Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu...

13.08.07, 12:27
Czy Wam też się to czasem marzy? Męczy mnie ostatnio do bólu schematyczność,
szarpanie się z codziennością i niedopełnienie w moim singlowatym życiu.
Narasta potrzeba zmiany i trzęsienia ziemi. n
A moze są tacy, co zaryzykowali i rzucili wszystko zaczynając od zera gdzie
indziej?
    • felerynka Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 13.08.07, 12:31

      boję się myśli o takim chceniusmile)
      ale podobno pięknie jest tam gdzie nas nie ma. Zawsze o tym myśle.
      Zatem, jest możliwe by mogło być pięknie tutaj, gdzie jesteśmy.
      • metaxxa1 Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 15.08.07, 21:18
        kilkakrotnie miewałam dokładnie taką samą myśl
        tybetański klasztor i wgłębianie się w swoje wewnętrzne ja, tam
        gdzie szum skażonej cywilizacji mnie nie dosięgnie
        • ola_dom Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 16.08.07, 10:28
          metaxxa1 napisała:

          > kilkakrotnie miewałam dokładnie taką samą myśl
          > tybetański klasztor i wgłębianie się w swoje wewnętrzne ja, tam
          > gdzie szum skażonej cywilizacji mnie nie dosięgnie

          brzmi fantastycznie, tylko osobiście obawiam się, że z braku szumu
          skażonej cywilizacji zaczynają człowieka dosięgać rozmaite inne
          demony... Trochę o tym wiem z opowiadań znajomych, trochę z mądrych
          książek, a trochę z samoobserwacji - jak nie mam istotnych kłopotów
          i zmartwień, to zaraz zaczynają pojawiać się najróżniejsze problemy
          ekstremy. Znikają natychmiast, jak tylko zaczyna się dziać coś
          ważnego smile. Wewnętrzne ja uwielbia robić takie numery. Co nie
          znaczy, że nie należy się w nie wgłębić. Chyba od tego się nie
          ucieknie. Szkoda tylko, że to takie męczące...
    • condziu Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 13.08.07, 13:18
      Chcesz się zapisać do armii i walczyć z partyzantką maoistyczną ?
    • skandynawska.zorza.polarna Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 13.08.07, 13:32
      Może i są tacy ryzykanci, ale ja takich śmiałków spotkałam tylko w
      książkach...
    • ola_dom Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 13.08.07, 17:10
      coraz częściej o tym myślę. Niekoniecznie o Nepalu, jednak raczej o
      jakiejś ciepłej plaży... Karaiby? Tam też można medytować smile. Ale i
      poplumkać w morzu można, jedzenie samo rośnie, zresztą można
      pouprawiać, pogoda stale taka sama - nie wydaje się pieniędzy na
      ubranie (za wiele) i ogrzewanie....
      Przecież są tacy, co tak zrobili. Czy to jacyś "inni" ludzie? Na
      pewno jakoś tam inni ode mnie, bo odważyli się, ale w końcu też
      wszystko zostawili (jak ja bym musiała) i - jakoś nie umarli smile.
      Jak WCejrowski - zapakował lodówkę na plecy, zamienił ją na bilet
      lotniczy do Meksyku i proszę... Ostatnio naprawdę coraz częściej o
      tym myślę.
      • ankopola Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 15.08.07, 12:03
        tak, to nie musi być Nepal smile
    • il100 Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 15.08.07, 19:35
      może nie Nepal, ale coś równie dalekiego - często o tym myślę,
      ostatnio nawet jakby częściej ...
    • menk.a Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 16.08.07, 08:52
      Nie aż taką ryzykantką jestem. Czasem jestem wręcz zachowawcza.
      Choć póki co nie mam własnej rodziny , więc mogłabym wziąć urlop
      bezpłatny na rok (potem ewentualnie przedłużyć) i wyjechać tam,
      gdzie mnie jeszcze nie było czyli wszędzie... Ale jakoś nie kusi
      mnie taka perspektywa. Zatem na razie zostaje mi chodzenie w
      tym 'ordungu'.wink

      Czy znam kogos takiego? Tak. Mój znajomy (były niedoszły eks,
      chociaż eks to za duże słowo) rzucił pracę w korporacji, zajął się
      spekulacjami finansowymi (zarobił na handlu mieszkaniami i ma zamiar
      dalej się tym trudnić) i używa sobie teraz życia podróżując za dużą
      kasę.
      Boję się braku przewidywalności, stabilizacji, utraty pozucia
      bezpieczeństwa, choćby złudnego bezpieczeństwa.
      Może powoli włącza mi się guzik informujący o syndromie wicia
      własnego gniazda, stąd ten lęk przed niepewnoscia jutra, jaka
      czekałaby mnie, gdybym się spakowała w jedna torbę i wyjechała w
      nieznane?wink
    • artur128 Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 16.08.07, 17:49
      Też o tym myślałem, ale uświadomiłem sobie że to nie jest dązenie do
      czegoś, tylko ucieczka przed czymś (chyba przed samym sobą).
      Nie sadzę, aby wyjazd do Nepalu czy daleko hen, gdzieś tam zmieniłby
      coś w moim nastawianiu. Poza tym nie wiem w czym medytacja na
      surowych kamieniach zakonu tybetańskiego rózniła by sie od medytacji
      np. na polskiej łące smile
      Tak a propos Nepalu to widziałem kiedys taki film , albo czytalem
      opowiadanie ,juz nie pamiętam .. Ona w wieku 35 lat nie znajdując
      miłosci rzuca wszystko i wyjezdza do Tybetu by zostac mnichem , tam
      spotyka faceta, który podobnie jak ona .. no i zakochują sie w
      sobie.. okazuje sie że on jest z tego samego miasta co ona ..
      Cóż za banał smile
      • metaxxa1 Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 16.08.07, 18:06
        albo przeznaczeniesmile
      • ola_dom Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 17.08.07, 09:54
        artur128 napisał:

        Poza tym nie wiem w czym medytacja na
        > surowych kamieniach zakonu tybetańskiego rózniła by sie od
        medytacji
        > np. na polskiej łące smile

        pewnie by się różniła, ale wcale nie wiadomo, czy na polskiej łące
        za domem nie byłaby lepsza smile. Tak naprawdę to wyjazd do klasztoru
        najczęściej jest pewnego rodzaju ucieczką. O tym napisałam
        wcześniej - można uciec do klasztoru od cywilizacji, ale nie od
        własnych demonów. I tak nas dopadną, tyle że pewnie przybiorą inną
        maskę. A na miejscu chociaż wiemy, z kim mamy do czynienia wink.
        Mówią też, że najcenniejsza praktyka/medytacja/etc. odbywa się w
        codzienności, w zwyczajnym życiu. Najcenniejsza bo i najtrudniejsza.
        W klasztorze w pewnym sensie panują warunki cieplarniane. Nie musisz
        zajmować się niczym, prócz tego, czym musisz. Prawie żadnych
        wyborów. Tak jest chyba łatwiej. Tylko czy lepiej? Pewnie jak komu...
    • ksiaze_zycia_umiera Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 16.08.07, 19:15
      ankopola napisała:
      > Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu...

      wersja lokalna (zwana inaczej patriotycznąwink): rzucić to wszystko i wyjechać w
      Bieszczady wink

      swoją drogą, dlaczego Nepal?smile
      • metaxxa1 Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 16.08.07, 19:51
        a dlaczego Bieszczady?
        qrczę, no dlaczego wszyscy wokół o tych Bieszczadach?
        9-ty cud świata czy jak ?
        wg mnie są mocno przereklamowane, a poza tym wolę morze
        • ola_dom Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 17.08.07, 09:48
          metaxxa1 napisała:

          > a dlaczego Bieszczady?
          > qrczę, no dlaczego wszyscy wokół o tych Bieszczadach?
          > 9-ty cud świata czy jak ?
          > wg mnie są mocno przereklamowane, a poza tym wolę morze

          może jako swojski odpowiednik Tybetu ? wink.
          Ja też zdecydowanie wolę nad morze. A jeszcze bardziej nad ciepłe.
          • ksiaze_zycia_umiera Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 17.08.07, 11:45
            ola_dom napisała:

            > może jako swojski odpowiednik Tybetu ? wink.

            mhm, Bieszczady to taka nieodkryta, dziewicza kraina, oaza spokoju i harmonii wink
            i wcale nie trzeba lecieć do Tybetuwink



            chociaż, Dalajlama pewnie by się nie obraziłsmile
            • ola_dom Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 17.08.07, 12:08
              ksiaze_zycia_umiera napisał:

              > ola_dom napisała:
              >
              > > może jako swojski odpowiednik Tybetu ? wink.
              >
              > mhm, Bieszczady to taka nieodkryta, dziewicza kraina, oaza spokoju
              i harmonii ;
              > )
              > i wcale nie trzeba lecieć do Tybetuwink
              >
              >
              >
              > chociaż, Dalajlama pewnie by się nie obraziłsmile

              na pewno nie! On tam przecież nie ma nawet tyle miejsca, żeby nas
              wszystkich pomieścić wink. Filia w Bieszczadach - myślę, że nawet
              mogłoby mu się spodobać.
              A dla wodolubnych - filia nad morzem....mmmmm.... I wszyscy
              zadowoleni smile)).
              • ksiaze_zycia_umiera Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 18.08.07, 08:28
                ola_dom napisała:

                > na pewno nie! On tam przecież nie ma nawet tyle miejsca, żeby nas
                > wszystkich pomieścić wink. Filia w Bieszczadach - myślę, że nawet
                > mogłoby mu się spodobać.
                > A dla wodolubnych - filia nad morzem....mmmmm.... I wszyscy
                > zadowoleni smile)).

                Tybet - oddział zamiejscowy w Bieszczadach
                ładnie brzmi wink

                swoją drogą, podobno mnisi tybetańscy potrafią zachować spokój w tłoku big_grin
    • alo_ha Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 17.08.07, 16:54
      O ja tak mam smile Tylko nie do Nepalu a w cholerę zwaną inaczej gdzie bądź, jesli
      chodzi o lokalizację wybredna nie jestem wink Jak dla mnie to oznaka jednego albo
      czas na urlop albo czas na zmiany smile
      A co do medytowania i odludzia polecam wyjazd na wakacje w pojedynkę taki
      sprawdzian własnych tendencji aspołecznych... Można się bardzo zdziwić tym co
      się odkryje smile
    • niebo34 Re: Rzucić wszystko i wyjechać do Nepalu... 17.08.07, 22:49
      to moja opcja na zycie gdy wygram w totka...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja