykaly mi przez czaszke to 'ok, ktory z moich kiepskich zartow byl
        > naprawde fatalny?' albo 'do diabla, chyba nie rozwodzilem sie przez pol
        godziny
        >
        > o wyzszosci literatury klasycznej... again'.

        Rzeczywiście coś w tym jest- uświadomiłam sobie, że faktycznie o wiele bardziej
        nalegam na zapłacenie za siebie, jeżeli nie zamierzam spotkać się z facetem
        ponownie smile))) Może dlatego, że w innych przypadkach wiem, że będę mogła się
        zrewanżować?
      • laura_d-b Re: Randkowanie, randkowanie... i płacenie 11.09.06, 21:43
        i o to chodzismile nie odbierajmy sobie tej przyjemnosci rozmawiajac na randce o
        taki przyziemnych rzeczach jak pieniadze...
        jak sa ograniczeniem - to jest duzo fajnych miejsc gdzie mozna razem spedzic
        czas nie wydajac pieniedzy...

        niedawno znajoma po spotkaniu z "cudowym" facetem - a potem gdy rozplynał sie w
        powietrzu - nie mogła wrócic do normalnego stanu - bo przeciez facet placił za
        rachunki (czyli w jej rozumieniu inwestował w nia i zwiazek)... wiec co dla
        jednych jest normalne - dla innych niesmile
        --
        <i>
        nie wymagaj zbyt wiele od ludzi
        moze nawet mniej niz od kota
        c z a s ktory ci pozostaje
        miedzy drroga a sciana spraw
        jest wlasciwy
        i jest twoim jedynym sprzmierzeńcem
        [jk]</i>
Inne wątki na temat:
Pełna wersja