Pod rozwagę:)

29.01.07, 13:05
Przeczytajcie sobie:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=56009188
Na pytanie postawione w wątku moja odpowiedź brzmi:
Lepiej zostać Singlem..

A Wasza?


Gdyby rzeczywiście życie było tak proste jak w wątku ( czyli samotność albo
utrzymywanie "nowoczesnego" faceta") to singlowanie miałoby chyba zupełnie
inny odbiór społeczny..Nieprawdaż?

eM.

_____
Bądź Sową!
    • aleola1 Re: Pod rozwagę:) 29.01.07, 13:49
      hmm
      znam kobitke ktora ma ok 35 lat i ma podobny dylemat... mnie zastanwaia czy
      faktycznie wtym wieku kobiecie juz ciezko odejsc od mezczyzny.
      Czy warto co raz rezygnowac ze swoich ambicji (niekoniecznie zawodowych czy
      zwiazanych z materialna strona) zyciowych, czuc ze po raz kolejny to ja kobieta
      z czegos rezygnuje, a on ew ze swojej "wolnosci" (z zycia wziete) czy moze
      wziac sie za bary i singlowac... a moze lepiej po prostyu wracac do domu gdzie
      ktos jest... kurcze nie majac dzieci ani zbytniej checi na nie z NIM ... moze
      gdzies po 30stce taka bariera w kobiecie jest juz nie do przeskoczenia?
      • mojave777 Re: Pod rozwagę:) 29.01.07, 14:20
        > hmm
        > znam kobitke ktora ma ok 35 lat i ma podobny dylemat... mnie zastanwaia czy
        > faktycznie wtym wieku kobiecie juz ciezko odejsc od mezczyzny.
        > Czy warto co raz rezygnowac ze swoich ambicji (niekoniecznie zawodowych czy
        > zwiazanych z materialna strona) zyciowych, czuc ze po raz kolejny to ja
        kobieta
        >
        > z czegos rezygnuje, a on ew ze swojej "wolnosci" (z zycia wziete) czy moze
        > wziac sie za bary i singlowac... a moze lepiej po prostyu wracac do domu
        gdzie
        > ktos jest... kurcze nie majac dzieci ani zbytniej checi na nie z NIM ... moze
        > gdzies po 30stce taka bariera w kobiecie jest juz nie do przeskoczenia?

        Mnie z kolei bardzo zainteresowała taka zależność:
        Bo jako aktualny Singliem wiem jak ciężko jest spotkać odpowiednią osobę, jak
        ciężko sprawić, żeby dwie osoby czuły do siebie coś podobnie intensywnego i jak
        ciężko potem na ten podstawie stworzyć coś wartościowego i dojrzałego....
        A na podstawie tej dyskusji można odnieść wrażenie, że ogromnie łatwo i
        ogromnie często związki mogą się zamienić w coś, co trzyma się tylko dzięki
        strachu przed zmianami (czyt. przejściową samotnością) i podjęciem ważnej
        decyzji życiowej...

        eM.
        _____
        Bądź Sową!
        • aleola1 Re: Pod rozwagę:) 29.01.07, 14:34
          >
          > Mnie z kolei bardzo zainteresowała taka zależność:
          > Bo jako aktualny Singliem wiem jak ciężko jest spotkać odpowiednią osobę, jak
          > ciężko sprawić, żeby dwie osoby czuły do siebie coś podobnie intensywnego i
          jak
          >
          > ciężko potem na ten podstawie stworzyć coś wartościowego i dojrzałego....

          no wlasnie ale mam wrazenie ze czesto ludzmi kieruje strach i ciezko jest
          walczyc i trwac przy swoim.
          Wydaje mi sie ze stowrzenie czegos wartościowego zawsze jest ciezkie ze nie
          przychodzi to ot tak pstryk...



          > A na podstawie tej dyskusji można odnieść wrażenie, że ogromnie łatwo i
          > ogromnie często związki mogą się zamienić w coś, co trzyma się tylko dzięki
          > strachu przed zmianami (czyt. przejściową samotnością) i podjęciem ważnej
          > decyzji życiowej...

          to smutny wniosek ... ale ja majac lat 18 nie wierzylam ze mozna isc na
          kompromisy w zwiazku dzis wiem ze bez tego ani rusz (mowie o kmpromisach a nie
          jednostronnym ustepowaniu dla swietego spokoju) i dzis majac prawie 27 lat nie
          moge uwierzyc ze moglabym bym tkwic w takim zwiazku a moze za te 8 lat
          zrozumiem...
          Wydaje mi sie ze to kobiety bardziej boja sie samotnosci i to one latwiej
          przyzwalaja na taki stan rzeczy...
          Ja na razie tego nie rozumiem.
          • anula36 Re: Pod rozwagę:) 29.01.07, 14:55
            demografia jest nieublagana - nie dla kazdej kobiety starczy facetow w 1 gatunku. Mozna z tego powodu zalewac sie lzami w samotnosci, a mozna wziasc 2 gatunek i odnalezc w nim jakies pozytywne cechy ( o ile takowe posiada).
            • aleola1 Re: Pod rozwagę:) 29.01.07, 15:01
              no ale umowmy sie kobiet 1 gatunku tez nie mozna brac garsciami, mnie chodzilo
              bardziej o to czy po przekroczeniu pewnego wieku kobiecie naprawde tak ciezko
              jest odejsc i niezalewajac sie lzami realizowac sie i czekac na to czego sie
              chce. I czy po przekroczeniu pewnego wieku mezczyznie wygodniej jest tez
              utrzymywac taki stan rzeczy dla swietego spokoju.
              wydaje mi sie ze jest wiele kobiet ktore by sie czuly szczesliwe u boku
              mezczyzny ktory wg innej nie jest ambitny... chodzi mi o dazenie do swego.
              Sadze ze kobieta przed 30 zostawila by takiego mezczyzne ale kobieta juz
              34letnia nie potrafi tego zrobic.
            • aleola1 a i jeszcze 29.01.07, 15:04
              a moze to jest tak ze kobiety lubia ustawiac sie w roli ofiary.. ze same z
              siebie ustawiaja napozycji "musze biec do domu zrobic mu obiad" a potem
              nazekaja ze on zawsze oczekuje gotowego...
              • anula36 Re: a i jeszcze 29.01.07, 15:20
                no wlasnie -dla mnie to bardziej kwestia charakteru niz wieku - jedna bedzie tkwic z facetem latami , choc jak w piosence M. jakubowicz " przez niego tylko same problemy ma", inna ciachnie zgrabnie zwiazek/malzenstwo i pojdzie do przodu.
                Facetom rzecz jasna latwiej odejsc - im zegar biologiczny nie tyka, rodzina im nie wmawia ze ktos musi sie nimi opiekowac, zadbany 50 lattek moze wciaz rwac panny mlodsze od wlasnych dzieci itp.
          • herezja Re: Pod rozwagę:) 29.01.07, 15:41
            Stworzenie czegoś wartościowego to na pewno nie "pstryk".
            Najważniejsze chyba to odwaga, do tego, żeby powiedzieć, czego oczekujemy, co
            nas boli, ale też odwaga, żeby przyznać sie popełnianych błędow.
            Na strachu przed utrata tej drugiej osoby i w konsekwencji samotnoscią dużo sie
            nie zbuduje. (ale truizmami pojechałam, co?) wink

            Ale nie demonizujmy kompromisów, to naprawdę nie jest "pojście na łatwiznę dla
            świętego spokoju".
        • burykrow Re: Pod rozwagę:) 03.02.07, 12:53
          mojave777 napisał:
          > Mnie z kolei bardzo zainteresowała taka zależność:
          > Bo jako aktualny Singliem wiem jak ciężko jest spotkać odpowiednią osobę, jak
          > ciężko sprawić, żeby dwie osoby czuły do siebie coś podobnie intensywnego i
          jak ciężko potem na ten podstawie stworzyć coś wartościowego i dojrzałego....
          > A na podstawie tej dyskusji można odnieść wrażenie, że ogromnie łatwo i
          > ogromnie często związki mogą się zamienić w coś, co trzyma się tylko dzięki
          > strachu przed zmianami (czyt. przejściową samotnością) i podjęciem ważnej
          > decyzji życiowej...
          >
          > eM.
          > _____
          > Bądź Sową!

          Zapewne wiesz jak ciężko w przyrodzie znaleźć wysokie podobieństwo, szczególnie
          gdy w grę wchodzi długi okres poznawania. W tym wypadku siebie samego. Czas
          dokładnego precyzowania swoich oczekiwań uwypuklania zalet i skrywania wad. Z
          czasem zaczynamy się bać i owszem o to wszystko co zbudowaliśmy, stworzyliśmy w
          naszych umysłach. Co poniektórzy nazywają to skostnieniem.

          Tak mi się skojarzyło że kość ogonowa u człowieka kostnieje bardzo późno po 20
          roku życia, jej kregi zrastają sie nieco później. Więc może po 30 nie potrafimy
          juz tak radośnie do świata merdać ogonkiem ot co...
    • singielka_1976 Re: Pod rozwagę:) 29.01.07, 15:39
      Moja odpowiedź jest taka jak Twoja mojave77, albo spotkam kogoś kto będzie na
      podobnym poziomie intelektualnym, zawodowym, materialnym itd do mojego albo
      będę sama.
      • sudione "siła" kobiety 29.01.07, 17:45
        anula36 napisał(a):
        "Mozna z tego powodu zalewac sie lzami
        w samotnosci, a mozna wziasc 2 gatunek i odnalezc w nim jakies pozytywne cechy ( o ile takowe posiada)."
        Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że każda kobieta myśli, że jest z 1-go gatunku i chce mieć też partnera 1-go gatunku. Śmiech na sali.

        singielka_1976 napisał(a):
        "albo spotkam kogoś kto będzie na
        podobnym poziomie intelektualnym, zawodowym, materialnym itd do mojego albo
        będę sama."

        Myślę, że gdybanie co byśmy wybrali to można między buty włożyć. Problem poruszony w wątku polega na tym, że te kobiety żyją z facetami, którzy nie mają ambicji, albo są totalnymi leniami i za ostra robotę oraz swój rozwój NIGDY się nie wezmą i ich związek cały czas trwa i widzę tylko nieliczne kobiety zastanwiają się jak ten związek zerwać, a nie tak jak więkość nie chce się rozejść ze względu na swoją wygodę, bo nie chce być sama. To też jest forma wygodnictwa!!! Jeżeli ktoś jest tchórzem to taka sytuacja będzie trwała w nieskończność. Śmieszy mnie to, ze kobieta ustawiona, inteligetna, wykształcona potrafi sobie niszczyć życie na własne życzenie i boi się samotności. Żenada!!!
        P.S. "Słaby facet podświadomie szuka silnej kobiety"
        W zdaniu powyżej jest ziarnko prawdy, tylko w tym przypadku jak widać siłę kobiety bardzo łatwo stłamić.indifferent
        • aleola1 Re: "siła" kobiety 29.01.07, 17:53
          zgadzam sie z przedmowca,
          ja rozstawalam sie (pokojowo) z moim owczesnym ku zaskoczeniu wiekszej czesci
          otoczenia slyszac dookola "lepszego nie znajdziesz" i to mi dalo wiele sily
          choc i nie ukrywam byly momenty slabosci i mysli "a moze nie powinnam..."

          a poszlo o ambicje zyciowie,

          i jeszcze jakis czas temu slyszalam dookolo "no wiesz ty juz swoje lata masz...
          nie powinnas tak wybrzydzac" a koledzy co raz to z mlodszymi sie umawiali... i
          teraz nie zaluje oj nie!
        • anula36 Re: "siła" kobiety 29.01.07, 18:15
          oczywiscie ze jestem 1 gatunku, a nawet produkt lux, a tego nie zauwaza to jego stratasmile
    • tapatik Życie nie jest proste. 02.02.07, 12:53
      W życiu nie mamy wyborów czarno-białych. Często mamy wybory pomiędzy różnymi
      odcieniami szarości. Tutaj dziewczyna musi wybrać pomiędzy uczuciem a rozsądkiem.
      Oczywiście w związku uczucie musi być. Ale jeśli nie będzie rozsądku, to miłość
      nie wystarczy...
      • bystra2000 Re: Życie nie jest proste. 02.02.07, 18:08
        Miłość jest najważniejsza ,musi iskrzyć .
        to moje zdanie .
        • burykrow Re: Życie nie jest proste. 03.02.07, 12:35
          bystra2000 napisała:

          > Miłość jest najważniejsza ,musi iskrzyć .
          > to moje zdanie .
          ale nie ciągle
          to zaś moje wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja