Chyba mnie porąbało...

26.06.07, 13:34
Wiem, że mam doła giganta i nie umiem sobie z nim poradzić. Wiem, że mam
gorszy okres i w związku z tym powinnam przestać myśleć o poważnych decyzjach
bo jest duża szansa, że wpieprzę się w problem. A jednocześnie nie mogę się
powstrzymac... Dostałam propozycję... zostania mamusią! Coś mi się
przypomniało a propos wątku o kobietach korzystających z banku sperwmy. No
cóż. To nie jest bank tylko producent smile I sam z siebie, na trzeźwo złożył mi
tą propozycję. Czuję się dziwnie. Sytuacja zgoła idiotyczna. Ale.... od
jakiegoś czasu myślę o tym żeby jednak miec rodzinę. Kandydata na małżonka
jakoś nawet w dalszej perspektywie nie widać i zaczęłam się zastanawiać czy
jest sens czekać. A jak się nie znajdzie? Albo znajdzie za późno? Chcę być
matką, ale nie w wieku, w którym normalnie zostaje się babcią... No i nie
wiem. Zaczynam coraz poważniej podchodzić do tej propozycji, co w gruncie
rzeczy nieco przeraża mnie samą.... Zastanawiam się po prostu czy to jeszcze
ja czy to już moje ześwirowane hormony podejmują te decyzje za mnie.... To
jakaś schiza...
    • glos_z_offu Re: Chyba mnie porąbało... 26.06.07, 13:38
      Zatrzymaj się!
      Będziesz w pierwszym dniu ciąży wink) i wtedy spotkasz kogoś ważnego. Będziecie
      razem wychowywać nie Wasze dziecko. Też pięknie. Ale po co.
    • kruszyna00 Re: Chyba mnie porąbało... 26.06.07, 13:52
      Czy ten "producent" to ktoś Tobie bliski? Na jakich zasadach mielibyście
      wychowywać maleństwo?

      Dzieciątko smile hm, też bym chciała, ale chyba jestem staroświecka albo za bardzo
      tchórzliwa, bo wolę w kolejności: mąż - dziecko niż dziecko - nie wiadomo czy
      mąż sad
      • dobrotka06 Re: Chyba mnie porąbało... 26.06.07, 14:17
        Aha, ja też tak myślałam. Najpierw mąż, potem dziecko. Tyle, że 33 lata to nie
        pierwsza młodość i choć wiem, że jeszcze nie umieram to nie wiem wcale (bo
        gwarancji nie ma żadnej), że się ktoś znajdzie. Nie jestem super piękną,
        ponętną blondyneczką do której faceci lgną jak muchy do lepu. Należę do tych
        zazwyczaj bardziej zdecydowanych, stanowczych osobniczek o wcale nie drobnej
        budowie i wcale nie delikatnym sposobie bycia. Generalnie większość facetów się
        mnie boi a jak nie to są maminsynki, których nie trawię. I to sprawia, że
        zaczęłam poważnie (?) rozważać tę opcję. Choć w głębi głowy wiem, że to
        idiotyczne.... i wydawało mi się, że to mi się nigdy nie zdarzy. Ale własny
        organizm może być największym zdrajcą.....

        Czy on jest mi bliski? Tak i nie. Facet, który zna mnie z każdej strony,
        również z tej najgorszej. I choć się przyznał, że na początku to się mnie
        strasznie bał... ciągle się kręci w pobliżu. Jak dla mnie do tej pory - dobry
        kumpel do piwa.
      • fleshless Re: Chyba mnie porąbało... 26.06.07, 14:44
        to już mama + tata + dzidzia nie wystarczy?
        musi być mąż
        a mąż, zamężony, poślubiony i takie tam to już jakaś gwarancja?


        hmm...
        ;]
Pełna wersja