Dodaj do ulubionych

bez szans na nowy zwiazek ?

19.05.07, 23:17
do napisania tego watku sklonila mnie krotka wymiana zdan z jedna forumowiczka
ktora zastanawiala sie czy uda sie jej znalezc odpowiedzniego faceta ktory
zaakceptowalby jej dwojke malych dzieci... ale ja nie o tym

zapewne na forum tym (jak i sasiednich) znajdzie sie kilka bardzo
doswiadczonych osob w kwestiach nawiazywania nowych znajomosci, totez zwracam
sie z prosba o "otwarcie mi oczu" lub "schlodzenie oczekiwan"... do rzeczy...

mam dwie corki z pierwszego (i jedynego) malzenstwa, ktore wkrotce skoncza 18
lat i teoretycznie sie usamodzielnia. poniewaz nie bede juz im matkowal ani
ojcowal (przez wiekszosc czasu mieszkaly ze mna) jak kiedys, zastanawiam sie
jakie sa i beda moje szanse na poznanie kobiety i utworzenie jakiegokolwiek
zwiazku. zaznacze tylko jedno - w wyniku bezwzglednego podporzadkowania
swojego owczesnego zycia moim corkom wypadlem jakby z torow i zatrzymalem sie
na etapie dwudziestoparolatka w kwestii postrzegania otoczenia, w ktorym na
nowo chcialbym sie odnalezc. wiele spraw przyczynilo sie ku temu, ze zerwalem
dawne znajomosci i zaprzestalem nawiazywac nowych, przez wiele lat liczyly
sie dla mnie tylko "dzieci, praca i dom" i mam wrazenie ze nie zdolam juz
nawiazac nowej znajomosci. na dodatek aktualnie przebywam w tak zamknietym
srodowisku zawodowym ze nie mam najmniejszych szans na znalezienie w nim
odpowiedniej dla mnie osoby - dlatego jedynym rozwiazaniem byloby "wyjscie w
miasto". tu wspomne ze jestem wymagajacym wzrokowcem a moj ewentualny obiekt
zainteresowania to zakres wiekowy duzo mlodszy niz ja sam (tak mam niestety,
zapewne z przyczyn wymienionych powyzej). zastanawia mnie wiec, czy jest
realne abym trwal przy tych swoich przekonaniach liczac na poznanie kogos
(bezinteresowne) odpowiadajacego moim wyobrazeniom ?

czuje sie teraz sam jak palec i chcialbym to zmienic... od czego zaczac, w
ktora strone sie udac, jak postepowac, aby cos z tego wyszlo ?
Obserwuj wątek
    • homo.mini Re: bez szans na nowy zwiazek ? 19.05.07, 23:24
      Nie mam bladego pojęcia smile Patrzyłam parokrotnie kiedyś na Twój profil i nie
      dowierzam: Ty i prawie pełnoletnie dzieci? Dobra. Chyba rozumiem szukanie
      "dziewczyny znacznie młodszej niż Ty sam". Psychicznie też możesz nie być
      człowiekiem prawie 40-letnim. Fajni są tacy ludzie. Poważnie.

      Wymagający wzrokowiec...
      Dyskoteka? Klub?
      • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 00:05
        dobrze ujete - zdecydowanie psychicznie (wewnetrznie) nie jestem prawie 40
        latkiem. autoanaliza psychologiczna mojej postawy pozwala mi stwierdzic ze
        przyczyna takiego podejscia jest fakt, ze wychowanie dzieci i poswiecenie sie
        rodzinie to swoisty "urlop" od prawdziwego bycia sobą, od pewnej ciaglosci i
        stopniowego dochodzenia do doroslosci - nagle (lub sukcesywnie) to sie skonczylo
        i najchetniej rozpoczalbym w tym miejscu w ktorym kiedys skonczylem - moze nie
        doslownie (bo to niemozliwe) ale ogolnie chyba o to chodzi. sam fakt ze
        przebywalem tak dlugo w "dziecieco-mlodziezowym" otoczeniu nie pozwolil mi
        dojrzec do mojego realnego wieku (w kwestii ustatkowania swojego charakteru,
        osobowisci, obycia, powagi) mimo ze jestem porzadnym odpowiedzialnym i
        "oficjalnie" powaznym czlowiekiem.

        dyskoteka, klub chyba odpadaja - odwyklem od nawiazywania bezposrednich
        znajomosci w takich miejscach, czulbym sie bardzo odosobniony, niesmialy i bez
        szans. mie mam znajomych ktorzy mogliby mi towarzyszyc a w pojedynke na podryw
        nie pojde - to nie w moim stylu... poza tym dyskoteka i spoleczenstwo 12 lat
        temu i teraz, to dwa rozne swiaty (tak mi sie wydaje)... i kolko sie zamyka.

        myslalem zeby zagadac na ulicy, ale... no wlasnie jakiej odpowiedzi moge sie
        spodziewac z ust dziewczyny ? mimo iz nie wygladam na swoje lata to panicznie
        boje sie odtracenia ze wzgledu wlasnie na roznice wieku. dzis jadac sobie na
        rowerze z powsina minalem fajna dziewczyne (jechala sama) i tak sie
        zastanawialem, co byloby gdybym zaproponowal jej podlaczenie sie do
        przejazdzki... oczywiscie sie nie odwazylem smile

        mialem kilka podejsc (krotkich i nieudanych) ale tylko jedno istotne (wowczas ja
        25 ona 18), kiedy dzieci byly na tyle male aby mogla byc dla nich matką -
        niestety byla mimo checi byla przeswiadczona (przez swoich rodzicow) ze corki
        zawsze beda u mnie na pierwszym miejscu i nic z tego nie wyszlo...
        • homo.mini Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 00:18
          Straciłeś fajną okazję smile
          Dziewczyny lubią uprawiających sport, a Ty na couch potato zdecydowanie nie
          wyglądasz smile Młodo wyglądasz i wcale nie dlatego, że długo przebywałeś w
          środowisku ludzi młodszych od Ciebie. Spooort smile Kiedyś miałeś inne zdjęcie,
          pomyślałam wtedy, że jesteś nauczycielem wuefu smile Nie bądź nieśmiały, bo nie
          warto. Nie zostaniesz zapewne odrzucony, a opiekowanie się dziećmi robi na
          normalnych ludziach wrażenie.

          Powodzenia i dobranoc smile


          (mnie też proszę życzyć szczęścia smile

          powiem Ci w zaufaniu, że dają mi czasem dokładnie 6-8 lat niż mam i to jest
          piękne. psychicznie też mam mniej, więc Cię rozumiem. trzymaj się)
          • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 01:06
            hm... moze tak, a moze nie... no taki wlasnie jestem, chyba za duzo analizuje a
            za malo ide na zywiol (lub wcale), a okazja chyba jeszcze nie raz sie zdarzy -
            jutro tez ide na rower !

            dzieki za mile slowa. jak sie tak ma z tym wiekiem - niekompatybilnym z psychika
            to doprawdy nadaje sie na innych falach niz rowiesnicy smile

            p/s wiec takze zycze powodzenia smile
        • wenecka Re: bez szans na nowy zwiazek ? 21.05.07, 11:25
          > myslalem zeby zagadac na ulicy, ale... no wlasnie jakiej odpowiedzi moge sie
          > spodziewac z ust dziewczyny ? mimo iz nie wygladam na swoje lata to panicznie
          > boje sie odtracenia ze wzgledu wlasnie na roznice wieku. dzis jadac sobie na
          > rowerze z powsina minalem fajna dziewczyne (jechala sama) i tak sie
          > zastanawialem, co byloby gdybym zaproponowal jej podlaczenie sie do
          > przejazdzki... oczywiscie sie nie odwazylem smile

          a czego konkretnie się boisz? w najgorszym wypadku powie Ci, żebyś spadał.
          pierwszy raz coś takiego usłyszysz? kiedyś musi być ten pierwszy raz. i co się
          stanie, jak kobieta powie, że nie jest zainteresowana. niekoniecznie od razu
          musi nie być zaiteresowana Toba, ale moze jej sytuacja jest taka, ze nie jest
          zainteresowana po prostu nowymi znajomosciami.
          mężczyźni jako wojownicy powinni być przywyczajeni do tego, że zwierzyna umyka.
          z tego powodu dziewczynie trudniej przychodzi pogodzenie się z odmową. więc ze
          strony kobiet raczej na taka zaczepke liczyć nie można. nie rozumiem tego,
          doprawdy, skąd to się obecnie w facetach bierze - ten irracjonalny strach przed
          odrzuceniem. niby fajny facet, niby w wszystko z nim porządku, a boi się
          odezwać, zaproponować, zadzwonić. kilkadziesiąt lat pociągniemy w ten sposób i
          będziemy na wymarciu jak dinozaury.
          • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 20:12
            bo jakos zycie mnie nauczylo, ze kobiety ktore wzbudzaja moje zainteresowanie
            maja irracjonalne oczekiwania wzgledem potencjalnego partnera - moze po prostu
            mam uraz a moze nie trafilem na wlasciwa osobe ? stad obawa ze po raz kolejny
            zostane odrzucony... i tak powoli przygasam...

            nie naleze do seryjnych podrywaczy ktorzy przywykli do slowa "Nie" czy "Spadaj"
            ja wychodze z zalozenia (blednie, jak ktos tu slusznie zauwazyl) ze atrakcyjna
            dziewczyna z pewnoscia jest zajeta, stad nawet nie podejmuje proby nawiazania
            kontaktu (o ile taka okazja w ogole sie zdarza). druga sprawa, to taka, ze jesli
            juz zwroce na kogos uwage (jakies mlode dziewcze smile, - mam wrazenie ze wybuchnie
            smiechem na moja ew. propozycje znajomosci... co dziwne, nie mam najmniejszych
            problemow z nawiazywaniem kontaktow sluzbowych czy innych rozmow na stopie
            neutralnej.

            - ale mimo wszystko fajnie to opisalas smile)
            • niemoge Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 22:03
              nie naleze do seryjnych podrywaczy ktorzy przywykli do slowa "Nie" czy "Spadaj"
              > ja wychodze z zalozenia (blednie, jak ktos tu slusznie zauwazyl) ze atrakcyjna
              > dziewczyna z pewnoscia jest zajeta, stad nawet nie podejmuje proby nawiazania
              > kontaktu (o ile taka okazja w ogole sie zdarza).


              ha ha ha Color!
              i tym sposobem piękne kobiety są same, chodzą z lekko zadartą glową, bo udają,
              że je brak zainteresowania nie obchodzi, faceci się trzęsą, że ich wyśmieje, a
              to jest taka sama kobieta jak inne, potrzebuje zainteresowania i ciepla,
              a myszki pozajmowane
              moja przepiękna przyjaciólka z licka związala się z przesympatycznym brzydalem,
              bo jako jeden z niewielu odważyl się do niej odezwać, gadać gadać i zabiegać

              wiele razy się zastanawialam kiedy snulam się między zakupami po rynku, z
              koleżanką, czy tak wiele kosztowaloby jednego przystojniaka z drugim
              zaproponowanie, żeby przysiąść na kawę w ogródku piwnym
              ale widocznie to niewykonalne, zostaje zbieranie uśmiechów
              i dzwonienie po kolegę, żeby poflirtować niezobowiązująco w sloneczny dzień
              • czarny.onyks Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 22:43
                zawsze wydawało mi się, że można być nieatrakcyjną i dlatego facet nie jest zainteresowany
                ale zbyt atrakcyjną ?????
                i w związku z tym za wysoka piłka???wink
                seksmisja nam grozi ....
                wyginie męski ród
                bo zeby facet się bał zaczepić?
                żle się dzieje....
                gdzie te chłopy?????? wojownicy?????
                co to za sieroty zostały, że sie boją?wink
              • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 22:49
                niemoge napisała:

                > ha ha ha Color!
                > i tym sposobem piękne kobiety są same, chodzą z lekko zadartą glową, bo udają,
                > że je brak zainteresowania nie obchodzi, faceci się trzęsą, że ich wyśmieje, a
                > to jest taka sama kobieta jak inne, potrzebuje zainteresowania i ciepla,
                > a myszki pozajmowane
                > moja przepiękna przyjaciólka z licka związala się z przesympatycznym brzydalem,

                co za ironia, nie ?

                > bo jako jeden z niewielu odważyl się do niej odezwać, gadać gadać i zabiegać
                >
                > wiele razy się zastanawialam kiedy snulam się między zakupami po rynku, z
                > koleżanką, czy tak wiele kosztowaloby jednego przystojniaka z drugim
                > zaproponowanie, żeby przysiąść na kawę w ogródku piwnym
                > ale widocznie to niewykonalne, zostaje zbieranie uśmiechów
                > i dzwonienie po kolegę, żeby poflirtować niezobowiązująco w sloneczny dzień

                wszystko sie zgadza, ale ja mam przede wszystkim problem natury organizacyjnej,
                nigdzie nie chodze sam (bo nie mam z kim), a tam gdzie chodze to sklepy gdzie
                robie zakupy smile (do centrow handlowych czasami mnie corki wyciagaja, ale co ja
                tam poczne) - czy to odpowiednie miejsce na zaczepianie dziewczat kiedy wszyscy
                sie w kolo gapia ? przeciez szeptem nie bede gadal do ucha smile
                wiele razy widzialem dziewczyny (np. dwie) w kafejce, parku czy ogrodku w
                miescie (kiedy przejezdzam np. rowerem - ot np. pola mokotowskie), i co ? ide
                (jade) sam,... mam podejsc i zapytac czy moge sie przysiasc ? do ktorej puszczac
                oko, tej z prawej czy tej z lewej ? o czym rozmawiac z dwiema ? naraz czy z ta
                ktora bardziej mi sie podoba ?

                powiem tak: rodzicielstwo i to ze nielatwe bylo moje malzenstwo calkowicie
                wyeliminowaly mnie ze srodowiska. skutecznie pozbylem sie wszystkich znajomych,
                a ci co pozostali maja swoje rodziny i swoje sprawy - zadna zona mojego kumpla
                nie pozwolilaby aby jej maz wloczyl sie ze mna po knajpkach w poszukiwaniu
                przygod (nawet jesli to moje przygody) - mialem jednego takiego przyjaciela - no
                wlasnie mialem...

                ze mna to bylo tak, pol mlodego zycia spedzilem za granica, liceum dorastalem w
                bardzo specyficznym i zamknietym srodowisku w ktorym poznalem swoja przyszla
                zone (wicemiss szkoly i tu wspomne ze kiedys nie mialem takich problemow, bo
                spotykalem sie akurat z dziewczynami "z pierwszej piatki" - ale raczej za raczke
                bo mialem swoje zasady - taki glupi bylemwink - z nia wrocilem do kraju gdzie nie
                mialem ani znajomych z liceum (bo zostali lub sie rozpierzchli) ani z
                podstawowki (bo minelo zbyt wiele lat) ani ze studiow (raczej krotkich) bo to
                obcokrajowcy albo kazdy mieszka gdzie indziej... wrocilem jak na bezludna wyspe
                i wszelkie nowe znajomosci konczyly sie z chwila kiedy dowiedziala sie o nich
                moja zona (mowie o kumplach, ale nie tylko) lub w momencie kiedy ona sie nimi
                zainteresowala. mijaly lata, dzieci na glowie, i co tu duzo gadac - nie mialem
                mozliwosci dotrzec do nowego srodowiska rowiesnikow, a co dopiero osob mlodszych
                (no bylo pare prob, z wakacji albo gdzies lokalnie - z marnym skutkiem). teraz
                sam, nie pojde na zywiol (bo niby gdzie, moze podpowie ktos ?) zawiazywac nowych
                znajomosci bo po prostu nie potrafie. kiedys nie musialem bo nie bardzo byl
                wybor w kwestii grupy znajomych, potem nie moglem, a teraz juz nie umiem - musze
                sie wszystkiego uczyc od nowa, a to nie jest latwe w okolicznosciach jakie temu
                (nie)sprzyjaja.

                p/s jesli masz jeszcze jakas przepiekna przyjacoilke to moze podaj jakies
                namiary smile) ?
                • niemoge Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 23:12
                  zasuwasz caly czas w tym samym kierunku, lekko ślepo
                  gdzie ty znajdziesz kobietę w wieku 22 lat, która będzie na tyle dojrzala, żeby
                  mieć dystans do świata, bez doświadczeń nie będzie umiala zlapać dystansu

                  już jedna wicemiss Cię zapięla na smycz, a Ty ciągle chcesz spacerować z
                  pięknością przy boku, trafienie, że będzie jednocześnie mądra życiowo jest jak
                  1 na milion

                  ja w wieku 22 lat bylam glupia jak worek cementu, naiwna, mój mąż król
                  dyplomacji, dyrektor w wieku 25 lat, też chwalil się mną, ja nim, i nic z tego
                  nie zostalo, nawet dzieci
                  w życiu już przystojnego faceta nie dotknę, nawet się nie obejrzę
                  misiek, tylko misiek smile)))
                  • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 23:28
                    ojej, to byl tylko orientacyjny zakres smile ja sie przy niczym nie upieram, to
                    jakbym dzielil skore na niedzwiedziu... no generalnie 22 to troche malo na
                    powazne myslenie o partnerstwie (choc bywaja wyjatki i sam kiedys takiego
                    doswiadczylem) - tylko cytowalem kogos, kto wrzucil mi taki pomysl na priv smile) -
                    choc nie powiem.., brzmi apetycznie smile)

                    poza tym ja wcale nie stawiam na pieknosci (z reszta co to znaczy ? - wszystko
                    kwestia gustu) - jednemu moze sie podobac dlugonoga blond dziewczyna z duzym
                    biustem, a ja np. wole filigranowe, szatynki, z malym smile)

                    ale i tak madrze gadasz...

                    p/s z tym miskiem to chyba troche przesadzilas...
                    • czarny.onyks Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 23:41
                      ale 25 latka juz byłaby ok;P
                      oj, nie udawajwink
                      widać, że kręcą Cię młode siksy;P

                      i w tym na pewno przejawia się Twoja chłopięcość wink
                      to ciagłe poszukiwanie młodziutkiej partnerki...zabawki?

                      czy młodsze są łatwiejsze w utrzymaniu?wink
                      • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 23:53
                        co ty wygadujesz ?

                        a niby czemu nie 25-latka ? mlode mnie kreca bo sam sie czuje mlody i czasami
                        niepowazny.. od lat obracam sie w mlodym srodowisku i takie mi mentalnie
                        bardziej odpowiada, co nie oznacza ze jestem niedojrzaly. czy dlatego mam zaraz
                        zostac napietnowany ? dlaczego mam mowic co innego niz czuje ? bo tak wypada na
                        tym forum ? powiem bardziej dobitnie - szukam dziewczyny/kobiety a nie matki...

                        poza tym jak mozesz mowic ze szukam zabawki...

                        a dlaczego mlodsze ?
                        - bo latwiej sie dotrzec i zrozumiec
                        - bo nie ma nabytych przez lata nawykow
                        - bo moze sie okazac bardziej tolerancyjna i wyrozumiala
                        - bo moze byc mniej konfliktowa (a ja miewam trudny charakter)
                        - bo mnie kreci

                        wystarczy ?
                        • czarny.onyks Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 00:22
                          wystarczy...
                          spokojnie....
                          nie mam ochoty się kłocićwink
                          Twoje zycie Twoje wyborysmile

                          chyba troche wkurza mnie po prostu, ze facet może mieć młodą dziewczynę/kobietę i jest ok
                          a na odwrót bywa trudniej...

                          ps.na TYM forum wypada mówić, co innego niż się czuje????
                        • joannab36 Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 07:26
                          color napisał:

                          a dlaczego mlodsze ?

                          - bo latwiej sie dotrzec i zrozumiec: Ona się dotrze do Ciebie i Ciebie
                          zrozumie, a jak nie, to znaczy się, że to nie TA.

                          - bo nie ma nabytych przez lata nawykow: wystarczy, że będzie się zachwycać
                          Twoimi nawykami i je przejmie, żebyś nie musiał się naginać do Jej
                          przyzwyczajeń.

                          - bo moze sie okazac bardziej tolerancyjna i wyrozumiala: i znowu chodzi o
                          Ciebie.

                          - bo moze byc mniej konfliktowa (a ja miewam trudny charakter: po co sobie brać
                          na głowę kogoś ze swoim zdaniem - łatwiej go wychować po swojemu.

                          - bo mnie kreci: i o to przde wszystkim chodzi.

                          Lepiej zacznij szukać poniżej 20-lat: takie panienki dają się łatwo otumanić i
                          później dotrze do nich Twój egoizm.
                          Po 30-ce to masz rację: za mądre, pewne siebie, wiedzące co chcą od życia i po
                          prostu kobiety a nie dzieci.

                          Mam nadzieję, że jednak jesteś wyjątkowy i niewielu jest takich jak Ty wink
                          Pozdrawiam.
                          • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 14:42
                            rany boskie - tylko tak moge sie ustosunkowac do tego co napisalas.

                            tylko zastanow sie, dlaczego mialbym wybierac droge pod gorke, skoro ew. moge
                            isc po prostej (nie ide na latwizne i nie oczekuje ze bede mial z gorki). zdaje
                            sobie sprawe z trudnosci w dopasowaniu ludzi by tworzyli szczesliwy zwiazek a
                            mam takie preferencje jakie mam, co nie znaczy ze skreslam wszyskich poza nimi...

                            skad tyle zacietrzewienia w waszych niektorych komentarzach ?
                        • wenecka ps a propos charakteru 23.05.07, 22:20
                          sądzisz, że młodsze mają łatwiejsze chraktery?

                          po sobie i wielu moich koleżankach próżno by się doszukiwac takiej łatwości.
                          dopiero z czasem zrobiłysmy się do rany przyłóż, bo wcześniej to rzucanie
                          szklankami było na porządku dziennym.
                          • color Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 22:30
                            a co to jest latwy charakter - jest tego jakas definicja ?
                            mam na mysli bardziej plastyczny i reformowalny... a przede wszystkim nie
                            udawany - od razu latwiej zauwazyc, co to za ziolko smile
                            • wenecka Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 22:36
                              moja jest taka, że z osoba o porządnym (nie łatwym) chrakterze, można się
                              dogadać i dojść do ładu.

                              na dłuższa mete charakteru udawac sie nie da. znaczy moze sie da, ale udawnie i
                              tak wychodzi przy pierwzej lepszej okazji.
                            • niemoge Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 22:42
                              color napisał:

                              > a co to jest latwy charakter - jest tego jakas definicja ?
                              > mam na mysli bardziej plastyczny i reformowalny... a przede wszystkim nie
                              > udawany - od razu latwiej zauwazyc, co to za ziolko smile


                              ja ja ja! odpowiem, bo ja wiem,
                              jak mialam 22 lata to postanowilam, że moje malżeństwo będzie wyglądalo jak
                              moich rodziców, cud miód malina i trzymanie się za rękę i wszystko razem, nie
                              na silę a jednak razem
                              i dawaj- przerabialam tego bidulka w każdej sytuacji, wiele rzeczy robil nie
                              tak, jak glupi kawal powiedzial w towarzystwie to się wstydzilam jak 150 -
                              normalnie same rysy na szkle, a mialo być idealnie
                              a potem stala się straszna rzecz, lekko świat się zawalil, to bylo związane z
                              chorobą bliskiej osoby, bo wtedy najlepiej widać co ile jest warte,
                              zacząl mi się rysować horyzont, zaczęlam widzieć sens życia, /mialam 26 lat,
                              moje malżeństwo bylo już zarżnięte doszczętnie/
                              teraz nie przyszlo by mi do glowy, żeby robić awanturę z powodu jakiejś bzdury,
                              bo bzdury nie mają znaczenia, zrozumialam, że każdy jest niezaleznym bytem i
                              sposób na szczęście nie jest jeden - taki jaki znalam
                              ale na "tamto" jest już za późno, gdyby mój ex znal mnie teraz nie uwierzylby
                              że to ta sama osoba, mam nie latwy, ale latwiejszy charakter

                              i wiesz co? nie wymagam od innych tego co od siebie, od siebie wymagam więcej,
                              bo kiedyś tracilam życie na wrzeszczenie na sekretarkę, a teraz zrozumialam, że
                              ona chce dobrze, ale pewnego poziomu nie jest w stanie przeskoczyć i życie
                              stalo się prostsze, zadania wg mozliwości
                              • color Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 22:52
                                niemoge napisała:

                                > color napisał:
                                >
                                > a potem stala się straszna rzecz, lekko świat się zawalil, to bylo związane z
                                > chorobą bliskiej osoby, bo wtedy najlepiej widać co ile jest warte,
                                > zacząl mi się rysować horyzont, zaczęlam widzieć sens życia, /mialam 26 lat,
                                > moje malżeństwo bylo już zarżnięte doszczętnie/
                                > teraz nie przyszlo by mi do glowy, żeby robić awanturę z powodu jakiejś
                                bzdury, bo bzdury nie mają znaczenia, zrozumialam, że każdy jest niezaleznym
                                bytem i sposób na szczęście nie jest jeden - taki jaki znalam
                                > ale na "tamto" jest już za późno, gdyby mój ex znal mnie teraz nie uwierzylby
                                > że to ta sama osoba, mam nie latwy, ale latwiejszy charakter

                                ok, ale teoretyzujac, czy uwazasz ze jakbym mial mozliwosc zerwania z poznana
                                dziewczyna ktora na dzien dobry pokaze mi swoj nieznosny charakter, to
                                powinienem z tej okazji skorzystac ? a moze to wlasnie moja asekuracja ?

                                > i wiesz co? nie wymagam od innych tego co od siebie, od siebie wymagam więcej,
                                > bo kiedyś tracilam życie na wrzeszczenie na sekretarkę, a teraz zrozumialam,

                                a ja wymagam, i od siebie i od innych.
                                • wenecka Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 22:54
                                  > a ja wymagam, i od siebie i od innych.

                                  Color, wiemy, mniej więcej, na czym polega twoje wymaganie od innych (w sensie
                                  tych modych kobiet), ale nie wiemy, na czym polega Twoje wymaganie od siebie.
                                  przybliż temat.
                                    • wenecka Re: ps a propos charakteru 24.05.07, 23:50
                                      no to jesli nie wiemy, to wyjasnij, a nie obwiniaj o przyklajnie etykietek.

                                      gdybym napisała na jakimś foro, gdzie jeszcze nigdy nie pisałam, że dajmy na to
                                      bzykam się z 10 facetami dziennie, bo mam taką potrzebe, a jak tego nie zrobie,
                                      to pije na umór, to od razu by mnie ktos okreslił jako nimfomanke lub pijaczke,
                                      nie zważając na to, że może mam inne przyczyny, dużo ważniejsze dla ktorych to
                                      robię (np.musze obsluzyc 10 klientów, bo inaczej alfons mnie zabije, a jak mi
                                      sie nie uda, to chalm po to, zeby nie czuc bólu, jak mnie leje) i nie jestem
                                      zatem ani jednym ani drugim.

                                      ocenia się po tym, co się ma do dyspozycji. dałeś niewiele do dyspozycji to i
                                      masz wystawioną opinią taką, a nie inną.

                                      notabene nie odpowiedziałes czego wymagasz od siebie.
                                • niemoge Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 22:59
                                  color napisał:
                                  > ok, ale teoretyzujac, czy uwazasz ze jakbym mial mozliwosc zerwania z poznana
                                  > dziewczyna ktora na dzien dobry pokaze mi swoj nieznosny charakter, to
                                  > powinienem z tej okazji skorzystac ? a moze to wlasnie moja asekuracja ?

                                  ja bym nie zrywala, bo kazdy ma gorszy dzień i może się wlączyć zwyczajna
                                  chimera i jej szklanka na ścianę upadnie, przypuszczam, że też masz gorsze dni,
                                  kiedy jesteś nieznośny bez powodu, ale wtedy jest ciekawie

                                  > a ja wymagam, i od siebie i od innych.

                                  jak możesz wymagać tyle co od siebie? naprawdę nie ma sprawiedliwości na
                                  świecie, i nie wszystkich obdarowano tak samo, ona chce ale nie może, i mówimy
                                  tu o osobach, które spotykamy w życiu, nie o partnerach, od partnera możesz
                                  wymagać
                                  • color Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 23:07
                                    no dobra troche przesadzilem, ale istotny jest sens a nie to czy to na pierwszym
                                    spotkaniu czy po miesiacu - chyba przez miesiac nie mozna miec gorszych dni ?
                                    w kwestii wymagan - uwazam ze tak jest uczciwie, w wielu przypadkach, co nie
                                    oznacza ze ma to byc regula. bardziej trafne byloby tu slowo "oczekiwanie".
                              • color Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 22:56
                                niemoge napisała:

                                > jak mialam 22 lata to postanowilam, że moje malżeństwo będzie wyglądalo jak
                                > moich rodziców, cud miód malina i trzymanie się za rękę i wszystko razem, nie
                                > na silę a jednak razem
                                > i dawaj- przerabialam tego bidulka w każdej sytuacji, wiele rzeczy robil nie
                                > tak, jak glupi kawal powiedzial w towarzystwie to się wstydzilam jak 150 -
                                > normalnie same rysy na szkle, a mialo być idealnie
                                > a potem stala się straszna rzecz, lekko świat się zawalil, to bylo związane z
                                > chorobą bliskiej osoby, bo wtedy najlepiej widać co ile jest warte,
                                > zacząl mi się rysować horyzont, zaczęlam widzieć sens życia, /mialam 26 lat,
                                > moje malżeństwo bylo już zarżnięte doszczętnie/
                                > teraz nie przyszlo by mi do glowy, żeby robić awanturę z powodu jakiejś bzdury,

                                jeszcze jedno przytocze - dzis idac do sklepu na osiedlu bylem swiadkiem
                                awantury, kobita w placz i z krzykiem na meza, ze nie chce jej pomoc z
                                wyciaganiem zakupow z samochodu - oboje dorosli, z pewnoscia 40+
                                nie ma regul ktore mowilyby ze twoje wyobrazenie o zwiazku bylo zle, ale to 10
                                lat pozniej byloby wlasciwe...
                                • wenecka Re: ps a propos charakteru 23.05.07, 22:58
                                  > jeszcze jedno przytocze - dzis idac do sklepu na osiedlu bylem swiadkiem
                                  > awantury, kobita w placz i z krzykiem na meza, ze nie chce jej pomoc z
                                  > wyciaganiem zakupow z samochodu - oboje dorosli, z pewnoscia 40+
                                  > nie ma regul ktore mowilyby ze twoje wyobrazenie o zwiazku bylo zle, ale to 10
                                  > lat pozniej byloby wlasciwe...

                                  zxle wybrała. zle podjłea decyzje. lub to wszytko zle. i to - ta swiadomość
                                  tego "za 10 lat", (być moze to co samo, co nazywasz wysokimi wymaganiami)
                                  powstrzymuje wiele osób z tych, które tu są przed związkiem. jak zauważą
                                  piersze symptomy wrzasku o byle gówno i brak szacunku, pasują, bo stwierdzają,
                                  że wolą samotoność, ale za to godną i spokojną.
                      • wenecka Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 22:16
                        Onyks, mam podobne przemyślenia, tzn. "kręcą Colora młode siksy i w tym się
                        przejawia jego chłopięcość" a nawet, rzekłabym niedojrzałość.

                        Color, szczerze? też mam wrażenie, że szukasz rozrywki jedynie. może powinienś
                        rozejrzeć się za dziewczynką do sponsoringu. i piszę to bez nuty ironii. znudzi
                        się, to weźmiesz nastepną. będzie Cię miała za co podziwiać, wielbic, będzie na
                        gwizdnięcie.

                        nie bardzo podoba mi się to, że szukasz parterek w wieku swoich córek. trąca to
                        pedofilią w sytuacji, gdy kochanki, bo rozumiem,, że związek platoniczy Cię nie
                        do końca satysfakcjonuje, są wieku Twoich córek.

                        masz takie upodobania i preferencje - OK. ale mam wrażenie, że do tych
                        preferencji dorabiasz ideologię, żeby się przed nami trochę wybielić,
                        usprawiedliwiśc, że te młode to Cię kręcą w rożnych aspektach życia, a nie
                        jedynie igraszek seksulanych.

                        nam się spowiadać nie musisz. rozstrzygnij te sprawy przed sobą.
                        • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 22:26
                          tak, 18 lat to z pewnoscia pedofilia .... surprised
                          wskaz gdzie napisalem ze szukam - to po pierwsze, i w wieku moich corek, albo
                          niech bedzie 20 latek... to po drugie. a po trzecie jak zabierasz glos w
                          szerszej dyskusji to moze przeczytaj calosc a nie tylko wyrywkowe posty..

                          nie gniewam sie, kazdy interpretuje wedlug wlasnego uznania. widze ze niektore z
                          was nie moga przebolec ze otwarcie sie przyznaje, ze nie jestem zainteresowany
                          rownolatkami. no tak mam.

                          i tak na marginesie - ja sie nikomu nie spowiadam.
                          • wenecka Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 22:34
                            > tak, 18 lat to z pewnoscia pedofilia .... surprised

                            zakładając, że kochanka ma wiek Twoich córek, to dla MORALNIE ma to wymiar
                            pedofili, choć prawnie tak nie jest.

                            > widze ze niektore z was nie moga przebolec ze otwarcie sie przyznaje, ze nie
                            jestem zainteresowany rownolatkami. no tak mam.

                            to do mnie było? to zły adres. rozumiem, ze sie nie interesujesz równolatkami.
                            Twoją rownolatką nie jestem, więc jakby wszystko mi jedno czy się interesujesz
                            równolatkami czy młodszymi (choc nie podfoba mi sie to, ze moralnie to
                            pedofilia). kiedyś interesowali mnie panowie w Twoim wieku. jakiś czas temu się
                            to zakończyło, bo zauważyłam, że facet jak ma do czynienia ze starsza od siebie
                            kobietą, to ją od razu bardziej szanuje. i tego się trzymam.

                            > po trzecie jak zabierasz glos w
                            > szerszej dyskusji to moze przeczytaj calosc a nie tylko wyrywkowe posty..

                            skąd pod4ejrzenie, ze nie czytam. czytam i owszem. ale cytuje wybiórczo.
                            • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 22:45
                              wenecka napisała:

                              > zakładając, że kochanka ma wiek Twoich córek, to dla MORALNIE ma to wymiar
                              > pedofili, choć prawnie tak nie jest.

                              jesli juz mowimy o szczegolach to wspominalem o 22+, moje corki dopiero skoncza
                              18, ale ja najwyrazniej mam inna moralnosc niz twoja - tak bywa... ale
                              przynajmniej jestem szczery.

                              > to do mnie było? to zły adres. rozumiem, ze sie nie interesujesz równolatkami.
                              > Twoją rownolatką nie jestem, więc jakby wszystko mi jedno czy się interesujesz
                              > równolatkami czy młodszymi

                              to bylo ogolnie. juz kilka razy zostalem napietnowany, ze swoja deklaracja
                              jakoby spycham na margines starsze dziewczyny (kobiety) w moim wieku - ze niby
                              faceci maja latwiej... no moze i tak, ale czy to wlasnie ja jestem temu winien ?
                              mozliwe, ale chyba tylko przez planowanie powiekszenia statystyk w tym zakresie
                              bo zadeklarowalem takie preferencje a nie inne...

                              (choc nie podfoba mi sie to, ze moralnie to
                              > pedofilia). kiedyś interesowali mnie panowie w Twoim wieku. jakiś czas temu
                              się to zakończyło, bo zauważyłam, że facet jak ma do czynienia ze starsza od
                              siebie kobietą, to ją od razu bardziej szanuje. i tego się trzymam.

                              no coz, moze taki to byl po prostu taki facet - wiec nie uogolniaj.
                              • wenecka Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 22:51
                                > jesli juz mowimy o szczegolach to wspominalem o 22+, moje corki dopiero
                                skoncza
                                > 18, ale ja najwyrazniej mam inna moralnosc niz twoja - tak bywa... ale
                                > przynajmniej jestem szczery.

                                dla mnie czas +/- 4 lata w odniesieniu do wieku własnych dzieci to moralna
                                pedofilia. a przedstawianie tego w taki sposób, że "nie czepiaj się, przeciez
                                to chodzi o 4 lata i wiecej starsdz od moich dzieci" to włsanie wybielanie się.

                                > no coz, moze taki to byl po prostu taki facet - wiec nie uogolniaj.

                                to jakby obok tematu głownego, ale napisze jeszcze, że to wiecej niz 1 i wiecej
                                niz 2 czy 3, wiec nie uogolniam. moze coś się zmienia? moze kobiety tez kiedys
                                beda sie ogladac za mlodszymi? pytanie retoryczne, nie oczeuke odpowiedzi.
                                • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 23:02
                                  wenecka napisała:

                                  > dla mnie czas +/- 4 lata w odniesieniu do wieku własnych dzieci to moralna
                                  > pedofilia. a przedstawianie tego w taki sposób, że "nie czepiaj się, przeciez
                                  > to chodzi o 4 lata i wiecej starsdz od moich dzieci" to włsanie wybielanie się

                                  mowimy nie o -(nimus) tylko o + (plus). no to zalozmy ze dam sobie na
                                  wstrzymanie jeszcze jakis czas, no niech bedzie te 2 lata do pelnej 40-tki,...
                                  czy ogladanie cie za 24 latka tez nazwiesz pedofilia ? tu juz mi nikt nie
                                  zarzuci ze to mloda i niedoswiadczona osoba ktora nie zdazyla sie wyszalec i
                                  poznac na ludziach - w tym wieku jest sie juz po studiach, ma sie prace
                                  (powiedzmy) i zaczyna myslec o ulozeniu zycia... nie widze tu ani w poprzedniej
                                  wypowiedzi nic niemoralnego.
                            • fleshless nie no, z tą moralną pedofilią, to 25.05.07, 12:37
                              trochę nadużycie semantyczne... ;]

                              nie każdemu musi się podobać taka opcja, ale to nie musi być od razu aż taki
                              występek, ostatecznie dwudziestopięciolatka, nawet jeżeli nie ma takiego
                              doświadczenia (choć nie ma takiej prawidłowości, że człowiek mądrzeje tylko ze
                              starości wink, to jednak wie co robi i jeżeli nie jest do tego zmuszana, ani
                              manipulowana to ni ma tu żadnego problemu, moim zdaniem...

                              poza tym, wydaje mi się, że problem z tym wątkiem to nie jest jednak problem z
                              Colorem, ale to trochę tak, że...

                              no po prostu... z tym zaproponowanym przedziałem wiekowym...
                              Color uderzył w stół, a nożyce: "staruch" się ogląda za młodszymi...
                        • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 22:37
                          wenecka napisała:

                          > Color, szczerze? też mam wrażenie, że szukasz rozrywki jedynie. może powinienś
                          > rozejrzeć się za dziewczynką do sponsoringu. i piszę to bez nuty ironii.
                          znudzi się, to weźmiesz nastepną. będzie Cię miała za co podziwiać, wielbic,
                          będzie na gwizdnięcie.

                          szczerze, to gdybym chcial wziac dziewczyne i ja przysponsorowac to nie pisalbym
                          na tym forum ani nie pytal o ocene mojego pomyslu, tylko bym to zrobil. nie
                          musialbym sie ani tlumaczyc ani udawac kogos innego. zaplacilbym i wymagal, ot co.

                          > masz takie upodobania i preferencje - OK. ale mam wrażenie, że do tych
                          > preferencji dorabiasz ideologię, żeby się przed nami trochę wybielić,
                          > usprawiedliwiśc, że te młode to Cię kręcą w rożnych aspektach życia, a nie
                          > jedynie igraszek seksulanych.

                          a ja uwazam ze do ideologii chce dopasowac swoje ew preferencje. ze chce sie
                          wybielic ?? a czy cos przyskrobalem ?? mlode do igraszek seksualnych kreca
                          kazdego faceta chocby nie wiem jak sie zarzekal... tyle ze nie na seksie sie
                          swiat konczy.
            • wenecka Re: bez szans na nowy zwiazek ? 23.05.07, 22:02
              > juz zwroce na kogos uwage (jakies mlode dziewcze smile, - mam wrazenie ze
              wybuchnie smiechem na moja ew. propozycje znajomosci...

              bywałam już róznie zaczepiana. i nie wybuchałam smiechem (choć wiem, że
              słowo "smiech" zastępuje wszelkie inne niepożądane zachowania) w takiej
              sytuacji. raz jeden była to zaczepka kompletnie irracjonalna: kiedy wracałam z
              zakupami z hali banacha i jakiś gośc, szacuje, ze po pięćdziesiątce zaczepił
              mnie i zapytał, czy miałby u mnie szanse. sądziałam, że się przesłyszałam, więc
              powtórzył. byłam tak zaszokowana, ze że zażadłam dodatkowych wyjaśnien i
              dopiero wtedy powiedziałam, że NIE.
              ale je wtedy miałam z jakieś 25 lat, a on był co najmniej 2 razy starszy ode
              mnie...

              kobiety nie są takie straszne, jak sobie je, Panowie, wyobrażacie. nawet jeśli
              zgrywają nieprzystępne, to dlatego, bo tego od nich oczekujecie. a w głębi
              duszy w większości przypadków marzą o tym, żeby jakiś nieznajomy je zaczepił,
              zeby było tak, jak w kinie.

              po co sobie urajacie problemy, ktorych nie ma i obawy, które nie muszą być
              potwierdzone? jeśli nie sprawdzicie, ze panna może odmówić, to się nigdy nie
              dowiedcie, czy byłaby to zrobiła. poza tym: KTO NIE RYZYKUJE< TEN NIE PIJE
              SZAMPANA.
              smile
    • konrado80 Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 01:10
      po pierwsze, zacznijmy od tego co to znaczy poznac kogos (bezinteresowne)??
      to ze zatrzymales sie na jakims tam etapie nie oznacza ze nie masz szans na
      poznanie kogos, bo swiat, a raczej zwiazki, czyli bycie z kims, w zaden sposob
      nie zmienily sie i nie zmienia sie... wiec nie rozumiem Twoich obaw
      czlowieku, zacznij zyc i wyjdz z tego srodowiska, praca jest od 8 do 17, potem
      jest Twoje zycie prywatne, ktore wykorzystujesz na wlasny sposob
      • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 01:28
        witaj konrado,
        bezinteresownie - mialem na mysli ze chodzi mi o normalna znajomosc, przyjazn, a
        nie udanie sie do agencji towarzyskiej lub inny rodzaj sponsorowanej relacji smile)

        wiem ze szanse sa zawsze, ale czy moje nastawienie i oczekiwania nie stoja w
        sprzecznosci z realiami ? jak wspominalem obawa to odrzucenie ze strony mojego
        ew. obiektu zainteresowan (sprzecyzowalem jaki). wydaje mi sie ze ja zyje
        normalnie (poki co) - mam swoje obowiazki, ktore czasami nie pozwalaja mi na
        wygospodarowanie "wolnego czasu" - ale najczesciej nie zalezy mi na tym aby ten
        zbedny czas miec, bo i tak nie potrafilbym go wykorzystac. nie bez powodu
        napisalem, ze czuje sie sam jak palec - zero znajomych po godz. 17j wiec jak mam
        sie odnalezc w jakimkolwiek srodowisku ? po prostu nie mam sposobu (szukam) aby
        moje zycie prywatne i posiadany czas wykorzystac spojnie na stworzenie nowych
        znajomosci...
        • konrado80 Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 01:48
          to moze ustalmy, czego szukasz, bo z Twojej wypowiedzi wnioskuje ze nie szukasz
          partnerki z ktora ulozysz sobie zycie od nowa, czyli stworzysz nowy zwiazek
          ale raczej szukasz kochanki, chyba ze zle zrozumialem Twoja wypowiedz?

          to ponizej to usprawiedliwnianie swojego braku checi do zmiany tego co jest

          powiem krotko, jak czlowiek chce, to moze i potrafi...
            • konrado80 Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 02:29
              no wlasnie nie, bo po tym co napisales wywnioskowalem ze chodzi o kochanke
              bezinteresownie, czyli taka ktora sama tez bedzie tego samego oczekiwala
              czyli nie bedzie chciala zadnago slubu czy mieszkania razem
              tylko taka z ktora spotkasz sie kilka razy w tygodniu po pracy i to wszystko
              ale nie bedzie to dziewczyna z agencji czy taka ktora szuka sponsora

              no ale widac pomylilem sie

              przestan gadac glupoty w stylu "nie wiem czy potrafie..." tylko wez sie w garsc
              i ruszaj w miasto, w koncu jestes normalnym facetem, ktoremu tez cos od zycia
              sie nalezy
              Powodzenia
    • sottobosco Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 08:27
      Powiem tak...
      Pewnie bede miała podobny problem za kilka, może kilkanaście lat. Obecnie sama
      wychowuję swoje córki i z róznych powodów nie mam w planie zapraszać do swojej
      rodziny jakiegoś obcego dla moich córek mężczyzny. Jednym z tych powodów jest
      to, że nie spotkałam takiego, który po pierwsze odważyłby się na bycie ze mną,
      po drugie nie mogę myśleć tylko o sobie, ale też o moich dziewczynach. Ale za
      kilka lat moje panny będą samodzielne, a ja wciąż jeszcze "młoda" smile) Też
      zauważam pewną rozbieżność w zainteresowaniach moich i tych jakie mają moi
      znajomi będący na stałe w związkach małżeńskich, zwłaszcza ci znajomi z dawnych
      lat. I też poświęcając czas dzieciakom, pracy no i samej sobie niewiele
      znajduję czasu na zawieranie i pielęgnowanie nowych związków. Ale chętnie
      związałabym się z kimś na zasadzie przyjaźni, koleżeństwa, wpólnego spędzania
      wolnego czasu. Może z czasem również poważniejszego związku, ale na pewno nie
      teraz, nie od razu smile
      Hmm... Życzę ci powodzenia, myślę że ze swoim nastawieniem i młodą "duszą" nie
      będziesz miał problemów żeby poznać jakąś fajną kobietkę smile)
      • konrado80 Sotto i Color 20.05.07, 14:30
        kurcze, jestescie w podobnej sytuacji
        czemu nie pomyslicie o poznaniu sie blizej??
        przeciez nic nie tracicie, a mozecie jedynie zyskac
        tylko nie piszcie mi ze to czy tamto
        jestescie dorosli, wiec do dziela, bo co ja tu bede Was uczyl jak to sie robi smile
        Powodzenia wink
        • sottobosco Re: Sotto i Color 20.05.07, 19:58
          Konrado, ja i Color nie jesteśmy w podobnej sytuacji smile
          Główną, największą i najważniejszą różnicą jest to że Color odchował już swoje
          dziewczyny i teraz jest wolnym człowiekiem przed któym świat stoi otworem. Ja
          natomiast jestem no może nie na początku ale dopiero w połowie tej drogi i
          jeszcze mnóstwo czasu upłynie zanim będę w takiej sytuacji jak on smile
          • color Re: Sotto i Color 20.05.07, 20:05
            sottobosco napisała:

            > Główną, największą i najważniejszą różnicą jest to że Color odchował już swoje
            > dziewczyny i teraz jest wolnym człowiekiem przed któym świat stoi otworem.

            no jeszcze nie do konca, jeszcze nie odchowalem ale fakt, sa na tyle samodzielne
            i niezalezne, ze mie moge powiedziec "musze wracac do dzieci"....
            jakis czas temu ocknalem sie i zrozumialem moja sytuacje, w chwili kiedy
            dziewczyny dojrzaly, zaczely sie spotykac z chlopakami - potwornie to przezylem
            i wowczas sobie uswiadomilem ze musze skonczyc z tym "uzaleznieniem" i zaczac
            myslec perspektywicznie o sobie - no wiec zaczynam, ale to nie jest latwe...
                • niemoge Re: Color 20.05.07, 20:49
                  color napisał:

                  > oj przestancie... zrobilem cos zlego nie chwalac sie tym faktem ?? zwlaszcza
                  ze
                  > nikt nie pytal smile))

                  nie, tylko kiedy Ty te dzieci porobileś, w wieku 18 lat?
                  • color Re: Color 20.05.07, 21:00
                    no raczej w wieku 20 (20+18 = 38) - o rety ja juz taki stary ??!! smile)
                    witaj ponownie smile... na czym to ostatnio skonczylismy ? chyba na tej
                    nieszczesnej chorwacji w zeszle wakacje...

                    p.
                • niemoge Re: Color 20.05.07, 20:52
                  color napisał:

                  > oj przestancie... zrobilem cos zlego nie chwalac sie tym faktem ?? zwlaszcza
                  ze
                  > nikt nie pytal smile))

                  w zasadzie istotnym elementem mojego posta bylo cześć
            • sottobosco Re: Sotto i Color 20.05.07, 20:12
              Nie, pewnie nie jest to łatwe ale droga jest tylko jedna, do przodu smile
              I może jeszcze z górki??? Zajrzałam do Twojej wizytówki i mogę Ci powiedzieć, że
              moim zdaniem nie powinieneś mieć kłopotów ze znalezieniem kogoś fajnego dla
              siebie wink
            • sottobosco Re: Sotto i Color 20.05.07, 20:43
              Konrado, moje dzieci to są moje dzieci i ja się nimi będę zajmować. No i jeszcze
              ja nie potrzebuję żeby ktoś się mną "zajmował" a chciałabym żeby ktoś ze mną był.
              A Color po tylu latach gdy opiekował się swoimi córkami na pewno wolałby żeby
              teraz ktoś wolny "zajął się " jego osobą smile)
              • konrado80 Re: Sotto i Color 20.05.07, 20:45
                oj, juz mi nie mow tego znowu, bo i tak w to nie wierze tongue_out
                to bedziecie razem opiekowali sie soba jak szczesliwa para
                nie rozumiem czemu tak sie wzbraniacie??
                przeciez tego samego poszukujecie, czyli partnera
                wiec co jest nie tak w tym zebyscie blizej sie poznali??
              • color Re: Sotto i Color 20.05.07, 20:51
                konrado chyba chce nas swatac smile))

                masz duzo racji w tym co piszesz a wychowywanie cudzych dzieci to nie takie
                hop-siup jak sobie konrado wyobraza, bo to jest stuprocentowa odpowiedzialnosc
                (niczym cyrograf) wymagana, a ja juz bym chcial troszke od tego odpoczac (pewnie
                wiesz co mam na mysli). poza tym - chyba moje corki by na to nie pozwolily smile)

                pozdr.
                • konrado80 Re: Sotto i Color 20.05.07, 20:54
                  nie boj, potrafie sobie to wyobrazic, bo mam mlodsze rodzenstwo, ktorym ja ze
                  starsza siostra musialem sie opiekowac jak rodzicow nie bylo...
                  wracajac do Was, to napisalem nizej, albo wyzej, ze nie rozumiem czemu tak sie
                  bronicie, przeciez to nic nie kosztuje zebyscie blizej sie poznali
                  bedziecie mieli duzo ciekawych tematow do rozmowy, np o wychowywaniu dzieci
                  macie duzo wspolnego, wiec moze jednak??
                • sottobosco Re: Sotto i Color 20.05.07, 20:56
                  Konrado jest idealistą wink
                  no pewnie że ja Cie rozumiem, bycie rodzicem, zwłaszcza samotnym wymaga
                  ogromnego poświęcenia i pomimo iż w ogólnym rozrachunku to się zwraca w postaci
                  miłości dzieciaków to jednocześnie zajmuje mnóstwo czasu, wyrywa kilka lat z
                  życia i wymaga dużo wyrzeczeń
                  i ja za kilka lat, gdy moje panny dorosną, będę chciała jeszcze być po prostu
                  sobą, człowiekiem, kobietą a nie matką
                  ale to dopiero za kilka lat smile)
                        • color Re: Sotto i Color 20.05.07, 21:45
                          konrado, mimo wszystko dziekuje za dobre intencje i masz racje ze w szczegolnych
                          przypadkach taki bodziec (jak twoja zacheta na poznanie) odnosi dobre skutki,
                          ale przeciez moja "odpowiedniczka" tylko wyrazila opinie na temat mojego watku a
                          nie szuka znajomosci - przeciez sama zastrzegla ze nie teraz a potem... moze ?

                          ja z kolei nie sadze ze po "wyzwoleniu" sie z matkowania/ojcowania przez nascie
                          lat wskazane byloby ponowne wejscie w podobny uklad - ja jestem troche
                          psychicznie wydreczony tymi latami odpowiedzialnosci za kogos, wyrzeczeniami, i
                          co tylko - nie narzekam, ale raczej licze na calkiem nowy zwiazek ze wszystkimi
                          tego konsekwencjami, a nie wkraczanie z butami do czyjegos zycia. ale fakt,
                          roznie bywa i na 100% nie jestem pewien, czy nie wstapilbym w szczegolnych
                          okolicznosciach w taki zwiazek jak sugerujesz...

                          pozdr.
    • joannab36 Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 10:35
      Witam Cię,

      Mamy prawie identyczną sytuację: też jestem rocznik 1969 i mam dwie 20-letnie
      córki. Właśnie się usamodzielniły (czytaj: wyprowadziły się)i zostałam na sama
      (daaaawno po rozwodzie jestem).

      Też cały czas mój świat kręcił się wokół nich i nagle okazało się, że nie żyję
      w tym świecie, gdzieś mi uciekło kilkanaście lat - i zaczynam się przekonywać,
      że chyba już ich nie złapię.

      Jeżeli chodzi o związki: dawno temu podobał się mi pewien chłopak. Ja chyba
      jemu też. Moje córki Go uwielbiały - wchodziły mu na głowę dosłownie i w
      przenośni. Miałam nadzieję, że to jet może TO. Ale niestety, chłopak chyba nie
      miał sił do wzięcia na siebie ciężaru odpowiedzialności (wcale Go za to nie
      potępiam) i znikł. Od tamtego czasu nigdy już nie próbowałam stworzyć jakiegoś
      związku z nadzieją na przyszłość - nie chciałam nikogo obciążać swoją rodziną i
      swoimi problemami. Jeżeli już jakiś związek - to tylko dla "zdrowia".
      No a teraz nawet nie wiem, jak to będzie dalej.

      Ale życzę Ci powodzenia, mężczyznom chyba dużo łatwiej. Statystyki nie kłamią:
      w tej kategorii wiekowej na jednego wolnego mężczyznę przypada dużo wolnych pań.

      Pozdrawiam
    • czarny.onyks Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 10:50
      az musiałam wdepnąc na Twoją wizytówkę, by sprawdzić czy Ty to Tywink)
      jak to pozory mogą mylićwink
      bo jakiś czas temu tu bywałeś i pisałeś.....ale nigdy nie pomyślałabym, że jestes tatuskiem dwóch tak duzych córekwink)

      a co do poznawania ludzi to na pewno sprzyja temu wychodzenie z domu,
      wchodzenie w nowe środowiska
      pasje,które pozwalają poznać kogoś
      moze jakieś inne mamuśkiwink z odchowanymi dziećmi..
      itd, itpwink
      kazdy Ci to pewnie powie....
      a często liczy się łut szczęścia, że na Twojej drodze stanie ona

      jako wzrokowiec nie jestes osamotniony, wiekszość ludzi tak mawink
      a zwłaszcza panówwink
      • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 20:00
        a jakie "pozory" masz na mysli ? smile) ja nigdy falszywego swiadectwa o sobie nie
        dawalem wiec te pozory co najwyzej moga byc domyslami smile)

        tak, ja to ja smile) i bywalem tu i tam i pisalem czasami - moze znow zaczne...

        ja doskonale wiem co sprzyja poznawaniu ludzi ale problem w tym, ze nie umiem
        sie zmusic aby samemu (bo naprawde nie mam z kim) tak wyjsc w miasto i zaczac
        nawiazywac znajomosci. tym bardziej nie widze jakos drogi do wnikniecia w nowe
        srodowisko - pasje powiadasz... no jakies tam mam, ale zupelnie nie takie ktore
        pozwalalyby na to o czym wspominasz. i raczej nie mamuski z odchowanymi dziecmi smile)

        pozdr.

        pozdr.p.
        • joannab36 Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 21:18
          color napisał:
          "i raczej nie mamuski z odchowanymi dziecmi"

          Watek brzmi: bez szans na nowy związek ?

          Jak widać z dyskusji, TY masz szansę na nowy związek. A według Ciebie (i pewnie
          innych panów również), "mamuśki" to mogą już o tym zapomnieć - one są już
          niewidoczne, nie istnieją jako potencjalna partnerka.

          Facet 38-letni jest młody, prężny i całe życie przed nim, choćby był samotnym
          ojcem oddanym wychowywaniu dzieci.

          Kobieta w tej samej sytuacji jest "mamuśką" - a jak zachowuje się inaczej, to
          się wygłupia, jest dziwaczna, napalona i niewyżyta, godna społecznego
          potępienia. Szuka jeszcze związku? - czekać tylko na wnuki i wspierać finansowo
          dzieci - to jej rola.

          Ech, życie, życie....
          • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 21:48
            no i sie zaczelo... lapanie za slowa - JA ZYCZE WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO
            WSZYSTKIM (MAMUSIOM ZWLASZCZA) w podobnej sytuacji do mojej.

            zapewniam cie ze nikogo urazic nie chialem tylko nawiazalem do wypowiedzi mojej
            przedmowczyni... i to z przymruzeniem oka !
              • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 22:03
                joanna, please ! przeciez to nie ja powiedzialem :
                -------
                A według Ciebie (i pewnie
                innych panów również), "mamuśki" to mogą już o tym zapomnieć - one są już
                niewidoczne, nie istnieją jako potencjalna partnerka.
                Facet 38-letni jest młody, prężny i całe życie przed nim, choćby był samotnym
                ojcem oddanym wychowywaniu dzieci.
                Kobieta w tej samej sytuacji jest "mamuśką" - a jak zachowuje się inaczej, to
                się wygłupia, jest dziwaczna, napalona i niewyżyta, godna społecznego
                potępienia. Szuka jeszcze związku? - czekać tylko na wnuki i wspierać finansowo
                dzieci - to jej rola.
                -----
                jesli taka jest ogolna prawda to moge tylko powiedziec ze jest mi przykro z tego
                powodu... czy tylko dlatego by temu zaprzeczyc mam zaczac szukac kobiety z
                odchowanymi dziecmi ? moze wroc do poczatku tego watku i przeczytaj czego
                oczekiwalem po tej dyskusji...
                  • czarny.onyks ;> 20.05.07, 22:28
                    tylko nie mówcie,ze ja cos takiego powiedziałam!wink))

                    I kochani..nie kłóćcie sięwink
                    szkoda czasu..

                    a panom sie dziwię
                    mamuski są fajne,zwłaszcza gdy dziecko odchowane
                    nie ma płaczu w nocywink
                    tylko braćwink

                    a moze to głupia ambicja..że to nie ja jestem ojcem??
                    bo drzewo posadzić może jeszcze, dom zbudować...ale zasiał kto inny potomka?wink
                    • joannab36 Re: ;> 20.05.07, 22:40
                      Przepraszam, jeżeli ta wymiana uwag wyglądała na kłótnię.
                      Trochę zaśmiecam wątek jego autorowi.
                      Ale z tego co zrozumiałam, mamy identyczną sytuację życiową (też mam bliźnięta,
                      tylko już dorosłe, i też je sama wychowywałam). Tylko ja patrzę w przyszłoć z
                      dużo mniejszym optymizmem. No i trochę się tutaj powyżalałam na życie. Chyba
                      wpadłam w jakiś dołek. crying
                      Ale szczerze życzę powodzenia, bo wiem, że gdyby tylko chciał - zrealizuje to o
                      czym marzy.
                      • czarny.onyks Re: ;> 20.05.07, 23:11

                        nie przepraszaj
                        troche emocji jak najbardziej wskazanychwink
                        i nie zaśmiecasz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        o to chodzi tutaj...dygresyjki, wkrety mile widziane
                        urozmaicają watkismile

                        a moze o ten optymizm chodzi własnie?
                        ludzie lubia ludzi radosnch, optymistycznie nastawionych do zycia
                        a Ty tez nie zapominaj o marzeniach!
                        • sottobosco Re: ;> 20.05.07, 23:19
                          Właśnie Joanno, Czarny Onyks ma rację
                          warto marzyć, warto wierzyć w kochanie smile
                          trzeba myśleć że ktoś kiedyś gdzieś po prostu zapragnie właśnie Ciebie, i nie
                          będzie dla niego przeszkodą ani wadą to kim jesteś poprzez swoją przeszłość smile)
                          ja w to wierzę, Ty też powinnaś smile))
                      • color Re: ;> 20.05.07, 23:55
                        moja szanowna odpowiedniczko... smile nie ganie cie za twoje wypowiedzi - wszystkie
                        uwagi sa cenne i sklaniaja do zastanowienia (ogolnie i statystycznie masz
                        niestety racje) ale gdybym z optymizmem patrzyl w przyszlosc, nie zaczynalbym w
                        ogole tego tematu, wiec... mi tez nie jest latwo.

                        ja naprawde nie mam nic przeciwko mamusiom z odchowanymi dziecmi bo to material
                        na naprawde wiele szczegolnych tematow do rozmowy, czego nie uswiadcza
                        bezdzietni smile) (temat rzeka)

                        no... sio... wychodz juz z tego dolka, jutro nowy tydzien sie zaczyna smile
                        pozdr. p.
        • czarny.onyks Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 22:38
          masz rację...domysły i ta nasza bujna wyobraznia;PPPP
          ale net taki jestwink

          myslałam,ze samotny singiel znalazł singielkę i poszedł pielic gniazdko a tu takie dziwywink

          co do poznawania.........
          wiem, że najłatwiej się radzi i piszewink)
          gdyby było tak łatwo wielu z nas by tu nigdy nie było..
          ale Wam panom naprawde jest łatwiej!
          problem z poznaniem nowych osób???
          patrz ile tu forumowiczów z Wawy..........<a z Krakowa ........prawie zero...chlipieeeeeeee>
          na pęczki!!!!!!!!!!!!
          a ile kobiet!smile)
          nic tylko rwać;PPPP

          a poważnie...kawa z kimś miłym do niczego nie zobowiązuje....
          piwko wieczorowa porą, taką jak dziś
          gdy wszystko kwitnie wokół i ciepło jak w letnią noc...

          a teraz będę się czepiaćwink)
          bo z mamuśką miałbyś wiele wspólnych tematówwink
          więc może .......nie raczejwinkale......warto spróbowaćwink
          • color Re: bez szans na nowy zwiazek ? 21.05.07, 00:12
            czarny.onyks napisała:

            > myslałam,ze samotny singiel znalazł singielkę i poszedł pielic gniazdko a tu
            takie dziwywink

            hm... tak naprawde to sam nie wiem gdzie sie podziewalem tyle czasu tongue_out niech no
            sobie przypomne... najpierw naganialem na wyjazd wakacyjny z chetnymi ludzmi
            (zwlaszcza kobiety) z tego i okolicznych forow, potem wyjechalem i wrocilem, jak
            skonczyly sie wakacje to zaczalem myslec o feriach zimowych... (w miedzyczasie
            praca i dom i inne takie tam...) i jakos tak minelo troche czasu... smile powiem
            szczerze - dzieci sa i byly dla mnie wszystkim i prawie calkowicie absorbowaly
            moja uwage i mysli (to zle, wiem... zapominam sie) ale nieuchronnie przychodzi
            tego kres i warto sie zastanowic nad tym co ma byc dalej...

            > co do poznawania.........
            > wiem, że najłatwiej się radzi i piszewink)
            > gdyby było tak łatwo wielu z nas by tu nigdy nie było..
            > ale Wam panom naprawde jest łatwiej!
            > problem z poznaniem nowych osób???
            > patrz ile tu forumowiczów z Wawy..........

            co prawda to prawda - ale takie pisanie i radzenie jest wskazane, a nuz sie
            jakis singiel dzieki temu nawroci i uzna, ze to singlowanie nie jest takie zle
            jak mu sie wydawalo... i juz czlowiek zdrow jak ryba smile)) - szkoda ze to tylko
            substytut uncertain

            <a z Krakowa ........prawie zero.
            > ..chlipieeeeeeee>
            > na pęczki!!!!!!!!!!!!
            > a ile kobiet!smile)
            > nic tylko rwać;PPPP
            >
            > a poważnie...kawa z kimś miłym do niczego nie zobowiązuje....
            > piwko wieczorowa porą, taką jak dziś
            > gdy wszystko kwitnie wokół i ciepło jak w letnią noc...

            wiadomo ze do niczego nie zobowiazuje, ale jak pogodzic oczekiwania (wyobraznia)
            z realiami - to najczesciej bywa trudne. poza tym czuje sie troche jak kot po
            dlugim spaniu - najpierw musi rozprostowac kosci zanim sie uda na lowy smile

            > a teraz będę się czepiaćwink)
            > bo z mamuśką miałbyś wiele wspólnych tematówwink
            > więc może .......nie raczejwinkale......warto spróbowaćwink

            fakt, juz o tym wspomnialem powyzej w odpowiedzi do sprawczyni tego
            "zamieszania" tylko ze jak wspominala anula, ja jestem mentalnie troche na
            nizszym poziomie wiekowym (a moze mi sie wydaje ?)

            pozdr.
            • czarny.onyks Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 09:58
              myslę, że dzieci zasze będa Cię absorbowaływink
              i tego nie zmienisz,moze tytlko z wiekiem mniej....
              ale to chyba dobrze,pokazuje jakim jestes tatąwink

              nie wiem dlaczego uwazasz, że mamuśki to stare, stateczne matrony?wink
              bo tak odbieram to, co piszesz...
              a może Ty nie jesteś wyjątkiem i są mamuśki na podobnym poziomie;P
              zresztą jakby nie patrzeć łatwiej chyba znależc wspólne temnaty, zrozumienie problemów u drugiego rodzica niz u dwudziestoparolatki nie mającej odchowanych dzieci...
              gdzie bedzie pewnie musiała zrozumieć, że dzieci zawsze będa dla Ciebie najważniejsze...
              co nie znaczy, że namawiam Cię tylko na poznawanie mamusiekwink

              oczekiwania (rózne co prawda) mamy wszysycy, nie tylko Tywink
              moze po prostu nie nalezy nastawiać się na wiele tylko dobrze bawić, a po drodze może ktoś się pojawismile
              bo chyba nie sądzisz, że od razu poznasz Jąwink
              koty są zwinne, wystarczy chwila i bedziesz gotów do akcji;P
      • viviene Re: bez szans na nowy zwiazek ? 20.05.07, 17:24
        Znajdziesz,choc to napewno bedzie trudne,poznawac bedziesz kobiety różne pod
        kazdym wzgledem,obys tylko nie zachłysnał sie tym poszukiwaniem i wybrał tą,na
        która przeciez przez tyle lat czekałes nie wiedząc nawet o tym.
        Zycze powodzenia
        Viviene
    • jmx Re: bez szans na nowy zwiazek ? 22.05.07, 02:23

      Każdy ma szansę na związek. K a ż d y, naprawdę. Co mogłabym Ci podpowiedzieć -
      chyba to, żebys był otwarty na ludzi i nie był nastawiony na jedną "kategorię
      wiekową". Bo tu faktycznie możesz skrzywdzić i siebie i swoje potencjalne
      przyszłe towarzyszki. Chyba że, matkowanie i ojcowanie tak Ci weszło w krew,
      że swojej partnerce też będziesz chciał matkoojcować? że bycie z kimś "równym
      sobie" wydaje Ci się niemożliwe? bo łatwiej zdominować kogoś młodszego, mniej
      doświadczonego, itp...

      Mimo wszystko, myślę, że znajdziesz to czego szukasz prędzej niz Ci się
      wydaje, powodzenia smile

      PS. Jazzu nie lubisz? a może nigdy fajnego nie słyszałeś, hę? smile