przyjaźń damsko-męska

05.11.07, 21:35
Wiem, wiem, napisano już o tym tomy smile) To i ja dorzucę kilka słów.
Usłyszałam dzisiaj, że mężczyzna/kobieta po ślubie nie powinni mieć przyjaciół
odmiennej płci. A mąż/żona mają wystarczyć za "cały świat".

To jak to jest z tą przyjaźnią?
    • ta_ann Re: przyjaźń damsko-męska 05.11.07, 21:45
      nie byłam nigdy żoną, nie wiem jak to jest. też taki
      pogląd słyszałam. dziś wyobrażam sobie ludzi po ślubie
      jak dwa pociągi wahadłowe. jadę do Ciebie. odjeżdżam (czas
      na przyjaciół płci obojga, to hobby, które nie jest podziela-
      ne przez partnera, odpoczynek też, czas tylko i wyłącznie
      dla siebie). i znów chcę do Ciebie. i ufam, że nie teoretyzuję.
    • sorrento_8 Re: przyjaźń damsko-męska 05.11.07, 22:01
      u mnie również teoria smile
      ja chciałabym żeby mój przyszły partner miał we mnie tą
      najważniejszą przyjaciółkę
      "pomniejsze" smile przyjaciółki, koleżanki, znajome proszę bardzo, ale
      wszystko bez jakiekolwiek ukrywania
    • osiolek113 Re: przyjaźń damsko-męska 05.11.07, 22:53
      Śpiochu, każdy potrzebuje przyjaciół. Nieważne jakiej płci, choć o pewnych
      sprawach da się pogadać tylko z kobietą, a o innych tylko z mężczyzną smile Ale
      przyjaciół będziemy potrzebowali zawsze.

      Nie wiem jak to się ma do związku, bo jeszcze na żaden związek (a tym bardziej
      tak poważny jak małżeństwo) sę nie pisałem, ale myślę że to się tak znowu bardzo
      nie różni...
      • notoryczny.spioch Re: przyjaźń damsko-męska 06.11.07, 12:06
        Osiołku113, zgadzam się 100%.

        Dla mnie to pogląd jak z koszmaru.
        Nie umiem żyć bez przyjaciół smile)
    • altu Re: przyjaźń damsko-męska 06.11.07, 13:37
      jak to: nie powinni?
      hm.. i tak, o po prostu, ugotować się we własym sosie? razem ztetryczeć, marudzić i narzekać wciąż na siebie nawzajem?
      hm.. jakoś sobie tego nie wyobrażam. no bo gdzie zaufanie? docenienie? i ta (mimo wszystko) nutka zazdrości?

      przyjaciół ciężko się "zdobywa", pewnie o wiele ciężej niż partnera na całe życie..
    • cytrynka123 Re: przyjaźń damsko-męska 07.11.07, 00:26
      mialam zawsze wiecej kumpli, niz kolezanek, ale to wymagalo duzego
      wysilku, by relacje nie przeszly na niewlasciwe tory. kolezanka
      powiedziala mi, ze gdy w porywach emocji pojdzie sie na calosc z
      przyjacielem (takim prawdziwym przyjacielem, co to sie nadaje do
      kradziezy koni), mozna bardzo zalowac, bo sie go straci.
      najczesciej. cos w tym jest. o ile w necie mozna sobie pogaworzyc, o
      tyle w realu trzymam dystans w relacjach damsko-meskich w imie
      zasady 'jak jest ochota to pies i kota wychrobota'. a potem zal i
      zgrzytanie zebow, bo stracilo sie kogos bardzo waznego.
      kolega - tak, przyjaciel - nie.
      • aretah Re: przyjaźń damsko-męska 07.11.07, 06:40
        miałam kiedyś takiego kumpla. Bardzo dobry kumpel, bo przyjaciel, to
        chyba jednak za duze słowo. Było fajnie. Gadaliśmy, słuchalismy
        muzyki, wychodzilismy razem na piwko, wspólne wakacje w towarzystwie
        innych znajomych. POluzowało się gdy poznał kobietę. Zwyczajnie,
        była o mnie zazdrosna. Teraz dzwoni do mnie od czasu do czasu,
        gadamy, ale to juz nie to, co kiedys. Nie widziałam się z nim juz
        ponad rok, a w sumie mieszkamy nie tak daleko siebie.
        Ostatnio wymyślił, ze musismy się spotkac. Na neutralnym gruncie smile.
        Fajno. Juz się cieszę na to spotkanie.
      • mort_subite Re: przyjaźń damsko-męska 07.11.07, 11:24
        cytrynka123 napisała:

        > mialam zawsze wiecej kumpli, niz kolezanek, ale to wymagalo duzego
        > wysilku, by relacje nie przeszly na niewlasciwe tory. kolezanka
        > powiedziala mi, ze gdy w porywach emocji pojdzie sie na calosc z
        > przyjacielem (takim prawdziwym przyjacielem, co to sie nadaje do
        > kradziezy koni), mozna bardzo zalowac, bo sie go straci.
        > najczesciej. cos w tym jest. o ile w necie mozna sobie pogaworzyc,
        o
        > tyle w realu trzymam dystans w relacjach damsko-meskich w imie
        > zasady 'jak jest ochota to pies i kota wychrobota'. a potem zal i
        > zgrzytanie zebow, bo stracilo sie kogos bardzo waznego.
        > kolega - tak, przyjaciel - nie.

        Hmmm... Z racji ukończenia dość mocno sfeminizowanego kierunku
        studiów, wśród moich najbliższych, najbardziej zaufanych znajomych
        dominują kobiety. Taka karma. Mimo, że nasze relacje są bardzo
        zażyłe, nie przypominam sobie sytuacji, w których faktycznie
        zaistniało poważne ryzyko "zejścia relacji na niewłaściwe tory",
        mimo, iż okoliczności nierzadko sprzyjały (alkohol, chęć
        odreagowania problemów osobistych, etc.). Stąd podejście
        pt. "niedopuszczanie osoby płci odmiennej do zbytniej konfidencji"
        (vide: kolega - tak, przyjaciel - nie) jest dla mnie cokolwiek
        niezrozumiałe.
        Z tym, że to wszystko być może dlatego, że ja ogólnie dość dziwnym
        typem jestem...
        • cytrynka123 Re: przyjaźń damsko-męska 07.11.07, 22:52
          Wiesz, dopoki sie ktos raz nie sparzy, wierzy mocno. MOja kolezanka
          stracila przyjaciela, bo juz taka przyjazn po lozku slabo sie goi.
          Lubie pogaadac z chlopakami, zwyczajnie.. mozna porozmawiac o
          ksiazkach, troche pofilozofowac, no i zwykle chlopakom sie nie
          zwierzam ze spraw osobistych. Znajomosc jest na zasadzie kolka
          wzajemnej adoracji wink. Milo sie rozmawia, czasem wypije wspolne
          piwko czy kawe z automatu i fajnie jest. Z dziewczynami wchodze w
          blizsze relacje, mam na mysli jakies osobiste opowiesci z zycia,
          szukanie lub udzielanie (proszonych) rad, wspolne ciuchobranie etc.
          Jakby nie bylo.. przyjaciel to przyjaciel, oby byl prawdziwy/a.
          • mort_subite Re: przyjaźń damsko-męska 07.11.07, 23:21
            Heh, no widzisz, mi jest łatwiej otworzyć się przed kobietą. Z facetem można -
            niekoniecznie trzeźwo - pogadać "o życiu", ale w wszelkie mętne dywagacje
            zahaczające o duchowe rozterki, to już niekoniecznie temat na męskie rozmowy.
            Poza tym przyjaciółka zawsze pomoże powalczyć z cechującym mnie niezrozumieniem
            meandrów kobiecej psychiki. Czasem uśmiechnie się przy tym pod nosem, ale wczuje
            się w sytuacje, zinterpretuje, co niekiedy pozwala na uniknięcie nieporozumień w
            relacjach z inną wink
            W drugą stronę to chyba tez działa na nieco podobnej zasadzie - w każdym razie
            "moje" dziewczyny często wtajemniczają mnie w swoje problemy. I są ciekawe moich
            opinii na poruszone tematy.

            Najważniejsze jednak jest faktycznie to: przyjaciel, to przyjaciel, oby był
            prawdziwy/a.
    • margie Re: przyjaźń damsko-męska 07.11.07, 22:57
      bzdura. Malzenstwo, jak kazdy zwiazek dwojga ludzi powienien sie
      opierac na zaufaniu, lojalnosci i przyjazni. A to nie wyklucza
      przyjaciol spoza.. I to obojga plci. Poglad chyba dosc moherowym
      zakladajacy z gory niewiernosc i stwarzanie okazji do niewiernosci.
    • candycandy Re: przyjaźń damsko-męska 07.11.07, 23:12
      sama slyszysz\widzisz, ze to bzdura, nie?smile
      tylko ktos niepewny siebie i tej drugiej osoby (niewazne, czy to
      bedzie maz\zona\dziecko\przyjaciel) chce zawezic caly swiat to
      jednostki.
Pełna wersja