jedno bardziej nieśmiałe od drugiego

15.08.08, 15:55
ludzie kochani,pomożecie rozszyfrować zachowanie pewnego nieśmiałka
(mój znajomy z pracy)..bo jestem kompletnie skołowana tymi
sprzecznymi sygnałami które wysyła. Facet koło trzydziestki plus
minus 3 lata w obie strony a zachowuje się jak pryszczaty
gimnazjalista..gdy są wokół inni to skacze wokół i celowo człowieka
rozprasza..a gdy zostajemy sami to kapa crying .. wtedy przykleja się
do swojego krzesła.. i po co mi było znowu zostawać po godzinach crying
To specyficzny typ, raczej introwertyczny, jakiś taki spięty,
nerwowy, i przede wszystkim nieśmiały. Ale ja też i do tego żem
kobieta! Dwa m-ce to trwa i mnie cholernie męczy...bo on mnie po
prostu pociąga..jakie to uciążliwe jeśli zdarza się w pracy..
ech. nic z tego nie będzie. Ja nie zrobię pierwszego kroku, oprócz
tego że jestem nieśmiała to i staroświecka. a co jeśli on będzie
się, ekhm, tak zbierał w sobie przez następne pół roku? ja chcę
normalnie i efektywnie pracować...
a poza tym witam wszystkich bo jestem tu po raz pierwszy.
smile
    • szyszkasosny Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 15.08.08, 17:34
      Może poproś kogoś zaufanego, żeby go wysondował...Albo zainicjował jakiś
      sprzyjający epizod.
      • dzika_zdzicha Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 15.08.08, 18:34
        a dlaczego to ona ma cos robic? czemu tak latwo tlumaczyc brak inicjatywy u
        facetow? moze mu sie podoba, ale nie az tak, zeby ja zaczepial? jesli kobieta
        naprawdwe zainteresuje faceta, to chocby nie wiem jak byl niesmialy - zrobi ten
        pierwszy krok.
        • anirat Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 15.08.08, 18:43
          No nie wiem. Oby nie było tak, ze bedziesz kiedys załowała, ze nic z
          tym nie zrobiłaś. Ja mam na swoim koncie nazwijmy to stracone
          okazje, bo zabrakło mi odwagi, potem straciłam szanse i juz nic tego
          nie zdołało odwrócic, a wystarczyło sie tak długo nie zastanawiac.
          Trudno radzic, bo nigdy nie wiadomo kiedy robimy dobrze. Jednak
          więcej jest tych straconych szans niz tych wykorzystanych.
          • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 15:34
            a kto nie ma na koncie tzw straconych okazji? tyle że nigdy się nie
            dowiemy czy rzeczywiście były to okazje, czy to sobie sami
            wymyśliliśmy..
            nie wiem czy czasem nie lepiej pozostawic sobie taką iluzję że
            mogło być pięknie, i pewnie byłoby gdybyśmy tego bardziej chcieli,
            niż konfrontacja z rzeczywistoscią. W końcu niekoniecznie będzie
            jak w Amelii - wystarczyło że wyszła ze swojej skorupki a wszystko
            się złożyło tak jak powinno.
        • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 15.08.08, 23:48
          ano właśnie dlatego nie wyjdę z inicjatywą. Bo może być tak że ja
          mu się niewystarczająco podobam żeby zechciał się wysilić...przy
          tym pisząc "inicjatywa" chodzi mi tylko o jakieś bardziej czytelne
          sygnały, aluzja do wyjścia na kawę - broń Panie Boże. Masz rację
          Zdzicha, za łatwo i za szybko zwalniamy facetów, w końcu skoro
          sobie wypracowali przez tysiąclecia prawo do wyłączności na
          konkretną inicjatywę, to niech teraz ponoszą tego konsekwencje..to
          oni mają prawo dostawać kosza, a kobieta już nie. Kobieta w takiej
          sytuacji to taka co "się narzuca", "puszcza" i co tam jeszcze..
          hmm. też wydaje mi się że jeśli kobieta się facetowi podoba to w
          sytuacji sam na sam będzie on umiał odpowiednio zareagować..obawiam
          się tylko, że są takie typy, które potrzebują więcej czasu na
          zebranie się do skoku wink A ja nie jestem zbyt cierpliwa. Poza tym
          przeszkadza mi to w pracy, jak już powiedziałam... cóż. chyba sobie
          odpuszczę. Tylko szkoda tych emocji które on we mnie wzbudza, tak
          rzadko mi się to zdarza.
          Dzięki za odpowiedzi na mojego posta, pozdrawiam smile
          • mort_subite Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 02:31
            katarzynanana napisała:

            > ano właśnie dlatego nie wyjdę z inicjatywą. Bo może być tak że ja
            > mu się niewystarczająco podobam żeby zechciał się wysilić...przy
            > tym pisząc "inicjatywa" chodzi mi tylko o jakieś bardziej czytelne
            > sygnały, aluzja do wyjścia na kawę - broń Panie Boże.

            Jeśli (tego nie wiem, tak sobie zakładam na potrzeby niniejszego postu; z opisu
            zachowania można jednak wysnuć taki wniosek) ten typ jest chorobliwie nieśmiały,
            to choćby widział w Tobie miłość swego życia (a właściwie zwłaszcza, jeśli widzi
            ją w Tobie), to nie wykrzesze z siebie niczego. Bo sama myśl o odezwaniu się
            wprost do Ciebie w sytuacji, gdy jesteście sami go paraliżuje, odbiera jasność
            myśli i umiejętność wysławiania się. To nie kwestia "wysilenia się", wykazania
            chęci.

            > Masz rację
            > Zdzicha, za łatwo i za szybko zwalniamy facetów, w końcu skoro
            > sobie wypracowali przez tysiąclecia prawo do wyłączności na
            > konkretną inicjatywę, to niech teraz ponoszą tego konsekwencje..to
            > oni mają prawo dostawać kosza, a kobieta już nie. Kobieta w takiej
            > sytuacji to taka co "się narzuca", "puszcza" i co tam jeszcze..

            Generalizujesz, szukając usprawiedliwienia dla własnej pasywności. Niczego sobie
            nie "wypracowywaliśmy przez tysiąclecia", urodziliśmy się, tak jak Wy, w
            określonym czasie i miejscu oraz określonym środowisku społecznym i nie mamy
            wpływu na to, jak przebiega nasza socjalizacja, jakie wzorce zachowań są nam
            zaszczepiane. Szczęśliwie (?) żyjemy jednak w czasach, w którym takie tradycyjne
            szablony nie muszą być niewolniczo powielane, ich łamanie niekoniecznie wiąże
            się ze społecznym ostracyzmem. To w dużej mierze kwestia chęci i warunków: w
            środowisku wielkomiejskim jest łatwiej, w bardziej tradycyjnym, zaskorupiałym -
            dużo trudniej. Zakładam, że nie żyjesz w małej mieścinie na Podkarpaciu (sorry,
            ale jakoś mi się to Podkarpacie kojarzy z tradycyjno-katolickim modelem życia),
            gdzie wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich i bez litości oceniają przez pryzmat
            surowych, skostniałych, tradycyjnych wzorców zachowań przypisywanych obu płciom,
            więc ewentualne wyzwolenie się z myślenia takimi historycznymi kategoriami nie
            powinno być zadaniem wymagającym jakiegoś szczególnego samozaparcia.
            "To oni mają prawo dostawać kosza a kobieta już nie" - rozwiń tą myśl, jeśli
            możesz, bo literalnie rozumiana stanowi jakiś nonsens, sorry.
            A "konsekwencje" ponosić będziesz także Ty. Bo to także Tobie umknie, oddana
            zupełnie bez walki, szansa na - być może - coś ważnego.

            > hmm. też wydaje mi się że jeśli kobieta się facetowi podoba to w
            > sytuacji sam na sam będzie on umiał odpowiednio zareagować..obawiam
            > się tylko, że są takie typy, które potrzebują więcej czasu na
            > zebranie się do skoku wink A ja nie jestem zbyt cierpliwa. Poza tym
            > przeszkadza mi to w pracy, jak już powiedziałam... cóż. chyba sobie
            > odpuszczę. Tylko szkoda tych emocji które on we mnie wzbudza, tak
            > rzadko mi się to zdarza.

            Najwyraźniej jednak nie szkoda, skoro w imię najzwyklejszej w świecie społecznej
            konwencji, tego, że "facet musi wychodzić z inicjatywą", jesteś gotowa poświęcić
            te tak deficytowe emocje.
            No ale skoro to przeszkadza w pracy...
            • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 09:57
              no no. ależ mnie podsumowałeś. aż mi w pięty poszło :p nie jest
              łatwe syntetyczne przedstawienie każdej konkretnej życiowej
              sytuacji, zwłaszcza że w tej nie ma wielu konkretów wink więc
              posłużyłam się różnymi skrótami myślowymi i uogólnieniami, co jak
              widzę masz mi za złe. Co do utrwalonych - jak to obrazowo ujmujesz -
              "niewolniczo powielanych" schematów itd - masz rację jak
              najbardziej,ale ja nie mam zamiaru przecierać szlaków, to nie leży
              w moje naturze. Po prostu. Natomiast co do dostawania kosza -
              możesz to rozumieć to i dosłownie, nonsensy też mają jakąś rację
              bytu, ale generalnie chodzi o konsekwencje wyjscia z inicjatywą
              przez kobietę w stosunku do kogos kto jak się po fakcie okazuje nie
              jest nią zainteresowany, każda dziewczyna której sie to przydarzyło
              wie o czym mówię, i wcale nie twierdzę ze dla mężczyzny to może być
              mniejsza trauma wink wszystko zależy od wrażliwosci, stopnia
              zaangażowania, kompleksów itd, wiadomo. Tylko że..własnie niestety
              funkcjonujemy w jakimś środowisku, i łatwo jest załapać opinię
              takiej zdesperowanej która sama wpycha się do łóżka.. jeśli np ten
              facet jest plotą.. Na potrzeby rozmowy tutaj możemy przyjąć, jeśli
              tak bardzo chcesz, że to środowisko to jakaś zapyziała mieścina na
              rzeszowszczyźnie, ale to nie znaczy że wyłamanie się z zasady
              takiej czy owakiej skutkuje aż ostracyzmem! No naprawdę, aż tak
              gigantycznych różnic w mentalności warszawy i całej reszty kraju
              już nie ma, weź poprawkę na to ze społeczeństwo z prowincji złapało
              troszkę powietrza ostatnimi czasy na Wyspach itede, więc bez
              przesady z tą prowincjonalną mentalnością. Tutaj to ja Ciebie łapię
              na generalizowaniu i operowaniu stereotypami, wiesz.
              Podsumowując - ja nie pasuję w "imię społecznej konwencji", ale
              dlatego, że mam "zaszczepiony", bardzo, bardzo głęboko, taki a nie
              inny "wzorzec zachowań" w relacjach z męzczyznami :p Plus pasywnosć
              z natury plus nieśmiałość wcale nie mniejsza niż u mojego kolegi z
              pracy.
              A tak w ogóle - dlaczego tylko ja mam brać odpowiedzialność za
              przegapienie czegoś być może większego? W końcu stracę nie tylko
              ja, ale i on! Dlaczego nie możemy sie spotkac w połowie drogi?
              Skoro powołujecie się na równouprawnienie, to niech ono w tej
              konkretnej sytuacji polega na działaniu obu stron, a nie
              przerzucaniu tego na kobietę!
              • mort_subite Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 13:30
                No cóż, mój poprzedni post - pomijając porę i "stan ducha" ;-P w jakim się
                znajdowałem po paru drinkach - był z oczywistych względów oparty li i jedynie o
                to, co napisałaś wcześniej. Stąd, siłą rzeczy, w znacznej części bazował na
                domysłach.
                Jedna tylko jeszcze rzecz mi się nasunęła, po przeczytaniu ostatniego akapitu
                Twojej powyższej wypowiedzi: czy w relacjach między ludźmi najważniejsze jest
                to, kto ma "brać odpowiedzialność" za zrobienie pierwszego kroku? Czy nie
                powinno być ważniejsze nawiązanie kontaktu? To wygląda trochę tak, jakby
                ważniejsze było znalezienie usprawiedliwienia dla pasywności, niż zrobienie
                tego, co serce by dyktowało.
                To Ciebie w tej chwili ta sytuacja "gryzie" na tyle, żeby dzielić się
                wątpliwościami z innymi, szukać jakiegoś wsparcia lub wskazówki. Jakoś nie
                jestem przekonany, że uspokoisz samą siebie stwierdzeniem, że to on powinien
                wyjść z inicjatywą, choć może? Anyway, obyś nie znalazła się kiedyś w sytuacji,
                w której będziesz rozpamiętywać - jako straconą życiową szansę - właśnie tą
                sprawę, w której Ty nie zdecydowałaś się na pierwszy krok z przyczyn, które
                opisałaś powyżej a on (być może) był zbyt nieśmiały, żeby go zrobić.
                BTW O co chodzi z tym równouprawnieniem? Gdyby wszyscy ludzie byli absolutnie
                identycznie skonstruowani charakterologicznie, to pewnie takie stwierdzenie (że
                obie strony powinny wychodzić z inicjatywą w jednakowym stopniu) miałoby sens.
                Ale nie jesteśmy. Z dowolnych dwóch osób jedna będzie bardziej zdecydowana i
                przebojowa od drugiej, także - a może przede wszystkim - w relacjach z płcią
                przeciwną. Tu - najwyraźniej - nie jest nią on.
                • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 16:30
                  mort_subite napisał:
                  > czy w relacjach między ludźmi najważniejsze jest
                  > to, kto ma "brać odpowiedzialność" za zrobienie pierwszego kroku?
                  > Czy nie powinno być ważniejsze nawiązanie kontaktu?

                  ja miałam na myśli raczej odpowiedzialnosć za NIEzrobienie
                  pierwszego kroku, i w konsekwencji być może za zmarnowanie szansy,
                  która być może się już nie powtórzy. Ty i ktoś tu wyżej mówi że
                  może będę żałowała, itd. Ale mówimy o relacjach obustronnych, czyż
                  nie?

                  To wygląda trochę tak, jakby
                  > ważniejsze było znalezienie usprawiedliwienia dla pasywności, niż
                  zrobienie tego, co serce by dyktowało.

                  widzę ze jesteś wyrozumiały dla tego chłopaka, bo nieśmiały itp,
                  natomiast dla mnie żadnej taryfy ulgowej, chociaż też jestem
                  nieśmiała :p wiesz czym jest nieśmiałość? szczególnie ta w stosunku
                  do płci przeciwnej? dla mnie długo problemem było załatwienie
                  sprawy w banku, gdzie pełno młodych pewnych siebie doradców,
                  reagowałam paniką i natychmiastowym odwrotem wink w życiu nawet nie
                  próbowałam nikogo poderwać. Serio.

                  > To Ciebie w tej chwili ta sytuacja "gryzie" na tyle, żeby dzielić
                  się wątpliwościami z innymi, szukać jakiegoś wsparcia lub
                  wskazówki.

                  no, nie wiadomo czy on też nie siedzi na jakimś forum smile albo z
                  kuplem nie omawia strategii wink

                  Jakoś nie
                  > jestem przekonany, że uspokoisz samą siebie stwierdzeniem, że to
                  on powinien wyjść z inicjatywą, choć może?

                  nie, nie uspokoję siebie. Ale jednocześnie zbyt boję się,że sobie
                  to wszystko wymyśliłam. Że nadinterpretuję pewne gesty, nadaję za
                  duże znaczenie nieistotnym zachowaniom.

                  > BTW O co chodzi z tym równouprawnieniem? Z dowolnych dwóch osób
                  jedna będzie bardziej zdecydowana i przebojowa od drugiej, także -
                  a może przede wszystkim - w relacjach z płcią przeciwną. Tu -
                  najwyraźniej - nie jest nią on.

                  Jest jeszcze taka opcja, że on wcale nie jest niezdecydowany i mało
                  przebojowy, tylko po prostu niezbyt zainteresowany. I tu leży pies
                  pogrzebany sad
                  • dzika_zdzicha Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 19:58
                    jest jeszcze opcja, ze jest leniwy. wink

                    ciezko zakladac, ze od razu zobaczy w Tobie milosc zycia - nie rozmawiajac i nie
                    spotykajac sie z Toba. smile o tym musialby sie przekonac po zaproszeniu Cie np. na
                    kawe. a to wymaga od niego pewnej fatygi. ale po co traktowac go jak sierote,
                    ktora nawet nie potrafi zagadac do kobiety???

                    wielokrotnie widzialam jak zalosnie wypadaly proby poderwania faceta przez
                    kobiete, zalosnie bo ona czula sie do tego zmuszona bo niby on taki niesmialy.
                    tongue_out widzialam rowniez tchorzy i mezczyzn naprawde niesmialych, ktorzy w obecnosci
                    kobiet, ktore bardzo sie im podobaly, zmieniali sie w lwy salonowe niemalze. wink

                    nie wiem, co moze zrobic w takiej sytuacji kobieta oprocz dyskretnego (!)
                    zachecania do akcji poprzez ubior i pewnosc siebie (ale taka prawdziwa...).

                    pozdrawiam

                    ps. nie rozumiem, czemu potepiac niektore kobiety za to, ze chca byc zdobywane? tongue_out
                  • sorrento_8 Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 17.08.08, 12:41
                    > Jest jeszcze taka opcja, że on wcale nie jest niezdecydowany i
                    mało
                    > przebojowy, tylko po prostu niezbyt zainteresowany. I tu leży pies
                    > pogrzebany sad

                    Ta opcja niestety też może być możliwa, ale może lepiej o tym
                    wiedzieć, niż roić sobie różne rzeczy w głowie, robic projekcje jak
                    to mogłoby być pięknie i szczęśliwie.
                    Odrzucenie boli, czasami dłużej niż powinno, jednak nie takie rzeczy
                    człowiek jest w stanie przeżyć.
                    Rozumiem Cię doskonale na czym polega Twój problem, tylko raz w
                    życiu, próbowałam, niestety bardzo nieudolnie smile poderwać faceta,
                    teraz jak sobie przypomnę moje poczynania to śmiać mi się chce.
                    Niestety, prawdą jest to, że nieśmiały dwa razy traci.
                    • kanapony Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 22.08.08, 17:33
                      sorrento_8 napisała:

                      > Rozumiem Cię doskonale na czym polega Twój problem, tylko raz w
                      > życiu, próbowałam, niestety bardzo nieudolnie smile poderwać faceta,
                      > teraz jak sobie przypomnę moje poczynania to śmiać mi się chce.


                      Ja też byłam w takiej sytuacji - bardzo mi na facecie zależało, i
                      nawet go sobą zainteresowałam, ale czułam to wymuszenie, więc dałam
                      sobie spokój. Co ciekawe po 6 latach (sporadycznych kontaktów) on
                      nagle zechciał ze mną byc i zrobił się bardzo, ale to bardzo
                      konkretny. Zero nieśmiałości - wreszcie można było z nim porozmawiac
                      o związku. Na który zresztą ja już żadnej ochoty nie miałam.

                      Do tej pory, gdy go spotykam - dziwnie się czuję. Czasem nawet wolę
                      nie wyjśc wiedząc, że on będzie. Śmiac też mi się chce.

                      Swoją drogą - czy to wychowanie?, czy geny? - faceci są bardziej
                      odporni na takie sytuacje. A kobieta się zraża po pierwszej
                      nieudanej próbie najczęsciej.
                      • sorrento_8 Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 23.08.08, 20:41
                        kanapony napisała:

                        > Swoją drogą - czy to wychowanie?, czy geny? - faceci są bardziej
                        > odporni na takie sytuacje. A kobieta się zraża po pierwszej
                        > nieudanej próbie najczęsciej.

                        Podobno piekło nie zna gorszej furii niż złość wzgardzonej kobiety smile
                        A tak na serio, pewnie zbyt długo rozpamiętujemy odrzucenie, zbyt
                        dużo analizujemy i nie chcemy, żeby ktoś z nami był, bo nie znalazł
                        nikogo lepszego.
                        • kanapony Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 24.08.08, 23:29
                          sorrento_8 napisała:

                          > A tak na serio, pewnie zbyt długo rozpamiętujemy odrzucenie, zbyt
                          > dużo analizujemy

                          no właśnie - tak nas wychowano i to nam wpojono?
                          czy też tak natura nas skonstruowała?



                          > i nie chcemy, żeby ktoś z nami był, bo nie znalazł nikogo lepszego.

                          o tak!!! masz rację na miliard %
                          hehehe
                          • sorrento_8 Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 25.08.08, 20:12
                            kanapony napisała:

                            > no właśnie - tak nas wychowano i to nam wpojono?
                            > czy też tak natura nas skonstruowała?

                            Ja bym obstawiała coś na pograniczu wychowania i natury, bo pewność
                            siebie, może być nam wpojona przez rodziców lub możemy ją otrzymać w
                            darze od natury.
                            Znam bardzo pewne siebie kobiety, które nie zrażają się
                            odrzuceniami, albo szybko znajdują sobie inny obiekt, albo są tak
                            cierpliwe i zdeterminowane, że dopną swego, osiągną zamierzony cel.
                            Czasami też ważne są moim zdaniem pierwsze doświadczenia w sferze
                            uczuć.

                            > o tak!!! masz rację na miliard %
                            > hehehe

                            wiesz, nikt nie chce być w tzw. rezerwie, bo nie tylko obserwuje
                            grę, ale i jest możliwość, że nigdy nie wyjdzie na boisko smile
                            • kanapony Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 25.08.08, 20:53
                              > wiesz, nikt nie chce być w tzw. rezerwie, bo nie tylko obserwuje
                              > grę, ale i jest możliwość, że nigdy nie wyjdzie na boisko smile

                              no, gdyby ten "mój" w międzyczasie kogoś miał
                              to może dziś byłabym z nim?
                              zawsze to można myślec, że porównał i uznał, że to ja jestem dla
                              niego najlepsza
                              a tak... byc oststnią deską ratunku przed samotnością
                              nie
                              • sorrento_8 Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 25.08.08, 22:30
                                Ale przypadek, że ona go rzuciła, rozstali się z jej inicjatywy, też
                                skreśla tego pana na wstępie?

                                Ostatnia deska ratunku, czasami nie jest tą faktycznie ostatnią,
                                człowiek się chwyta, a nie widzi, że jeszcze trochę wysiłku i
                                dopłynąłby do wysp szczęśliwych. Ale co ja mogę widzieć? (Tak mnie
                                jakoś melancholijnie naszło.)
                                • kanapony Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 26.08.08, 20:32
                                  masz rację
                                  ja sobie też tak to wytłumaczyłam - będąc ze mnbą tylko dlatego, by
                                  nie byc samotnym...
                                  wkrótce unieszczęśliwiłby nas oboje
                                  nie kochając mnie jest nieczuły, zimny - a ja gorzknieję i robię mu
                                  piekło...

                                  dlatego też powiedziałam mu, żeby poszukał jeszcze
                                  napewno kogos znajdzie bo jest wartościowym mężczyzną
                                  i bardzo przystojnym
                              • kanapony Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 26.08.08, 20:34
                                acha - jeśli to ona by go rzuciła... to się nie zastanawiałam - nie
                                było po co, bo nie było takiej sytuacji
                                sama nie wiem...
                                chyba nie - zwłaszcza jeśli by bardzo o nią walczył
                                a jeśli nie... - jejku, chyba potrzebuję czasu by to przegłówkowac
                                • sorrento_8 Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 26.08.08, 20:45
                                  kanapony napisała:

                                  > a jeśli nie... - jejku, chyba potrzebuję czasu by to przegłówkowac

                                  Po co? Przecież nic dwa razy się nie zdarza smile, jeśli będzie taki
                                  problem z innym, to wynik główkowania też może być zupełnie inny smile
                                  Zeby nie było, też za dużo rozmyślam big_grin.
                                  • kanapony Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 27.08.08, 06:07
                                    to fakt...
                                    ale ja sobie lubię czasem tak pogłówkowac...

                                    tak jak po dramatach psychologicznbych, które bardzo lubię
                                    kop emocjonalny, tydzień myślenia i analizowania
                                    a i tak przecież nigdy w życiu mi się coś takiego nie przydarzy
                      • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 24.08.08, 11:39
                        kanapony napisała:
                        > nagle zechciał ze mną byc i zrobił się bardzo, ale to bardzo
                        > konkretny. Zero nieśmiałości - wreszcie można było z nim

                        otóż to. Po dłuższym zastanawianiu się nad wywodem kolegi
                        mort_subite i poddaniu mojego domniemanego nieśmiałka ścisłej
                        obserwacji odpuszczam sobie. Co prawda on nadal bardzo mi się
                        podoba,ale postaram się z tym pracować, zakładając że to klasycznie
                        jednostronne, zdarza się każdemu i jakoś da się to przeżyć sad
                        To co brałam za oznaki zainteresowania to typowy biurowy lekki
                        podryw dla treningu, albo nawet nie podryw, tylko chłopak jest po
                        prostu miły i tyle.
                        No. Jesteście na bieżąco wink
                        dzięki za rady big_grin
                        pozdrawiam
                      • mort_subite Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 25.08.08, 08:47
                        kanapony napisała:

                        > Ja też byłam w takiej sytuacji - bardzo mi na facecie zależało, i
                        > nawet go sobą zainteresowałam, ale czułam to wymuszenie, więc
                        dałam
                        > sobie spokój. Co ciekawe po 6 latach (sporadycznych kontaktów) on
                        > nagle zechciał ze mną byc i zrobił się bardzo, ale to bardzo
                        > konkretny. Zero nieśmiałości - wreszcie można było z nim
                        porozmawiac
                        > o związku. Na który zresztą ja już żadnej ochoty nie miałam.

                        Jak dla mnie, możesz niewłaściwie rozkładać akcenty.
                        Podkreślasz "zero nieśmiałości" - a może powinnaś "po 6 latach"?
                        Ludzie się zmieniają, Czasami nawet na lepsze wink Wiem po sobie (że
                        się zmieniają, nie że na lepsze ;-P) - z biegiem lat moje zachowania
                        wobec płci przeciwnej ewoluowały; kiedyś byłem bardzo zahamowany, z
                        czasem "znormalniałem", jeśli w ogóle można w moim przypadku mówić o
                        jakiejkolwiek normalności wink
                        Aha! Nie traktuj powyższego, jako jakiejś próby nakłonienia Cię byś
                        dała facetowi szansę. Nic z tych rzeczy - z doświadczeń własnych
                        wiem, że jeśli osoby, które kiedyś nas interesowały, ale nie były
                        zainteresowane nami (lub nie potrafiły tego okazać, co - z
                        praktycznego punktu widzenia wychodzi na jedno), zmieniają po
                        dłuższym czasie front, niekoniecznie muszą nas nadal pociągać. Po
                        prostu jest - jak dla mnie - całkiem możliwe, że zmiana w zachowaniu
                        tego kolesia nie wynika z tego, że kiedyś nie chciał a teraz chce,
                        tylko z tego, że kiedyś był zbyt zablokowany, ale z czasem nad tym
                        problemem zapanował.
                        • kanapony Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 25.08.08, 21:02
                          masz absolutnie rację
                          nieco niewłaściwie to zinterpretowałam

                          ale on się nie zmienił, tylko "zechciał" ze mną byc
                          a 6 lat wcześniej nie chciał (i wtedy myślałam, że to nieśmiałośc)

                          dowiedziałam się, że spotykał się ze mną pod presją swoich rodziców
                          i gdy byliśmy razem był bardzo zamknięty w sobie
                          a gdy go "sobą zainteresowałam" - nadal był zamknięty
                          stąd moje przypuszczenie o nieśmiałości

                          myślę, że potem zdał sobie sprawę, że może to ostatni dzwonek na
                          związek
                          i postawił wszystko na jedną kartę
                          ludzie dochodzący do takich wniosków często tracą różne zahamowania
                          grają o swoją przyszłośc?
    • mumuja Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 09:57
      już niedlugo andrzejki, potem sylwester, albo jakas inna neutralna okazja - czyjes urodziny, imieniny, zaproponuj wyjście, niech to będzie jakiś krok do przodu.
      • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 15:26
        oj, Mumujo... "niedługo" andrzejki?? Sylwester??? spalę się
        przedtem na popiół wink
        teraz rozumiem o czym dokładnie mowa w tej i innych piosenkach crying
        nie wiem jak sie zachowam, na razie pozostawiam sprawę własnemu
        biegowi, a w międzyczasie...być może mort_ słusznie prawi...
        zastanowię się
        pozdrawiam
    • agnes.gray Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 21:37
      Decyzję musisz podjąć sama, jednak ja na Twoim miejscu zacisnęłabym
      zęby, pokonałabym nieśmiałość i jakoś delikatnie stworzyłabym mu
      okazję do przejęcia inicjatywy. Jeśli jest, tak jak piszesz, podoba
      Ci się, a nie zdarza Ci się to często, to wg mnie naprawdę szkoda
      nie dać sobie szansy. To prawda, że jemu też powinno zależeć, ale
      być może on jeszcze dobrze Cię nie zna, a gdybyście się poznali
      bliżej, otwarłyby mu się oczy. Nie rozumiem, dlaczego masz być
      postrzegana jako "narzucająca się", przecież nie musisz go od razu
      zapraszać na kolację do domu wink Może skieruj temat na filmy lub
      koncerty i powiedz "poszłabym na ...., ale nie mam z kim, a nie
      lubię sama"? Jak byś się odważyła, to możesz dodać "może byś się ze
      mną wybrał?" To po prostu propozycja, a nie narzucanie się. A nawet
      jeśli Ty mu tego nie zaproponujesz, a On od razu nie załapie, to
      może powoli coś do niego dotrze i sam Ci zaproponuje wyjście?
      Byłam sama w trochę podobnej sytuacji, wprawdzie było mi łatwiej, bo
      nie widywałam go codziennie, ale pomyślałam sobie "raz kozie
      śmierć!!", wysłałam maila, potem drugiego, on nie odpowiedział, więc
      dałam sobie spokój. Widywałam go potem parę razy i nie było mi super
      miło ze świadomością, że on wie, ale jakoś przeżyłam. Nie żałuję, bo
      wiem, że teraz żałowałabym, że nie dałam sobie szansy. Gdybym znowu
      znalazła się w takiej sytuacji, też bym spróbowała wyjść z
      inicjatywą. Moja siostra tak zrobiła i ma dzisiaj fajnego męża,
      któremu pewnie nie przyszłoby wcześniej do głowy, że może mieć
      żonę wink
      Jedyne czego bym się obawiała, to tego, że on okaże się nieciekawy,
      ale zacznie mu zależeć - jak się potem wykręcić, jeśli najpierw
      okazywało się zainteresowanie?
      Pozdrawiam, przemyśl to dobrze, nie co dzień spotykamy ludzi, którzy
      robią na nas wrażenie.
      • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 16.08.08, 22:16
        agnes dzięki wielkie, widzę ze dokładnie rozumiesz moją
        niecodzienną wink sytuację, jakie to fajne odczucie nie musieć
        tłumaczyć co się miało na myśli smile
        przemyślę to więc
        pozdrawiam cieplutko big_grin
        • agnes.gray Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 21.08.08, 23:14
          jeśli jakoś Ci pomogłam, to bardzo się cieszę. Napisz, czy sprawy
          idą w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że tak smile Trzymam kciuki wink
          • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 26.09.08, 21:04
            Witam Wszystkich smile Odgrzebuję mój wątek po miesiącu, by powiedzieć
            w jakim kierunku "poszły sprawy". Otóż w żadnym. A dokładniej:wedle
            zaleceń forumowiczów i głosu własnego rozsądku starałam się być w
            stosunku do niego bardziej przystępna. Przynajmniej tak mi się
            wydawało. On jakby nabrał zecydowania. Były gesty i zaczepki coraz
            śmielsze i jakby bardziej konkretne. Np takie przypadkowe musnięcia
            dłoni, np celem sprawdzenia czy jest mi zimno. I takie tam. Nie
            muszę chyba precyzować jak to na mnie podziałało.. Już przedtem
            szalenie mi się podobał, ale te zaczepki spowodowały iż w pewnym
            sensie i w pewnym stopniu się zadurzyłam. Ale do żadnej propozycji
            np spotkania nie doszło. Ba, nawet niewiele dotąd ze sobą
            rozmawialiśmy. Tzn on bynajmniej nie szuka okazji do rozmowy
            rozmowy ze mną konkretnie, bo w stosunku do innych jakoś nie ma
            oporów. Tylko te gesty, spojrzenia i takie trochę - szczerze
            mówiąc - szczeniackie zaczepki. Ale tylko przy świadkach. Gdy
            jesteśmy sam na sam, co jak napisałam niezwykle rzadko się zdarza -
            NIC. I tyle. Myślę, że dałam sie wciągnąć w jakąś gierkę, albo on
            po prostu trenował na mnie, albo..już sama nie wiem co. W ostatnich
            dniach on mnie już zupełnie nie zauważa. Nie muszę mówić, jak mi to
            ciąży wink przyzwyczaiłam się do tych geścików, do jego spojrzeń itd.
            były jak promyki słońca. I ni stąd ni zowąd się nagle skończyły..
            chciałabym wybic go sobie z głowy. Tylko jak? uwzględniwszy, że
            pracujemy razem..czy ja przypadkiem nie padłam ofiarą jakiejś
            klasycznej metody na kobietę, tyle że byłam testerem, a
            pełna wersja będzie niestety dla innej
            sad
            ech.
            A podsumowując: dałam chłopakowi delikatnie odczuć że go lubię.
            Ale bez przesady. Subtelnie i tylko aluzjami. Realistycznie
            podchodząc do sprawy - powinnam zrobić reset emocji i z czystym
            sumieniem zapomnieć o wszystkim. Ale jednak..zastanawiam się czy
            może powinnam była przejąc pelną inicjatywę..i czy opinia jaką mają
            o mnie rodzina i znajomi że: jestem nieprzystępna przez co sprawiam
            wrażenie zimnej i zarozumiałej, i że czekam biernie na rycerza, i
            że jestem roszczeniowa,itd, nie przywlokła się za mną do pracy..ale
            to już inna bajka.
            pozdrawiam
            • czarny.onyks Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 26.09.08, 23:25
              wiem jedno...to, co my myślimy może bardzo odbiegać od tego, co myślą faceci...
              a to, co dla Ciebie mogło być już czyms wiecej dla niego być może nic nie znaczyło...

              a tak poza tym...
              jeśli dorosły facet nie umie poderwać kobiety, która czyni w jego kierunku pewne kroki....
              to ja bym odpuściła...
              mam dość niezdecydowanych facetów
              chyba, że chcesz niańczyć chłopczyka....

              choć kto wie...może w końcu dorosnie i będzie facetem z jajami...
    • szyszkasosny Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 17.08.08, 09:22
      Kasiu - doskonale Cię rozumiem, dlatego powtórzę - może skorzystać z pomocy
      kogoś trzeciego.
      Z czasów szkolnych moja historia: wpadłam w oko takiemu jednemu, mnie się on też
      podobał. Wchodził do naszej klasy na przerwie, niby to posłuchać radia
      szkolnego, bo w ich klasie rzekomo nie działał głośnik. Gapiliśmy się na siebie,
      uśmiechali się, ale nikt nie miał odwagi pierwszy zacząć rozmowę. Dopiero
      koleżanka, obserwując nas zaczęła: no co się tak czaicie, przecież się sobie
      podobacie! Zaczęliśmy ją strofować i tak się zaczęła rozmowa.
      Mój syn jest bardzo nieśmiały, poderwała go dziewczyna, która go sobie
      upatrzyła. Wysłała koleżankę, która "poszukiwała" korepetytora z angielskiego
      dla zagrożonej jedynką kumpeli. Odbyły się dwie lekcje, a dalej już były randki.
      Zepsuj coś i podsuń mu do naprawy, przewróć się i niech Cię ratuje, poproś o
      wytłumaczenie czegoś trudnego do zrozumienia. On będzie dumny, że może się
      wykazać i straci "sztywność" i drętwotę nieśmiałości, a Ty honorowo nie będziesz
      pierwsza podrywać. Fortele można wykombinować różne w zależności od okoliczności.
      • kanapony Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 22.08.08, 17:39
        szyszkasosny napisała:

        > koleżanka, obserwując nas zaczęła: no co się tak czaicie, przecież
        się sobie
        > podobacie! Zaczęliśmy ją strofować i tak się zaczęła rozmowa.

        Rany!!! Toż to czysta agresja z jej strony!!!
        Oczywiście żartuję - sama kiedyś i nie raz dużo bym dała za taką
        koleżankę, no może gdyby jeszcze inny tekst wypowiadała. Bo w szkole
        to x osób to słyszało i zaczynały się przezwiska, docinki i szykany.

        Ale teraz w gimnazjach to chyba inaczej dzieci patrzą na świat.
    • boruta_wwa Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 23.08.08, 13:28
      mamy XXI wiek, co to za bzdury że facet powinien zaczynac i
      inicjowac znajomośc?
      b.
      • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 24.08.08, 12:02
        tu nie chodziło o inicjowanie znajomości, bo juz się znamy z pracy,
        tylko o przejście na, jakby to ująć, inną płaszczyznę znajomości.
        A to już jest - sorry za głupie określenie ale nie przychodzi mi do
        głowy inne - zwyczajny podryw, bo relacje pozazawodowe z ludźmi z
        pracy, ściśle koleżeńskie, mnie nie interesują w ogóle, a zwłaszcza
        z nim, nie jestem masochistką. Nie będę podrywać faceta, jeśli nie
        mam pewności że mu się podobam. Zakładam że istnieją tacy
        mężczyźni,których nieśmiałośc paraliżuje, gdy im się jakaś kobieta
        bardzo podoba, i w takiej sytuacji jako mniej nieśmiała strona
        wzięłabym sprawy w swoje ręce, ale tylko pod warunkiem że
        zainteresowanie drugiej stronny byłoby oczywiste.
        Ktoś tu wyżej słusznie wspomniał o wymuszonym zainteresowaniu -
        jeśli ktoś zaczyna się mną interesować dopiero po moich usilnych
        zabiegach to odbieram to jako wymuszone, i dziękuję za takowe, i
        dlatego nie mam zamiaru nikogo "zdobywać". Amen.
        • mojave777 Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 25.08.08, 08:58
          Sprawa jest prosta:
          Chowasz do kieszeni wszelkie banalne przekonania, że "kobieta nie
          podrywa tylko jest podrywana" i robisz tzw. pierwszy krok. W
          zależności do odwagi i sytuacji sama inicjujesz spotkanie albo
          tworzysz sytuację, w której on może to zrobić.

          Jeśli nie wyjdzie - możesz zasnąć ze świadomością "przynajmmiej
          próbowałam", bo w przeciwnym przypadku pewnie czeka cię
          rozpamiętywanie w długie, zimowe i samotne wieczory pod
          tytułem "jaki świetny, ewentualny związek straciłam ignorując
          obiecującą sytuację".


          Inna rzecz do rozpatrzenia:
          Czy ów facet nieśmiałość i brak zdecydowania będzie przejawiał tylko
          w pierwszej fazie znajomości a potem zamieni się w emanującego
          męskością intrygującego faceta, który spełni wszystkie twoje
          marzenia i kilka takich, o których jeszcze nie pomyślałaś?
          Czy też nieśmiałość przejawia także np. w wyborze kwiatów na drugą
          randkę i czy tylko przez pierwszy tuzin spotkań będzie zastanawiał
          się jak tutaj Ciebie pocałować...


          eM.

          ___
          Here: every eye is a mirror
          Here: every act is a crime
    • ryganta jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 07.10.08, 17:42
      Ja bym go olał i tyle!
      • katarzynanana Re: jedno bardziej nieśmiałe od drugiego 17.10.08, 20:30
        jak tu olać kogoś kto Ci się szalenie podoba? I z kim pracujesz?
        jesli znasz jakąś czarodziejską i skuteczną metodę, daj znać.
        smile

        • tapatik jak tu olać kogoś kto Ci się szalenie podoba 18.10.08, 21:54
          Znaleźć kogoś, kto spodoba Ci się jeszcze bardziej. smile))
          • ryganta Re: jak tu olać kogoś kto Ci się szalenie podoba 20.10.08, 16:25
            tapatik napisał:

            > Znaleźć kogoś, kto spodoba Ci się jeszcze bardziej. smile))
            >
            >
            Otóz to! To chciałem powiedziec
    • fleshless czy coś drgnęło wokół kapy? n/txt 08.10.08, 20:28

      • czarny.onyks też jestem ciekawa.... 09.10.08, 11:15
        więc drgnęło coś czy nie???
        • katarzynanana Re: też jestem ciekawa.... 17.10.08, 20:27
          smile witam. Kapa pozostaje niestety kapą.
          Wiesz Onyksie, tez mam dość niezdecydowanych facetów, którym nie
          wiadomo o co chodzi.
          A może Wam, drodzy niezdecydowani, chodzi o to, aby laska za każdym
          razem Wam z oczu wszystko wyczytała i sama w łapki wpadła???? Hę?
          to ja w takim razie, jako osoba zamknięta, mająca problemy nawet z
          nawiązywaniem i utrzymaniem kontaktów na stopie koleżeńskiej, na
          wieki wieków singlem pozostanę.
          Amen.
          A w dzisiejszym "Metrze" był taki artykuł dotyczący jakiegoś filmu,
          nazwany "nie przespać życia"..i jak tu umieć nie przegapiać czegoś
          większego, np miłości?
          Szkoda.
          Pozdrawiam
          • sorrento_8 Re: też jestem ciekawa.... 17.10.08, 23:06
            > A może Wam, drodzy niezdecydowani, chodzi o to, aby laska za każdym
            > razem Wam z oczu wszystko wyczytała i sama w łapki wpadła????

            Nie tylko, jeszcze wiele innych rzeczy, ale to wynika, jak Grześ
            słusznie zauważył w innym wątku z statystyki, mężczyzn nazwijmy to
            umownie do wzięcia jest dużo mniej niz potrzebujących smile i Ci
            wygodniejsi czekają, aż im się panna na tacy poda.

            Film nazywa się Senność rez. M.Piekorz na podstawie książki W. Kuczoka.
            • katarzynanana Re: też jestem ciekawa.... 18.10.08, 11:21
              aj, ja dobrze wiem o jakim filmie mówiłam, wybiorę się nawet na
              niego do kina, tylko nie chciałam robić jakiejś kryptoreklamy, jako
              że jeszcze nie do końca poznałam zasady tu panujące ;D
              co do ilości singli męskich w relacji do żeńskich - statystycznie
              pewnie tak jest jak piszesz, więc dlaczego - na innym forum zadalam
              to pytanie ale nie otrzymałam odpowiedzi - więc skąd tak wielu
              facetów na róznych portalach i randkowych i forach użalających się
              nad swoją samotnością? takich co to "nigdy nie mieli śmiałości do
              kobiet" ;D można "nie mieć śmiałości" ale trzeba wiedzieć czego sie
              chce i być w tym konsekwentnym, a nie jak ta flaga na wietrze, bo
              to chyba nie za dobrze świadczy o dojrzałości, nieprawdaż?
              Bohater tego wątku ewidentnie jest sam. Słyszałam na własne uszy
              kilka uwag n/t rzuconych mimochodem przez otoczenie. Przez kilka
              mies. zachowuje się jakby był zainteresowany kobietą, a następnie
              wręcz przeciwnie, traktuje ją dosłownie jak powietrze, co nie jest
              dla tej kobiety specjalnie przyjemne, jako że innych jednak
              zauważa, więc nie jest to kwestia ogólnego zamknięcia się na
              otoczenie, tylko jakiegoś nagłego "znielubienia" konkretnej osoby.
              Ta kobieta nie zrobiła raczej nic żeby go przestraszyć czy
              spłoszyć, bo została oczywiście poinstruowana przez doświadczone
              koleżanki, że w takich sytuacjach trzeba z wyczuciem. Więc
              pozostaje kobiecie się domyślać, że chłopak albo sobie tzw jaja z
              niej robił albo ona to sobie wszystko wymyśliła czyli
              znadinterpretowała pojedyncze zachowania i gesty.
              Raczej stawiam na ten drugi wariant. Wnioski wyciągnęłam: 1) nie
              wierzyć w tych sprawach tzw intuicji cha cha, 2) wybić sobie z
              głowy teorie wszelakie o równouprawnieniu w "tych" sprawach. Takie
              teorie niech sobie uznają wszystie atrakcyjne i pewne siebie
              kobiety, w ich przypadku to działa, natomiast myszki mojego
              pokroju, jesli nie chca sią narażać na odrzucenie i obciach, i jak
              w tym przypadku - utratę oznak sympatii obiektu swojego
              zainteresowania, najlepiej jeśli poczekają w jakimś kąciku aż
              zotaną znalezione. Jeśli się nie doczekają, co też niestety jest
              możliwe - cóż, ktoś musi poprawiać statystyki, nie?
              Tyle w temacie. Ale mi znacznie ulżyło ;D
              • sorrento_8 Re: też jestem ciekawa.... 18.10.08, 23:43
                aj, ja dobrze wiem o jakim filmie mówiłam, wybiorę się nawet na
                > niego do kina, tylko nie chciałam robić jakiejś kryptoreklamy, jako
                > że jeszcze nie do końca poznałam zasady tu panujące ;D

                no takie rzeczy to spokojnie można pisać, a jak obejrzysz to ładnie
                proszę się wpisać do przyszpilonego wątku, bo ja czekam na seans w
                kinie studyjnym a dwa to chyba muszę być w dobrej kondycji, żeby ten
                film obejrzeć.


                > pozostaje kobiecie się domyślać, że chłopak albo sobie tzw jaja z
                > niej robił albo ona to sobie wszystko wymyśliła czyli
                > znadinterpretowała pojedyncze zachowania i gesty.
                > Raczej stawiam na ten drugi wariant.

                Może być jeszcze zabawa drugim człowiekiem, dla sprawdzenia, dla
                przejrzenia się w czyiś oczach, dla potwierdzenia własnej wartości -
                okrutne, owszem, ale zdarza się dość często.
                Mnie np. spotkał przypadek nazwijmy go korupcyjnym smile a że się nie
                udało to tylko wina moja ;P

                > Jeśli się nie doczekają, co też niestety jest
                > możliwe - cóż, ktoś musi poprawiać statystyki, nie?

                Ktoś musi pracować na te statystyki smile

                > Tyle w temacie. Ale mi znacznie ulżyło ;D
                Cieszę się smile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja