kalina_k
29.09.06, 23:45
Mam ochotę przeprowadzić samokrytykę i ponarzekać przy okazji na siebie i na los:
1. W pracy jestem zołza dla współpracowników. Nie lubię swojego otoczenia, bo
po prostu do niego nie pasuję. Wkurza mnie to, że robię pięć rzeczy na raz i
żadnej nie mogę zrobić dobrze i do końca. W rezultacie jestem wiecznie z
siebie niezadowolona.
2. Jestem sama, więc zamiast wracac do domu, wynajduje sobie iles rzeczy do
zrobienia po drodze. Siłą woli, po wyczepraniu pomysyłów na zajęcia sportowe,
krążę po sklepach. Tracę na to oczywiście kupę kasy i kończę miesiąc na debecie.
3. Brakuje mi kogoś z kim chciałabym być i kto ze mną chciałby być. Zastanawia
mnie jakim cudem, wśród tylu samotnych, nie mogę znaleźć swojej połowy. Wokół
mnie tak naprawdę są pary. Gdzie są ci samotni faceci???
4. Czy jesli ja oceniam, ze ci wolni, którzy są wokół są beznadziejni i
nieciekawi, to nie działa to tak samo w drugą stronę. Tzn. ja też jestem dla
nich nudna i nieatrakcyjna.
Bez sensu, bez składu. Ale taki nastrój chwili