feliciae
06.10.06, 11:28
Ja nie wiem, czy to jest powszechne, że po jakimś czasie bycia samej singiel/-
ka nie potrafi się zdecydować, z kim być??!
Jeden świetny, drugi... też ma w sobie to "coś"

... Niby decyzja coraz
bliższa podjęcia, a jednak ciągłe wątpliwosci... bo może jednak ten drugi...
i ten kusi, i ten nęci

Nie miałam tak kiedyś!!! i denerwuje mnie to w sobie! źle, jak nikogo nie ma
w pobliżu, ale dziwnie się czuję, wiedząc, że obaj w pewien sposób mnie
interesują... dziwnie w takim przypadku podejmowac racjonalne decyzje, a
chyba tak będzie trzeba, bo.......... bo obaj są fajni!

I z obu jest mniej wiecej podobny etap znajomości...
Wiem, że jestem już gotowa na bycie znow w zwiazku, koniec traum, powrotów do
przeszłości, porownań, niechęci itp... Takie fajne otwarcie się na Nowe
czuję... A jednak zastanawiam się, czy przyczyny tego, ze jak ten osiołek
przed żłobami sie czuje, nie tkwia w tym wlasnie, ze przez dłuższy czas byłam
sama....