bachuu
16.10.06, 23:36
dzis w sklepie przypadkiem zobaczylem dzieciaka co chowa sobie batonika do kieszeni. Chłopak (9 lat) dobrze ubrany, nie wygladał na głodnego, bardziej przygoda niz cokolwiek. i w pierwszym odruchu pomyslałem: o nie kochanieńki, dziś odbierzesz lekcję p.t. Nie kradniemy! i zanim dobrze rozpatrzyłem sytuację w swojej głowie, zaprowadzilem go do pana ochroniarza i zacząłem domagać sie interwencji.
pomine szczegóły indolencji kolesia, ( za batonika, panie... ha ha ha) kierowniczki sklepu ( puść pan gówniarza co panu przeszkadza) i bardzo nieprzyjemnych spojrzeń ludzi dookoła.
Ale jak powiadaja co zaczynasz, kończ.
wydobyłem numer telefonu od juz nieźle przestraszonego chlopaka do jego rodziców, zadzwoniłem, i powiedziałem żeby go sobie odebrali. Z powodu wyglądu ochrony poczekałem aż przyjdzie ojciec. spokojnym głosem opowiedziałem zdarzenie i pośpiesznym krokiem pobiegłem nadrabiać stracone pół godziny.
rezultat dla mnie: więcej tam zakupów robić nie będę ( a sklep najbliżej mojego domu)
rezultat dla chłopaka: mam nadzieje że coś zapamięta ( i nie będą to komentarze ochrony etc)
rezultat dla Was: wystrzegajcie sie pierwszych odruchów -> zawsze jakoś komplikują życie.
uszanowanie