Dodaj do ulubionych

Od jak dawna jesteście singlami?

26.09.06, 12:30
Albo jaki był Wasz "rekordowy" samotny staż?
Ja jestem singlem od maja tego roku (czyli 5 miesięcy), najdłużej byłam sama
przed związaniem się z ostatnim ex-em: ponad 2 lata.
Obserwuj wątek
    • a.nie od maja 26.09.06, 13:13
      ...czyli 5 miesięcy.
      A mój rekord singlowania to 5 lat. Było trochę smutno, bo samotnie, ale dużo
      zrobiłam dla samej siebie w tym czasie smile
      • pawelhks Re: od maja 26.09.06, 15:59
        od czerwca 2005 roku. Niby sie przyzwyczailem, ale czasem jak serce mocniej
        zabije do kogos to zycie jakies piekniejsze sie staje. Ale jak na razie, nie
        mozna miec wszystkiego, niestety.
        • dzika_zdzicha Re: Od zawsze... 26.09.06, 19:34
          czasem tak jest. można po prostu nie trafić na kogoś fajnego.

          u mnie np. też nie wiadomo, czy to co było, to były związki, romanse, czy
          układy. i lepiej się nad tym nie zastanawiać. wink
          • c.kapturek Re: Od zawsze... 26.09.06, 20:01
            dzika_zdzicha napisała:

            > czasem tak jest. można po prostu nie trafić na kogoś fajnego.
            > u mnie np. też nie wiadomo, czy to co było, to były związki, romanse, czy
            > układy. i lepiej się nad tym nie zastanawiać. wink

            dobrze powiedzianesmile

            ps. już nie wspominając ile ludzi jest w zwiazkach samotnych, ale
            to nie n/t tego wątkuwink
        • fleshless Re: Od zawsze... 27.09.06, 16:36
          bohema77 napisała:

          > Naprawdę? Od zawsze? Tzn. nigdy nie byłeś w związku? Przepraszam, że tak się
          > dopytuję, ale ciężko mi w to uwierzyc.

          Co to w ogóle za reakcja? Tzn, dlaczego trudno uwierzyć? Nie pasuje do jakiejś
          pantoflowej teorii, czy co? Różnie bywa.

          Bez sensu...

          Ale weź mi to wytłumacz: dlaczego trudno w to uwierzyć? Niech zrozumiem ten tok
          myslenia...
          • bohema77 Re: Od zawsze... 27.09.06, 18:40
            Trudno mi uwierzyć (aczkolwiek nie mowię, że nie wierzę), bo nie znam ani
            jednej osoby w wieku okołotrzydziestkowym, która przez całe życie nigdy z nikim
            nie była w lepszym/gorszym, krótszym/dłuższym związku. I taki stan (w
            odróżnieniu do samotności tymczasowej) wg mnie jest bardzo niepokojący- bo
            gdzieś po drodze coś się zgubiło, coś nie wykształciło, coś nie dojrzało.
              • bohema77 Re: Od zawsze... 27.09.06, 18:57
                ma.lady napisała:

                > gdzieś po drodze coś się zgubiło, coś nie wykształciło, coś nie dojrzało.
                >
                > aż strach pomysleć , co to takiego może być...;D
                >

                Zaraza jakaś wink Chodziło mi o to, że czym innym jest samotność międzyzwiązkowa,
                jakkolwiek długo miałaby trwać, a czym innym trwająca całe życie nieumiejętność
                tworzenia silnych relacji emocjonalnych z płcią przeciwną (albo i własną, czemu
                nie). Wg mnie nie jest to pozytywny stan, gdzieś tkwi błąd.
                  • bohema77 Re: Od zawsze... 27.09.06, 19:10
                    Przedstawiłam tylko swoje zdanie. Wg mnie człowiek, który nigdy w życiu nie
                    stworzył w związku (no chyba, że nie chce) ma jakis problem ze sobą, który
                    nagle magicznie nie zniknie, więc jeżeli chce w przyszłości stworzyć związek,
                    musi nad sobą trochę popracować, sam lub z pomocą. Natomiast nikogo nie
                    diagnozuję- przecież nie mówię GDZIE tkwi problem.
                    • fleshless Re: Od zawsze... 27.09.06, 19:44
                      bohema77 napisała:

                      > Wg mnie człowiek, który nigdy w życiu nie
                      > stworzył w związku (no chyba, że nie chce) ma jakis problem ze sobą, który
                      > nagle magicznie nie zniknie, więc jeżeli chce w przyszłości stworzyć związek,
                      > musi nad sobą trochę popracować, sam lub z pomocą.

                      no niby można przystać na to, ale to w gruncie rzeczy wniosek tyleż banalny, co
                      niekonkretny...
                      abstrahując już od tego, że w zasadzie przez całe życie jesteś w jakimś stopniu
                      "niedo-" - więc zawsze jest nad czym pracować; i od tego, że samo szeroko
                      rozumiane "bycie" w związku, czy z kimś, czy coś tam, wcale nie oznacza
                      automatycznie, że jest to wynikiem "prawidłowo" ukształtowanego wnętrza, sfery
                      emocjonalnej, czy jak tam by tego cholerstwa nie nazywać...

                      > Natomiast nikogo nie
                      > diagnozuję- przecież nie mówię GDZIE tkwi problem.

                      Nie mówisz, ale Twoja reakcja jest taka... dla mnie trochę za "wąska" - Ty
                      mówisz: "kogoś mieć kiedyś trzeba" i to jest konieczność obiektywna - tak
                      wygląda "norma"...
                      A poza tym: człowiek Ci coś mówi o sobie i słyszy "taaa... bez kitu! Naprawde?
                      Ale jaja!" - co ma odpowiedzieć? Zacząć się zarzekać, przedstawić dowody, bo Ty
                      "nie możesz uwierzyć"?
                      Sory, ale moim zdaniem, to właśnie przez takie przekonania wytwarzają się i są
                      podtrzymywane różne presje: na przykład na "bycie z kimś", albo posiadanie
                      dzieci i takie tam...
                      • c.kapturek Re: Od zawsze... 27.09.06, 20:01
                        podzielam zdanie Fleshlesssmile

                        Bohema, a co to za sztuka nazbierać krótkotrwałych zwiazków, z przerwami na
                        zrywania i szukania nowej laski czy gaha, jak to mówisz w wieku okołotrzydziestkowym tylko jaki mają sens takie krótkie miłostki?? żeby
                        miec co mówić jak znajomi bedą się pytac, co robisz w sobote /weekend/ itp.
                        "aaa idziemy z d*pą vel gahem na impre....żeby być trendy rzecz jasna, bo doświadczenia w tym nie widze żadnego konkretnego, co innego zwiazki dłuższe roczne lub kilkuletnie.
                        no ale miłość w wieku lat ok 20-stu różni się totalnie od tej w wieku ok 30-tki,
                        ma się inną świadomość i podejśie do życia.
                        potem się biorą z tego przykłady, że skoki w bok, albo zajeci w zwiakach już "dzieciatych" zarywają samotnych...

                        może niektórzy mają wolą budować zwiazki na czymś trwałym, a nie przechowalnie, jak pisała zdzicha nie każdy ma farta trafić na 2 połówkę, albo tak
                        mu zleci ten czas na łapanie porażek itp.

                        grunt to nie dac się presji społecznej, to najgorszy doradzca. pozdro
                        • bohema77 Re: Od zawsze... 27.09.06, 20:24
                          C.Kapturku, zgadzam się, że miłość dwudziestolatków różni się od miłości
                          trzydziestolatków- tylko ską trzydziestolatek, który w związku nigdy nie był,
                          ma to wiedzieć? Na czym ma oprzeć porównania? Jak dojrzewać emocjonalnie do
                          związku z drugim człowiekiem? Pewnych rzeczy nie da się wyćwiczyć w samotności.
                          Poza tym piszesz, co za sztuka nazbierac krótkotrwałych związków- po pierwsze
                          nie zakładasz z góry, ile związek będzie trwał. Po drugie, jeżeli rzeczywiście
                          okaże się krótkotrwały, jest to lekcja na przyszłość- w praktyce można
                          sprawdzić, czego chcemy, czego nie chcemy, czego nie jestesmy w stanie
                          tolerować.
                          • c.kapturek Re: Od zawsze... 27.09.06, 21:04
                            w takim wypadku porównania może nie mieć, takiego jak inni. jedynie z obserwacji
                            w swoim otoczeniu, zwiazki najbliższych czy znajomych. w końcu to też są jakieś
                            relacje z ludźmi. zresztą to najczęściej czynniki środowiska rodzinnego mają wpływ w dużej mierze na nasze późniejsze życie, ewentualne zakladanie zwiazków
                            szybciej lub później itp.
                            tak, z góry nie da się przeiwidzieć ile zwiazek bedzie trwał, ale jak pozna się
                            człowieka i przebywa z nim jakis czas można już miec jakiś zarys tej znajomości
                            czy bedzie ona dłuższa czy krótsza. jesli delikwent czy delikwentka wykazuje
                            co raz bardziej wyraźną odmienność to po co się meczyć w takim zwiazku i dla
                            jakich idei.
                            zresztą to już każdego osobista sprawa. jak widac z Twego małego sondażu dużo ludzi jest samotnych od dłuższego czasu, nie mówiac ile jeszcze takich siedzi
                            w realu co nie pisują tu na forumiebig_grin
                            wiec może to z otaczajacym światem coś nie tak, bo nie wierzę, że wszyscy nagle są "niedoksztalceni emocjonalnie"wink
                            echh sa rzeczy które się filozofom nie śniły,
                            zatem na nic to dysputa,
                            jeno pozostaje życzyć wam Ludziki szczęścia
                            takiego jakie sami byście sobie życzyli
                            (albo li też obdarowali)
                            w tej drugiej waszej połówcewink))))
                      • bohema77 Re: Od zawsze... 27.09.06, 20:20
                        > no niby można przystać na to, ale to w gruncie rzeczy wniosek tyleż banalny,
                        c
                        > o
                        > niekonkretny...
                        > abstrahując już od tego, że w zasadzie przez całe życie jesteś w jakimś
                        stopniu
                        > "niedo-" - więc zawsze jest nad czym pracować; i od tego, że samo szeroko
                        > rozumiane "bycie" w związku, czy z kimś, czy coś tam, wcale nie oznacza
                        > automatycznie, że jest to wynikiem "prawidłowo" ukształtowanego wnętrza, sfery
                        > emocjonalnej, czy jak tam by tego cholerstwa nie nazywać...

                        Ależ ja się z Tobą zgadzam! Wniosek niekonkretny, bo nie dotyczy konkretnego
                        przypadku. To, że ktoś był w związku/związkach nie czyni go automatycznie
                        dojrzałym- ale dojrzalszym, bogatszym o doświadczenia na pewno. Człowiek uczy
                        się przez całe życie, również poprzez relacje z innymi ludźmi. I jeżeli,
                        pomimo, że chce, takich relacji nawiązać nie potrafi, to powinno dać mu to do
                        myślenia- może przyczyna tkwi w nim? Bo wg mnie w zyciu są pewne etapy, które
                        dobrze jest przejść (oczywiście, nie jest to konieczność)- jakieś tam
                        fascynacje licealne, związki studenckie, wchodzenie w coraz głębsze relacje...
                        To nas uczy otwartości na druga osobę, trudnej (naprawdę) sztuki kompromisu i
                        całej masy rzeczy. Miłości też trzeba się nauczyć, chocby na własnych błędach.

                        > Nie mówisz, ale Twoja reakcja jest taka... dla mnie trochę za "wąska" - Ty
                        > mówisz: "kogoś mieć kiedyś trzeba" i to jest konieczność obiektywna - tak
                        > wygląda "norma"...
                        > A poza tym: człowiek Ci coś mówi o sobie i słyszy "taaa... bez kitu! Naprawde?
                        > Ale jaja!" - co ma odpowiedzieć? Zacząć się zarzekać, przedstawić dowody, bo
                        Ty
                        > "nie możesz uwierzyć"?
                        > Sory, ale moim zdaniem, to właśnie przez takie przekonania wytwarzają się i są
                        > podtrzymywane różne presje: na przykład na "bycie z kimś", albo posiadanie
                        > dzieci i takie tam...

                        Akurat tu nie trafiłeś- w żadne normy nie wierzę smile Ale pozwolisz, że posłużę
                        się przykładem z dziećmi- mozna chciec je mieć, lub nie. I jeżeli się chce, ale
                        się ich nie ma, to zaczynamy szukać pomocy- lekarza, lub innych alternatyw-
                        adopcji, rodziny zastępczej. Jeżeli dzieci nie chcemy, to ich nie mamy. Proste.
                        Analogicznie jest ze związkami- nie chodzi mi o to, że uważam za konieczne,
                        żeby w związku być. Chodzi mi wyłącznie o to, że ludzie, którzy CHCĄ być w
                        związku, nie potrafią (i nigdy nie potrafili) do tego doprowadzić. I tu warto
                        byloby przeanalizować przyczyny i być może zwrócic się o pomoc. Nie mówię tu od
                        razu o psychologu, czasem wystarczy szczera rozmowa z przyjaciółmi- ludzie z
                        boku widzą zaskakująco wiele.
                        Jeżeli chodzi o moją rekację ("nie mogę uwierzyć") to nie miała ona takiego
                        wydźwieku, jaki odebrałeś- ale to własnie jest niedoskonałość opierania się
                        wyłącznie na słowie pisanym, niesie za sobą zaledwie 7% całości przekazu.
                        • fleshless Re: Od zawsze... 27.09.06, 20:34
                          Dobra, to powiedzmy, żeśmy się jakoś tam dogadali...


                          Pees:
                          Ale tych procentów to jha bym tak łatwo nie liczył, bo nie do końc tak, tzn. być
                          może przepuszczalność stanów emocjonalnych słowa pisanego jest taka, ale myślę,
                          że jeśli chodzi o przepuszczalność intelektualną to już nie jest tak źle - to są
                          po prostu twierdzenia, które sie rozumie albo nie, ale samo słowo wystarcza do
                          dogadania się - oczywiście jeżeli umie się nim posługiwać...
                            • fleshless Re: Od zawsze... 27.09.06, 21:42
                              No a mi chodziło o to, że taką reakcją dzielisz ludzi na dwie kategorie: na tych
                              w normie i tych "upośledzonych", którym czegoś zabrakło albo cóś - i to w
                              dodatku na podstawie kryterium, które tego nie uzasadnia... ;P
                                • fleshless Re: Od zawsze... 27.09.06, 21:56
                                  No, sama takie twierdzenie wysnułaś - i niestety można je było tak zrozumieć, że
                                  mówisz o pewnym wybrakowaniu - ale OK - nieporozumienie. Poniał.

                                  I

                                  Na mniej lub bardziej doświadczonych... no... powiedzmy, że zgoda...

                                  Ale
                                  kwestia dojrzałości, to nie jest tylko i wyłącznie kwestia doświadczenia - bo
                                  można żyć 100 lat i niczego się nie nauczyć - bo żeby było inaczej trzeba
                                  dołożyć do doświadczeń (i metryki) trochę inteligencji, odpowiedniego poziomu
                                  wrażliwości (pojmowanej ogólniej - jako percepcji o określonej "wydajności", a
                                  nie tej tandetnej wrażliwości, której objawem jest pochlipywanie na
                                  romansidłach), wyobraźni, odwagi, czy ogólniej charkteru i pewnie jeszcze cóś by
                                  się znalazło...

                                  Podobnie jeśli chodzi o przyczyny bycia samemu - naprawdę różnie bywa - i jest
                                  trochę pychą próbować zamykać to wszystko w prostych kategoriach... ;P
                                  • konrado80 Re: Od zawsze... 27.09.06, 22:08
                                    A co daje praktyka? Ile ludzi po kilku powaznych zwiazkach nadal ma problemy w stworzeniu dobrego zwiazku? Ile jest zdrad? A to wszystko przez to ze ludziom sie nie chce i ida na latwizne, liczac ze wszystko jakos bedzie
                                    • bohema77 Re: Od zawsze... 27.09.06, 22:38
                                      konrado80 napisał:

                                      > A co daje praktyka? Ile ludzi po kilku powaznych zwiazkach nadal ma problemy
                                      w
                                      > stworzeniu dobrego zwiazku? Ile jest zdrad? A to wszystko przez to ze ludziom
                                      s
                                      > ie nie chce i ida na latwizne, liczac ze wszystko jakos bedzie


                                      Praktyka daje dużo, ale tylko mądrym ludziom.
                                  • c.kapturek Re: Od zawsze... 27.09.06, 22:11
                                    bo przestawiam inny punkt myślenia toż od razu neguję, jak widzę nie tylko ja..
                                    no ale baba jestem wiec mnie kuksaniec się nalezy lol2
                                    uważam , że od dzieciństwa uczymy się umiejetności przebywania z ludźmi, drugim
                                    człowiekiem, potem jedynie pewne zachowania weryfikujemy bądź nie...
                                    każdy zwiazek jest inny, opiera sie na innych fundamentach, zatem wyniesione
                                    doświadczenia są wg mnie mało porównywalne empirycznie w życiuwink

                • konrado80 Re: Od zawsze... 27.09.06, 21:44
                  To nie jest tak jak piszesz. W moim przypadku jest tak, ze do pewnego momentu nie myslalem o tym zeby z kims byc, mialem co innego na glowie, a pozniej jak juz zaczalem myslec o tym ze przydaloby sie zapoznac jakas dziewczyne, to wynikl problem podobny do niesmialosci, problem w zapoznaniu dziewczyny, czyli podejsc i zagadac, ale jak juz znam, to nie ma zadnego problemu, np jak bym spotkal sie z Toba w realu, to nie byloby problemu, ale jakbym widzial Cie gdzies na miescie i nie wiedzial ze to Ty to bylby problem, bo nie potrafilbym podejsc i zagadac...
            • konrado80 Bohema77 27.09.06, 21:34
              A dlaczego uwazasz ze cos nie dojrzalo, nie wyksztalcilo sie?
              Ja uwazam ze mi brak tylko doswiadczenia w byciu z kims, reszta jest na miejscu, no moze tylko ta niesmialosc nie jest tu potrzebna smile
        • cyrkonka I ja też :) 04.10.06, 11:31
          Nie chce mieć kogoś bo wszyscy na około mają i tak jest przyjęte a w
          rzeczywistośći męczyć się niemiłosiernie, albo być samotnym w związkiu dla mnie
          to jeszcze gorsze niż bycie samemu.
      • somtam Re: Od jak dawna jesteście singlami? 26.09.06, 23:14
        Gosiu, imponujesz mi.
        Ja newet rodzinie sie nie przyznaje, kiedys probowalam cos na temat, ze "nie
        udaje mi sie spotkac tego odpowiedniego", ale wycofalam sie z tego szybciutko i
        teraz wymyslam od czasu do czasu jakies "afery", najlepiej wypadam w wersji "z
        zonatymi", bo nie cisna mnie o prezentacje " u cioci na imieninach", pozdr
      • noadrien od 22lat :) 27.09.06, 11:02
        0-16 kto to jest singiel i po co to komu?
        16-19 pasywny poszukujący
        19-22 aktywny poszukujący
        22 - mam to wszystko w dupie, żyje sobie i tyle...
        • coresack Re: od 22lat :) 27.09.06, 11:48
          noadrien napisał:

          > 0-16 kto to jest singiel i po co to komu?
          > 16-19 pasywny poszukujący
          > 19-22 aktywny poszukujący
          > 22 - mam to wszystko w dupie, żyje sobie i tyle...
          hehsmile

          bombowo określone
          ja od 24 więc wartość progową przekroczyłem i szczerze jest z tym więcej niz dobrze!
    • feliciae Re: Od jak dawna jesteście singlami? 27.09.06, 15:09
      Trudne pytanie - musiałam sie mocno zastanowicsmile - czas tak szybko leci... i
      tyle sie dziejesmile... Coś mi sie wydaje, ze do 3. roku sie juz zbliżam,
      cholera.....
      Wczesniej zawsze bylam z kims... Przy czym i teraz... to nie do konca jest tak,
      ze sama, samotna jak palec... Ale chyba juz czas najwyzszy cos z tym zrobicsmile.
      I być z kimś znów na długo. Na zawsze - o!smile. Hough!smile.
    • bohema77 aaaaaa i żeby nie było :) 27.09.06, 22:47
      Dodam jeszcze tylko zaniam padne do łóżka, że oczywiście nie uważam, by osoba
      nigdy nie będąca w związku nie była w stanie udanej relacji stworzyć. Może być
      jej jedynie trudniej, błędy nowicjusza wink
      Nie odmawiam też dojrzałości wiecznym singlom- jedynie dojrzałości w tej jednej
      sferze emocjonalnej. Do jej stworzenia nie wystarczy wyobraźnia, obserwowanie
      przyjaciół i oglądanie filmów.
    • yagiennka Re: Od jak dawna jesteście singlami? 28.09.06, 01:08
      Kurcze, tylko jak to liczyć. Czy spotykanie się z takim przyjacielem, no wiecie
      to jest singlostwo czy nie??smile Bo jeśli to mam liczyć jako bycie z kimś to
      jestem sama od 3 miesięcy. Jeszcze do wytrzymania ale już mam dość. A tak
      generalnie w życiu, hmmm, też nie wiem jak liczyć. Do 30stki nie byłam w takim
      prawdziwym związku, wcześniej to było po prostu chodzenie z kimś ale byciem czy
      związkiem to bym tego nie nazwała. Ja jestem sama właściwie większość życia,
      łątwiej policzyć te lata i miesiące kiedy byłam z kimś. Jestem przyzwyczajona do
      samotności.
      • c.kapturek Re: Od jak dawna jesteście singlami? 28.09.06, 11:45
        no patrz, Noadrien żartobliwie nam tu zapodał tablicę z przykladami rozpiski
        wiekowej j/w
        0-16 kto to jest singiel i po co to komu?
        16-19 pasywny poszukujący
        19-22 aktywny poszukujący
        22 - mam to wszystko w dupie, żyje sobie i tyle...


        myślę, że dojrzałe, poważne zwiazki człowiek zaczyna zakładać śred. tak od
        ok. 25/27 lat, kiedy kończą się jakieś tam nauki i zaczyna, życie zawodowe,
        można pomysleć o założeniu rodziny itp.
        dlatego, jak tu wszyscy zasiadają do analizy swoich zwiazków (najczęściej
        krótkotrwałych, miłostek szkolnych i nieszkolnych i innych takichwink
        wychodzi im, że są samotni od zawsze albo w dużych przerwach byli samotni.
        sorry ale człowiek zbiera doswiadczenia przez całe życie, a ta śred. 30 to
        dopiero 1/3 tego co przed nami Ludziki, wiec noski do górysmile))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka