Dodaj do ulubionych

Wyjść z samotności po trzydziestce

11.05.08, 16:19
Pewno tu sporo takich wątków było...
Jakoś nie wychodzi mi odnalezienie się znowu w świecie by życie uczynić
satysfakcjonującym.
3 lata dochodzilam do siebie po poprzednim nieudanym poszarpanym emocjonalnie
związku, nie mając ochoty na następną "wtopę". Przed nim miałam znajomych, cos
się zawsze działo, czułam, że dużo mogę i dużo jeszcze przede mną. Związek
okazał się falstartem. Pozbierałam się, zaczęłam szukać kogoś nowego na
portalach randkowych(po roku machnęłam ręką-porażka jakaś), w otoczeniu nikogo
wolnego nie ma, ja mam właśnie ok 35 lat, i....
d u p a .

Podsumowałam więc swoją sytuację:
-jako osoba samotna dużo pracuję, żeby się utrzymać = często jestem zmęczona
(gorszy wygląd, gorsze samopoczucie)
-samotne życie = brak stymulacji ze strony drugiej bliskiej osoby czy choćby
wieczornego masazu, brak seksu, brak powiernika na którym można się wesprzec w
trudnych chwilach, niewielka motywacja dla ugotowania sobie obiadu
-w pracy spotykam ciągle te same kilka osób, mój zawód nie ułatwia kontaktów z
ludzmi = w pracy nikogo nowego nie poznam
-pięć lat temu byłam młodą! sympatyczną dziewczyną ktora się podobała
facetom, teraz czuję się "po przejściach" i prawie-staro psychicznie
-na dyskotekę juz nie pójdę = nie ten wiek
-widzę siebie w lustrze, straciłam dziewczęcy urok (dawniej dawano mi i 10 lat
mniej niż miałam)
-smutek, powagę "przejść" i zmęczenie widać na twarzy = w męskim oku
przegrywam ze swieżością dwudziestolek
-nie mam dzieci = brak potrzeby Celowego wyjścia z domu choćby z dzieckiem na
spacer, wywiadówki , wspólnoty z innymi matkami, itd
- znajomi w większości maja rodziny, dzieci i im poswiącaja gro czasu,
sporadycznie bywam gdzieś z nimi ale "na trzecią" staram się nie wpychać
nieproszona
- część znajomych wyjechala za granicę, kontakt tylko sporadycznie-mailowy
- rodzina w innym mieście mało zainteresowana moją codziennością(najmilej na
zdjęciu), raz w miesiącu odwiedziny u nich, to inny świat z którego dawno temu
wyszłam
- aktualny brak koleżanki będącej w takiej samej sytuacji jak ja, z którą
można by gdzieś wyjść, poplotkować, iść na koncert, na rower. samej coraz
bardziej nic się nie chce, ani nie jest dla mnie atrakcyjne siedzenie samej w
kawiarni i czekanie na ...Godota?
- milczący telefon, sporadycznie siostra, sporadycznie 3 znajome. gdyby nie
praca i szefowie to by milczał czasem tygodniami = mało kto o mnie pamięta ,
nikomu nie jestem potrzebna, Za cały ten weekend zainteresował się mną jedynie
lekarz-laborant dzwoniąc z informacją, że jakieś wyniki badań mam powyżej
normy, zadzwonił bo maja obowiązek informować.
- nigdy nie nawiązywałam kontaktów łatwo, zawsze było "towarzystwo" lub
kumpela z którą coś robiłam, teraz tego nie mam
- pasja którą uprawaiałam dawniej odpadła -nie chcę spotkań z moim byłym facetem

Nie wiem jak ruszyć do przodu. Nie chcę stanąć tu gdzie jestem bo tu jest mi
źle. Drugi dzień siedzę przed kompem rozmawiając z wirtualnymi osobami.
Wirtualnie czasem komuś pomagam i jest miło.
Nie chce mi się wyjść pojeździć na rowerze bo znowu będę sama, a tego mam
dość, przejadło mi się na amen.

Więc co ma zrobić trzydziestolatka sama nie chcąc być sama?
Obserwuj wątek
    • inus30 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 19:24
      witaj
      przeczytałam Twój watek, sama jestem na tym portalu od niedawna, wobec tego nie
      napiszę "dobrze trafiłaś" bo nie czuję sie tu na tyle swobodnie żeby zachwalac,
      ale...
      Z Twojego postu przebija "nie", jestes pesymistycznie nastawiona do wszystkiego
      i mysle że wyolbrzymiasz. Sama jestem singielką, mam wprawdzie syna, wiec okazji
      do tych "koniecznych wyjsc" jak to nazwałas jest kilka, ale to nie stanowi sensu
      mojego zycia. Oprócz tego mam tez przyjaciół, jedni sa samotni inni nie, ale
      jakos nie odbieram tego tak ze nie powinnam sie spotykac z tym "sparowanymi" bo
      bede zbedna. Nigdy sie tak nie czułam.
      Nie wiem skąd jestes, ale jesli mamy do siebie niedaleko to z przyjemnością
      zaproponuje Ci wypad z moimi bliskimi osobami na obchód knajp, zobaczysz jak sie
      bawia trzydziestki i przestaniesz myslec o nas - kobietach po przejsciach jak o
      starzejacych sie istotach. dyskoteki nasze, a co smile
      • mikkaz Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 12.05.08, 20:30
        Witaj, wiem, ze trzydziestolatki mogą się super bawić smile) jeszcze 2 lata temu
        miałam fajna ekipę z którą bawiłam się na dyskotekach ale moje towarzystwo sie
        wykruszyło, sparowało, wyjechało, itd i zostałam trochę sama na placu bojusmile W
        grupie zawsze można się zabawić zaś w pojedynkę nie pojdę wieczorem "w miasto".
        Dzięki za propozycję, klikam z Krakowa, będe Was poczytywać tutaj i może ruszę
        4 literki gdy coś się będzie szykować smile)
    • ladybird_77 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 19:40
      Witaj
      ja też jestem po 30
      moim sposobem na samotność jest taka zasada że należy jak najczęściej wychodzić
      z domu, ja wiem że samemu jest ciężko więc zwykle staram się wychodzić z kimś:
      przyjaciele, znajomi, rodzina - niewielu z nich to osoby samotne, więc bardzo
      często wychodzę jako "ta trzecia" wydaje mi się że jeśli nie jest to w nadmiarze
      to jest to do przyjęcia.
      Też bardzo często bywam bardzo zmęczona praca, szkoła i inne obowiązki są bardzo
      męczące i często po prostu nie chce mi się nic więcej, ale jak już się zbiorę i
      pójdę np. na basen czy na aerobic to wtedy czuję się znacznie lepiej mimo
      fizycznego zmęczenia. Podsumowując polecam jak najczęstsze wychodzenie, może
      jakieś stałe zajęcie np aerobic, czy jakiś kurs - może nie jest to sposób na to
      aby znaleźć partnera, ale na pewno pomaga w pozbyciu się tej codziennej samotności.
      Pozdrawiam ciepło.
    • fresh_active Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 19:42
      Być może nie jestem odpowiednią osobą do dawania rad w Twojej sytuacji, bo
      jestem duzo młodszy i bez tzw "przejść". Aczkolwiek parę myśli przychodzi mi do
      łba, bo pewne problemy przeszłości udało mi sie rozwiązać, a raczej
      zaakceptować. Problem z przeszłością jest taki, że ona już była i już raczej
      inna nie bedzie. A sadząc po tym co piszesz, bardzo żałujesz, że przeszłość była
      taka a nie inna. No własnie, BYŁA, inna nie będzie. Tak samo nie będziesz już
      młodsza. Jasne, że by sie chciało wrócić i zachować inaczej w danej sytuacji w
      przeszłości, ale mam złe wieści w tej sprawie - nie da sie. Było i kurde minęło.
      Dobrze, że tak gruntownie (aż za bardzo moim zdaniem) przeanalizowałaś swoje
      życie. Jesteś po 30-tce i jak piszesz już nie taka atrakcyjna fizycznie jak
      20-latki (duża grupa 20-tek również nie jest atrakcyjna). Trudno napisać jakąś
      jedną recepte na wychodzenie z samotności (niezależnie w jakim wieku sie jest),
      baaaa, sam chiałbym ją znać. Jedyna rade jaką mogę dać to - postaraj sie zmienić
      nastawienie do samej siebie. Na pewno wielu jest ludzi w podobnej sytuacji i
      pewnie tak samo jak Ty nie chwalą sie tym publicznie. Postaraj sie aby chciało
      Ci sie chcieć zrobić ten obiad, pójść na spacer, zakupy, uśmiechnąć się do
      siebie i do innych i inne tego typu bzdety, a może któregoś dnia jakiś
      trzydziestoparolatek po "przejściach" stuknie Cię w supermarkecie wózkiem na
      zakupy itd itd.

      PS. Nie podejrzewałem siebie o takie słowa - muszę sie napić.
      • mikkaz Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 12.05.08, 20:45
        W sumie może i faktycznie ciągle trochę "wkurzona jestem" o ostatnie 6 lat
        życia, że tamten facet mnie zwyczajnie okłamał w momencie, gdy były dla mnie
        ostatnie lata na założenie stereotypowej rodziny, męża , dzieci, gdy ja czułam
        się do tego gotowa i mam wewnętrzne przekonanie ,że spełniłoby się to gdybym
        spotkała na swojej drodze innego faceta, nie manipulatora kłamcę. Grrr. Do tego
        zwyczajnie po tym zgasłam, czuję się okradziona z radości życia, przyszłości i
        chęci podjęcia biegu do przodu, szarpania się by coś jeszcze z życia wyrwać.
        Piszecie wszyscy, że pesymistycznie myślę - dla mnie to nie pesymizm ale
        realność, suche stwierdzenie faktów. Może faktycznie ten mój nowy styl dołuje
        otoczenie..
        • robert.83 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 11:02
          mikkaz napisała:

          > zwyczajnie po tym zgasłam, czuję się okradziona z radości życia, przyszłości i
          > chęci podjęcia biegu do przodu, szarpania się by coś jeszcze z życia wyrwać.
          > Piszecie wszyscy, że pesymistycznie myślę - dla mnie to nie pesymizm ale
          > realność, suche stwierdzenie faktów. Może faktycznie ten mój nowy styl dołuje
          > otoczenie..

          Witaj,

          Pozwól, że zastanowię się nad tym fragmentem Twoich przemyśleń. Piszesz o zgaśnięciu… nic z tego nie rozumiem. Dlaczego miałabyś zgasnąć? Facet, który Cię oszukał wykiwał samego siebie. Osobiście przyznam, że imponuje mi Twój… spójny? i inteligentny sposób wypowiedzi i oceny. Masz za sobą to co masz. Tak naprawdę nieważne co, ważne, że stworzyło Cię taką jaką jesteś. „Ten Twój nowy styl” jest STYLEM i wierz mi, może się podobać.
          Hmm, może masz taki trochę problem jak ja – chciałbym być akceptowany przez wszystkich. Wiedz, że to błąd. Nic na siłę. Mi Twój styl się podoba. Idź do sklepu na „szybką jazdę z wózkiem w tle” jeśli chcesz… i nie kryj tego jaka jesteś. Nic nikomu nie jesteś winna. TY jesteś OK.

          Słuchaj, może nie wyrażam się jasno, ale próbuję Ci powiedzieć, że doświadczenie działa na korzyść bardziej niż myślisz. Nieraz to właśnie jest pociągające. To spojrzenie na świat. Daję głowę, że jędrne 20latki muszą się jeszcze wiele nauczyć, by móc z Tobą choćby porozmawiać.

          Ja też nie mam chęci „biegu do przodu, szarpania się by coś jeszcze z życia wyrwać.”, ok? Spróbujmy iść własnym tempem, co Ty na to?. Jeśli jutro nie spotkasz swojego mężczyzny, to znaczy, że akurat go tam nie było – a nie, że jesteś „cienki Bolek”.

          Tak jednym zdaniem: masz w sobie więcej niemożliwego do zgaszenia ognia niż myślisz. Coraz więcej. Coraz więcej siebie możesz dać.
          • mikkaz Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 17:16
            Dzięki Robert.83. Miłe to co napisałeś. Szma czuję, że miesiąca na miesiąc,
            mimo tego dzialającego na niekorzyść upływu czasu, ja się zwyczajnie czuję
            lepiej i bardziej zadowolona z siebie. Oczywiście wolała bym być 10 lat
            młodsza i mieć dzisiejszą mądrość, ale darujmy sobie oddawanie sie nierealnym
            marzeniom wink.
            Problem w tym, że kiepsko ze znalezieniem partnera. Bardzo kiepsko, z
            prozaicznego braku wolnych a normalnych mężczyzn w moim wieku. Zdarzają się..
            oferty last minut, znikające "na pieńku" smile . Oczywiście nie tracę nadziei , bo
            ona jest ciągle we mnie, i wraz z oddaleniem się od spraw przeszłych i
            zapominaniem o "złych ludziach, którzy dali w kość" ona wraca i rośnie i
            zwyczajnie uważam , że coś się wreszcie zdarzy pozytywnego, bo tak ma być i już
            smile.




            Zresztą.. może się Czarnemu.Onyksowi oświadczę, tylko nie wiem czy ona lubi
            kobiety wink
            • czarny.onyks Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 17:48
              jakżeż byłoby łatwiej...tyle fajnych babek spotkałąm i spotykam...
              ale jest problem jeden, zasadniczywink)
              ja uwielbiam, ubóstwiam, pożądam facetów;DDDDDD
              z jędrnymi posladkami lub bez, z poczuciem humoru koniecznie, z owłosioną klatą lub bez, brunetów, blondynów lub łysych...itd mogłabym tak wymieniać, i wymieniać.......

              a kobiety lubię jako przyjaciółki, towarzyszki niedoli, czasem konkurentkiwink
            • alienor_81 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 17:55
              > Problem w tym, że kiepsko ze znalezieniem partnera. Bardzo kiepsko, z
              > prozaicznego braku wolnych a normalnych mężczyzn w moim wieku. Zdarzają się..
              > oferty last minut, znikające "na pieńku" smile .

              Mogę Cię pocieszyć/lub nie/, ale ze znalezieniem odpowiedniego partnera jest problem nie tylko po trzydziestcesmile
              Ja jestem przed trzydziestką, i też muszę przyznać, że nieraz żałowałam, tego co się wydarzyło lub tego co się nie wydarzyło a mogło. Wiele razy odrzucałam facetów, bo zawsze coś mi nie pasowało. Ten za chudy, ten za gruby, za niski, za wysoki - zawsze coś się znalazło. Ale przez to teraz jestem sama. Gdy koleżanki "brały co było", ja grymasiłam i rzucałam fochy. Teraz to one z reguły są w szczęśliwych związkach.
              Ale nie ma sensu rozgrzebywać ran i trzeba uczyć się na błędach i korzystać z tych swoich doświadczeń nabytych po drodze. I przede wszystkim nie tracić nadziei!!!smile
              • czarny.onyks Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 18:06
                z wiekiem powoli jednak traci się nadzieję...
                oczywiście są to czasem sporadyczne chwile łapania dołów, ale mogą powtarzać się częsciej
                dobrze, że chwilowo mam utrzymające się stany głupawkiwink

                ja jednak zauważam inny problem...
                bo facetów wolnych jest trochę tylko:
                - albo mają za duże wymagania
                - albo tak przywyczaili się do starokawalerstwa, że dobrze im samemuwink
                - albo są tak nieśmiali, zamknięci w sobie,ze przez lata zamiast wychodzic do ludzi...zamykają się w sobie jeszcze bardziej...
                - łatwo rezygnują....a my oczekujemy od faceta bycia facetem...mam dośc podrywania facetów...

                i jak się mają odnależć w tym gronie trochę zwariowane singielkiwink
                  • czarny.onyks Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 18:19
                    proszę Cię.......nikt sie nie poddaje...na raziewink
                    ale wolałabym z kimś związac się w wieku trochę wcześniejszymwink

                    nie jest to dla mnie żadnym pocieszeniem, że mogę spotkać swoją miłośc w wieku 50 lat...
                    raczej byłoby to smutkiem

                    pytanie tylko czy ta nasza samotność to przypadek,
                    czy jednak mamy w sobie coś, co powinnyśmy zmieniać?
                    coś, co odpycha mężczyzn?
                    • alienor_81 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 18:38

                      > proszę Cię.......nikt sie nie poddaje...na raziewink
                      > ale wolałabym z kimś związac się w wieku trochę wcześniejszymwink

                      Oczywiście, w końcu teraz są nasze najlepsze lata smile

                      Chciałam tylko powiedzieć, że każdy ma swój własny rytm, jak ktoś już tu mądrze
                      wspomniał, i prędzej czy później spotyka swoją "połówkę". Oby jednak prędzej smile
                      A czy z nami jest coś nie tak?? No coś Ty!!Odrzuć tą myśl natychmiast!!!!wink

            • robert.83 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 17:58
              Naprawdę myślisz, że rynek singli-nie-z-wyboru 30+ jest w nierównowadze?smile
              Z tego co ja widzę, to dookoła trudno o normalność jako taką! Dużo trudniej niż
              myślałem jeszcze parę lat temu. Jest równie dużo… mogę sobie pozwolić na łacinę?
              Chyba nie…. no więc jest dużo „złych kobiet” i dużo dupków. Może to przez
              rodniki w żywności?smile
              Nie wiem kogo szukasz, ale jest spora szansa, że właśnie jakaś małpa łamie serce
              rzeczonemu „normalnemu”, któremu przyda się naprostowanie światopoglądu i
              pokazanie jak wspaniała potrafi być kobieta.

              Uwaga, będzie dygresja:
              W zasadzie serca się nie łamią, tylko wyginają. Wszystko można naprostować,
              mając dużo siły wink i wiedząc co się robi.
              • mikkaz Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 29.11.08, 23:56
                Ja nie sądzę smile ja to wiem. O ile w przedziale wieku tak 27-32 lata jest
                równowaga i mozna kogoś znaleźć wolnego (a wolni do tej pory panowie widzą, że
                ich koledzy się żenią, więc na gwałt zaczynają się rozgladać za stałą dziewczyną
                bo też wypada)
                to w przedziale 35-40 lat proporcje drastycznie sie zmieniają na niekorzyść
                kobiet. Aż z ciekawości czy moja teoria jest słuszna wrzuciłam dane na pewien
                portal randkowy :
                w zakresie takich samych kryteriów:
                1. tuż przed 30-tką : 500 kobiet na 550 mężczyzn szukajacych.
                2. wiek 35-40 lat : 460 kobiet na 240 mężczyzn.
                Wyraźnie? wink

                Mówisz o tych których właśnie rzuca jakaś zła kobieta... właśnie o nich
                napisałam powyżej "oferta last minut" tongue_out , rozchodzi sie jak świeże bułeczki, bo
                statystycznie 2 lata od rozwodu, po odchorowaniu problemu, jest znowu zajęty
                (czasem i wcześniej, czasem później bo tarauma zbyt duża i pozwala tylko na
                niezobowiązujące zawracanie pupy kobietom w ramach odreagowania żonywink ) .

                Ale w końcu nie o to mi chodzi, żeby Ci udowadniać, że partnera dla siebie nie
                znajdę bo się nie da smile Wcale tego nie chcę udowodnić. Jednak nie mając
                charakteru odbijaczki cudzych mężów, mam zdecydowanie ograniczony wybór.



                • mikkaz oż...kurde 01.12.08, 11:22
                  zainspirowałeś mnie - sprawdzilam jeszcze jeden portal randkowy na który
                  namawiali mnie znajomi "że tam podobno znajomy znalazł żonę"...
                  ok, znajomy to bardzo mozliwe, że znalazł.... ale znajome pewnie nie tongue_out

                  otóż, ni mniej ni więcej, wyniki wyszukiwania interesujące dla mnie, czyli
                  mężczyzny w zakresie lat, wykształcenia itd , wynoszą :
                  48 mężczyzn...
                  przy czym prawie połowa z nich tkwi też na innym portalu na którym bywam i jakoś
                  nic z tego dla mnie nie wynikło..

                  natomiast
                  wrzuciłam w wyszukiwarkę kobiety plus/minus mój wiek i wykształcenie (które
                  szukają w 99% tych panów powyżej) i cóż ja widzę ??! wynik wynosi....
                  no zgadnijcie tongue_out!

                  360 kobiet!

                  ................eeeeeeeeeeeeeeee

                  to ja chyba się nie będę tam rejestrować bo kasy i czasu szkoda wink

                  ps.
                  wczoraj dwóch "typków" na randkach internetowych zniesmaczyło mnie podejściem
                  typu "ty się staraj a ja może zechcę się z tobą umówić a może nie, a jak nie
                  zrobisz tak jak ja chcę to sie z toba nie umówię" ..., buehehe
                  zdecydowania nie przywykłam do takich zachowań wśród wydawalo by sie dorosłych
                  ludzi pragnących nawiązać znajomość,

                  ale gdy widzę proporcję w stylu
                  48 facetów /na 360 kobiet.....

                  ....boszzz..... każdy by się rozpuścił jak dziadowski bicz i kaprysił jak
                  udzielny książę na megawłościach.. big_grin


                  Tym optymistycznym akcentem zamykam temat proporcji płci wolnych poszukujacych..
                  I sama chyba daruję sobie ostatecznie złudzenia, że jest sens psuć sobie cerę i
                  oczy ślęczeniem na randkach internetowych.
                  smile
                  • robert.83 Re: oż...kurde 02.12.08, 22:08
                    Z faktami nie mam zamiaru dyskutować - zmiażdżyłaś mnie danymismile, podoba mi się
                    ten styl dyskusji.

                    Muszę więc przyjąć... że na portalach randkowych jest więcej kobiet o rzeczonych
                    "parametrach".

                    A teraz zmuś mnie z taką samą klasą do przyznania, że nie ma sensu szukać
                    partnera...wink

                    Będziesz szukać do skutku. Będziesz bo chcesz/czujesz potrzebę. I ja będę i
                    tysiące spokojnie innych ludzi w tym pięknym kraju będzie się dalej szukać
                    wzajemnie. My tak mamy.

                    Portale randkowe? Jest to jedna z opcji.
                    • mikkaz Re: oż...kurde 06.12.08, 19:51
                      Sama byłam w szoku widząc te dane. smile
                      Ale wcale to nie oznacza, że nie ma sensu szukać partnera. Tylko to wskazówka,
                      że może jednak szukać w inny sposób...


                      I masz rację - ja będę szukać, Ty będziesz szukać, i inni też. Ci co chcą będą
                      aż do skutku...

                      W takim razie, skoro niestety nie znalazłam nikogo "na Mikołaja", to będę
                      próbować znaleźć "pod choinkę" wink)) a nuż tam się znajdzie ?- czego wszystkim
                      szukającym serdecznie życzę.
    • blue73 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 20:59
      A ja rozumiem doskonale, bo sama jestem w podobnej sytuacji.
      - W pracy nikogo nie poznam - male biuro, ludzie nie zzyci, nie ma
      wspolnych wyjsc.
      - Randki internetowe odpuscilam, po kilku wpadkach.
      - Znajomi w innych miastach - po 300 km ode mnie, przeprowadzilam
      sie tu, gdzie mieszkam jakis czas temu. Rodzina tez daleko.

      I robi sie tak naprawde bledne kolo. Zeby kogos moc poznac, trzeba
      wyjsc, ale samej glupio, wiec... siedze w domu...
      • mikkaz Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 12.05.08, 20:53
        A ja wczoraj po napisaniu tekstu wypelzłam jednak z domu na spacer i żałuję, że
        tak późno smile Jakieś święto było, pożarłam całą paczkę odpustowych cukierków,
        słońce super, tylko resztki skacowanych osobników po juwenaliach hałasowało za
        bardzo, ale to raz w roku. Mogłam dużo wcześniej wyleźć choć na ławkę przed blok
        z książką, przynajmniej bym sie trochę opaliła i z jakimś dziadkiem emerytem
        pogadała smile
    • kalina_k Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 21:12
      Ja na pewno nie dam Ci gotowej recepty na wyjście z samotności po 30-
      stce, bo sama w niej tkwię po uszy. I nie wiem, czy dobrze jest
      akceptować tę sytuację, czy walczyć z nią. Pewnie jak zwykle
      najlepasza jest zasada "złotego środka" - wszystko z umiarem. Wiem
      na pewno, że nauczyłam się przyjmować pomocną dłoń wysuwaną mi przez
      przyjaciół - nie mam oprów przed byciem "tą trzecią" w towarzystwie.
      ByleOni są zdziwieni moją samotnością, dają czasami rady, motywują w
      bardzo bezpośredni sposób do działania. Widzę jednak, że starają się
      nie przekroczyć granicy, po której poczułabym się zraniona. Zresztą
      ja w dyskusjach z przyjaciółkami mówię, że tak widać jest mi pisane,
      że nie jest to dla mnie komfortowa sytuacja, bywa ciężko, ale staram
      się jakoś żyć.
      Ja bym stawiała na hobby. To pomaga dwojako i w byciu samotnym i w
      przezwyciężaniu samotności.
    • sorrento_8 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 21:50
      Niestety nie mam dla Ciebie żadnej mądrej rady. W wielu punktach
      podsumowałaś moje życie.
      Może jest tak jak pisze Onyks przeżywasz tylko kryzys, ja wiem, że
      mój kryzys trwa stanowczo za długo.
      Wiem już, że do takiego życia nie można się przyzwyczaić, nie ma
      szans na akceptację takiego stanu rzeczy - szarpię się sama z sobą i
      nic mi to nie daje.
      Jestem w takim błędnym kole, nic co robię nie sprawia mi radości, bo
      większość rzeczy robię samotnie.
      Dopóki jako tako spełniałam się zawodowo, nie było tak źle, niestety
      nic nie trwa wiecznie.
      Z mojego doświadczenia wiem, że samotna koleżanka nie rozwiązuje
      problemów, wiem to z doświadczenia, poza samotnością brak punktów
      stycznych.

      To się pożaliłam, zamiast coś doradzić...
      • czarny.onyks Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 22:09
        może to głupie, ale
        rażniej mi, że nie jestem z podobnymi problemami sama...

        i wiem, że dużo ode mnie zalezy
        naprawdę!
        trzeba tylko chcieć, próbować....i nie zrażać się porażkami
        np. nieudanymi randkami z netu;P

        ale z samotną koleżanką można wyjśc z domu, gdy samej się nie chce
        iśc do knajpy, na film, gdziekolwiek....
        byleby tylko coś sie działo....
        i na pewno zrozumie lepiej niż zamęzna mamusiawink
        • kalina_k Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 23:08
          Jasne, że trzeba próbować. Jak w dzisiaj oglądanym przeze mnie
          filmie powiedziano: jeśli kobieta ma żałosne życie miłosne, to sama
          tak chce. I prawda i nieprawda. Same to wiemy dziewczyny.
          Co się z tym życiem porobiło.
          No ale kolejny tydzień przed nami. Chyba w jakiś walczny nastrój
          wprawiłam się czytając niektóre posty, bo ciśnie mi się na usta
          okrzyk: do boju smile))))
        • sorrento_8 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 11.05.08, 23:46
          czarny.onyks napisała:

          > może to głupie, ale
          > rażniej mi, że nie jestem z podobnymi problemami sama...

          Cieszę się że Ci raźniej, nie za bardzo się cieszę że mamy takie
          problemy.

          > i wiem, że dużo ode mnie zalezy
          > naprawdę!
          > trzeba tylko chcieć, próbować....i nie zrażać się porażkami
          > np. nieudanymi randkami z netu;P

          zaprzestałam tego typu rozrywek ;P
          Onyksiu bo Ty optymistka jesteś - chyba smile - a ja cyniczna
          pesymistka i co z tego, że wiem...
          >
          > ale z samotną koleżanką można wyjśc z domu, gdy samej się nie chce
          > iśc do knajpy, na film, gdziekolwiek....
          > byleby tylko coś sie działo....
          > i na pewno zrozumie lepiej niż zamęzna mamusiawink

          O! To ja musiałam trafić na jakiś felerny egzemplarz smile, nie dość,
          że nie rozumie, to gdziekolwiek też ciężko ją wyciągnąć.
          • czarny.onyks Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 13.05.08, 13:21
            no ja też nie cieszę się, że ktoś inny ma takie problemy!
            to trzeba sorrusiuwink wyrzucic pesymizm, bo nie pomaga w życiu
            zresztą sama wieszwink

            kurcze..jestem optymistką, bo już to chyba kiedyś pisałam...
            widze dramaty ludzi, na które nie mają wpływu
            nie umniejszam naszych problemów, ale ..MY MAMY WPŁYW NA NASZE ŻYCIE
            a poza tym, raz jest lepiej raz gorzej

            z tym wyciaganiem mam podobnie;DDDD
            albo ja nie mogę kogoś wyciągnąć, albo mnie się nie chce wyjść;DDD
            i jak tu sie tym wóżkiem stukać, jak sie siedzi w domuwink)
      • mikkaz Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 12.05.08, 21:12
        Jeszcze rok temu myślałam, że kogoś sobie znajdę nowego do życia, że nie jest
        tak źle. Ale jak zorientowałam się jak wygląda "rynek małżeński" dla 35 letniej
        kobiety to mina mi zwiędła. Dla kilku panów samotnych których tok myślenia ze
        zdumieniem poznałam - kobieta w tym wieku staje sie przeźroczysta i skreślona
        jako matka dzieciom...
        Od kilku miesięcy juz nie wiem co robić, nie ma wolnych facetów dla mnie, po
        prostu. Mam z kobietą się związać na resztę życia? Praca też nie daje mi
        satysfakcji i na myśl , że przede mną takie same miesiące i miesiące i miesiące
        mi się niedobrze robi. Z koleżanką można gdzieś wyjść, razem na jogę, pobiegać
        bez strachu po parku wieczorem, posiedzieć w ogródkach na lodach, zawsze inaczej
        jak człowiek sobie pogada nawet o byle czym z kimś drugim. Ja tylko na jednej z
        kolezanek się zawiodłam,dla której miałam być czyms pomiędzy terapeutą a
        służącą. Ale na resztę nie narzekam. Kobietki są super smile
    • mojave777 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 12.05.08, 10:08
      Na plus:
      - wyczerpująca autoanaliza swojej osoby
      - przebijające się gdzieś w autonalizie oczekiwania i marzenia (
      łatwiej jest coś osiągnąć, gdy wie się co to ma być)
      Na minus:
      - podejście "sememu nie warto" - robić obiadu, wyjśc do knajpy,
      znaleźc jakieś hobby, pójśc do kina
      - skupienie na przeszłości, ogólne czarnowidztwo i skupienie się na
      własnej osobie
      Jest szansa, że po spotkaniu z ciekawym i obiecującym facetem
      podczas rozmowy przekażesz mi świadomie lub nieświadomie taką wizję
      własnej osoby i będzie to ( delikatnie mówiąc) mało zachęcające.

      eM.

      ___
      Here: every eye is a mirror
      Here: every act is a crime
      • mikkaz Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 12.05.08, 21:23
        Dzięki, sama zaczynam lapać się na tym, że stałam się 1.nudna, 2.pesymistka,
        3."nie warto"
        nie wiem czy uda mi sie znaleźć siebie z wczesniejszej wersji.
        Do tego przesiadując dużo na forach internetowych zaczęłam mówić dominującym tam
        językiem czarny humor+ironia+negatywna autoironia
        I w ogóle wypadłam z obiegu towarzyskiego okopując się w swojej jaskini, Ex był
        typem don Juana i ja - kiedyś romantyczna flirtująca , teraz na
        flirto-komplementy reaguje politowaniem. uncertain I wcale się sobie nie podobam!
    • szyszkasosny Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 12.05.08, 17:37
      Odpowiem pytaniem na pytanie:
      Co ma zrobić kobieta, która przekroczyła magiczne 50?
      Nie czuję się staro i statecznie stosownie do wieku. Moje spojrzenia w lustro
      dają mi na pewno więcej do myślenia, jak Tobie mikkaz. O jakiejkolwiek świeżości
      już nie wspomnę. Brak seksu doskwiera równie mocno. Dzieci już samodzielne, mają
      swoje życie, nic ode mnie nie chcą, bo nie zanosi się na wnuki. Mam z nimi dobry
      kontakt, ale nie chciałabym, aby czuły się w obowiązku dotrzymywać towarzystwa
      samotnej matce. Znajomi, rodzina? Kilka osób zmarło, kilka wyjechało za granicę.
      Znajome małżeństwa po moim rozwodzie zdezorientowane towarzysko zaniechały
      powoli kontaktów. Jest jeszcze silna grupa, na którą mogę liczyć, ale raczej nie
      towarzysko i rozrywkowo. Co robię:
      - zapisałam się do Klubu Literackiego przy Bibliotece Miejskiej, bardzo ciekawe
      imprezy i dyskusje literackie
      - zapisałam się na wyjazd dla singli ( nie chcę reklamować biura), na razie na
      trzy dni warsztatów fotograficznych, na pewno poznam kogoś ciekawego, a jak nie
      to czegoś się nauczę. Jak będzie fajnie, to pojadę na wakacje w góry
      - chodzę na jogę, wprawdzie towarzystwo babskie, ale wysiłek fizyczny dodaje
      animuszu - to a propos tej świeżości - coś tam się dzieje z endorfinami - nie
      wiem dokładnie co, ale wychodzę radośniejsza i to się sprawdza!
      - mam psa - jest rasowy i piękny, wychodzę z nim na pastwiska i łąki,wydawałoby
      się - pustkowie, ale zawsze znajdzie się jakiś psiarz, przystanie i zagada.
      Zawsze coś można wydumać ciekawego - no, ale trzeba postanowić twardo: nie
      siedzę i dumam, tylko coś robię! A te portale randkowe nie są takie znów złe,
      ludzie się na nich poznają...
      • mikkaz Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 12.05.08, 21:36
        Cześć Szyszko,
        gratulacje, że sobie radzisz.

        Trudno mi przyjąć do wiadomości, że moje życie coraz bardziej zmierza do tego,
        że ja żadnych dzieci mieć nie będę sad

        O psie juz kilka razy myślałam ale nie mam dla niego warunków, małe mieszkanie a
        ja w nim tylko wieczorem jestem, psiak by zmarniał z samotności nie zrobię mu tego.
        Muszę podjac więcej wysiłku fizycznego, aerobik, rower na początek,
        a przede wszystkim zmusić się do konsekwencji, bo masz rację, że od samego
        myślenia i przepuszczania czasu przez p[alce nic sie nie zmieni, to trezba
        zrobić.. To biorę się za sporządzenie biznes planu w podpunktach smile Dzięki.

        • krzychlater Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 13.05.08, 08:45

          Na wyjście z samotności proponuje kupić rower i poszukać w okolicy, jaki klub
          rowerowy najlepiej rekreacyjny lub turystyczny odradzam kluby maniaków maratonów
          lub crossów. W klubach turystycznych skala wiekowa przedział wiekowy jest bardzo
          duży. Dzięki temu można się wyrwać z samotności, poznać nowych ludzi oraz
          poprawić swoją kondycje, samopoczucie i wygląd. Jaki wybrałem ten sposób może
          nie pomógł mi znaleść drugiej połowy, ale dzięki temu wolne dni spędzam
          przyjemnie na dworze i w gronie przyjaciół a nie w domu patrząc na przelatujący
          między palcami czas.
          Taki idealny klub znalazłem w Brzegu, a mieszkam obok w Oławie.
          naprzelaj.republika.pl/przelaj0.htm
          Życie samemu jest okropne, ale życie bez pasji jest martwym życiem.
      • tapatik Szysko sosny 09.07.08, 10:21
        Jestem pod wrażeniem twojej wypowiedzi.
        Zamiast siedzieć w kąciku i płakać - działasz. Dzięki temu nie tylko zwiększasz
        szansę na poznanie kogoś, ale także rozwijasz się.
    • melila Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 14.05.08, 01:09
      Wiesz - mnie najbardziej wkurza brak rozrywek dla par. Mam już po dziurki w
      nosie samotnego zapisywania się na kurs, bycia tą trzecią w kinie, wypadów z
      przyjaciółką. Samotnych objazdówek.

      A ja chce iść na randkę, poprzytulać się w kinie, wyjechać na romantyczne
      wakacje ! Chce wyjść za mąż, kupić dom i mieć dziecko.
      Wszystkie rzeczy, których naprawdę chcę, są uzależnione od posiadania faceta. A
      ja w ogóle przestałam spotykać wolnych samców w moim wieku.
    • witold71 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 17.05.08, 06:45
      Fajnie, że przynajmniej jest tu trochę dystansu i autoironii smile
      Ja jestem samotnym facetem bliżej 40 niż 30, i jakoś nigdzie się nie
      natykam na samotne 30+. Szwendam się sam po mieście pod byle
      pozorem - i wam też to proponuję ( wszystko może być atrakcją do
      wyjścia z domu, choć na początku trudno sobie to wmawiać ). Rower
      kupiłem niedawno, aby popracować trochę nad kondycją i może trochę
      schudnąć, bo brzuszek zaczyna odstawać nadmiernie smile))
      Poddajcie się słońcu - znacznie łatwiej jest teraz, niż w zimie, gdy
      pretekstów do spacerów brak, i ogólnie marazm. Teraz np. lubię
      pojechać rowerem do parku i trochę pojeździć, i trochę posiedzieć na
      trawie i poczytać .. no i lukam na samotnie spacerujące 30-ki bo
      może jak się uśmiechnę, to i ona się uśmiechnie, a ja wtedy zagadam
      coś głupiego ( z pełną świadomością ) a ona zamiast politowania
      również odpowie coś głupio ( mimo, że będzie czuć politowanie i ja
      to wiem ) ale potem być może przespacerujemy się kawałeczek i
      rozmowa może zaskoczy ( a jak nie zaskoczy to wcisnę kit, że muszę
      wracać do żony ( a ona i tak będzie wiedzieć że to kit, bo ... ) No
      i tak wziął mnie właśnie wiosenny optymizm. Uznałem, że dość już
      zimowego użalania się i pesymizmu.
      Więc wychodźcie dziewczyny do parków i na deptaki, bo może tam na
      siebie wpadniemy .. i pamiętajcie, że na głupie teksty trzeba coś
      odpowiedzieć jeśli chcecie same sobie dać szansę ( nie wyglądam
      raczej odpychająco smile))))))))
      • inus30 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 17.05.08, 15:25
        a w którym to parku zagadujesz ? bo ja zleciłam całe miasto, nogi mi wchodzą nie
        powiem gdzie i lipa, nikt głupio nie zagadywał, jeden gość jedynie ale raczej
        nie zagadywał tylko sie bardzo zestresował bo fuczałam na syna a on myslał że na
        niego...a może to było to a ja głupia nie zaskoczyłam ? smile
        • witold71 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 18.05.08, 01:20
          Dobra dobra.. powiedz lepiej, że rozglądałaś się za wątpliwie
          przystojnymi panami w długich płaszczach i gołych łydkach ...smile Tacy
          miejscy Faunowie ponoć dają paniom wiele uciechy ..

          Ja zasadniczo Wrocław preferuję .. ale w innych miastach może też
          nie brakować stukniętych faciów wink))
        • witold71 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 18.05.08, 16:07
          A więc cię zaskoczę, ale cały Ostrów, cały ten bulwar - ciągnie się
          wzdłuż Odry na długości dobrych 3-4 km. jest teraz bardzo łdny,
          odnowiony ( wraz z wszystkimi elewacjami, chodniczkami, kostkami,
          barierkami, ławeczkami i krzaczkami i tp ) i przepięknie oświetlony
          w nocy : latarnnie imitujące te sprzed 200 lat, niskie kilkiste
          latarenki i reflektory oświetlające piękne budynki ( Uniwersytet,
          Ossolineum - o katedrze i kilku gotyckich kościołach nie
          wspominając ) oraz samą Odrę. To jest cudne miejsce na nocny spacer
          ( zresztą Wyborcza organizuje takie spacery z Przewodnikiem -
          startują z Turystami o 23.00 i kończą na Rynku po pólnocy.

          A najlepsze jest to, że ja właśnie tam mieszkam - między Rynkiem a
          tym spacerniakiem. I jest pięknie wink
          ... to taka kryptoreklama mojego miasta..
          • anirat Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 18.05.08, 19:45
            Kiedyś idąc wieczorem, jesienią przez Ostrów Tumaski widziałam
            faceta z długim kijem, zmęczona chyba byłam bardzo, bo myslę sobie (
            patrząc na niego) co ten facet robi wieczorem w tym miejscu z
            wędką... to był zapalnik do latarni gazowych... a on po prostu
            trzymał go na plecach i szedł od latarni do latarni i zaplał je
            kolejno ( nie jestem blondynką smile) Drugi wspaniały moment, który
            pamietam jak tam pomieszkiwałam to okres po świętach
            bożonarodzeniowych. Leżac w łózku słyszałam kolędy grane z wieży
            Katedry. Słyszysz je u siebie?
            • witold71 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce 18.05.08, 21:46
              ..ojnie, mieszkam po 2-ej stronie Odry, i miałem ten deptak na
              myśli .. a Ty mówisz o tym krótkim wokół samego Ostrowa .. ale tam
              jest tak duchowo, że nie wypada migdalić się na ławce lub sączyć
              pyfko ( ze wszystkich stron patrzą wszyscy święci ) .. ale z okna
              widzę kościół Świetej Magdaleny ( tam są najważniejsze koncerty
              Vratislavii - często pokazywane w TV - przepiękne wnętrze wink
        • kalina_k Re: Wyjść z samotności po trzydziestce-do Witolda 18.05.08, 17:17
          singielka_1976 napisała:

          > Takie rzeczy to albo w erze albo na filmach smile.
          > Jakoś mi się nigdy nie zdarzyło by zagadnął mnie obcy facet sad,
          > jakaś pechowa jestem?

          Nie Ty jedna. Ja teraz w ramach odnowy psychiczno-fizycznej robię
          dłuuugi spacer wracając po pracy do domu. I nikt mnie niestety nie
          zaczepił, tak na pozytywnie oczywiście.
          No, ale będę kontynuować, bo robię to zdecydowanie z myślą o swojej
          figurze, która po 30-ce zaczyna się defasonować i psyche, która
          siada od nadmiaru pracy i braku rodziny, która by czekała w domu smile
          • elein Re: Wyjść z samotności po trzydziestce-do Witolda 18.05.08, 19:24
            Mylicie się dziewczyny big_grinbig_grin Mnie bardzo często zaczepiają panowie gdy
            samotnie spaceruję. Najczęściej panowie sączący którąś z kolei butelkę wina
            marki wino pod drzewkiem, lub panowie budowlańcy z pobliskich rusztowań. Z tego
            powodu nie ubieram spódnicy ani szpilek na spacer - sprawność fizyczna i
            gotowość do szybkiej ewakuacji konieczna smile)))
            • witold71 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce-do Witolda 18.05.08, 21:58
              Nno tak - wszystko jasne : spodziewacie się Leonarda DeCapri albo
              innego Johnego Deppa .. a dla wszystkich innych to mina po kiszonych
              ogórkach ?
              Tak to już jest - wczoraj była ładna pogoda to se pojechałem
              rowerkiem .. no i na ławeczce siedziała sobie babeczka niczego
              sobie .. no to się zatrzymałem i lekko do pani uśmiechnąłem ( a może
              pomyślała, że to grymas bólu zębą .. hmm ..) no to zapytałem czy
              mogę się przysiąść .. i tak popatrzyła, mówiąc PEEEROOSZEE, że
              wyjąłem z placaka wprost i se poczytałem ( pani się ulotniła po
              kilku minutach.. a ławek wolnych było wokół faktycznie sporo smile .. a
              może to przez bluzę z kapturem ? ( bo ten w bluzie z kapturem to na
              pewno narkoman pakujący wszystkim tabletki gwałtu .. i pijak i
              złodziej i robotnik drapiący się po dupie i gwiżdżący z
              rusztowania ... eech te stereotypy ..
              • sorrento_8 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce-do Witolda 18.05.08, 23:14
                Eee, tam smile jakby mi się Leonard przysiadł to bym nawet jednym
                oczkiem nie spojrzała wink, no ewentualnie J. Deep może być, ale pod
                warunkiem, że będzie miał bluzę z kapturem. ;P
                Może lektura Pani nie pasowała, może jakbyś wyciągnął Party lub coś
                w tym stylu, to by szybko Ci przez ramię zerkała wink
                A Pani to udała się w kierunku nieznanym, czy też na inną wolną
                ławkę?
              • inna1978 Re: Wyjść z samotności po trzydziestce-do Witolda 19.05.08, 14:06
                Leonardo to brzydal … zresztą nie tylko wg Ani mru mru…. wink
                Wnikliwie przeanalizowałam spostrzeżenia kolegi krajana i
                zastanawiam się teraz, na polanie którego parku, należałoby założyć
                sidła? Z okolic Hali Targowej jest chyba bliżej do Szczytnickiego ,
                chociaż z drugiej strony do Południowego, pod górkę, znacznie
                przyjemniej się pedałuje… ?
              • elein Re: Wyjść z samotności po trzydziestce-do Witolda 19.05.08, 19:01
                E Witold, jak troglodyta jakiś parkowy do kobiety podeszłeśsmile))) Sam sobie
                jesteś winny, że zwiała zastanawiając się na pewno czego chciał ten zboczeniec
                molestowacz ławkowy zakłócający jej święty spokójbig_grinDD

                A mogłes zrobić tak :
                usiąśc na sąsiedniej ławce, albo naprzeciwko, rozłożyć gazetkę i czytać, znad
                kartek rzucić parę razy spojrzenie a za nim uśmiech, gdyby niemożliwym wręcz
                przypadkiem ani razu nie zerknęła w Twoją stronę, to sprowokować jej
                zainteresowanie upuszczeniem gazety, albo przewróceniem roweru big_grinDD albo
                udawaniem że komara odganiasz big_grinDD
                Gdy juz się kobieta oswoi z Twoją obecnością w pobliżu, a tym bardziej gdy odda
                któryś z uśmiechów, to możesz zrobić tak : zrywasz jakiś kwiatek z klombu
                podchodzisz do niej i mówisz głosem z obnizonym tembrem coś w rodzaju
                "przepraszam bardzo, ale pani tak pięknie wygląda na tej ławce, że nie moglem
                się oprzeć..." , dajesz jej kwiatek, potem wyciągasz łapę mowiąc "czy mogę,
                Witold jestem, bardzo mi milo spotkać tak uroczą osobę w tym miejscu, często
                pani tu bywa, bo widzę panią pierwszy raz .." itd gadka szmatka,
                oczywiście warto poobserwować wcześniej co kobieta robi, wtedy można konkretnie
                zagaić na temaT książki którą czyta, a nawet techniczne pytania na temat marki
                roweru którym jeździ itd, żeby nie było to tylko romansowe lanie wody
                komplementów (niektóre kobiety po przejściach tego nie cierpią) smile))

                Gdybym siedziała w parku marząc o ciszy i spokoju, a jakiś obcy facio
                bezceremonialnie siadł na mojej ławce(przekroczona przestrzeń osobista!!) mimo,
                ze wokoło pełno wolnych, to najpierw zabiłabym go wzrokiem a potem przeniosła
                się gdzie indziej, a przy gorszym biorytmie od razu bym go posłała na drzewo z
                mojej ławki big_grinDD Do bliższego kontaktu trzeba parkowiczkę przygotować, żeby
                jej nie spłoszyćsmile
              • heliamphora Jeżeli zaczepiaja mnie nieznajome osoby... 02.11.08, 23:25
                ...to są to wyłącznie:

                -kobiety o błędnym wzroku, które chcą mnie zaprosić na spotkanie dotyczące
                odczyniania uroków/poprawiania aury/skontaktowania się z kosmicznym
                opiekunem/masażu astralnego

                -faceci, którzy chcą papierosa

                -faceci, którzy chcą dwa złote

                -faceci, którzy są ekshibicjonistami (ich zagłębie, gdyby ktoś potrzebował np.
                do badań socjologicznych, jest w Warszawie na Polach Mokotowskich) i chcą, żeby
                ktoś na nich popatrzał

                -faceci w garniturach (wyglądających czysto i nawet elegancko), ale za to
                posiadający trudny do zniesienia zapach (często z jamy ustnej), od pierwszego
                zdania proponują randkę i wciskają swoje wizytówki

                -faceci pytający o autobus, godzinę, ulicę i nie słuchający odpowiedzi ani nie
                patrzący w czasie rozmowy na twarz, tylko bezczelnie w dekolt

                Przy takich doświadczeniach zdecydowanie wolę, żeby nikt mnie na ulicy nie
                zaczepiał suspicious