Dodaj do ulubionych

nie interesuje mnie stały związek chcę seksu!

26.11.06, 21:53
co o tym myślicie ?czy są kobiety które się ze mną spotkają w wiadomym celu
bez zobowiązań?Bez sponsorowania?
Obserwuj wątek
    • feliciae Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 27.11.06, 07:21
      big_grinDDDDDDDD
      Kochane jesteście dziewczynybig_grinDDDDDDDDDD Uśmiałam się, łezki aż mi
      poleciałybig_grinDDDDDDDDD

      Tak po biednym Dawidzie pojechaćbig_grinDDDD

      A swoją drogą straszny minimalista, zeby nie uzyć brzydkiego slowa: skąpiec z
      tego Dawida: związku nie chce, prezentow nie chce (dawac/brac) i mysli, ze sie
      samym seksem wykpi;>
    • mojave777 Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 27.11.06, 10:49
      > co o tym myślicie ?czy są kobiety które się ze mną spotkają w wiadomym celu
      > bez zobowiązań?Bez sponsorowania?

      Jasne, że są!
      Spróbuj może na forum:
      "Spotkam_się_z_facetem_który_nie_ma_mi_nic_do_zaoferowania_oprócz_seksu"

      Wersja dla bardziej odważnych:
      Zadaj to samo pytanie atrakcyjnym niewiastom na plaży (latem)
      Statystycznie powinieneś dostać 12 razy "z liścia" i jedną odpowiedź "Ok".

      eM.
      _____
      Bądź Sową!
    • aleola1 zaczelo mi tu pachniec... 27.11.06, 13:03
      ... z gory przesadzam wiem... ale moherowym beretem... takie zarzuty "czy nie
      stac cie na panienki"? i wiszaca agresja (procz kilku trafnych dowcipnych
      odpowiedzi) w powietrzu kompletnie mnie tu zaskakuje.
      Czy nie ma w waszym otoczeniu kobiety ktora decydowala sie na seks tylko dla
      zaspokojenia naturalnej potrzeby.
      I pytanie: umawiasz sie z facetem jest fajnie i nagle sie dowiadujesz ze kiedys
      spotkal sie z kobieta raz lub dwa po prostu na seks, lepiej bys sie czula
      gdybys wiedziala ze on za to zapłacił?

      Tak sie zastanawiam czy za chwile na mnie nie posypia oskarzenia?
      • mojave777 Re: zaczelo mi tu pachniec... 27.11.06, 13:58
        > ... z gory przesadzam wiem... ale moherowym beretem... takie zarzuty "czy nie
        > stac cie na panienki"? i wiszaca agresja (procz kilku trafnych dowcipnych
        > odpowiedzi) w powietrzu kompletnie mnie tu zaskakuje.
        > Czy nie ma w waszym otoczeniu kobiety ktora decydowala sie na seks tylko dla
        > zaspokojenia naturalnej potrzeby.
        > I pytanie: umawiasz sie z facetem jest fajnie i nagle sie dowiadujesz ze
        kiedys
        > spotkal sie z kobieta raz lub dwa po prostu na seks, lepiej bys sie czula
        > gdybys wiedziala ze on za to zapłacił?
        >
        > Tak sie zastanawiam czy za chwile na mnie nie posypia oskarzenia?

        Posypią....

        Ale korzystając z okazji, że postawiono tutaj kontrowersyjne pytania dołączę
        również swoje:

        Czy dla Singli z dłuższym stażem skorzystanie z tak postawionej oferty nie jest
        jakąś formą porażki? Jakąś formą przegranej walki o znalezenie idealnego
        faceta, rewelacyjnego pokrewieństwa dusz itd...

        eM.
        _____
        Bądź Sową!
        • aleola1 Re: zaczelo mi tu pachniec... 27.11.06, 14:06
          jagdybym miala juz skorzystac z takiej oferty to by byla dla mnie porazka ale
          nie w walce (ktorej nie tocze) o znalezeinie idealu tylko w kwestii
          samooceny... tak sobie wyobrazam ze gdybym chciala miec mezczyzne tylko do
          lozka to wolalbym nie brac kota w worku, a wrecz upolowac sobie mysza (no bo
          nie myszke). smile
          • mojave777 Re: zaczelo mi tu pachniec... 27.11.06, 14:53
            > jagdybym miala juz skorzystac z takiej oferty to by byla dla mnie porazka ale
            > nie w walce (ktorej nie tocze) o znalezeinie idealu tylko w kwestii
            > samooceny... tak sobie wyobrazam ze gdybym chciala miec mezczyzne tylko do
            > lozka to wolalbym nie brac kota w worku, a wrecz upolowac sobie mysza (no bo
            > nie myszke). smile

            Czyli niezależnie od tego, czy facet byłby TYLKO do łóżka czy też AŻ na całe
            życie musi spełniać pewne określone standardy, a nie zwykły, banalny "kot w
            worku?

            A nie rozważałaś nigdy takiej możliwości, żeby czas oczekiwania czy też
            przygotowania na faceta, z którym stworzysz związek w pewien sposób sobie
            umilić z przystojnym, inteligentym i ogromnie dyskretnym facetem na poziomie, z
            którymi będzie cię łączyło ( określenie czy TYLKO czy AŻ należy do Ciebie) nie
            pokrewieństwo dusz, tylko pewna forma pokrewieństwa ciał?

            ( to nie jest banalna próba reklamy własnej osoby albo zaowalowane ogłoszenie
            matrymonialnesmile

            eM.

            _____
            Bądź Sową!
            • aleola1 Re: zaczelo mi tu pachniec... 27.11.06, 15:19

              >
              > Czyli niezależnie od tego, czy facet byłby TYLKO do łóżka czy też AŻ na całe
              > życie musi spełniać pewne określone standardy, a nie zwykły, banalny "kot w
              > worku?

              nie mieszałabym pojec: banalny i "kot w worku"

              >
              > A nie rozważałaś nigdy takiej możliwości, żeby czas oczekiwania czy też
              > przygotowania na faceta, z którym stworzysz związek w pewien sposób sobie
              > umilić z przystojnym, inteligentym i ogromnie dyskretnym facetem na poziomie,
              > którymi będzie cię łączyło ( określenie czy TYLKO czy AŻ należy do Ciebie)
              nie
              > pokrewieństwo dusz, tylko pewna forma pokrewieństwa ciał?

              Rozważałam wink
              i prosze moze nie warto wmawiac mi ze moim jedynym celem zyciowym
              jest "przygotowywanie sie na faceta", albo ubierz to w ladniejsze slowa
              (zawoalowuj?) wink
              >
              > ( to nie jest banalna próba reklamy własnej osoby albo zaowalowane ogłoszenie
              > matrymonialnesmile

              W to akurat nie watpie hehe


              > eM.
              >
              > _____
              > Bądź Sową!
              • mojave777 Re: zaczelo mi tu pachniec... 27.11.06, 15:38
                > > Czyli niezależnie od tego, czy facet byłby TYLKO do łóżka czy też AŻ na c
                > ałe
                > > życie musi spełniać pewne określone standardy, a nie zwykły, banalny "kot
                > w
                > > worku?
                >
                > nie mieszałabym pojec: banalny i "kot w worku"

                Aaa...
                Czyli określenie "kot w worku" ma znaczyć, że niezależnie od sytuacji,
                chciałabyś wypróbować tego partnera?

                > > A nie rozważałaś nigdy takiej możliwości, żeby czas oczekiwania czy też
                > > przygotowania na faceta, z którym stworzysz związek w pewien sposób sobie
                >
                > > umilić z przystojnym, inteligentym i ogromnie dyskretnym facetem na pozio
                > mie,
                > > którymi będzie cię łączyło ( określenie czy TYLKO czy AŻ należy do Ciebie
                > )
                > nie
                > > pokrewieństwo dusz, tylko pewna forma pokrewieństwa ciał?
                >
                > Rozważałam wink
                No i? ( Proszę rozwinąć zdanie...)
                > i prosze moze nie warto wmawiac mi ze moim jedynym celem zyciowym
                > jest "przygotowywanie sie na faceta", albo ubierz to w ladniejsze slowa
                > (zawoalowuj?) wink

                Ok.
                Korzystanie z życia, uskutecznianie kontaktów towarzyskich, rozwijanie swych
                pasji i zainteresowań, życie pełną piersią i niejako przy okazji delikatne
                przygotowywanie się na spotkanie idealnego faceta...
                Może być?smile

                > > ( to nie jest banalna próba reklamy własnej osoby albo zaowalowane ogłosz
                > enie
                > > matrymonialnesmile
                >
                > W to akurat nie watpie hehe
                Ufff...
                >
                > > eM.

                _____
                Bądź Sową!
                • aleola1 Re: zaczelo mi tu pachniec... 27.11.06, 16:04
                  mojave777 napisał:
                  >
                  > Aaa...
                  > Czyli określenie "kot w worku" ma znaczyć, że niezależnie od sytuacji,
                  > chciałabyś wypróbować tego partnera?

                  Nie, nie to. I jakos wydaje mi sie ze zaguboiny pozostal sens pierwszego
                  uzycia "kota w worku"


                  >
                  > > > A nie rozważałaś nigdy takiej możliwości, żeby czas oczekiwania czy
                  > też
                  > > > przygotowania na faceta, z którym stworzysz związek w pewien sposób
                  > sobie
                  > >
                  > > > umilić z przystojnym, inteligentym i ogromnie dyskretnym facetem na
                  > pozio
                  > > mie,
                  > > > którymi będzie cię łączyło ( określenie czy TYLKO czy AŻ należy do
                  > Ciebie
                  > > )
                  > > nie
                  > > > pokrewieństwo dusz, tylko pewna forma pokrewieństwa ciał?
                  > >
                  > > Rozważałam wink
                  > No i? ( Proszę rozwinąć zdanie...)

                  Pozostawie to dla siebie, a po zatym inteligentny jestessmile

                  > Ok.
                  > Korzystanie z życia, uskutecznianie kontaktów towarzyskich, rozwijanie swych
                  > pasji i zainteresowań, życie pełną piersią i niejako przy okazji delikatne
                  > przygotowywanie się na spotkanie idealnego faceta...
                  > Może być?smile
                  nie do konca, bo idealow nie ma co?
                  >
                  > > > ( to nie jest banalna próba reklamy własnej osoby albo zaowalowane
                  > ogłosz
                  > > enie
                  > > > matrymonialnesmile
                  > >
                  > > W to akurat nie watpie hehe
                  > Ufff...
                  własnie ufffff......

                  > >
      • dawid1966 Re: zaczelo mi tu pachniec... 27.11.06, 23:07
        aleola1 napisała:

        > ... z gory przesadzam wiem... ale moherowym beretem... takie zarzuty "czy nie
        > stac cie na panienki"? i wiszaca agresja (procz kilku trafnych dowcipnych
        > odpowiedzi) w powietrzu kompletnie mnie tu zaskakuje.
        > Czy nie ma w waszym otoczeniu kobiety ktora decydowala sie na seks tylko dla
        > zaspokojenia naturalnej potrzeby.
        > I pytanie: umawiasz sie z facetem jest fajnie i nagle sie dowiadujesz ze kiedys
        >
        > spotkal sie z kobieta raz lub dwa po prostu na seks, lepiej bys sie czula
        > gdybys wiedziala ze on za to zapłacił?
        >
        > Tak sie zastanawiam czy za chwile na mnie nie posypia oskarzenia?
        >
        i to jest właśnie mądra odpowiedż ,widać że ćoś w życiu przeżyłaś..
    • dzika_zdzicha Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 27.11.06, 19:38
      dawid1966 napisał:

      > co o tym myślicie ?
      ja myślę, że to trochę naiwne, ale życzę powodzenia

      czy są kobiety które się ze mną spotkają w wiadomym celu
      > bez zobowiązań?Bez sponsorowania?
      pewnie są, ale nie wiem, czy tu.

      a poza tym nie rozumiem podniecenia tym wątkiem i tego swoistego wyzłośliwiania
      się. w ogóle coraz mniej rozumiem z tego, co piszecie.
    • nom73 Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 28.11.06, 11:38
      dawid1966 napisał:

      > czy są kobiety które się ze mną spotkają w wiadomym celu
      > bez zobowiązań?Bez sponsorowania?

      to zależy. smile
      Jeżeli jesteś super przystojny jak Robert Redford lub Brad Pitt to na pewno
      znajdziesz tego czego szukasz. A jak przeciętny to nie "wyskakuj" do dziewczyny
      z takim tekstem na pierwszej randce. smile
      • feliciae Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 28.11.06, 12:42
        czarny.onyks napisała:
        > ja jednak nie byłabym zainteresowana
        > znając siebie bałabym się, że się zaangazuję to raz...a Ty chcesz tylko seksu
        > dwa..seks bez zaangażowania to coś, co mnie nie kręci...

        U mnie jest identycznie - nie potrafiłabym się wyluzować, nie umiałabym byc
        sobą. Może to staroświeckie, ale jak widze, sama nie jestemwink. I fajniesmile.
    • wiracha Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 02.12.06, 18:02
      dawid1966 napisał:
      > co o tym myślicie ?czy są kobiety które się ze mną spotkają w wiadomym celu
      > bez zobowiązań?Bez sponsorowania?

      Oczywiście. Jeśli jesteś atrakcyjnym (co nie oznacza tylko i wyłącznie
      atrakcyjności fizycznej) mężczyzną to nie powineneś mieć większych problemów.
      Radzę jednak nie szukać na tym forum, bo tu są głównie kobiety samotne, a nie
      singielki.

      Jedna ważna uwaga: musisz być szczery (nie mylić z wulgarnością). Jeśli szukając
      seksu będziesz mówił, że szukasz miłości i długofalowej relacji to:
      - kobiety, które szukają miłości, będą się z Tobą spotykały, doprowadzi to do
      rozczarowań i kłótni
      - kobiety, które szukają tylko seksu będą Cię omijały

      Wydaje się, że to takie oczywiste...

      Nota bene: dawno temu pisałem na tym forum o sposobie na seks bez zobowiązań i
      bez groźby zaangażowania emocjonalnego, tutaj
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23941&w=48679405&a=48679405 Temat nie
      spotkał się ze zrozumieniem.
        • wiracha Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 02.12.06, 19:41
          condziu napisał:
          > wiracha napisał:
          > > Radzę jednak nie szukać na tym forum, bo tu są głównie kobiety samotne, a
          > > nie singielki.
          >
          > Dawno takich glupot nie czytalem ! Ze niby co to ma oznaczyc ? Singielki to
          > niby kobiety lubiace sex bez zobowiazan ?

          Odwrotnie: kobiety samotne raczej nie lubią seksu bez zobowiazań - w tej grupie
          nie ma co szukać. Wystarczy poczytać powyższe wypowiedzi, żeby się o tym przekonać.

          > Żenada przez wielkie Ż

          A co właściwe byłoby żenującego w stwierdzeniu, że singielki lubią seks bez
          zobowiązań? Dodam, że w moim rozumieniu singielka/singiel to osoba, która nie
          jest w związku z własnego wyboru. Osoba, która cierpi z powodu braku
          towarzysza/towarzyszki i tęskni za stałym związkiem to osoba samotna. To
          rozróżnienie jest bardziej wyraźne w języku angielskim (lonely vs. single) z
          którego pochodzi słowo singiel.
          • feliciae Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 03.12.06, 18:56
            wiracha napisał:

            > w moim rozumieniu singielka/singiel to osoba, która nie
            > jest w związku z własnego wyboru. Osoba, która cierpi z powodu braku
            > towarzysza/towarzyszki i tęskni za stałym związkiem to osoba samotna.

            Jestem sama (czytaj: jestem singielką) z własnego wyboru. Co nie znaczy, że
            zawsze tak będzie, nie chce mi się po prostu wchodzić w związki, co do których
            nie mam głębokiego przekonania, że warto. Jestem towarzyska, całkiem operatywna,
            całkiem odważna, bywam przebojowa, wyglądam nie najgorzej, co znaczy, ze
            mężczyzni zwracają na mnie od czasu do czasu uwagę. Ale seks bez zobowiązań ani
            mi w głowie. Nie kręci mnie to.

            Och, to coś mi się widocznie pomyliło. Nie jestem singielką! Uswiadomiłeś mnie.
            Po prostu biedna samotnica ze mnie. Och.
            • wiracha Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 04.12.06, 21:01
              feliciae napisała:

              > Jestem sama (czytaj: jestem singielką) z własnego wyboru. Co nie znaczy, że
              > zawsze tak będzie, nie chce mi się po prostu wchodzić w związki, co do których
              > nie mam głębokiego przekonania, że warto. Jestem towarzyska, całkiem
              > operatywna, całkiem odważna, bywam przebojowa, wyglądam nie najgorzej,
              > co znaczy, ze mężczyzni zwracają na mnie od czasu do czasu uwagę.

              Jesteś singielką według mojego pojmowania tego słowa.

              > Ale seks bez zobowiązań ani mi w głowie. Nie kręci mnie to.

              Podejście do seksu bez zobowiązań nie znalazło się w mojej definicji słowa
              singielka, umieszczonej w poprzednim poście.

              > Och, to coś mi się widocznie pomyliło. Nie jestem singielką! Uswiadomiłeś
              > mnie. Po prostu biedna samotnica ze mnie. Och.

              wiracha: Kobiety samotne raczej nie lubią seksu bez zobowiazań.
              feliciae: Nie lubię seksu bez zobowiązań, więc jestem kobietą samotną.

              wiracha: Koty nie lubią pływać w wodzie.
              feliciae: Nie lubię pływać w wodzie, więc jestem kotem.

              Nie można odwracać kierunku wnioskowania. Jeśli z A wynika B to nie znaczy, że z
              B wynika A.
              • feliciae Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 05.12.06, 07:14
                wiracha napisał:

                > wiracha: Koty nie lubią pływać w wodzie.
                > feliciae: Nie lubię pływać w wodzie, więc jestem kotem.
                >
                > Nie można odwracać kierunku wnioskowania. Jeśli z A wynika B to nie znaczy, że
                > z B wynika A.

                Do osób błyskotliwych mam słabość: Wiracha, to była dobra odpowiedźsmile)).

                > Podejście do seksu bez zobowiązań nie znalazło się w mojej definicji słowa
                > singielka, umieszczonej w poprzednim poście.

                Jeszcze tylko dwa słowa: jestem singielką wg Twojej definicji, ale zapomniałam
                dodać, ze tęsknię za związkiem i chcę w nim być. Ba, powiem więcej: uwazam, ze
                jestem stworzona do bycia z związkusmile. I co z tym teraz zrobisz?

                ...A moze po prostu nie twórzmy na siłę definicji, co? Nie naciągajmy
                rzeczywistosci dla wlasnych potrzeb - zeby tylko wtłoczyć osobę/zjawisko w nasze
                ramy? Bo musimy mieć takowe?

                Aha, i jeszcze coś: piszesz "kobiety samotne raczej nie lubią seksu bez
                zobowiązań". Dodając za moment: "A co właściwe byłoby żenującego w stwierdzeniu,
                że singielki lubią seks bez zobowiązań?". Połączenie tych dwóch teorii daje
                sugestię, którą odczytałam w taki a nie inny sposób i którą zwerbalizowałam w
                poprzednim poście.
                Twoja odpowiedz była bardzo ładna, ale logicznie rzecz biorąc sugestia była
                dosyć jednoznaczna (co i Condziu zreszta odczytał podobnie).

                Pozdrowieniasmile)
                P.S. Ten kot i woda rozbroiły mnie, nawet nie umiem teraz "pojechac" po Tobiewink)
                • wiracha Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 05.12.06, 14:43
                  > Do osób błyskotliwych mam słabość: Wiracha, to była dobra odpowiedźsmile)).

                  Ojej, jaka się zrobiłaś milusia smile

                  > > Podejście do seksu bez zobowiązań nie znalazło się w mojej definicji słowa
                  > > singielka, umieszczonej w poprzednim poście.
                  >
                  > Jeszcze tylko dwa słowa: jestem singielką wg Twojej definicji, ale zapomniałam
                  > dodać, ze tęsknię za związkiem i chcę w nim być. Ba, powiem więcej: uwazam, ze
                  > jestem stworzona do bycia z związkusmile. I co z tym teraz zrobisz?

                  To proste: między zbiorem kobiet samotnych i zbiorem singielek granica jest
                  nieostra.

                  > ...A moze po prostu nie twórzmy na siłę definicji, co? Nie naciągajmy
                  > rzeczywistosci dla wlasnych potrzeb - zeby tylko wtłoczyć osobę/zjawisko
                  > w nasze ramy? Bo musimy mieć takowe?

                  Większość poważnych dysput filozoficznych w ostatnich paru tysiącach lat
                  polegała na odmiennym pojmowaniu definicji. Można w związku z tym stwierdzić, że
                  lepiej nie skupiać się na uzgadnianiu definicji, bo jest to trudne i nie zawsze
                  możliwe. Z drugiej strony jeśli na forum dyskusyjnym, poświęconym singlom,
                  rozmówcy odmiennie pojmują znaczenie słowa singiel/singielka to wymiana poglądów
                  nieco traci sens.

                  > Aha, i jeszcze coś: piszesz "kobiety samotne raczej nie lubią seksu bez
                  > zobowiązań". Dodając za moment: "A co właściwe byłoby żenującego
                  > w stwierdzeniu, że singielki lubią seks bez zobowiązań?". Połączenie tych
                  > dwóch teorii daje sugestię, którą odczytałam w taki a nie inny sposób
                  > i którą zwerbalizowałam w poprzednim poście.
                  > Twoja odpowiedz była bardzo ładna, ale logicznie rzecz biorąc sugestia była
                  > dosyć jednoznaczna (co i Condziu zreszta odczytał podobnie).

                  Moje pytanie dotyczyło tej 'żenady' Condzia. Stwierdzenie, że singielki lubią
                  seks bez zobowiązań byłoby generalizacją, która jest nieprawdziwa. Niemniej
                  jednak nie uważam, żeby takie stwierdzenie było żenujące. Czy stwierdzenie
                  "część singielek lubi seks bez zobowiązań" jest żenujące? Czy jest coś
                  żenującego w tym, że jakaś kobieta, nie pozostająca w związku, ma ochotę na seks
                  bez zobowiązań?

                  > P.S. Ten kot i woda rozbroiły mnie, nawet nie umiem teraz "pojechac"
                  > po Tobiewink)

                  Nie możesz po mnie "pojechać"? wink Koszmar! Postaraj się, bo stracisz opinię wink

                  Pozdrawiam również!

                  Wiracha
                  • feliciae Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 06.12.06, 07:39
                    wiracha napisał:

                    > Ojej, jaka się zrobiłaś milusia smile
                    Zawsze jestem miła - widocznie niektorzy mało uważnie czytają to forum;P
                    P.S. Miluusiaa???surprised
                    big_grinD

                    > To proste: między zbiorem kobiet samotnych i zbiorem singielek granica jest
                    > nieostra.

                    Podobnie rzecz ma się w przypadku mężczyzn.
                    Jak ja nie cierpie uogolnien...

                    >jeśli na forum dyskusyjnym, poświęconym singlom, rozmówcy odmiennie pojmują
                    znaczenie słowa singiel/singielka to wymiana poglądów nieco traci sens.

                    Przyjmując definicję człowieka określamy generalnie pewne cechy
                    charakterystyczne dla danego gatunku. A jednak człowiek człowiekowi nierówny.
                    Nie da rady od A do Z stworzyć definicji w przypadku istoty ludzkiej. Każdy z
                    nas jest indywidualnością z różnym doświadczeniem i spojrzeniem na życie. Jeśli
                    chcesz stworzyć definicję, będziesz na siłe naciągał rzeczywistość w jedną lub
                    druga stronę. Po co? Nie lepiej przyjąć jedną podstawową zasadę, która na pewno
                    singla definiuje: człowiek, który nie ma partnera życiowego. I już?

                    Czy stwierdzenie "część singielek lubi seks bez zobowiązań" jest żenujące?

                    Zrobiłeś na potrzebę swojej definicji sztuczny podział na "kobiety samotne",
                    które seksu bez zobowiązań "raczej nie lubią" i na "singielki", z których "część
                    nie ma nic przeciwko seksowi bez zobowiązań". I zapewne to właśnie Condziu miał
                    na myśli mówiąc o żenadzie, a na pewno ja o tym mówiłam.

                    > Nie możesz po mnie "pojechać"? wink Koszmar!

                    Drażni mnie, jeśli ktoś na siłe probuje mnie wtłoczyć w swoje ramy, ale mam
                    równocześnie na tyle poczucia humoru, że nie umiem się wkurzać (czytaj:
                    wkurzenie przechodzi), jeśli widzę, że mam rozmówcę, z którym "da się"
                    porozmawiać;P.
                    • wiracha Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 07.12.06, 00:05
                      > > jeśli na forum dyskusyjnym, poświęconym singlom, rozmówcy odmiennie
                      > > pojmują znaczenie słowa singiel/singielka to wymiana poglądów
                      > > nieco traci sens.
                      >
                      > Przyjmując definicję człowieka określamy generalnie pewne cechy
                      > charakterystyczne dla danego gatunku. A jednak człowiek człowiekowi nierówny.
                      > Nie da rady od A do Z stworzyć definicji w przypadku istoty ludzkiej. Każdy z
                      > nas jest indywidualnością z różnym doświadczeniem i spojrzeniem na życie. Jeśli
                      > chcesz stworzyć definicję, będziesz na siłe naciągał rzeczywistość w jedną lub
                      > druga stronę. Po co? Nie lepiej przyjąć jedną podstawową zasadę, która na pewno
                      > singla definiuje: człowiek, który nie ma partnera życiowego. I już?

                      Najpierw piszesz kilka zgrabnych zdań, podważających sens tworzenia definicji.
                      Następnie, jakby nigdy nic, tworzysz definicję: "Nie lepiej przyjąć jedną
                      podstawową zasadę, która na pewno singla definiuje: człowiek, który nie ma
                      partnera życiowego." Zacytowane zdanie jest definicją. Z definicji wink Rozumiem,
                      że jesteś zdecydowanie przeciwna definicjom, no chyba, że to Ty je tworzysz -
                      wtedy jesteś zdecydowaną zwolenniczką definicji wink

                      Problem w tym fragmencie naszej dyskusji polega na odmiennym pojmowaniu
                      znaczenia słowa singiel - dla mnie to słowo oznacza co innego niż dla Ciebie.
                      Niewielkim pocieszeniem jest to, o czym już pisałem - trafiliśmy na typowy
                      problem większości dysput filozoficznych.

                      Istnieje widoczna różnica pomiędzy kimś takim jak Ty - osobą bez partnera, ale z
                      wyboru, która akceptuje ten stan - a osobą, która myśli tylko o tym, jaka jest
                      samotna, zastanawia się ciągle, kiedy wreszcie kogoś sobie znajdzie i gorączkowo
                      szuka. Dla mnie ta różnica jest istotna i niechętnie wrzuciłbym obie te osoby do
                      jednego worka pt. singiel wg Twojej definicji tego słowa.

                      Niemniej jednak proponuję porzucić rozważania nt. definicji słowa singiel, po
                      pierwsze dlatego, że do niczego - jak sądzę - nie doprowadzą, a po drugie ja w
                      ogóle nie zamierzałem wdawać się w zawiłości definicyjne moją początkową
                      wypowiedzią w tym wątku. Chodziło mi o udzielenie dość prostej rady, o czym poniżej.

                      > > Czy stwierdzenie "część singielek lubi seks bez zobowiązań" jest żenujące?
                      >
                      > Zrobiłeś na potrzebę swojej definicji sztuczny podział na "kobiety samotne",
                      > które seksu bez zobowiązań "raczej nie lubią" i na "singielki", z których
                      > "część nie ma nic przeciwko seksowi bez zobowiązań". I zapewne to właśnie
                      > Condziu miał na myśli mówiąc o żenadzie, a na pewno ja o tym mówiłam.

                      Nadal jakoś nie rozumiem, co jest żenadą. Sztuczny podział? Błędna definicja?
                      Sugestia, że część kobiet na tym forum lubi seks bez zobowiązań? Czy możesz
                      odpowiedzieć 'tak' lub 'nie' na moje pytanie:
                      > Czy stwierdzenie "część singielek lubi seks bez zobowiązań" jest żenujące?

                      Tak w ogóle to ja nie zamierzałem definiować świata tylko odpowiedzieć na proste
                      pytanie inicjatora tego wątku. Dawid1966 stwierdził, że nie interesuje go stały
                      związek, że chce seksu bez zobowiązań i pytał, czy są kobiety, które na to
                      pójdą. Z wrodzonej i pielęgnowanej uprzejmości wink postanowiłem odpowiedzieć na
                      jego pytanie. Napisałem, że oczywiście są takie kobiety i wskazałem, gdzie -
                      moim zdaniem - warto szukać: nie warto szukać wśród kobiet w związkach, nie
                      warto szukać wśród kobiet, które cierpią z powodu samotności, tęsknią za stałym
                      związkiem i szukają takowego, warto szukać wśród pozostałych kobiet. O! Tym
                      razem udało mi się (chyba) ominąć dużym łukiem wszelkie definicje wink Oczywiście
                      w tej wskazanej grupie docelowej na seks bez zobowiązań zdecyduje się zaledwie
                      kilka procent kobiet, no ale jakie to ma znaczenie? Kilka procent z - powiedzmy
                      - miliona to i tak z tysiąc razy więcej niż potrzeba dla Dawida1966.

                      Taki był sens mojej wypowiedzi, mam nadzieję, że pomogłem Dawidowi1966.

                      > Drażni mnie, jeśli ktoś na siłe probuje mnie wtłoczyć w swoje ramy,

                      Ja chyba jestem gruboskórny wink Nie tylko nie drażni mnie, gdy ktoś próbuje mnie
                      wtłoczyć w jakieś ramy - ja chyba w ogóle nie zauważam takich prób. Co mnie to
                      obchodzi, czy ktoś mnie w coś próbuje wtłoczyć albo zaszufladkować? Czy ja się
                      przez to zmienię? Czy jeśli feliciae uzna, że jestem głupi to zgłupieję przez to
                      choć odrobinę? A gdy uzna, że jestem mądry to zmądrzeję od tego? smile
                      • feliciae Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 07.12.06, 07:58
                        wiracha napisał:
                        >Rozumiem,że jesteś zdecydowanie przeciwna definicjom, no chyba, że to Ty je
                        tworzysz - wtedy jesteś zdecydowaną zwolenniczką definicji wink

                        Niebacznie użyłam słow:"definiować"tongue_out Ale stwierdzenie, ze ktos jest singlem, bo
                        jest sam, jest dla mnie wystarczajace. Jesli juz musi byc definicja , to po
                        prostu dałabym najbardziej ogolna z mozliwych - jesli zaczniemy sie wdawac w
                        niuanse, to wychodzą pozniej takie roznice zdan, jak w przypadku okreslenia
                        "kobiety samotnej" i "singielki".

                        > Istnieje widoczna różnica pomiędzy kimś takim jak Ty - osobą bez partnera, ale
                        > z wyboru, która akceptuje ten stan - a osobą, która myśli tylko o tym, jaka
                        jest samotna, zastanawia się ciągle, kiedy wreszcie kogoś sobie znajdzie i
                        gorączkowo szuka. Dla mnie ta różnica jest istotna i niechętnie wrzuciłbym obie
                        te osoby do jednego worka pt. singiel wg Twojej definicji tego słowa.

                        Nie rozumiesz!Jestem singielką, sama zdecydowałam w pewnym momencie, ze nią na
                        pewien czas zostanę, ale równocześnie chcę z kimś być. Nie szukam gorączkowo,
                        choć były też etapy, kiedy zastanawiałam się mocno i niepokoiło mnie, dlaczego
                        nikt mi nie odpowiada (czyli w pewnym sensie gorączkowe rozglądanie sie wokol,
                        jesli juz-niechętniesmile)-musze uzyc tego brzydkiego slowawink). Potem zrozumiałam,
                        ze to kwestia czasu i spotkania właściwej osoby. Oraz jeszcze paru innych
                        czynników, niewazne, nie o tym teraz... W kazdym razie uwazam sie za osobe wręcz
                        stworzoną do bycia w związku, sama sobie radzę też niezle, ale znacznie bardziej
                        wolę być "w parze"smile. Dlatego ten podział na "samotne kobiety" i "singielki"
                        uwazam za stworzony sztucznie i na potrzeby definicji, ktore tak wiele osób lubi
                        tworzyć...

                        > Nadal jakoś nie rozumiem, co jest żenadą. Sztuczny podział? Błędna definicja?
                        > Sugestia, że część kobiet na tym forum lubi seks bez zobowiązań?

                        Oj, oj... Zaczęło sie od tego zdania: "Jeśli jesteś atrakcyjnym mężczyzną to nie
                        powineneś mieć większych problemów. Radzę jednak nie szukać na tym forum, bo tu
                        są głównie kobiety samotne, a nie singielki."
                        Sugerującego jasno, ze singielki lubia seks bez zobowiazan, a "kobiety samotne"
                        nie. Nie było mowy, ze część, ze raczej i tak dalej. Pierwsze zdanie, po ktorym
                        nastąpiły reakcje Condzia i moja. I potem dopiero cała reszta dyskusji.

                        > Co mnie to obchodzi, czy ktoś mnie w coś próbuje wtłoczyć albo zaszufladkować?
                        Czy ja się przez to zmienię? Czy jeśli feliciae uzna, że jestem głupi to
                        zgłupieję przez to choć odrobinę? A gdy uzna, że jestem mądry to zmądrzeję od
                        tego? smile

                        smileZaczynam odnosić wrazenie,ze się znamy, ale zdaje sie napisałes, ze singlem
                        nie jestes, więc to by wykluczało tę możliwośćsmile... Ale miałam ostatnio podobną
                        dyskusjęsmile. Długą bardzo i jeszcze bez wniosków z zadnej ze stron -nikt nikogo
                        nie przekonał, c.d.n. nastąpi zapewne. Więc się nie łudzę, że znajdziemy w tym
                        wątku konsensussmile).
                        • wiracha Re: nie interesuje mnie stały związek chcę seksu! 07.12.06, 21:40
                          Nie mogę uwierzyć, że wdaliśmy się w tak długą dyskusję tylko z powodu różnego
                          pojmowania znaczenia słowa 'singiel'.

                          > > Istnieje widoczna różnica pomiędzy kimś takim jak Ty - osobą bez partnera,
                          > > ale z wyboru, która akceptuje ten stan - a osobą, która myśli tylko o tym,
                          > > jaka jest samotna, zastanawia się ciągle, kiedy wreszcie kogoś sobie
                          > > znajdzie i gorączkowo szuka. Dla mnie ta różnica jest istotna i niechętnie
                          > > wrzuciłbym obie te osoby do jednego worka pt. singiel wg Twojej definicji
                          > > tego słowa.
                          >
                          > Nie rozumiesz!Jestem singielką, sama zdecydowałam w pewnym momencie, ze nią na
                          > pewien czas zostanę, ale równocześnie chcę z kimś być. [...]

                          Ojej, jak Ty wszystko bierzesz osobiście! Niniejszym wykreślam z mojej powyższej
                          wypowiedzi fragment "kimś takim jak Ty -".

                          > > Nadal jakoś nie rozumiem, co jest żenadą. Sztuczny podział? Błędna
                          > > definicja? Sugestia, że część kobiet na tym forum lubi seks
                          > > bez zobowiązań?
                          >
                          > Oj, oj... Zaczęło sie od tego zdania: "Jeśli jesteś atrakcyjnym mężczyzną
                          > to nie powineneś mieć większych problemów. Radzę jednak nie szukać na tym
                          > forum, bo tu są głównie kobiety samotne, a nie singielki."
                          > Sugerującego jasno, ze singielki lubia seks bez zobowiazan, a "kobiety
                          > samotne" nie. Nie było mowy, ze część, ze raczej i tak dalej. Pierwsze
                          > zdanie, po ktorym nastąpiły reakcje Condzia i moja. I potem dopiero cała
                          > reszta dyskusji.

                          Czyli żenujące było stwierdzenie, że singielki lubią seks bez zobowiązań? Jeśli
                          odpowiedź na to pytanie brzmi 'nie' to już nie tłumacz dalej, bardzo Cię proszę.
                          Pogodzę się z tym, że nie mogę tego pojąć. Zapytałem o to już 6 razy, teraz jest
                          7me pytanie i na tej magicznej liczbie trzeba skończyć smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka