Czy rzeczywiście...

18.05.07, 12:32
..każdy emocjonalnie dojrzały człowiek pragnie zawrzeć związek małżeński i
założyć szczęśliwą rodzinę?

eM.

Wątek zainspirowany postem użytownika zwanego Tysia131
_____
Najnowsze badania wykazują, że trzech na dziesięciu Polaków żyje w stresie...
Pozostałych siedmiu - w Londynie.
    • capuccino_days Re: Czy rzeczywiście... 18.05.07, 12:57
      oczywiście, bo Ci co nie chcą to w 80% są niedojrzali, 10% kłamie oraz 10% chce
      założyć rodzinę nieszczęśliwąsmile

      a jak ten człowiek co gorsza jest kobietą, to tym bardziej chce zawierać i
      zakładaćsmile

    • matysia_k Re: Czy rzeczywiście... 18.05.07, 13:01
      No coz.. chyba tak.Przynajmniej jest tak w moim przypadku..Ja pragne tego cała
      soba.. nie chciałam wiele lat i zanim teraz przyznam sie do tego ze jestem
      singlem, zczego wcale nie jestem dumna, i nie wiem jak kiedys mogłam o tym
      marzyc..saomotnosc jest straszna. Koszmarna, tragiczna..Mam wiele miłosci, chce
      nia kogos obdarowac i chce byc kochana.Budzi sie we mnie instynkt macierzynski..
      • mojave777 Re: Czy rzeczywiście... 18.05.07, 13:04
        Mam wiele miłosci, chce nia kogos obdarowac...

        A nieukierunkowana miłość ma jakiś "termin przydatności do spożycia"? A potem
        się psuje jak przeterminowane konserwy turystyczne?

        eM.

        _____
        Najnowsze badania wykazują, że trzech na dziesięciu Polaków żyje w stresie...
        Pozostałych siedmiu - w Londynie.
    • fleshless Re: Czy rzeczywiście... 18.05.07, 13:57
      mojave777 napisał:

      > ..każdy emocjonalnie dojrzały człowiek pragnie zawrzeć związek małżeński i
      > założyć szczęśliwą rodzinę?

      to zależy jak głęboko siedzisz w sierści królika... ;]

      ogólnie rzecz biorąc tak wygląda norma w mieszczańskim społeczeństwie ;]
      • fleshless chociaż nie 18.05.07, 13:59
        gwoli ścisłości tak przeciętna pensjonarka wyobraża sobie normalną przyszłość...

        a życie i tak zrobi z tym swoje... ;]
    • singielka_1976 Re: Czy rzeczywiście... 18.05.07, 14:58
      Nie sądzę, nieskromnie uważam się za osobę emocjonalnie dojrzałą i nie mam
      potrzeby posaidania tegoż aktu własności smile.
    • pulsarkowy Re: Czy rzeczywiście... 18.05.07, 17:43
      nie wydaje mi sie. tzn. owszem - zeby zalozyc rodzine TRZEBA byc dojrzalym
      emocjonalnie i "zyciowo", bo inaczej to raczej chała. ale brak potrzeby
      zakladania gniazda rodzinnego wcale nie swiadczy o braku dojrzalosci.

      co do mnie - sam nie wiem. wiem, ze gleboko w sobie bardzo, ale to bardzo, calym
      soba wrecz chcialbym miec kochajaca i kochana przeze mnie zone, dzieciaki...
      ogolnie dom i rodzine (cos czego przez cale zycie mi brak). wiem, ze umialbym
      byc dobrym mezem i ojcem (i wiele osob mi to powtarza tych ktore mnie znaja).

      z drugiej strony - skoro nie umiem sobie poradzic ze swoim wlasnym zyciem, to PO
      CO mialbym zakladac rodzine? jeszcze bardziej niz miec te kochane osoby, nie
      umiem "olac wszystkiego" i wiazac sie ze swiadomoscia ze predzej czy pozniej
      pewnie ich jakos skrzywdze.

      jestem dojrzaly? nie jestem?
      mnie prosze nie pytac big_grin
    • jusytka Re: Czy rzeczywiście... 19.05.07, 22:33
      Myślę że tak.
    • homo.mini Re: Czy rzeczywiście... 19.05.07, 23:01
      No nie smile Osoby stanu duchownego mają to w...głębokim
      poważaniu.
      Jestem niedojrzała jak stąd do nieba, bo chociaż to niewygodne
      chcę tworzyć z kimś piękny związek nie legalizując go - chyba, że
      ptakom, lasowi i biedronkom smile Lubię dzieciaki, więc też, ale
      może się zdarzyć, że zwyczajnie nie zdążę.

      P.S. Panie ankieter, pytanie jest tendencyjne, bo zawiera w sobie
      jednoznaczną odpowiedź. Zauważ, że aby się czuć w miarę dobrze, należałoby
      odpowiedzieć "tak". Chyba, że się jest nonkonforomistą. Albo wesołym idotą smile
      Albo ma się etykietki w głębokim poważaniu.
      Zauważ, że podobnie źle sformułowane są pytanie w którymkolwiek
      idiotele. Uśmiechy smile

    • tysia131 Re: Czy rzeczywiście... 20.05.07, 09:43
      Poniewaz to ja bylam inspiracja zalozenia owego watku, wiec wtrace swoje trzy
      grosze...

      Zgadzam sie w pelni z madrymi slowami juz tu powiedzianymi - aby zalozyc
      rodzine trzeba byc, a raczej powinno sie byc dojrzalym emocjonalnie. Czy dziala
      to tez w druga strone? To znaczy czy dojrzalosc emocjonalna wymusza niejako na
      nas pragnienie zalozenia rodziny? Tu powiem ze nie zawsze. Szczegolnie jesli
      sie mialo rodzine juz wczesniej zalozona bez tej dojrzalosci emocjonalnej a z
      innych acz rownie fajnych pobudek.

      Tylko z kolei dochodzi do tego kwestia mimo wszystko pewnych instynktow ktore
      posiadaja glownie kobiety - wydania potomstwa (ze tak bardzo naukowo to ujme).
      Panom razej instynkt podpowiada zaplodnienie jak najwiekszej liczby kobiet wink

      Niemniej jednak rodzina to odpowiedzialnosc, praca, kompromis, rezygnacja z
      pewnych rzeczy; generalnie ciezka harowa - i nie kazdego na to stac. To pewne.

      Pozdrawiam!
      • zeppelia Re: Czy rzeczywiście... 20.05.07, 11:49
        Nieco ewoluowaliśmy od czasów, gdy fecet zapładniał cobądź w obrębie swojego
        gatunku [nie zagłębiam się w żadne filie]
        Teraz zapładnia się świadomie, jedynie to co zapłodnić warto a reszty używa się
        w celach rozrywkowych, przez zapładnianiem, zabiezpieczając się z każdej strony.
        Mózg zwierzęcy zszedł na drugi plan i jako istoty społeczne, kalkulujemy,
        rozważamy.. to ci dojrzali [czyżby?]

        Kobiety mają tu nieco mniej komfortowe warunki, do poslugiwania się zdrowym
        rozsądkiem [aczkolwiek, wiele z nich radzi sobie doskonale], z racji
        wspomnianego instynktu. Ten instynkt to kawał francy jest uncertain

        To chyba zbyt złożone. Jako, że mimo, że stanowimy jedną wielka masę społeczną,
        pozornie podlegając tym samym mechanizmom, jesteśmy jednak zupełnie różni.
        Dojrzałość ma wiele twarzy.
        Osobiście, nie daję się wciskać w żadne powinnosci, ale ponieważ kilka lat temu,
        będąc z pewnością mniej dojrzała, marzyłam o małżeństwie, rodzinie itd, teraz
        natomiast zupełnie mnie to już nie zaprząta, wnioskować mogę, że to nie od
        dojrzałości zależy :]
        • homo.mini Re: Czy rzeczywiście... 20.05.07, 14:06
          Z Tysią zgadzam się we wszystkim, oprócz zdeterminowania biologicznego.
          Wkurzył mnie kiedyś Wilber, gdy przeczytałam jego "kobietę wystarczy pogłaskać
          po skórze (dłoń?), wydzielana jest oksytocyna, w kobiecie rodzi się miłość"

          Świnia.

          Bronię się przed takim spostrzeganiem siebie, chociaż dałam sobie kiedyś wcisnąć
          kit w postaci dwóch massagerów (do pleców?), bo pan zaprezentował, jak to
          działa. Miło działało. Na plecach. Świadomość na chwilkę przestała działać. Więc
          na własny użytek widzę człowieka jak tygiel - uwarunkowania kulturowe,
          świadomość plus instynkt.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja