Samotnosc - nie moj wybor.

14.10.06, 23:36
Witam,

Pisze pierwszy raz na tym forum, trafilem tu przez przypadek, super, ze jest
takie miejsce w necie jak to. O dziwo, czesc postow stoi na naprawde wysokim
poziomie wink.

Samotnosc - to nie byl moj wybor. Sam sie czesto zastanawiam jak to sie
stalo, ze inni wokolo sie pohajtali, zalozyli rodziny, maja dzieci a ja nie
jestem nawet na poczatku drogi, nie znam tej osoby, z ktora moglbym sie
zwiazac. Przeciez nie jestem ani glupszy niz oni, ani brzydszy, ani lepszy
czy gorszy. Ot normalny facet z ambicjami.

Gdzies przegapilem swoj czas na poznanie tej wlasciwej osoby, studia sie
skonczyly a teraz tylko praca dom, dom praca i nic z tego nie wynika. Gdyby
nie praca to bym po prostu zwariowal, tylko ona pozwala mi przetrwac.

Oczywiscie zyje nadzieja, ze kogos w koncu poznam, ale mam wrazenie, ze
szanse na to sa coraz mniejsze.
    • strahnawruble Re: Samotnosc - nie moj wybor. 14.10.06, 23:53
      Jestem mniej wiecej w tej samej sytuacji co Ty - chociaz dopiero dobiegam 30 (zakladam ze 30 w Twoim nicku to wiek smile. Stary, zacznij sie przejmowac dopiero w wieku 60 lat - gdzies na jakims forum wyczytalem, ze jak facetowi stuknie 30 to babki sie beda o nas bic smile. Napisales ze nie znasz nikogo - to przeciez oczywiste, ze jak sie chce stworzyc z kims zwiazek to trzeba go/ja najpierw ponac, ja tez jeszcze nikogo nie znam (i chyba jestem w gorszym niz Ty polozeniu, bo przebywam za granica).
      • samotnygda83 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 00:25
        >>gdzies na jakims forum wyczytalem, ze jak facetowi stuknie 30 ...

        pewnie dlatego ze srednia wieku kobiet na tym (i sasiednich) forum to gdzies
        pomiedzy 28-35 wink - przynajmniej ja odnioslem takie wrazenie
        • strahnawruble Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 14:14
          Hehe, ja nie mam nic przeciwko wink
    • ariettka Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 00:29
      otóz aby zaczac z kims byc - trzeba go najpierw poznac. Ot jakie proste zdanie,
      a jakie trudne do zrealizowania. Zycze powodzenia
    • kalina_k Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 00:55
      Ja mam wrazenie, że samotność rzadko kiedy bywa z wyboru. Zazwyczaj jest czymś
      spowodowana - nic nie dzieje się bez przyczyny, a człowiek potrzebuje do pełnego
      życia drugiego człowieka. Mnie tylko zastanawia, jak to jest że jedni znajdują
      się tak od razu, a drudzy błądzą, szukają i nic. A im dłużej to trwa, tym
      mniejsze szanse. Wpada się w końcu w "zaczarowany krąg" - w pracy, jak jest to u
      mnie, przeważają kobiety, a poza koleżanki z mężami lub partnerami. Co gorsza, w
      pewnym momencie przestaje się dostawać zaproszenia od sprawonych i z rodzinami,
      bo jak się spotykają trzy małżeństwa lub pary, to ta samotna dusza stanowi duży
      dysonans smile
      Ale i tak pocieszę cię, że inaczej (w sensie negatywnym) przez społeczeństwo
      odbierana jest samotna kobieta. Zdecydowanie ma trudniej...
    • cyrkonka Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 01:03
      ano mój też nie, ale cóz robić smile lepiej chyba nie myśleć, że się przegapiło,
      ale że dopiero nadejdzie smile i próbować się wyrwać z tego błędnego koła bycia
      samemu smile chociaż coraz trudniej w to uwierzyć ....
    • mariolka99 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 13:29
      elemelek30 napisał:
      > O dziwo, czesc postow stoi na naprawde wysokim
      > poziomie wink.



      A dlaczego "o dziwo"?
      • anula001 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 13:44
        no właśnie. Co to znaczy?
        • fleshless Re: Samotnosc - nie moj wybor. 16.10.06, 14:59
          Też chcę to wiedzieć?....

          ;>
    • mela1 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 15:10
      Ja szukalam odpowiedzi i zaleznie od nastroju znajduje: nieladna, zbyt
      wymagajaca, niemila, za malo wychodze. Pytalam czasem w akcie desperacji
      znajomych, najczesciej slyszalam, ze sprawiam wrazenie niedostepnej. Ale co,
      czlowiek nie wybiera, jak mu sie automatycznie maskuje neismialosc. W szkole
      mialam prawie same dziewczyny, na studiach tez, na kolejnych znowu, w pracy to
      jednak wole pracowac niz podrywac... Internet to jednak porazka. I co, na ulicy
      mam szukac? Nie wierze, zeby nawet jak znajde kogos fajnego (rzadko, ale sie
      zdarza) to jest cien szansy, ze mu sie spodobam.

      Najgorsze ejst to, ze jak sie cos rpzegapi, to tego odzykac nie mozna. Na
      pierwsza randke poszlam na studiach. W szkole kolezanki i koledzy
      trenowali "zwiazki", uczyli sie bycia z kims, nawet jesli to oznaczalo
      tygodniowe "chodzenie". Kiedy udalo mi sie kogos znalezc, bylo mi ciezko, nie
      umialam. A potem pare powaznych rozczarowan i chyba rzeczywiscie nie umiem
      nawet byc mila dla faceta, warcze i odpycham. Juz sie nawet nie usmiecham. I
      znowu trace czas, ktorego nie odzyskam. Bo teraz ludzie ejszcze sa ze soba, ale
      zaczynaja juz zakladac rodziny. Jak znajde za pare lat kogos, to on bedzie w
      wieku myslacym o stalym zwiazku. Czuje sie bardzo mlodo, nie mysle o powaznych
      zobowiazaniach, a coraz czesciej slysze, ze ktos szuka zony. I kolejny
      egzemplarz odpada, bo ja zona jeszcze rpzez jakis czas nie bede...

      I pada w dodatkusad
      • cyrkonka Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 17:17
        ojeja Mela jakbym o sobie czytała....pozdrawiam
        • wikea Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 18:09

          hmm no to ja mam wrecz odwrotnie.
          mam 22 lata, ale mam odmienne podejscie do zycia nim moze rowiesniczki.bylam w
          jednym bardzo zaangazowynym zwiazku.ale coz.pryslo w najmniej oczekiwanym
          momencie.juz nie placze, nie przezywam, ale nadal zastanawiam sie ile prawdy
          jest w tym co mi wszyscy wokol mowia.ciagle bowiem slysze:jestes
          mloda,znajdziesz kogos,masz jeszcze czas a pierwsza milosc rzadko jest ta
          ostatnia.ok wiele w tym prawdy.ale niby gdzie mam znalezc? na studiach gdzie
          wiekszosc dziewczyn?
          poza tym wiekszosc facetow woli nizsze i super zgrabne dziewczyny.ja mam
          180cm,ale nie mam wymiarow modelki.dodatkowo kierunek studiow.kazdy uwaza ze
          musze byc bardzo powazna i wywyzszajaca sie.bynajmniej.lubie sie smaic
          wlasciwie zawsze jestem usmiechnieta.to ze lubie gotowac tez uwazaja za
          dewotyzm.no coz-chyba moja druga polowka urodzila sie w poprzednim wieku.
      • samotnygda83 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 19:18
        >Najgorsze ejst to, ze jak sie cos rpzegapi, to tego odzykac nie mozna. Na
        >pierwsza randke poszlam na studiach

        to prawda niestety sad, ja tez poszedlem na pierwsza na studiach, na 4tym roku
        • ariettka Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 19:26
          ej no dajcie spokoj. Bycie samemu nie oznacza wcale bycie samotnym.
          Nawazniejsze by samego siebie akceptowac, by zyc zgodnie z wlasnymi zasadami,
          realizowac sie i spelniac marzenia, a "przy okzaji" nikogo nie krzywdzic. A
          reszta...jakos sie ulozy, wczesniej czy pozniej, ale na pewno sie ulozy. Czy
          tylko ja jestem taka niepoprawna optymistka?
          • mela1 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 20:08
            Ale ja ejstem samotna. Niby robie to, o czym mowisz, realizuje sie, bla bla
            bla, wcale w moim charakterze i podejsciu do zycia nie lezy pokladanie
            wszystkiego w mezczyznie, wcale sie nie chce uwieszac na kims, nie bedzie on
            sensem mojego zycia. Tylko, ze poczucie, ze nie ma na swiecie ejdnej osoby, dla
            ktorej bylabym najwazniejsza, nie ma nikogo, kto by mnie kochal, nie ejst
            fajne. Wiara w to, ze sie ulozy, jest glupia, bo moim zdaniem my gdzies
            popelniamy blad i zaden cud sie nie zdarzy, zaden ksiaze na bialym koniu nie
            rpzyjedzie. Moge udawac, ze jest fajnie, bo mam dwie rece, dwie nogi, moge
            spotkac sie z przyjaciolmi, isc do knajpy, moze sie rozerwac w klubie, ale
            wroce do domu ze swiadomoscia, ze znowu nikt na mnei nie spojrzal. Nie poprawie
            sobie humoru "podrywaniem facetow na dyskotece", bo znowu wyjde sfrustrowana.
            Zycie ze swiadomoscia, ze ejstem gorsza, bo wszystkie koelzanki albo sa w
            stalych zwiazkach albo pomiedzy jednym a drugim jest fatalna. Mowia, ze ejstem
            fajna, ladna, a ja jednak czuje, ze niedostatecznie fajna, ze zawsze od
            wszystkich brzydsza, bo nikt mnie nie chce. Jak mam byc atrakcyjna kobieta,
            skoro dla nikogo atrakcyjna od dawna nie jestem?
            Jasne, ze nie mysle o tym caly czas, dlatego znalazlam sobie prace zabierajaca
            wiekszosc doby. Nie mysle, ale problem nie znika. Mysle, to rycze.
            • daena Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 23:43

              podpisuję się pod tym co napisałaś. dziwne,ale jakoś czuję się troszkę lepiej,
              kiedy wiem, że są inne ososby, które są w podobnej sytuacji i czują tak samo...
              a poza tym jutro moje 23 urodziny.
              • samotnygda83 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 23:48
                To moze zalozymy jakis klub ???? wink
                jestescie z trojmiasta ?

                Wszystkiego najlepszego ! nie przejmuj sie nimi
                • jagula5 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 15.10.06, 23:54
                  ja jestem z 3miasta i chętnie do klubu wstąpie. A jak z Wami dziewczyny? smile)
                  • wikea Re: Samotnosc - nie moj wybor. 16.10.06, 00:16
                    jestem z warszawy sad ale w przyszlym tygodniu zamierzam sobie zrobic
                    jednoosobowy jednodniowy wypadzik do trojmiasta! wiec jezeli zdazycie do tego
                    czasu to wpadne na moment!
                • mela1 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 16.10.06, 01:01
                  Warszawa i mam 25 latsmile Ale mowia, ze nie wygladamtongue_out
              • tapatik Re: Samotnosc - nie moj wybor. 16.10.06, 14:50
                daena napisała:

                > podpisuję się pod tym co napisałaś. dziwne,ale jakoś czuję się troszkę lepiej,
                > kiedy wiem, że są inne ososby, które są w podobnej sytuacji i czują tak samo...
                > a poza tym jutro moje 23 urodziny.

                Wszystkiego najlepszego smile))
    • oleyu Re: Samotnosc - nie moj wybor. 16.10.06, 00:14
      Ja zauważyłem, że z wiekiem człowiek robi się bardziej wybredny, wygodny.
      Zawsze sie kogoś pozna, ale przeważnie jest jakieś ale...
      Też tak macie ???
      • jesienny_ludzik - powiedział człowiek 27-letni... 16.10.06, 00:31
        Spojrzałam w profil...
        Wiesz, że spodziewałam się, że masz co najmniej 40?
        • oleyu Re: - powiedział człowiek 27-letni... 16.10.06, 11:17
          heh, emeryt sie ze mnie cos robi ostatnio big_grin hahah
      • jagula5 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 16.10.06, 11:33
        No właśnie ja zauważyłam dokładnie to samo wink Na nieszczęście mam tego pecha,
        że faceci którzy mnie poznają z prędkością świetlną zakochują się we mnie (bez
        wzajemności ofkors) i potem robi się problem.
        Ja zakochuje się ciężko, chociaż ostatnio.... jakby coś mnie ruszyło... Widzę
        światełko w tunelu smile
        • jagula5 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 16.10.06, 11:36
          > Widzę światełko w tunelu smile
          ...no i oby to nie był pędzący pośpieszny big_grin
          • daena Re: Samotnosc - nie moj wybor. 16.10.06, 23:41

            Dzięki za życzenia!smile))
            a może właśnie w tym roku coś się zmieni...he he
            jestem dziś w humorku nieco cynicznym więc proszę o wybaczenie.

            a do tego z okolic trójmiasta przeniosłam się na studia do Krakowa i kto tutaj
            założy filię trójmiejskiego klubu?
            • brzeczyszczykiewicz81 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 18.10.06, 14:49
              a moze po prostu ten u gory, wszechwladny nas nie lubi? moze dlatego jednimaja
              wszystko a inni nic mimo ze nie zawinili, moze to przeznaczenie? a moze trzeba
              pocierpiec zeby na cos zasluzyc? ja mam rozne mysli na ten temat a jak mi sie
              skumuluja wraz z jesienna pogoda, przygniebieniem i jesienn-zimowa deprecha to
              tylko ryczec mozna
              • altu Re: Samotnosc - nie moj wybor. 18.10.06, 15:00
                "ludzie ludziom zgotowali ten los"

                często jest tak, że nie ma tej "iskry".. i tyle. wystarczy..
                a tego na wysokościach bym w takie rzeczy nie mieszała. ma ważniejsze rzeczy na
                głowie wink
    • asiek173 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 18.10.06, 21:34
      Elemelek-mam to samo....Słyszałam jednak coś w stylu,że jak facet tylko chce to
      sobie kogoś znajdzie.Ciekawa jestem opinii na ten temat....
      • strahnawruble Re: Samotnosc - nie moj wybor. 19.10.06, 00:57
        facet moze sobie chciec kogos znalezc, ale czy ten ktos chce znalezc tego faceta ? uncertain
      • brzeczyszczykiewicz81 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 21.10.06, 23:55
        asiek173 napisała:

        > Elemelek-mam to samo....Słyszałam jednak coś w stylu,że jak facet tylko chce
        to
        > sobie kogoś znajdzie.Ciekawa jestem opinii na ten temat....


        no ja jakos jestem przykladem ze teoria ta nie jest prawdziwa ;p
    • rozyczka9 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 19.10.06, 20:11
      Witam. moje odczucia są takie jak wiekszości z Was. Sa dni lepsze i gorsze,
      teraz nadeszły te gorsze. Niedługo stuknie mi 27 lat, niby nie tak dużo i niby
      jeszcze mam czas ale już 3 lata jestem sama, bo nawet nie chce wspominać
      nieszczęsnych prób stworzenia związku. a było kilka i co z tego ...??? ciągle
      jestem sama, nie samotna ale sama. I tak jak powyżej, nie wiem co jest nie tak.
      Marzy mi się że jakis facet w końcu mi powie co jest ze mną nie tak, znajomi
      wydają się jakos mało obiektywni, wiadomo nie chcą pogarszac sprawy ale jakby
      jakiś facet powiedział cos w stylu: bo jesteś natrętna, albo za gruba, albo
      fatalna w łóżku, albo że nie potrafię gotować to przynajmniej wiedziałabym co
      jest na rzeczy i poprawiłabym się, a tak rozkłądam ręce i nie wiem co robić.
      Cały czas myśle że problem lezy o mojej stronie , byc może to błędne myślenie
      ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Pracuję po 12 godzin dziennie ,
      później mam jeszcze inne zajęcia i jakoś leci, ale przychodza dni kiedy żałuję
      że kolejne dni uciekają ... Staram się bywać tylko dobijają mnie imprezy gdzie
      spotyka starych znajomych i każdy z osobna pyta dlaczego jestem sama, chyba
      zaczne nosic etykietkę. Przepraszam że marudze ale moja przyjaciółka urodziła
      śliczną córeczkę i jakoś mnie naszło. Jutro pewnie przejdzie ale dziś jest dół
      • mela1 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 19.10.06, 21:26
        A ja Cie rozumiem. mam niby tylko 25 lat, cale zycie przede mna, bla bla bla,
        na pwno kogos poznac, bla bla. Skad niby mam wiedziec, ze poznam, skoro na
        razie nie poznaje. I tez za cholere nie wiem, o co chodzi. Moim zdaniem o
        nieatrakcyjnosc fizyczna, zdaniem zanjomych o wynioslosc. A im dluzej ejstem
        sama, tym bardziej sie robie cieta na facetow. I gdyby mial sie znalezc, to
        naprawde musialby byc egzemplarz twardy.
        Coraz trudniej ukryc frustracje. Coraz trudniej sie zachwycac, kiedy nie
        zachwyca...
        jedna rzecz mnie zastanawia. Wszyscy sie upieraja, ze sa sami, a nie samotni.
        Bo rpyjaciele, bo ejst sie z kim spotkac. Az tak sie boicie i wypieracie? Ja
        sie moge spokojnie rpzyznac: jestem cholernie samotna. Nie jestem singlem z
        wyboru. Zreszta wg polityki to nawet singlem nie ejstem, bo nie zarabiam duzo i
        nie jestem piekna i samotna z wyboru.
        • rozyczka9 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 19.10.06, 21:47
          Mnie nikt nie zarzuca że jestem wyniosła, ale nieraz sama się doszukuję w sobie
          takie zachowania, no bo może inni tak to widzą. nie jest to wszystko takie
          czarne i białe. Słuchanie tego że jestm młoda i nie powinam narzekać wcale mnei
          nie pociesza kiedy mam te złe dni, bo jak mma dobre to sama tak sobie mówię,
          ale prawda jest taka że sama siebie oszukuję. Jest mi źle!!! Głupio czuję sie
          na spotkaniach wsród par, im to nie przeszkadza ale ja czuje się jak piąte koło
          u wozu. Wydawało mi sie że jestm "do tańca i do różańca" i tak mówia o mnie Ci
          co mnie znają ale jakos Ci faceci tego nie widzą albo nie tego szukają... chyba
          pójde na podyplomowe studia z psychologii... Czy czuję sie "typową" singielką ,
          jakos niebardzo, chociaż warunki może spełniam, wykształcona, dobra praca ,
          ostatnio awansowałam , własne M , garbata nie jestem i w sumie chyab podobam
          sie facetom. No i gdzieś jest to coś co powoduje że nic nie wychodzi ale nie
          mam zielonego pojęcia co to
    • lily26 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 19.10.06, 20:44
      rozyczko akurat Twojego problemu w ogole nie rozumiem.problem moga miec ci co
      nigdy nikogo nie mieli lub/i sa juz w zaawansownym wieku.to Twoim zdaniem zycie
      powinno wygladac tak ze kiedy konczy sie jeden zwiazek natychmiast powinien
      nastepowac drugi?? a jak jest jakas przerwa to odrazu jest cos z nami nie tak?
      niektorym milosc przytafia sie raz w zyciu albo nigdy. wykaz wiec troche pokory
      w stosunku do zycia ktore nie musi regularnie dawac Ci na zawolanie tego co
      chcesz. zwlaszcza w tak trudnej sprawie jaka jest posiadanie partnera.
      • rozyczka9 Re: Samotnosc - nie moj wybor. 19.10.06, 20:59
        Staram się nie robić z tego problemu i na codzień sprawiam wrażenie osoby bez
        problemów, jednak każdy z nas jest inny i dla każdego z nas coś innego jest
        problemem. 3 lata to chyba długo i bardzo chciałabym być w związku.
    • justinehh Re: Samotnosc - nie moj wybor. 19.10.06, 21:13
      hej, to mój tekst wink
    • czarny.onyks Re: Samotnosc - nie moj wybor. 22.10.06, 00:35
      to także nie mój wybór...

      czasem myslę, że przespałam parę lat

      a teraz obudziłam się...
      mam nadzieję, że nie jest za póżno....

      ps.też wydaje mi się, że jestem normalnawink
      • ulala Re: Samotnosc - nie moj wybor. 23.10.06, 10:54
        Nie ma co gadac
        trzeba poprostu poznawac nowych ludzi, nawet w sieci. Potem kawa czy spacer. nie
        musi to nic oznaczac, ale zycie sie wzbogaca o poglady itp..
        Ja jestem otwarta... mam prawie 30 lat i wielu znajomych. Zwiazki byly choc sie
        nie ulozyly, tak bywa. Nie bede gonic za miloscia bo to nic nie da. Moge ja
        spotkac za chwile w odpowiedzi na ten post albo za 5 lat. Kto powiedzial ze
        MUSZE z kims byc? Raz na wozie raz pod wozem
        • l.o.l.a Re: Samotnosc - nie moj wybor. 23.10.06, 12:03
          a jak ktoś nie ma dużo znajomych i faceta też nie?
          wtedy właśnie wpada w taki zły stan, nadąsania, przygnębienia
          • ulala Re: Samotnosc - nie moj wybor. 26.10.06, 09:08
            l.o.l.a napisała:

            > a jak ktoś nie ma dużo znajomych i faceta też nie?

            TO TRZEBA TO ZMIENIC smile
            WIEM ZE MOZNA BYC SAMOTNYM ALE NIE OSAMOTNIONYM....... tylu ludzi jest na
            swiecie, tyle miejsc gdzie mozna ich spotkac.
            Przyjaciele to jedno, wiem, milosc to drugie. Ale od czegos trzeba zaczac. jest
            wiele mozliwosci poznania...
    • sheonag Re: Samotnosc - nie moj wybor. 23.10.06, 21:48
      Często się zastanawia jak to sie dzieje, że pewnym ludziom się po prostu to nie
      wydarza. Ja wiem, że przegapiłam w życiu parę ważnych momentów, skupiona na
      czymsinnym.Zawsze wierzyłam, że przyjdzie czas, ale on nie nadchodzi.
      teraz gdybym mogła cofnąć czas postępowałabym zupełnie inaczej, bo z samotnościa
      mi nie do twarzy, a ona jakos nie chce się odczepić.
      • mrgodot Re: Samotnosc - nie moj wybor. 26.10.06, 22:32
        Ale wtedy żałowałabyś tego wszystkiego "zamiast". Jak to określił kiedyś Andre
        Gide (cytat z pamięci) - ktoś kto chce byś pośrodku ryzykuje, że siądzie między
        dwoma krzesłami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja