yooasia
20.04.08, 23:02
Tak mawia mama mojej siostry ciotecznej namawiając ja do rozsądku w wyborze partnera i zwracanie uwagi na to co przydatne w życiu i na co dzień a nie w chwilach uniesień i porywów serca...
a ja mam taka sytuacje...
znam faceta już ze 4 lata...nasze relacje można uznać za koleżeńskie i raczej dalekie niż bliskie...od czasu do czasu jakaś kawa czy kino...on chyba cos by tam ode mnie chciał natomiast nigdy w żaden sposób tego nie okazał poza tym ze inicjuje spotkania na których nic się nie dzieje...
ON -jest raczej mało atrakcyjny fizycznie, i raczej jest skrępowany swoja fizycznością...wynika stad mała pewność siebie i wszystko to co zazwyczaj, jak się ma kompleksy...ma natomiast inne cechy które jakby to powiedziała moja ciocia dobrze rokują...jest odpowiedzialny, operatywny, zapobiegliwy, chętny do pomocy, bez nałogów, i w zasadzie mnóstwo innych przydatnych cech w życiu
JA- natomiast jestem singlem i w zasadzie już straciłam wiarę na prawdziwe uczucie i poznanie kogoś z kim było by możliwe stworzenie szczęśliwego związku...chłopak o którym pisze nie podoba mi się, nic do niego nie czuje, ale racjonalnie rzecz ujmując myślę ze jest to dobry kandydat na męża...moja mama radzi by dać mu szansę poradzić by się odchudził zainwestować w niego a nuż coś poczuje...
tyle ze sama myśl o tym mnie boli...chciałabym usłyszeć rady ze są inni faceci na świecie z którymi mogłabym się związać a nie sztuczne i na siłę "hodowanie" sobie faceta na męża do którego mogłabym cos poczuć...nie wiem przeraża mnie to wszystko...to ze powinnam słuchać rad doświadczonych życiowo i podążyć szlakiem racjonalności mimo ze we mnie tkwi pragnienie uczucia i związku na nim zbudowanego...co o tym myślicie...znacie jakieś przykłady z życia gdzie brak uczucia przerodził się w wielką miłość..???????.achhha to jest taka sytuacja ze nie ktoś zakochany pyta co zrobić by rozkochać w sobie druga polówkę...tylko dokładnie odwrotnie ktoś niezakochany ze wzgląd na racjonalne argumenty mógłby teoretycznie się w kimś zakochać mimo ze jak do tej pory ta myśl go odrzuca...
hmmm...no przecież w życiu bywa i tak ze nawet gorące i namiętne uczucie gaśnie wiec może jest i odwrotnie????????????