Poszlibyście sami do klubu?

06.10.06, 14:15
Cholera. Wieczorem miałam iść do klubu z przyjaciółką i koleżanką. I tak się
pechowo złożyło, że jednej cos wypadło, a druga własnie zadzwoniła do mnie
przeziębiona jak jasna cholera. I teraz nie wiem, co robić- zostać wieczorem
w domu czy iść do klubu sama? Może byc tak, że spotkam tam jakichś dalszych
znajomych, ale równie dobrze nie. I troche się boję, że będę stała sama z
drinkiem jak ten debil, albo będę wyglądać, jakbym przyszła na łowy. Nie chce
mi się dzwonić do ludzi i umawiać w ostatniej chwili, jakoś ani ja nie lubię
się wkręcać, ani nie chcę by ktos poczuł się moją zapchajdziurą.
Iść sama?
    • feliciae Odwazna kobieto!! 06.10.06, 14:29
      Wyrazy podziwu już za to tylko, że się zastanawiasz - niezaleznie od tego, jaką
      decyzję podejmieszsmile.
      Nie poszłabym. Do kina - tak, do kawiarni, restauracji itd - tak, ale do klubu -
      to już na mnie za duzobig_grin
      Niemniej jednak wyrazy szczerego podziwu, ja za duzy tchórz jestemwink.
      Raz poszłam... bo tak potańczyć chciałam i pomyslalam, ze a co, niezależna i
      odważna singielka w koncu jestemsmile))... i.. jakoś tak sie głupio czułam, a w
      dodatku jakis studencki typek niedwuznacznie seks mi zaproponowałindifferent
      Nooo... wiecej sie nie pisze na takie doświadczeniabig_grin
      • bohema77 Feliciae! 06.10.06, 14:32
        I kto tu kogo ma podziwiać- przecież Ty poszłaś! A ja dopiero się
        zastanawiam smile Mam taka ochotę potańczyć, że ach!
        • feliciae Re: Feliciae! 06.10.06, 14:35
          A skąd jestes?? moze tutaj sie ktos znajdzie z Twojego miasta na potanczenie???
          • bohema77 Re: Feliciae! 06.10.06, 14:38
            Chyba dziwnie bym się czuła, gdybym miała umawiać się z kims przez net-
            niezaleznie od płci, w zyciu tego nie robiłam sad
            A co będzie jakbym się z tą osoba nie polubiła? To chyba byłoby jeszcze gorsze
            niz pójście do klubu samotnie.
            • feliciae :) 06.10.06, 14:47
              Tez racja.... chociaż ja juz to bym wolala niz isc samasmile - ludzie przy
              pierwszym kontakcie chyba staraja sie byc milsi niz sa w rzeczywistościwink))
              A wiem,ze tutaj się umawiają nierazsmile - choc przoduje w tym, zdaje się,
              Warszawasmile
              • bohema77 Re: :) 06.10.06, 14:49
                O, na takie spotkanie forumowe chętnie bym poszła, to chyba najlepszy sposób na
                stracenie dziewictwa w dziedzinie spotkań netowych wink
        • bachuu Re: Feliciae! 06.10.06, 16:49
          gdyby nie wpis ten hm... o tancu to bym rzekl : spotkajmy sień w kurorcie Sopot. niestety, troche znam siebie i wiem że pare rzeczy nie umiem w zyciu robic, paru rzeczy nie lubie, a jest kilka ktore należą do jednej i drugiej kategorii. takie np zbieranie grzybów. Moge sobie pochodzić po lesie i rozpoznawać to olchę to grab a to buk. grzyby? bardzo miło sie po nich depcze. Analogicznie taniec. kiedyś w desperacji nawet przez rok grałem muzyke na potańcówkach latino tylko po to coby móc popatrzeć a nie, hm.. no właśnie.... deptać?
    • asskela Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 14:48
      kilka razy miałam ochote, nawet "stałam w drzwiach" ale ostatecznie się nie
      zdobyłam
      myślę jednak że powinnaś pójść, w końcu jesteś dzielna, co nie?
      • bohema77 Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 14:52
        O nie, jak ja już sie umaluję, to klamka zapadła, tak nie lubię tej czynności,
        że nie pozwolę, by makijaż się w domu marnował wink
        Potrafię udawać, że jestem dzielna smile
        Tak sobie myslę, że przecież nie będę do tego klubu przywiązana- jak w
        pierwszym nie będzie nikogo znajomego, to mogę iść do innego i tak aż do skutku-
        chyba, że po drodze gdzieś zatrzyma mnie nowa znajomość wink
        A w najgorszym razie mogę po prostu wrócić do domu.
        OK, to chyba pójdę smile
        • zielona-oliwka Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 15:03
          W sumie wszystko zależy od tego, jaki to jest klub. Są takie, że wchodząc od
          razu można się wmieszać w tłum, ludzie łażą do baru, wc, na parkiet, do
          stolików... Można wziąść wtedy drinka i udać się na małą rundkę w poszukiwaniu
          znajomych, popatrzeć na tańczących itp itd. Ale są też kluby, w których od razu
          widać, że ktoś jest solo i wygląda jak zagubiona sierota ;p
          Ja chodziłam kilka razy sama do klubów (takich z pierwszego opisu wink ), ale
          prawie zawsze spotykałam znajomych, a jeżeli nie, to po 10 minutach miałam
          znajomych nowych wink Jednak nie poszłabym sama do kawiarni czy pubu, gdzie się
          raczej "nie łazi" tylko siedzi przy stolikach i konwersuje.

          Tak czy siak, namawiam Cię byś poszła, zdobędziesz nowe doświadczenie, i dowiesz
          się czegoś nowego o sobie smile

          Jutro koniecznie zdaj szczegółową relację jak potoczył się dzisiejszy wieczór.
          Miłej zabawy smile
          • bohema77 Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 15:13
            Dzięki smile Oczywiście również myslę o klubach z pierwszej grupy, nie będę
            smętnie sączyć drinka sama przy stoliku. Relację zdam na pewno, sama jestem
            ciekawa jak wieczór się potoczy smile
        • asskela Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 15:46
          i słusznie, baw się dobrze i do rana
    • cyrkonka Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 15:14
      no pewnie że idź, jak się będziesz niekomfortowo czuć, będzie niefajnie itd itp
      to po prostu wrócisz do domu smile
      • cyrkonka Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 15:15
        Tylko jeszcze dodam....BAW SIĘ DOBRZE !!!!! smile
    • ernest.wampir Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 16:59
      zawsze możesz iść sama gdzie indziej smile
    • anais_ Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 17:17
      nie poszłabym (na dzień dzisiejszy) ale czasem bym chciała, bo czasem chciałabym
      potańczyć a nie mam z kim sad
      natomiast do kina często chodzę sama bo w ogóle często chodzę do kina
      lubię bardzo, ale nie chodzę w piątek czy sobotę na 20
    • lady.godivia Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 17:27
      bohema kiedy indziej sluze towarzystwe, niestety dzis mi panowie mebelki beda
      skladac wiec czekam na nich jak na zadnego faceta jeszcze nie czekalamsmile
    • bohema77 Re: Poszlibyście sami do klubu? 06.10.06, 23:35
      Wychodzę za pół godziny smile Chociaż nie wiem, czy dobrze robię, bo spięta jestem
      jak przed egzaminem. Żałuję (jakkolwiek źle miałoby to zabrzmieć) że nie mam w
      domu żadnego alkoholu, jeden drink przed wyjściem na pewno by nie zaszkodził.
      Jeżeli za dwie godziny wrócę tu z płaczem, to będzie znaczyło, że nie był to
      najlepszy wieczór mojego życia wink
      • bachuu Re: Poszlibyście sami do klubu? 07.10.06, 01:05
        ja natomiast ubawilem się setnie aż żal było wracać do domu ( praca jutro a raczej dziś). czego i Tobie życze.
        ps nie pracy jutro rzecz jasna
        • jmx Re: Poszlibyście sami do klubu? 07.10.06, 01:31

          też trzymam kciuki smile, przecież jak Ci się nie spodoba to zawsze możesz wyjść.

          Odpowiadając na tytułowe pytanie - nie poszłabym do klubu. Ani sama ani z kimś
          bo nie lubię takich miejsc. Ale jak ktoś lubi tańczyć to czemu nie?
          • zielona-oliwka Re: Poszlibyście sami do klubu? 07.10.06, 10:22
            Czekam, czekam na relację smile
            • bohema77 Re: Poszlibyście sami do klubu? 07.10.06, 13:27
              Właśnie wstałam smile
              Właściwie od razu po wejściu spotkałam znajomych, więc nie byłam sama.
              Wyszalałam się do 7 rano smile
Pełna wersja