niezbyt miłe..

25.06.07, 16:06
nie rozumiem, dlaczego podczas ostatniej sesji składania mi życzeń
najczęściej pojawiały sie (życzenia od kolegów z pracy, co dziwne, żadna
koleżanka z czymś takim nie wyskoczyła): "znajdź sobie chłopa
wreszcie", "żebyś szybko się za mąż wydała", "żebyś sobie jakiegoś faceta
przygruchała"

fuj

jak słyszałam taki początek, to od razu załączała mi sie
funkcja "niesłuchania" dalszej części.
no bo czy to poważne?
a może ja już taka nieznośna jestem, że wg opinii innych tylko chłop przed
zdzwiaczeniem mnie może uratować ??

zdarzają się wam takie zyczenia?
jak na nie reagujecie??
    • 2105_a Re: niezbyt miłe.. 25.06.07, 17:28
      Och tam zaraz, nie domyślaj się w tym kierunku ... Może po prostu Cię lubią i
      życzą Ci takiej męskiej odmiany w życiu? Nie zawsze mężczyzna przy kobiecie to
      nieszczęście smile
    • pink.freud Re: niezbyt miłe.. 25.06.07, 18:15
      Pewnie też bym Ci takie złożyłwink I nie ze złośliwości a poprostu szkoda, że się marnujeszsmile
      • fleshless Re: niezbyt miłe.. 26.06.07, 14:05
        ale skąd założenie, że się marnuje?

        ;-]
        • pink.freud Re: niezbyt miłe.. 26.06.07, 14:49
          Kobietom samotność zdecydowanie nie służy. Obojętnie co gadająwink
          Altu wydaje się być bardzo sympatyczną osobą dlatego szkoda, żeby się marnowałasmile
    • singielka_1976 Re: niezbyt miłe.. 25.06.07, 18:15
      Racja, ja tam zawsze życzę dużo seksu i pieniędzy tongue_out
    • dusk76 Re: niezbyt miłe.. 25.06.07, 22:48
      u facetów jest jeszcze gorzej, wszystkie mamy i ciotki chcą twego ożenku,u mnie
      teraz każde życzenia nawet niepoważne zaczynają się (lub kończą)od " i żebyś się
      w końcu ożenił"
      • matysia_k Re: niezbyt miłe.. 26.06.07, 00:13
        a ja znalazłam topic niezbyt mile, co dobrze pasuje do mojego nastriju..Musze
        sie gdzies wypisac.. CZuje sie zle, fatalnie zenujaco do niczego, niepotrzebna,
        beznadziejhna.. JAk to jest.. facet taki zakochany tyle czasu ponoc.. tak mnie
        urzadził?mezatka z dzieciem? taki ideał z kregosłupem morlanym? nie moge sie
        ztym pogodzic cZUje sie stara, i do niczego.Bo taka włąsnie jestem.Ile moge
        jeszce plakac? i poc o mi to? jak to przerwac.Szlgag by go trafil i jego panny
        tez.I mnie,ze zle mu zycze.. To podłe, ze zle mu zycze..beznadziejne,wiem.Co
        jest, jak sie wyrwac z tego kregiu..Dzis bylam na miescie, ale nawet jak
        siedzialam sama to i tak nikt sie nawet nie usmiechbnał..zenada.
        JAk to ptrzetrwac, zapominec, zaszyc sie, zasnac?olac.. jak jak jak?
        • glos_z_offu Matysiu, Ty jesteś prawdziwa? 26.06.07, 00:22
          Ktoś miałby się do Ciebie uśmiechnąć? Usta masz, możesz potrenować na mnie.
          Uśmiechnij się do mnie smile Szerzej.

          Posłuchaj, nie płacz. Ty jesteś w porządku. Co prawda nie rozumiem tej mężatki z
          dzieckiem, ale to nie szkodzi. Nie masz wpływu na innych.
          Śpij dobrze.
          • miszpat mamy wpływ 26.06.07, 00:27
            na innych i basta!
            • glos_z_offu ja to nie mam :) 26.06.07, 00:32
              poprosiłam Cię, abyś się ujawnił a Ty nic.

              tongue_out

              To mam wpływ czy nie mam?
              • glos_z_offu Gucio prawda. 26.06.07, 00:35
                Możesz sobie być w porządku, możesz sobie zakładać, że druga strona też jest
                fair, jeśli nie jest - będziesz na nią wpływał? Jak? Czy dasz sobie spokój?
                (mówimy o tej konkretnej sytuacji)
                • miszpat Maja racja 26.06.07, 00:48
                  Zawsze nasze działania, albo prawie mają w zamiarze wpływ na innych ludzi. To że
                  dochodzi do sytuacji jak wymieniona z nieszczęściem z kobietą i z dzieckiem w
                  tle, wynika z tego że nie zawsze zdajemy sobie ze wszystkiego sprawę. Czy gdyby
                  dziewczyna wiedziała wcześniej o fakcie postąpiła by tak samo? , czy zapytała o
                  to wprost?, teraz jej krok, może wiele...
                  • glos_z_offu Re: Maja racja 26.06.07, 00:53
                    A może Matysia to owa mężatka, a?
                    I co może? Nothing.

                    Najzdrowiej pójść w przeciwną stronę.
              • miszpat masz masz 26.06.07, 00:50
                a przykład dobrany niestosownie, nie mówiłem o wpływie wszechmocnym smile
                • glos_z_offu Re: masz masz 26.06.07, 00:54
                  Dobrze smile Poużywaj to sobie słów relatywnie, a ja już sobie pójdę. Pa pa.
                • glos_z_offu Aha 26.06.07, 18:07
                  tongue_out

                  tinyurl.com/26835z
                  • glos_z_offu Hurrrra, 28.06.07, 23:20
                    już wiem, kto Ty. Bo nie masz ogonków smile
                    Jak podobał Ci się news?
          • matysia_k Re: Matysiu, Ty jesteś prawdziwa? 26.06.07, 07:33
            Jestem jak najbardziej prawdiwa.. poszłąm od razu spac i bardzo dobrze..NIe, ja
            nie jestem mezatką, tylko narzeczoną w 5letnim zwiazku. NIe wiem co mnie tak
            boli..POwinnam sie obrazic i olac, ale jakos mnie to ciągnie na doł..Było
            lepiej, teraz znowu zle..Ile to jeszce bedzie? Wiem,ze wieeeele rzeczy zle
            robilam,ze zycie z emna jest ciezkie bardzo. Ale wąłsnie chyba moj egoizm jest
            tu najgorszysmile)- jak to mozliwe zeby ten facet, mlodszy ode mne o 4 lata i taki
            był zakochany teraz nawet nie zapytal co i jak..
            • dobrotka06 Re: Matysiu, Ty jesteś prawdziwa? 26.06.07, 13:14
              Wypowiedzi nieco nieskładne... trudno się zorientować o co chodzi....

              Facet, który w odpowiednim momencie potrafi zapytać o co chodzi, albo po prostu
              przytulić bez słów żeby tylko poprawic Ci nastrój jest rzadkością co najmniej
              taką jak czarna perła w naturze. Zazwyczaj nie mają zdolności trafiania jeśliw
              ogóle wykazują chęci takiego zachowania. Są po prostu inni. I nie warto mieć o
              to przetensji. Trzeba się nauczyć z tym żyć. A może twój facet po prostu też ma
              gorsze dni? I akurat nie jest w nastroju do zauważania twoich dołów? Jesteście
              pięć lat razem to chyba starczy żeby wiedzieć takie rzeczy?.....

              ech, ja też mam doła. Giganta. Jestem tylko w o tyle gorszej od ciebie
              sytuacji, że nie mam faceta, na którego mogłabym to zwalić sad Nie mam się na
              kim wyładować oskarżając o obojętność. I myślę, ze tak jest chyba cieżej...
              • glos_z_offu Re: Matysiu, Ty jesteś prawdziwa? 26.06.07, 13:34
                Dół, którego Twój facet nie chce/nie może/nie umie zasypać miałby być lepszy,
                który masz sama ze sobą i wiesz, co z nim zrobić?
                Trzymaj się ciepło.
                • dobrotka06 Re: Matysiu, Ty jesteś prawdziwa? 26.06.07, 15:15
                  Tia... pod warunkiem, że wiesz co z tym dolem zrobić.

                  Moja matka jak ma doła to drze się na ojca, że to jego wina. Jakiż jej świat
                  jest prosty - żadnych ale do własnej osoby! Wywścieka się i jej przejdzie.
                  I "wszyscy dookołą winni nieszczęść są" tylkko ona nie... Piękne. Dla niej
                  przynajmniej...
                  • glos_z_offu Re: Matysiu, Ty jesteś prawdziwa? 26.06.07, 20:53
                    Nie chciałabym być niegrzeczna, ale przeczytałam uważnie jeszcze raz ostatnie
                    dwa Twoje posty - nie jesteś przypadkiem podobna bardzo do mamy?
                    I naprawdę myślisz, że nie ma empatycznych, ciepłych, normalnych facetów? Są...
                    I nie są tak strasznie odmienni od kobiet.

                    A doły...powstają sobie z najrozmaitszych przyczyn. Miewam. No i nie jestem
                    dzieckiem jednak, i nie wskazuje winnych. Za siebie jestem odpowiedzialna ja. A
                    ukochany człowiek jest także po to, aby po tych wilczych dołach umieć się
                    poruszać...
                    I rękę też poda, by móc z nich wyjść. A czasem to nawet linę smile Pozdrowienia.
                    • dobrotka06 Re: Matysiu, Ty jesteś prawdziwa? 27.06.07, 10:16
                      Wiesz, o tych empatycznych facetach to muszę Ci wierzyć na słowo. Żadnego nie
                      spotkałam....

                      Może masz rację z tym podobieństwiem. Chociąz mnie się nie zdarzyło, kiedy
                      miawałam faceta, oskarżać go o "wszystkie nieszczęścia świata". A z żadnym nie
                      byłam na tyle długo zeby choć pomyśleć o oskarżeniu go o jakiekolwiek
                      nieszczęście...smile Ja tylko czasem zazdroszczę swojej matce takiej genialnej
                      prostoty życia. Bo ja nie potrafię obwinić kogoś o moje problemy i pójść sobie
                      dalej.... Dla mnie to nie jest takie proste, a czasami przydałoby się... :I
                      • glos_z_offu Re: Matysiu, Ty jesteś prawdziwa? 27.06.07, 14:50
                        dobrotka06 napisała:

                        > Wiesz, o tych empatycznych facetach to muszę Ci wierzyć na słowo. Żadnego nie
                        > spotkałam....

                        Są.
                        Jedne niech bedzie dla Ciebie smile

                        A propos Twoja mama: chyba za daleko poleciało mi się z wnioskowaniem. Tobie
                        smutno, bo się obwiniasz. Twoja mama oskarża innych, tylko nie siebie. I to są
                        ludzie, którzy nigdy nie będą mieli depresji. Nie tłamszą, nie duszą w sobie.
                        Już nie wiem, co lepsze.
        • fleshless Re: niezbyt miłe.. 26.06.07, 14:31
          matysia_k napisała:
          Ile moge
          > jeszce plakac?

          pewnie tak długo, jak długo będziesz to postrzegała jako miarę swojej wartości.
          albo cóś...
          • matysia_k Re: niezbyt miłe.. 26.06.07, 23:21
            I powiem Ci,ze trafione w sedno..
    • matysia_k Przepraszam bardzo wszytskich.. 26.06.07, 23:26
      Bardzo Was przepraszam,za moje nieskłądne opowiescismile) wczoraj bylam po
      porzadnym wyciu na Polach Mokotowskich i 2 piwach, wiec pisałam niezrozumiale,
      a dzis jeszce w jakies głupawej rozpaczy..
      Nie jestem z tym facetem, mlodszym ode mnie 4 lata juz 2 miesiace..Rozstalismy
      sie za porpzuieniem stron, przynajmniej tak rozmawialismy.Po czym okazało
      sie,ze on miał znajomosc z meżatką z dziekciem.. aw momnecie rozstania wciaz
      jeszce proponował mi obłudnie małzenstwo..

      Najbardziej meczy mnie to,ze on sie w ogole nie interesuje co u mnie, mimo,ze
      bylismy 5 lat, oswiadczył sie, cciał miec dzieci itd.. a teraz??
      Juz z mezatka nie jest, ale podczas romasnsu zdazył mi powiedziec, ze 1.5 mies
      z nia jest wiecej warte niz 5 lat z emna..
      NIe ma co..NIe rozumiem tego,Meskiego podejscia..Ze taka cisza z osobą, ktora
      miala yc dla ciebie filarem zyciasmile
      A są dni fatalne , koszmarne ,złe doły i lepsze..

      Przepraszam Was za marudzenie.. nie mam sama do siebie siły.
      • dobrotka06 Re: Przepraszam bardzo wszytskich.. 27.06.07, 10:27
        Hej, rozstaliście się dwa miesiące temu i ty chcesz żeby on dzwonił i pytał co
        u Ciebie?!!! To masz dziwaczne wymagania....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja