konflikty z rodzicami

23.10.06, 21:36
Tak naprawdę to przechodzę powazny kryzys w domu, chyba najwyzszy czas się
usamodzielnic, bo mieszkanie w domu rodziców nie jest najlepszą
perspektywą.Coraz rzadziej znajdujemy wspólny język.
jak to jest u Was?
A może ktos ma sposób na unikanie tych konfliktów?
    • samotnygda83 Re: konflikty z rodzicami 23.10.06, 22:40
      no tez mi to uwiera, chociaz nie jestem konfliktowa osoba. Ale jednak tak nie
      powinno byc. ale co zrobic ? nie kupie przeciez kawalerki za 200tys, nie jestem
      wariatem. Na wynajem jednak szkoda kasy, a obiektywnie warunki mieszkaniowe mam
      ok, no i smutno bylo by zupelnie samemu. Wiesz mysle o jakims pokoju w
      mieszkaniu studenckim, ale chyba sie na to nie zdecyduje, dopiero sobie
      uzadzilem pokoj. Jeszcze musze pomyslec..bo
      A z drogiej strony... moze warto, nikt by nie wsadzal nosa w nie jego sprawy wink
      No i czasem mam wrazenie ze zwariuje, jak slysze rodzicow. Dlatego jak juz
      jestem w domu to zamykam sie u siebie.
    • sereni Re: konflikty z rodzicami 23.10.06, 23:05
      Owszem.Konflikty sie skończyły od kiedy mieszkamy osobnosmile
      • vaporetto Re: konflikty z rodzicami 23.10.06, 23:58
        U mnie podobnie smile Co więcej , stała się rzecz nieoczekiwana- weekend w domu
        rodziców stał się przyjemnością. Jeszcze rok temu nie uwierzyłabym w to nigdy wink
    • jagula5 Re: konflikty z rodzicami 23.10.06, 23:11
      Ło mamo!!! Ja to w ogóle już nie za bardzo pamiętam ten czas kiedy z rodzicami
      mieszkałam smile)
      Ale jak się tak głębiej zastanowić to nie dałabym rady. Ze starszyzną
      pozabijalibyśmy sę bankowo! To idealnie było widać na zjazdach rodzinnych typu
      święta, śluby itepe. Wytrzymywaliśmy do kilku godzin bez afer wink
      • sudione pokój bez pieprzonych drzwi:| 24.10.06, 01:15
        samotnygda83 napisał(a):
        "A z drogiej strony... moze warto, nikt by nie wsadzal nosa w nie jego sprawy wink
        No i czasem mam wrazenie ze zwariuje, jak slysze rodzicow."
        Mam to samo. Włosy mi siwieją już od tego co czasami słyszą moje uszy. Najgorsze jest to, że nie mam kompa [jest w serwisie] i słuchawek [dałem siostrze] i teraz gderanie słyszę ciągle. Przyjąłem taktykę "olewactwo na całego", ale niestety przez tyle lat jestem przy końcu swoich zdolności opanowania, a wynieść się nie ma gdzie.

        "Dlatego jak juz jestem w domu to zamykam sie u siebie."
        To możesz się cieszyć. Ja mam swój pokój dzielony z siostrą i bratem w którym nie ma drzwi, bo nie można ich zamontować [beznadziejna lokalizacja szafysad]. Po prostu koszmar prawie dzień w dzień.indifferent

        "..... no i smutno bylo by zupelnie samemu."
        To ja jestem dziwny, bo jedyne o czym marzę to kawalerka i życie w pojedynkę.smile
        • sheonag Re: pokój bez pieprzonych drzwi:| 24.10.06, 06:56
          O widzisz, ja niby mam swój pokój.
          Dom jest jednak tak mały, że o prywatności nie ma mowy.
          Największy mój problem jest w tym, że gdy słyszę moich rodziców, błędnie mnie
          oceniających to strasznie mnie to dołuje i mysle, że moze oni maja racje.
          Poza domem czuje sie znacznie bardziej doceniona,a nie wiecznie ta zla sad
        • samotnygda83 Re: pokój bez pieprzonych drzwi:| 24.10.06, 21:36
          wiesz co ja myslalem ze mam do dupy, ale teraz widze ze ja mam ok, ty masz do
          dupy. Stary co ty tam jeszcze robisz ? spojrzalem na profil i masz 28 lat,
          chyba bym zwariowal na twoim miejscu. Jak cie nie stac na normalne zycie w
          polsce to moze za granica ? Przeciez tak sie nie da zyc

          > To ja jestem dziwny, bo jedyne o czym marzę to kawalerka i życie w
          >pojedynkę.smile

          raczej inny, chociaz ja tez czasem o tym mysle, kto wie moze tego mi wlasnie
          potrzeba.
    • altu Re: konflikty z rodzicami 24.10.06, 08:21
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23941&w=49134973&a=49513213
      tutaj kiedyś byłowink

      ale fakt - najlepsze wyjście to samodzielne mieszkanie. jednak duża odległość
      nie gwarantuje, że będzie lepiej wink
    • tapatik Re: konflikty z rodzicami 24.10.06, 14:28
      Ja się wyniosłem. Konflikty zmniejszyły się, bo coraz rzadziej nawiedzam
      rodziców. Musze jeszcze pralkę kupić i nauczyć się gotować. Chcę to zrobić do
      końca roku. Zobaczymy czy się uda smile))
      Czasem tylko żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej.

      Ponieważ rzeczywiście wyprowadzka wiąże się z kosztami to może warto zastanowić
      się nad rozwiązaniem alternatywnym: znaleźć kolegę singla i wynająć kawalerkę we
      dwóch.
      • feliciae Re: konflikty z rodzicami 24.10.06, 15:59
        tapatik napisał:

        > Ponieważ rzeczywiście wyprowadzka wiąże się z kosztami to może warto
        zastanowić się nad rozwiązaniem alternatywnym: znaleźć kolegę singla i wynająć
        kawalerkę we dwóch.

        Albo jeszcze lepsze rozwiązanie alternatywne: znaleźć fajną singielkę i wynająć
        kawalerkę we dwojesmile)
    • o_kropka Re: konflikty z rodzicami 24.10.06, 16:00
      Dobrym sposobem na unikanie konfliktów, jest unikanie rodziców. ;] Zamykam się
      w swoim pokoju i odcinam. Najlepszą metodą jest wyprowadzić się, jednak środków
      na to brak. sad Przy obecnych zarobkach nawet na wynajem mnie nie stać.
      Pozostaja więc 4 ściany mojego pokoju...
      • samotnygda83 Re: konflikty z rodzicami 24.10.06, 21:42
        ja tez, wogole dorobilem sobie klucz do pokoju. Dzis sie akorat poklucilem z
        nimi, powiedzialem ze bede jadl w pracy i maja mi nie gotowac. Wieczorem nawet
        nie odwiesilem kurtki na wieszak, tylko poszedlem od razu do siebie. Tak bede
        robil bo inaczej nie dam rady. I wiecie co ? mam w 4literach co pomysla o
        czymkolwiek co zrobie, po prostu. Wogle nie bede juz bywal tak czesto w domu,
        ani po za swoim pokojem, nie bede sie spowiadal gdzie ide i o ktorej wroce.
        powiem po prostu - nie wiem. Musza sie przyzwyczic.
        Mnie jak wiesz obiektywnie stac, ale mialbym wydawac 1/3 zarobkow na
        mieszkanie.. heh musze to przemyslec.
    • a-zloty Re: konflikty z rodzicami 24.10.06, 17:18
      Potwierdzam, faktycznie u każdego z nas przychodzi wcześniej czy później taki
      moment gdy przestajemy się z rodzicami dogadywać, tak naprawde rodzice będą nas
      traktowali jak dzieci i będą się starali wszystko kontrolować i decydować za nas
      dopóki nie zaczniemy żyć na własny rahunek.

      Ja w pewnym momencie stwierdziłem, że dłużej tak nie mogę, siedzenie z rodzicami
      w domu doprowadzało mnie juz do depresji, więc postanowiłem wyprowadzić się i
      dopięłem swego. Na początku było bardzo ciężko, głównie od strony finansowej
      (schudłem chyba o połowe ;p) ale udało mi się, dzięki temu że się wyprowadziłem
      byłem zmuszony do pełnej mobilizacji własnych sił i teraz mam wymarzoną pracę i
      klopoty finansowe się skończyły,a niedługo będę nawet sporo na plus smile

      Kontakty z rodzicami są teraz kompletnie inne, poszły w pozytywnym kierunku smile

      • strahnawruble Re: konflikty z rodzicami 24.10.06, 18:33
        Rzeczywiscie, chyba najlepszym sposobem jest wyprowadzenie sie od 'staruszków'. Mozna sobie dziéki temu oszczédzic wielu stresów i zaczác myslec bardziej o sobie i swoich potrzebach, a nie o tym 'jak ONI to bédá widziec' albo 'co ONI powiedzá'.
      • samotnygda83 Re: konflikty z rodzicami 24.10.06, 21:45
        mnie do depresji wlasnie doprowadza, albo raczej dopelnia inne przyczyny. A na
        wlasny rachunek czesciowo zyje.. zywie sie po za domem, zakupy robie sam,
        zarabiam wiecej od nich.
        Ostatnio sie skusilem i pojechalem z nimi do hipermarketu na zakupy, jest tam
        pare zeczy ktorych nie ma gdzi indziej.... myslalem ze tam skonam, albo sam sie
        powiedze... koszmar!
Pełna wersja