Dodaj do ulubionych

W szklanym ekranie ... condziu poleca

26.11.07, 20:19
W tym wątku będę wklejał ciekawe propozycje telewizyjne.
Obserwuj wątek
    • condziu 01.12.2007 TV4 23:45 "Trainspotting" 30.11.07, 14:11
      "Jeden z najgłośniejszych angielskich filmów ostatnich lat, uhonorowany
      nominacją do Oscara w kategorii najlepszego scenariusza adaptowanego. Główna
      nagroda podczas mWFF 98.

      Narkoman Mark Renton, inteligentny i wrażliwy chłopak, już wiele razy próbował
      zerwać z nałogiem. Ciągle jednak odrzuca ustabilizowane życie rodzinne,
      wybierając trans narkotykowy. Mieszka w jednej z najbardziej ponurych dzielnic
      Edynburga z grupą przyjaciół, podobnie jak on przegranych i straconych dla
      świata. Pewnego dnia wskutek przedawkowania narkotyków Mark trafia do szpitala."

      Intro ze świetnym sondtrackiem:
      www.youtube.com/watch?v=eAHI3bH0rbc&feature=related

      Posiadam wersje VHS jakby ktoś chciał obejrzeć w innym terminie wink
          • chinski.smok Re: 01.12.2007 TV4 23:45 "Trainspotting" 03.12.07, 12:45
            Condziu, dzięki serdeczne,
            ale na Titanicu... zasnęłam. To było pamiętne zaśnięie,bo działo się
            w noc sylwestrową w Rzymie.


            A z rzeczy naprawdę mnie obchodzących:
            1. zmierzyłam się z Krollem - ale znam go na pamięc i już mnie nie
            wciagnął.
            2. więc usiadłam i pochłonęłam kolejne odcinki Twin Peaks. To jest
            ta różnica - TP smakuje w każdym wieku. Choć po prawdzie - wracam do
            niego po raz pierwzy po 15 bodajże latach. I fantastycznie smakuje
            się całą tę otoczkę fabuły. Cóż.... 15 lat temu mogłam tylko i
            wyłacznie wyśledzić (a i to nie do końca) fabułę a teraz te smaczki,
            smaczki....
      • 9b9 Kroll 01.12.07, 17:15
        Dziś "Kroll", kultowe dialogi, tvp1 gdzieś tak koło 23.
        Pamietacie wątek z cytatami? Kroll to kopalniasmile
        pzdr.
    • ratzfatz filmzzz.com 01.12.07, 23:50
      całkiem nowe, często całkiem niezłe. za darmo. (żeby ściągnąć trzeba kupić, ale
      żeby obejrzeć, ściągnąć nie trzeba)

      (podobno to nawet legalne - ale jak coś, to ja nie jestem wiarygodnym źródłem wink
    • altu Re: W szklanym ekranie ... condziu poleca 05.12.07, 11:45
      wczoraj na tvp2 był Almodovar, czyli Wszystko o mojej matce wink
      jaka ta Penelopa chudziutka była wink

      a dzisiaj na zone europa, o 20, Taxi wink
      na ale!kino (nie posiadam, buu) też o 20, jest Noc Słoneczników smile

      w alternatywie inny gatunek, na polsacie, o 21, Co za życie z Salmą Hayek - czyli hiszpańska komedia wink
    • altu Re: W szklanym ekranie ... condziu poleca 13.12.07, 21:48
      Condziu, gdzie jesteś? poleć coś w tv..

      włączyłam na chwilę w poszukiwaniu, to na TVP Kultura leci coś, gdzie para żre spaghetti i się nim obwiesza, całuje, po chałupie lata, a potem jak się bzykają to w ichniejszym telefizorze zajec z wilkiem się ganiają wink
    • candycandy Upadek - 21.15 tvp2 16.01.08, 17:02
      czyli klasyk w rezyserii Joel'a Schumachera, w wykonaniu: Michael'a
      Douglasa i Roberta Duvall'a.
      i calym sercem i piescia jestem za Douglasem! - tak, czlowiek ma
      prawo sie wkurzyc, jak sa poranne korki, jak zlodziej kradnie Ci
      omege czy jak nawet w zapyzialym mac'u nie umieja zrobic takiego
      hamburgera jak na obrazku. i wtedy niech sie nie dziwi rzad, policja
      i inne sluzby, ze czlowiek kupuje bazuke i idzie robic
      sprawiedliwosc!
    • condziu Czas na dokument ... dzis TVP2 24:00 LATAWCE 21.01.08, 21:01
      Dzis na TVP2 24:00 "LATAWCE"

      OPIS FILMU:

      Kiedy w 1994 roku Talibowie ogłosili długą listę zakazów, jakich od teraz mają
      przestrzegać Afgańczycy, znalazły się tam między innymi następujące zapisy: nie
      wolno słuchać muzyki, nie wolno w żaden sposób utrwalać wizerunku człowieka, nie
      wolno puszczać latawców.

      Prawo to obowiązywało aż do roku 2002, kiedy powstańcze oddziały Sojuszu
      Północnego wsparte wojskami amerykańskimi odzyskały władzę w Afganistanie.
      Wydawało się wówczas, że nastąpił kres wojny, ciągnącej się od lat 70. Dziś,
      kiedy Talibowie (według nieoficjalnych danych) odbili niemal połowę kraju, coraz
      bardziej realne wydaje się, że latawce znów znikną z afgańskiego nieba.

      W 2006 roku w Szkole Artystycznej* w Kabulu odbył się miesięczny kurs filmowy
      „Kabul - moje miasto”, prowadzony przez młodego polskiego reżysera Jacka
      Szarańskiego (absolwenta Wydziału Radia i Telewizji im. K. Kieślowskiego na
      Uniwersytecie Śląskim). Dwunastu najzdolniejszych uczniów - po raz pierwszy w
      życiu - dostało kamery oraz fachową pomoc. I nic więcej. Sami proponowali, o
      czym chcą robić filmy, jaki Kabul pokazać. Nie filmowali ani drutów kolczastych,
      ani posterunków policji, baz wojskowych, Talibów czy Amerykanów. Skierowali
      obiektywy na najbliższą codzienność - na dzieci sąsiadów, na wszechobecne
      latawce i na siebie samych.

      „Latawce” stały się dzięki temu zapisem współczesnego Kabulu z perspektywy
      afgańskiego siedemnastolatka. A także opowieścią o tym, jak w młodych malarzach
      i muzykach rodzi się pasja filmowa. Za pomocą kamery Jacka Petryckiego śledzimy
      drogę, jaką przebywają uczniowie: od rozgorączkowanych prób efektownego ujęcia
      pędzących kół rykszy, przez czas, kiedy kamera przestaje być zabawką, a staje
      się narzędziem, aż do tej niezwykłej chwili, kiedy stojąc naprzeciwko swojego
      bohatera zapominają o kamerze, a zaczynają słuchać. Albowiem film dokumentalny
      zmienia nie tylko świat, lecz także samego dokumentalistę.

      * SZKOŁA ARTYSTYCZNA w Kabulu została odbudowana i częściowo wyposażona przez
      Polską Akcję Humanitarną w latach 2002-2003. Środki na te prace zostały m. in.
      zebrane przez polskich uczniów w ramach akcji „Złotówka dla dzieci z Afganistanu”.

      TWÓRCY FILMU:
      Scenariusz i reżyseria: Beata Dzianowicz
      - reżyser filmowy i teatralny, scenarzystka, dramaturg. Absolwentka Wydziału
      Radia i Telewizji im. K. Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
      Zrealizowała sześć filmów dokumentalnych i cykl publicystyki kulturalnej „Znaki”
      dla TVP2.

      Ważniejsze nagrody:

      * 2007 - Wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Dramaturgicznym "Lustro.
      Obraz. Iluzja" za sztukę „Koncert życzeń”
      * 2001 - „Znaki: O cudach” na Ogólnopolskim Niezależnym Przeglądzie Form
      Dokumentalnych "Nurt"- Nagroda Agencji Publicystyki i Edukacji TVP
      * 1999 - Nagroda w konkursie komediopisarskim Talia'99 w Tarnowie za sztukę
      "Parzyści"
      * 1996 - „Cela z widokiem” na Międzynarodowym Festiwalu Filmów
      Krótkometrażowych - Nagroda Programu 1 TVP
      • chinski.smok Re: TVP2 22:00 TULIPANY 29.01.08, 16:45
        Od czasu "Pręg" boję się tytułów nagradzanych na polskich
        festiwalach. Co to był za gniot!!!
        Te "Tulipany", po zajawkach, też mię odrobinę odstręczają, ale może
        się przemogę i chociaz zacznę.
        Dzięki za info. Przegapiłabym.
          • chinski.smok Re: TVP2 22:00 TULIPANY 30.01.08, 09:17
            Wiesz, to na dłuższą recenzję, ale:
            1. nieprawdopodobny psychologicznie - dokładniej: modelunek
            psychologiczny dla nastolatek, i to wychowanych w amerykańskich
            liceach
            2. niespójny wewnętrznie. Rezyserka nie zauważyła przy montażu, że
            Frycz gra trochę inną historię, niż zakładał scenariusz :p
            3. naiwny, matko, jaki naiwny!
            4. Grochowska oczywiście leje łzy ze swych sarnich oczu, bo to takie
            fotogeniczne
            5. z dociśnietym pedałem, żeby koniecznie widzowie w kinie nerwowo
            poszukiwali chusteczek!

            A jeśli widziałaś "Plac Zbawiciela" to porównaj:
            Znacznie subtelniejsze środki, ale mądrzejsza i boleśniejsza
            historia - bo prawdziwsza. Bo tu zło rodzi się małymi kroczkami i
            tak jakoś... cywilizowanie? Wśród osób przystosowanych - z pozoru -
            społecznie.
            Siorbac w chusteczkę nie trzeba - a mimo wszystko wychodzi się z
            poważnymi pytaniami.

            Smaki filmowe oczywiście zawsze sprawa gustu, ale też pewnego
            wyważenia środków do opowiadanej historii. Nie lubię histerycznego,
            babskiego kina, a takie są "Pręgi". Lubię kobiece, przemyślane kino.
            I taki jest "Plac Zbawiciela".
            • dwajezyki Re: TVP2 22:00 TULIPANY 30.01.08, 13:47
              Spróbuję obronić "Pręgi", który uważam za film prawdopodobny psychologicznie, a
              sentymentalizmu w nim ni za grosz, chyba iż uznamy miłość za sentymentalną.
              Wtedy tak. Zaznaczę jeszcze, że co prawda Joanna Krauze figuruje jako reżyser
              "Placu...", ale jak zawsze jest to film pary reżyserskiej.

              "Plac Zbawiciela":

              - nie rozumiem, nie identyfikuję się w żaden sposób z prostolinijną aż nadto
              bohaterką (Julita Miondlikowska dobrą aktorką nie jest, gra - myślę - siebie), a
              jakaś domieszka studiów polonistycznych postaci wydaje mi się właśnie
              nieprawdopodobna. Dałyby jej jakiś głębszy oddech, aspiracje w miejsce ślepego
              podążaniu za losem,
              - jest mi słabo, gdy widzę w kinie płochych, kiepskich mężczyzn - mąż bohaterki
              - dla przeciwwagi Wojciech zasuwający po jaskiniach. Pomijając narzucające się
              skojarzenia "eksplorowania własnej podświadomości",
              - bohater "Placu", trzymający się z jednej strony sukienki żony, z drugiej mamy,
              z trzeciej spodni kochanki - żałosny obraz,
              - i już zupełnie w kwestii walorów artystycznych - podkolorowano ulicę Plac
              Zbawiciela i ile taki zabieg w "Amelii" nie razi tu tak, bardzo.

              "Pręgi" -
              film o dojrzewaniu. Mam circa about tyle lat, co reżyser, Magda Piekorz, i wiem,
              że realia późnych lat 70. odtworzyła cudownie. Frycz grał tego, kogo grać miał -
              ojca skurwysyna, od którego w końcu w kapciach nawiewa się. Że dziewczyna staje
              się terapeutą Wojciecha? Przecież niecelowo. I sam Wojciech - wilk-samotnik,
              srogi instruktor, chwilami śmieszny w swoich nawykach, chwilami budzący lęk. Ale
              i jego czyny są logicznie uzasadnione. Film jest intymny, kameralny - uważam tę
              cechę za dużą zaletę kina.
              • chinski.smok Pręgi vs Plac Zbawiciela 30.01.08, 15:29
                >, że co prawda Joanna Krauze figuruje jako reżyser
                >"Placu...", ale jak zawsze jest to film pary reżyserskiej.
                No i dzięki… nie-wiem-komu. Przynajmniej do obejrzenia.
                "Plac Zbawiciela":

                > nie rozumiem, nie identyfikuję się w żaden sposób z prostolinijną
                aż nadto
                > bohaterką (Julita Miondlikowska dobrą aktorką nie jest, gra -
                myślę - siebie),
                Jeżyku – nie mieszaj porządków: co innego Twoja identyfikacja, a co
                innego bohater filmowy. Rozumiem egocentryczne podejście, ale to nie
                jest tak, że reżyser filmu ma za zadanie pokazać postać, że którą Ty
                się identyfikujesz. Poznawanie świata polega m.in. na tym, że
                poznajemy odmienność.
                Postać, jaką gra Miodnikowska – takich akurat znajdziesz na pęczki.
                Osób bezwolnych i poddających się woli innych, ulegających presji
                jest wokół Ciebie całe mnóstwo. Nie musisz się z nimi identyfikować,
                ale możesz ich dostrzec. I to są właśnie ludzie powszedni, nie jacyś
                malowniczy kolesie z zarostem, zaczynający pierwszy kontakt z
                kobietą od słów: „czy wierzysz w Boga” albo jakoś tak, dokładnie nie
                pamiętam. (Widzisz w tej napuszonej scenie z „Pręg” jakieś
                prawdopodobieństwo? O kiczu całej tej konwersacji nie wspomnę.)
                > jakaś domieszka studiów polonistycznych postaci wydaje mi się
                właśnie
                > nieprawdopodobna. Dałyby jej jakiś głębszy oddech, aspiracje w
                miejsce ślepego
                > podążaniu za losem,
                ale to jest taka właśnie – i KONSEKWENTNIE – taka właśnie postać.
                Ślepo poddaje się losowi innym. Poczytaj Kępińskiego. To jeden z
                typów osobowości.
                > jest mi słabo, gdy widzę w kinie płochych, kiepskich mężczyzn -
                mąż bohaterki
                Kino ma opowiadać o różnych aspektach świata i z różnych punktów
                widzenia. Wkurza Cię ten bohater? OK., znaczy jest prawdziwy. Nie
                lubisz takiego typa w życiu? OK. znaczy to tylko tyle, że wkurzył
                Cię na ekranie ktoś, kto tak samo wkurzyłby Cię w życiu. Raczej o
                sile postaci to świadczy, prawda? I po raz kolejny: porządek Twoich
                emocji i lubień-nie-lubień, a konstrukcja postaci na ekranie to DWA
                RÓŻNE PORZĄDKI.
                > dla przeciwwagi Wojciech zasuwający po jaskiniach. Pomijając
                narzucające się
                > skojarzenia "eksplorowania własnej podświadomości",
                OK. Taki typ Cię przekonuje w życiu, powielony na ekranie – i to
                jeszcze przez Zebrowskiego – podwójna radocha. Faktycznie –
                konstrukcyjnie – typ twardziela uciekającego od przeszłości,
                rzucającego się w zajęcia trudne i wymagające zaangażowania. Z tym
                eksplorowaniem podświadomości to ten… on chyba od niej ucieka, hę?
                > bohater "Placu", trzymający się z jednej strony sukienki żony, z
                drugiej mamy,
                > z trzeciej spodni kochanki - żałosny obraz,
                Po raz kolejny pomyliłaś porządki – owszem, typ jest żałosny.
                KONSEKWENTNIE BUDOWANA POSTAĆ ZAŁOSNEGO TYPA. Tego chyba się wymaga
                od aktora, prawda? Żeby był przekonujący. Skoro Cię wkurzył – znaczy
                osiągnął cel. Aktor. I reżyser też.
                > i już zupełnie w kwestii walorów artystycznych - podkolorowano
                ulicę Plac
                >Zbawiciela i ile taki zabieg w "Amelii" nie razi tu tak, bardzo.

                A zastanowiłaś się nad ZNACZENIEM tego zabiegu?
                "Pręgi" -
                > Frycz grał tego, kogo grać miał -
                > ojca skurwysyna, od którego w końcu w kapciach nawiewa się.
                Tia… Grzechem głównym tego filmu jest jego dwuwymiarowość: czarne
                albo białe. Postać Ojca tak jest napisana – brzydki tatuś, brzydki.
                A przyjrzyj się, co z tym robi Frycz – faceta, który kompletnie nie
                radzi sobie z dzieciakiem, a przemoc jest wynikiem wewnętrznej
                niemocy ojca.

                > Że dziewczyna staje się terapeutą Wojciecha?
                To akurat jest OK.
                 Film jest intymny, kameralny - uważam tę
                cechę za dużą zaletę kina.
                No i tu się całkowicie różnimy – to jest film oparty na ostrych
                kontrastach, grany „po bandzie” – czyli na ostrych emocjach, dość
                kiczowaty w obrazowaniu tychże. Masz białe albo czarne. Nie ma
                kolorów pośrednich. Ten dobry, ta święta, a ten kopnięty. Papier na
                ekranie. I płytkie, płytkie rysunki postaci. To na komiks się
                nadaje.
                • phimamdosc Re: Pręgi vs Plac Zbawiciela 31.01.08, 08:20
                  Plac Zbawiciela - nie uważam, by był szczególnie mocno podkolorowany.
                  Wręcz przeciwnie. Za delikatnie wręcz, za płytko ujęto rzeczy, które
                  dzieją się w takich związkach. Ale zrozumiałe, że gdyby pokazano ten
                  całkowity obraz, film stałby się kompletnie nie do zniesienia. Jak
                  tego typu przeżywane historie.
                  Phi
                  • dwajezyki Re: Pręgi vs Plac Zbawiciela 31.01.08, 10:52
                    Ja nie o tym...nienaturalnie kolorowo pokazany jest obraz. Tylko tyle. Mnie się film nie podobał, jakoś specjalnie nie dotknął, nie poruszył. Bałam się go oglądać, bo naczytałam się recenzji i opinii ludzi, którzy widzieli go wcześniej. Nie wiem, co mam napisać...że nie wniósł mi zbyt wiele? Był trochę jak podglądanie życia sąsiadów. Co jest mi obce. Niech tak zostanie.
                    • phimamdosc Re: Pręgi vs Plac Zbawiciela 31.01.08, 18:56

                      bałaś się oglądać
                      smile
                      wiem. ja też.
                      moje rozczarowanie dotyczyło spłycenia tematu.
                      poruszył mnie obraz, nie przeczę. ale jednocześnie byłam zła, bo
                      widziałam tam jeszcze głębiej wiele rzeczy. może ktoś się oburzy,
                      może nie - to, co tam się działo, było pokazane za delikatnie. mimo
                      wszystko.
                      zgadzam się, żeby dać szansę inteligencji widza, niech się domyśla,
                      kombinuje, ale tu dając takie podstawy chciałabym pokazać jeszcze
                      więcej, jak tragicznie może się dziać, jakie okropieństwa dzieją się
                      w domach. i to nie jest żądza masakry piłą wołomińską smile
                      no ok, przyznam się. byłam zła. bo to, co przeżywała główna
                      bohaterka, to jeszcze nie było wiele, a chciała zrobić coś
                      strasznego. i zła jestem na nią. bo można przeżyć o wiele więcej i
                      dopiero dać sobie spokój i mieć dość. bądź starać się zmienić swoje
                      życie diametralnie. zła byłam na scenarzystę, reżysera. bo powody
                      jej decyzji były jeszcze za małe, jeszcze za nikłe.
                      no ale ja patrzę na to pod trochę innym kątem.
                      pewnie powinnam usiąść w innym miejscu smile

                      • candycandy Re: Pręgi vs Plac Zbawiciela 03.02.08, 19:05
                        dla mnie zwyciezca jest Plac Zbawiciela.
                        bo na czasie.
                        bo pokazuje przemoc psychiczna wiarygodnie (plus banal udowodniony -
                        trudniej jest pokazac przemoc psychiczna niz fizyczna)
                        bo swietne kreacje 3 glownych bohaterow.
                        bo niby nic sie nie dzieje a jakas lodowata groza mozg Ci sciska.

                        ps. nie bylo podkolorowawania Pl.zbawiciela bo placu jest tam malo,
                        praktycznie jest bardziej adresem niz zdjeciami, fizycznie - o ile
                        dobrze pamietam - widac go w scenie Jowita z dziecmi na schodach, to
                        sa chyba wlasnie schody kosciola ale kadr nie obejmuje calosci
                        kosciola, tylko schody i fragment drzwi.
    • 9b9 TVP1 20.20 Glina, dwa pierwsze odcinki 29.01.08, 16:30
      Świetny polski serial kryminalny z ostatnich lat, porównywalny chyba tylko z Pitbullem. Emisja była ze trzy lata temu, niestety mnie ominęła. Potem jakieś powtórki, ale nieregularnie. Bardzo na to czekałem. Po zakończeniu powtórek - nowa seria.
        • candycandy Re: i Glina i Pitbull 03.02.08, 19:13
          Glina jest ciekawszy, bardziej psychologiczny, swietny Jerzy
          Radziwillowicz.
          Pitbull jest tez dobry ale robiony pod nastoletniego widza (sorry,
          Condziu) - typowe srodki na przyciagniecie widza jak: gliniarze pija
          na umor, strzelaja po pijaku, rzucaja k.rwami, sa nie lubiami przez
          przelozonych ale maja wyniki w pracy, Dorocinski ma oczywsicie mloda
          i ladna d.pe, ktora go kocha itp.
          mimo powyzszej krytyki bardzo lubie Dorocinskiego w Pitbullu - bo
          lubie jak stara sie zaprzeczyc swojemu wizerunkowi amanta: ta
          podgolona wysoko czaszka, no i ten urok osobisty w postaci swietej
          naiwnisci: bank da mu kredyt choc zarabia 1.400, rozpieszczona,
          bogata malolata, gangsterska cora, bedzie go kochac choc jest tylko
          glina bez kasy;PP
      • 9b9 Re: W szklanym ekranie ... condziu poleca 02.02.08, 22:32
        W soboty to się ogląda "Halo Hans" na Polsacie (dziś o 22.55). Polska podróba Allo allo. Poważnie polecam. Świetne kracje Żaka, Galicy i, w każdym odcinku inna, Arciuch. Odmóżdżająca rozrywka, super na lekko zakrapiany wieczór.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka