puzzle33
21.09.07, 20:33
że zapisałam się na kurs tańca. Przydzielono mi partnera, mniejsza z
tym kto zacz, zbyt pobieżnie się znamy. Problem tkwi, że jakoś nie
możemy się dostroić. Parę kawałków idzie nam całkiem gładko, ale jak
dochodzimy do klasyki tańca towarzyskiego - klapa totalna. Pasuje
nam passo doble, a potem jest coraz gorzej. Jeszcze z tangiem, można
powiedzieć - po grudzie - ale jakoś nam - załóżmy - że idzie.
A teraz, o ile się nie mylę, już na następnej lekcji mamy przejść do
flamenco. Tak pozaprogramowo. Znaczy, on siedzi, ja skaczę.
Nie wiem, co mam z tym robić. Przecież się nie da flamenco odtańczyć
komediowo. Powaga musi być. A mnie ze śmiechu skręca na myśl, że ja
i flamenco (hihihihihi). Facet też jakby od.