saganna
08.03.07, 11:58
Hej

byłam sobie wczoraj u lekarza, bo czasami trzeba

i :
oprócz mnie było tam duuużo ludu i byli też panowie (pow 25 lat to chyba Pan?)
Wzięłam książkę, jabłko i tam dotarłam a Ci Panowie wzięli mamę, tatę...
Panowie pracujący, bo wyciągnęli sobie nr przed pracą. Otwarci, bo dużo i
głosno rozmawiali...Czy ja sie czepiam? Czy to ja jestem dziwna? Lekarz jak
lekarz. Nie było aż tak, żeby ludzie musieli przychodzić tam z podporą
psychiczną.