przełomowe czasy

30.10.06, 23:04
tak tak mili moi, czasy są niecierpliwe i nerwowo tupią w przedsionku. Za oknem wiatry wiały, złosliwie podrzucając na mój chodnik stosy liści z mozołem usuwane przez moja skromną osobę analogowo, przy pomocy miotły i szufelki. Ja zamiatałem, wiatr wiał, liście spadały a miotła miarowo szur szur. poza galopującym przeziębieniem, doznałem chyba zawirowania w mózgu czego efektem jest chora idea wybicia sie na niepodległość, którą niezwłocznie acz powoli wdrażam. Nie są to błyskotliwe kampanie w stylu Clauswitza, lecz nie nazwałbym tego partyzantką narodowo-wyzwoleńczą. Cos pomiędzy ofensywa dyplomatyczną a okopaniem się na z góry upatrzonych pozycjach. Błyskotliwym manewrem przeniosłem teatr działań wojennych na teren przeciwnika wysyłając mu zdecydowane w tonie ultimatum, mówiąc wprost: złożyłem wymówienie z oddalonym nieco terminem realizacji. I ruszam po swoje, na swoje jak odkrywcy złota dawno temu. Ech.... mam wewnętrzne przekonanie co do słuszności tego co robię, wiarę w swoje umiejętności, rozpisane plany na białej kartce ale żebym nie czuł się zbyt samotnie towarzyszy mi lekki strach.
Jutro wielki dzień.
jutro wielkie rozmowy.
smarkając w chusteczki ( katar!!!) rozpisuje ewentualne scenariusze bo jak powiadają: jeśli stajesz do wyrównanej walki, ewidentnie spieprzyłeś coś w planowaniu.
Pisze o tym dlatego bo przypomina mi sie moja pierwsza randka na która sie przygotowywałem równie pilnie. Gdzie pójść, co potem, jakie kwiaty etc. Co jest raczej oczywiste randka przebiegła zupełnie ale to zupełnie inaczej i jej efekt był hmmmmm...... o wiele dalszy od zamierzonego.....
ta myśl wlewa mi otuchę w serce: gdzie mnie zaprowadzi jutro? i czy będzie równie miło?
Planujecie randki czy idziecie na żywioł? to jest to pytanie by odciągnąć moja znużoną nieco mysleniem głowę od myślenia o cyfrach, nienaturalnym słownictwie ( szacowane, w perspektywie długoterminowej, stopa zwrotu etc) i dylemacie: niebieski czy czerwony krawat....
uszanowanie
    • jesienny_ludzik Re: przełomowe czasy 31.10.06, 00:14

      > Planujecie randki czy idziecie na żywioł? to jest to pytanie by odciągnąć moja
      > znużoną nieco mysleniem głowę od myślenia o cyfrach, nienaturalnym słownictwie
      > ( szacowane, w perspektywie długoterminowej, stopa zwrotu etc) i dylemacie:
      >niebieski czy czerwony krawat....

      Nie planuję i jestem zwykle bardziej zdenerwowana niż chciałabym.
      Chaos w głowie i spokój, gdy czuję, że druga strona jest przytomniejsza i
      pomyślała o tym, o czym ja nie miałam głowy (są to bardzo różne sprawy).
      Krawatów nie noszę.
      • dobrotka06 Re: przełomowe czasy 31.10.06, 13:38
        Ja podchodzę do planów z pewną dozą nieśmiałości. Może dlatego, że moje plany
        nigdy nie dały się zrealizować. Zawsze wyskakiwało nagle coś, co te plany
        dekonstruowało, przesuwało lub likwidowało zupełnie... Sama intensywnie myślę o
        przejściu na swoje. Mam koncepcję, ale również mam pietra bo wiem, że muszę
        przedstawić plany stosownym instytucjom w celu uzyskania środków... I tu jest
        poważny problem. Nie mam pojęcia jak to zrobić, żeby znowu nie dostać po tyłku?

        Na szczęście krawatów nie noszę. Chyba bym umarła. Wbicie się w kostium stanowi
        dla mnie ogromny ból, a gdbym miała do tego krawat... Brrr... A facetów
        najbardziej lubię w dżinsach.. smile
    • mumuja Re: przełomowe czasy 31.10.06, 18:18
      jesteś już pewnie po wielkich rozmowach. Ciekawa jestem, jakie refleksje masz
      tuż "po".
      Czy można przewidzieć efekty wielkich spotkań. Nie sądzę, mamy wpływ na nie,
      ale to w jakimś tylko stopniu, w jakim - to już zagadka. Pójście na żywioł, no,
      może trochę kontrolowany, to lubię, otwartość na to co jest i będzie (albo i
      nawet nie będzie). Po co wielce oczekiwać, by się potem rozczarowywać, warto
      zawiesić swoją uwagę na tym, co jest tego warte, a to zwykle wiadomo już po
      pierwszym wielkim spotkaniu, amen.
    • ewengarda Re: przełomowe czasy 31.10.06, 19:23
      coz, mam wrazenie, ze moja niechec do randek, calej tej szopki z przeieraniem
      sie i odgrywaniem szopki, trema itd. (nigdy nie chcialam byc aktorka) to jeden
      z (mniejszych) powodow, dla ktorych zdecydowalam sie na bycie "singielka"
      (niestety, nie bylo wtedy takiego terminu pieknego). Dzieki temu na randki w
      klasycznym slowa znaczeniu (czyli obwachanie sie potencjanymch partnerow) nie
      chadzam, a tym samym po prostu spotykam sie z ludzmi, bez wiekszych planow.
    • ernest.wampir Re: przełomowe czasy 31.10.06, 21:13
      planuję główne punkty programu, a reszta to żywioł :-p
    • blata Re: przełomowe czasy 31.10.06, 21:24
      Pierwsza randka i rokowania dotyczące wymówienia z oddalonym nieco terminem
      realizacji (świetny eufemizm)złożonego osobie z tej pierwszej randki to różne
      kategorie... Nadzieja (może podświadoma) częściowo ustąpiła pola sceptycyzmowi,
      rozpoznanie terenu już nie to...

      W każdym bądź razie też myślę, że lepiej za dużo nie planować- misterny plan
      łatwiej zburzyć.
    • altu Re: przełomowe czasy 02.11.06, 08:33
      oj, na randki jakoś nie chadzam..
      ostatnia była co prawda w maju tego roku wink
      a wcześniej.. chyba z 8 lat temu..
      ech.. czasami chcialabym isc na jakąś super romantyczną randkę..
      • asiek173 Re: przełomowe czasy 03.11.06, 20:35
        Moja w kwietniu...i się skończyło....i dobrze....,co nie oznacza ,że nie
        chciałabym jeszcze pójść....P.S.Jak z krawatem to jakaś bardzo "elegancka"randka
        albo oświadczynysmile
        • altu Re: przełomowe czasy 25.11.06, 19:28
          cóż.. dla jednych założenie krawata to dzień powszedni,
          a inni zakładają marynarkę i krawat od wielkiego święta..
          hm..
          gdyby wszyscy nosili krawaty to byłoby nudno..

          ech..
          jak facet ma marynarke, albo jest w garniturze, to wg mnie, wygląda zawsze
          bardziej męsko. nawet jak męski wcale nie jest..
          inna sprawa, ze jak przystojny facet jest w garniturze, i jeszcze przy
          mankietach ma spinki.. to.. ech.. poszłabym za takim .. w ciemnowink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja