Dodaj do ulubionych

no jak, cholewcia jak?

08.11.07, 00:11
jak zmusić się do monotonnego wstukiwania literek w komputer kiedy chciałoby
się bez przerwy ruszać, biegać, tańczyć, podróżować?

stawianie laptopa na rowerku odpada - niestabilne ;/
Obserwuj wątek
          • ta_ann Re: no jak, cholewcia jak? 08.11.07, 08:42
            zmieniasz na mniej więcej ten sam profil zajęcia?
            sałatka pisze: "monotonne wstukiwanie". może się
            mylę i może wcale nie miała na myśli pracy

            pomogło mi kiedyś na kompletnie niezrozumienie, dlaczego
            trzeba pracować przeczytanie tej książki [w mianowniku,
            bo diabli wiezą, jak się odmienia węg. nazwiska]
            Mihaly Csikszentmihalyi: Urok codzienności, WAB, Warszawa,
            1998. Nie wiem, czy do dostania teraz. Ten sam autor zresztą
            napisał: Przepływ.
            Obie warte przeczytania. Ta druga o zajęciach, które powodują
            jakby zatrzymanie się czasu. Są takie. Czujesz się nagle jak
            "poza czasem" albo jak wyjęta z czasu. Szczęściem byłoby znalezie
            dla siebie takiego zajęcia zarobkowo.
            • ta_ann Re: no jak, cholewcia jak? 08.11.07, 08:54
              aha smile miałam też taki czas, że zastanawiałam się,
              po kiego diabła mam siedzieć np. na szkoleniu w pracy,
              skoro tak jak sałatkę najchetniej dokądś by mnie poniosło,
              skoro doskonale powiewają mi słowa wykładającego.
              dziś wiem: uciekać od czynności sprawiających zawodowo
              po prostu i literalnie ból smile nie warto się męczyć...
              warto poszukać czegoś "dla siebie".
            • ta_ann umarłabym bez książek:-) 08.11.07, 09:12
              "...Nietzsche pisze: Moja recepta na osiągnięcie wielkości
              przez istotę ludzką to amor fati (umiłowanie losu): kiedy
              nie pragnie się, aby cokolwiek było inne, niż jest, ani w przód,
              ani w tył, ani przez całą wieczność. Nie tyle znosić to, co
              konieczne, ile to pokochać. I dalej: Chcę nauczyć się postrzegać
              jako piękne to, co jest w rzeczach konieczne; wówczas stanę się
              jesnym z tych, któzy sprawiają, że rzeczy stają się piękne"

              {z Uroków]


              koniec pisania na dziś smile
              • kajak3 Re: umarłabym bez książek:-) 08.11.07, 13:26
                dwa tygodnie temu miałam kryzys, myślałam o totalnej zmianie
                zajęcia, w tym zawodu, nawet wysłałam kilka CV...ale mi przeszło;
                jednak prędzej czy później i tak to się stanie bo inaczej zwariuję;
                ale wiem jedno - nia dać się zarobić - to jest teraz moja dewiza, o
                godz. 16.00 zamykać dzwi za sobą i the end.

              • salatka-warzywna Re: umarłabym bez książek:-) 08.11.07, 19:31
                > "...Nietzsche pisze: Moja recepta na osiągnięcie wielkości
                > przez istotę ludzką to amor fati (umiłowanie losu): kiedy
                > nie pragnie się, aby cokolwiek było inne, niż jest, ani w przód,
                > ani w tył, ani przez całą wieczność.

                a to jest definicja samoświadomości muszki owocówki... zupełnie bezrefleksyjnego
                podejścia do życia to znaczy i akceptowania wszystkich jego wymiarów i aspektów.

                dziwię się zresztą, że to n. napisał, skoro gdzie indziej pisał o woli coś
                zupełnie innego. i za to "gdzie indziej" go lubię ;]

                ta_ann, my chyba naprawdę mamy zupełnie inny gust literacki big_grin de melo to raz,
                nietsche w takiej formie dwa...
                • ta_ann Re: umarłabym bez książek:-) 08.11.07, 20:02
                  big_grin

                  właściwie nie ma sprawy, owa muszka owocowa pogodzona
                  z losem przyjmie z godnością swój kres, jętka jednodniówka
                  także nie będzie się zabijać o dodatkowy dzień. ludzie
                  się zabijają. o różne rzeczy. czasem zupełnie niepotrzebnie.

                  de Mello czytałam, gdy miałam 15 lat. teraz mam 20 lat
                  więcej smile i czytam jednak co innego. ale de Mello znam,
                  lubię znać różne rzeczy. by mieć w miarę szeroki ogląd
                  rzeczywistości. cytowałam Nietzschego nie ja, a węg. psycho-
                  log. piszę, bo może Ci to umknęło smile

                  wrócę do tego de Mello. wątek à propos założył zupełnie
                  ktoś inny. swoje wątki czytelnicze zakładam na innym forum,
                  do tego przeznaczonym. to tak na marginesie. uśmiechy.
                  • salatka-warzywna Re: umarłabym bez książek:-) 08.11.07, 20:14
                    > cytowałam Nietzschego nie ja, a węg. psycho-
                    > log. piszę, bo może Ci to umknęło smile

                    faktycznie, umknęło.

                    > de Mello czytałam, gdy miałam 15 lat.

                    no i tu chyba pies pogrzebany. bo ja w tym samym czasie czytałam raczej
                    egzystencjalistów maści wszelkiej. i nadal ich lubię. czyli ogólnie zastój,
                    marazm, stagnacja... smile poprawy jednak nie obiecuję wink

                    od-uśmiechy

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka