Dodaj do ulubionych

Singiel - wybor czy przypadek

30.10.08, 22:26
Ahoj przygodo.

Poczytalem sobie roznych Waszych singlowych histori, i przyszla mi do glowy taka mysl. Otoz kazdy z nas kroczy przez zycie wlasna odrebna droga. Kazda z nich jest inywidualna i niepodobna do innych. I w zasadzie laczy nas to, ze na tej drodze jestesmy samotni. Jak to single. No ale wlasnie w tym rzecz. Dla jednych jest to swiadomie dokonany wybor. Dla innych znow czysty przypadek, tak sie po prostu ulozylo.

Osobiscie jestem singlem z przypadku. Kilka lat temu zakonczyl sie wieloletni zwiazek. Stalo sie.
No i coz, bycie singlem niesie z soba bardzo wiele zalet. Mozliwosc dokonywania swobodnych wyborow, decydowania samemu za siebie, bez ograniczen narzuconych przez bycie polowka. Przez ten czas bardzo wiele zrobilem w kierunku samorozwoju, wiele zobaczylem i duzo sie nauczylem. I niby wszystko jest w porzadku tylko... no wlasnie.

Do pelni szczescia brakuje bardzo waznej rzeczy. Mianowicie mozliwosci dzielenia sie, wrazeniami, odczuciami i tymi wszystkimi emocjami z kims bliskim. Niby sa kolezanki, koledzy z ktorymi mozna sie zalkoholizowac, wyskoczyc gdzies w teren, zaszalec. Ale to nie to samo. To zupelnie inny rodzaj kontaktu, nie moze zastapic mozliwosci budzenia sie u boku kochanej osoby, przytulenia sie, tego spojrzenia sobie gleboko w oczy i powiedzenia kilku magicznych slow.
Tak wiec mam nadzieje ze z czasem wszystko wroci do tzw. normy i spotkam kogos z kim bede mogl pojsc dalej. Z natury jestem optymista, wiec mocno w to wierze.

No a Wam, jak jest z ta samotnoscia? Dobrze? Zle? Czy to wybor czy przypadek. Czy swiadome bycie singlem jest fajne? I dla kogo?
Obserwuj wątek
    • mumuja Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 09:20
      ja nie spotkalam jeszcze w zyciu singla z wyboru w czystej postaci - nawet jeśli takowy deklarowal swój wybór, po glebszym wglądzie okazywalo się, że są tam elementy lęku przed bliskością, przed utratą niezależności, przed związywaniem się bardziej stalym, a to wszystko pod pięknym lukrem, czasem mocno wmówionym samemu sobie, nazywanym przez samych zainteresowanych kulturą singli (to jest mój wybór, bycie singlem ma same zalety).
      i druga strona,
      myślę, że to forum jest fajnym wzmacniającym miejscem dla osób, które są same, i które często myślą, że to koniec świata, trzeba zauważać pozytywne strony, ale i pamiętać, że i związek niesie za sobą plusy i minusy, więc nie warto desperacko dążyć do bycia z kimś.

      ja przeszlam dlugą drogę - od dziwnych związków, po wyzwolenie się i euforię z powodu bycia samej, niezależności, potem schiz, że zostanę sama do końca życie, i jak już się pogodzilam ze stanem bycia singlem (ze wszystkimi plusami i minusami), to poznalam na tym forum mojego kochanego faceta, z którym dreptamy sobie teraz razem
      • mandolinka.bramborova Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 11:57
        > ja nie spotkalam jeszcze w zyciu singla z wyboru w czystej postaci

        a ja uważam, że powiedzieć o sobie "jestem singlem z wyboru" może
        powiedzieć tylko osoba, która była w miarę szczęśliwym związku, ale
        uznała, że to nie dla niej i postanowiła żyć sobie sama. bo jeśli
        związek był niezbyt udany, jeśli partner odszedł, jeśli nie miało
        się nikogo bliskiego, bo się odpowiedniej osoby nie spotkało - czy
        można mówić o jakimś wyborze?
        • grzespelc Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 18:28
          może
          > powiedzieć tylko osoba, która była w miarę szczęśliwym związku, ale
          > uznała, że to nie dla niej i postanowiła żyć sobie sama.

          ??? Są tacy?

          bo jeśli
          > związek był niezbyt udany, jeśli partner odszedł, jeśli nie miało
          > się nikogo bliskiego, bo się odpowiedniej osoby nie spotkało - czy
          > można mówić o jakimś wyborze?

          Jasne, że tak. Można tkwić w związku z niewłaściwą osobą. Sporo ludzi tak robi,
          z różnych względów.
    • boks-erka Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 11:23
      U mnie zdecydowanie przypadek. a moze brak szczescia bardziej...Bo wydaje mi sie ze odrobina szczescia jest potrzebna zeby dwie osoby znalazly sie w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie i stwierdzily ze sa gotowe poswiecic sobie czas i energie i sprobowac sie dogadac. Jaki mamy wplyw na to szczescie? na ten przypadek? chyba niewielki...Mozemy bywac w miejscach, rozgladac sie, szukac. A co jesli ktos nie do konca dobrze czuje sie w "miejscach" a mimo wszystko chcialby Kogos miec? a moze to wszystko to przenaczenie? kiedy, w jakim wieku nalezaloby stracic nadzieje? ja mam 29, czy mam jeszcze szanse?smile wydaje sie ze taka osoba jak ja, inteligentna, otwarta, dobra, niebrzydka, nietuzinkowa (tak twierdza przyjaciele, tylko czy mozna ufac ich opinii?smile, wyksztalcona, niezalezna, powinna nie miec zadnych problemow...a jednak, brak szczescia...
      No i czegos w tym zyciu brakuje wlasnie, mozna zajmowac sie roznymi rzeczami, udzielac sie, spelniac marzenia, zapelniac czas cudowna rodzina, przyjaciolmi, a jednak wraca sie w koncu do mieszkania, w ktorym czeka pies tylko, i gada sie z nim, smiejac sie z siebie smile
      czegos brakuje...kogossmile
      • kristoff26 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 11:43
        Myślę że każdy ma szanse na miłość. Nie ma większego sensu "szukać" (cokolwiek to znaczy) na siłę. Tak jak napisaliście, potrzebna jest sytuacja, w której dwie osoby znajdą się w jednym miejscu, w jednym czasie. Oczywiście trzeba pomagać szczęściu choćby poprzez wychodzenie między ludzi. Znam osoby, które z pokoju nie wychodzą, odcinają się od ludzi i marudzą że nie mogą znaleźć swojej drugiej połówki.
        Druga sprawa że jak dla mnie (również zgodnie z jednym z poprzednich postów) nie istnieje pojęcie "singla z wyboru". Jest to oszukiwanie samego siebie, albo próba wytłumaczenia samemu sobie (i innym przy okazji) aktualnego stanu. Bycie w związku ma zbyt wiele zalet żeby być singlem z wyboru. Choćby możliwość dzielenia się smutkami i radościami czy spojrzenie zakochanych oczu nad ranem.
        Sam przechodziłem przez burzliwe związki, raz byłem tak zakochany że jak to się skończyło to myślałem że świat się skończył. Potem kilka "błędów" i w końcu (właśnie w wieku 29 lat) trafiłem na swój ideał. I niech tak zostanie, czego i wszystkim szukającym życzę wink
        Pozdrawiam
        • heliamphora Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:03
          kristoff26 napisał:


          > Druga sprawa że jak dla mnie (również zgodnie z jednym z poprzednich postów) ni
          > e istnieje pojęcie "singla z wyboru". Jest to oszukiwanie samego siebie, albo p
          > róba wytłumaczenia samemu sobie (i innym przy okazji) aktualnego stanu. Bycie w
          > związku ma zbyt wiele zalet żeby być singlem z wyboru....

          Oj, zależy w jakim związku... Już nawet mi nie chodzi o toksyczny, z przemocą
          fizyczną czy psychiczną, ale nawet "zwykły" niedopasowany związek, niosący
          rozczarowania i rutynę czy związek z osobą, która mnie nie rozumie czy daje mi
          znacznie mniej niż ja jestem gotowa i potrafię dać... Taki stan jak dla mnie
          nawet się nie umywa do bycia singlem. Stąd mój wybór - zdecydowanie WYBÓR smile


          Forum perfumowe
          • kristoff26 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:11
            Wybór pomiędzy byciem singlem a związkiem toksycznym to oczywiście żaden wybór.
            Ja jednak miałem na myśli normalny związek. Bo jeżeli ktoś jest zdeklarowanym
            singlem to powinien unikać wszelkich związków - w tym również udanych. Dlatego
            nie wierzę w bycie singlem z wyboru. Każdy zdeklarowany singiel po spotkaniu
            bratniej duszy na pewno porzuci stan, który ponoć wcześniej wybrał wink
            • heliamphora Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:15
              A widzisz, bo mogą być różne rodzaje wyborów smile

              Jeśli będę miała opcję związku, który spełnia moje oczekiwania, to
              prawdopodobnie wybiorę ten związek niż bycie samą.

              Jeśli będę miała opcję związku takiego, jak moje koleżanki mówią często o swoich
              małżeństwach: "jesteśmy razem bo mamy kredyt, bo nie bije, nie pije i razem
              łatwiej różne sprawy życiowe organizować" - to wybiorę bycie singlem.

              Dla mnie wybór to decydowanie się na jedną z konkretnych, dostępnych w danym
              momencie opcji, a nie odgórnie, filozoficznie, ogólnie i raz na zawsze.
        • asteroida2 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:11
          > niby mężczyźni wolą zołzy

          Nie wierz w te bajki. Bycie zołzą nie ma żadnego związku z powodzeniem u
          mężczyzn. Mężczyźni po prostu kierują się innymi kryteriami, prawie nigdy nie
          zwracając uwagi na takie subtelności jak charakter. Jeśli dziewczyna nie ma
          powodzenia, to powinna raczej się skupić na poprawianiu swojej urody - bo
          poprawianie charakteru tutaj nic nie zmieni.
          • jedzoslaw Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:16
            > Nie wierz w te bajki. Bycie zołzą nie ma żadnego związku z powodzeniem u
            > mężczyzn. Mężczyźni po prostu kierują się innymi kryteriami, prawie nigdy nie
            > zwracając uwagi na takie subtelności jak charakter. Jeśli dziewczyna nie ma
            > powodzenia, to powinna raczej się skupić na poprawianiu swojej urody - bo
            > poprawianie charakteru tutaj nic nie zmieni.

            To dopiero jest bajka. "Mężczyźni nie zwracają uwagi na charakter". Dziwne,
            cholera, że ja zwracam i dla większości facetów, których znam jest on nie mniej
            ważny jak wygląd, a może i ważniejszy. Znam również przypadki szczęśliwych
            związków facetów z kobietami hm... niezbyt atrakcyjnymi.
            • kristoff26 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:26
              To jest chyba bardziej skomplikowane. Nie wierzę jak ktoś (niezależnie od płci)
              mówi że dla niego/niej wygląd się nie liczy tylko charakter. Tak naprawdę
              charakter poznaje się w drugiej kolejności. Żeby jednak do tego doszło musi być
              coś co nas zainteresuje w drugiej osobie (i to coś "wizualnego") żebyśmy do niej
              w ogóle podeszli, np. na imprezie. Nie podejdziesz do dziewczyny/chłopaka jeśli
              Ci się kompletnie nie podoba, nawet jeśli ma złoty charakter. No i tym samym
              nawet tego nie odkryjesz. Często natomiast zdarza się że poznaje się osobę
              atrakcyjną a po pierwszym otwarciu ust okazuje się że to totalny "beton" smile
              Tak więc wg mnie do udanego związku potrzebna jest zgodność charakterologiczna
              ale i choćby częściowy pociąg fizyczny.
            • jedzoslaw Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:47
              heliamphora napisała:

              > Oczywiście że zwracają uwagę na charakter. Tylko szkoda, że niektórzy charakter
              > kobiety oceniają tak: łagodna i zgadza się ze mną we wszystkim - dobry
              > charakter, może być. Ma swoje zdanie i je wyraża - jędza, odpada smile

              Osobiście wolę ciekawe i wyraziste osobowości, z którymi polemika stanowi
              intelektualną ucztę, niż ciepłe kluchy, które nie mają żadnego zdania. Tak, wolę
              więc inteligentne "zołzy" tongue_out
        • grzespelc Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 18:24
          > o! to to najbliższe prawdy! ja właśnie jestem sama za karę! smile za
          > karę, bo zła kobieta ze mnie.

          To się zmień.

          choć niby mężczyźni wolą zołzy. ale
          > widocznie tylko takie udawane zołzy, z prawdziwymi sobie już tak
          > łatwo nie poradzą wink

          Nie rozumiem jak można poczytywać sobie trudny charakter za zaletę.

          Kobieta , która chwali się ,że jest zołzą to coś takiego, jak face, który chwali
          się chamstwem.
      • demeter2007 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:02
        Nie ma czego jęczeć: kazda sytuacja ma plusy i minusy. Bycie w
        związku też. Ludzie prą do zmiany, zeby było ciekawiej. Stan
        permanentnego szczęścia nie istnieje. W związku chodzisz na
        kompromisy i czasem trafia cię szlag, jako singiel nie masz czasami
        do kogo gęby otworzyć, ale wyobraźnia pracuje i wciąż podpowiada,
        że lepsze jest to, CZEGO NIE MASZ.
        Bo u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona...
      • sorrento_8 Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 18:37
        > albo zasłużona kara.

        Kara? Za co? Za przewinienia przodków? Wiesz, że największych
        przestępców i takich, których należało szczególnie ukarać,
        umieszczano w pojedynczych celach, odosobnienie było dla nich
        największą karą, samotność jest tym samym.
        Ile złego trzeba by zrobić, żeby na taką karę zasłużyć? Ja mogę z
        czystym sumieniem powiedzieć, że nie zasłużyłam i co zostanie mi
        cofnięty wyrok?
    • nika290 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 11:57
      Właśnie, czy to PECH czy KARA? Sama się teraz nad tym zastanawiam.
      Byłam też w związku 7-letnim i nastąpił KONIEC.I tak jak wcześniej osoby pisały:
      że faktycznie trzeba się (chyba?)znaleźć w odpowiednim czasie w odpowiednim
      miejscu.Pomimo wielu znajomych - człowiek jest Sam, brak tej drugiej - bratniej
      duszy. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni....tylko kiedy??? oto jest pytanie!!!
    • 4v single: to wszystko wrzucone do jednego wora... 31.10.08, 12:04
      ... single to słowo-wytrych, gdzie do jednego wora wrzuceni są pracoholicy,
      pasztety ktorych nikt nie chce, totalne fajtłapy życiowe, pechowcy, ludzie
      niedojrzali do stałego związku (i tacy co do niego po prostu nie są stworzeni),
      a także ci, co mają zbyt wybujałe wymagania i szukają ideału, którego jak
      wiadomo nie ma.

      niektorzy do "singli" zaliczają też ludzi co mają partnera, ale po prostu
      mieszkają osobno uncertain

      tak więc heh, nie jestem singlem, ale to co mogę powiedzieć: ile singli, tyle
      historii, powodów, motywacji. świat społeczny jest światem skomplikowanym, a
      tworzenie takich nowotworów jak "singiel" raczej nie rozjaśni sytuacji tongue_out
    • jurek.powiatowy Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:13
      Odpowiadając na Twoje pytanie trzeba zastanowić się nad jedną rzeczą. Co to
      znaczy być singlem z wyboru? Czy jeżeli ktoś był w nieudanym związku i mając złe
      doświadczenia nie wchodzi w nowy układ - to czy jest singlem z wyboru? Czy
      wyborem można nazwać ranę powstałą po złych doświadczeniach? Wybór oznacza
      raczej świadomość. To tak jak z osobami konsekrowanymi. Decydują się na życie w
      celibacie - świadomie. Jestem osobiście przekonany, że życie w pojedynkę też
      jest pewnego rodzaju powołaniem, tak jak małżeństwo czy kapłaństwo. Ale singiel
      z wyboru to ten, który nigdy nie wchodził w dłuższe układy a nie ten, który
      mając złe doświadczenia decyduje się na życie w pojedynkę. Singli z wyboru jest
      bardzo mało.
      • jedzoslaw Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:22
        Fakt, "singiel" to przede wszystkim termin wykreowany i podtrzymywany przez
        media jako dobry wytrych, pozwalający łatwo opisać skomplikowaną rzeczywistość.
        A wybór? Jasne, że ten świadomy wybór praktycznie zawsze jest podyktowany
        takimi, a nie innymi uwarunkowaniami czy przeżyciami, które są całkowicie
        niezależne od człowieka. Dlatego istotnie, singlowanie to świadomość bardziej, a
        nie dowód wolności wyboru.
    • malinka2002 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:30
      Bardzo ładnie opisałeś swoje odczucia...
      Zgadzam się z nimi w pełni, zwłaszcza z tym, czego brakuje singlom. Większość
      mężczyzn z którymi się czasami spotykam, nie potrafią się do tego przyznać.
      Podkreślają tylko zalety bycia samemu....i są nadal sami
      smile
    • d.pabjan Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 12:51
      Jestem singlem z przypadku, gdyz tez tak jakos sie ulozylo, ze
      jeszcze nie zalazlam tej drugiej polowki, kiedys mi to doskwieralo,
      ale teraz nie zadreczam sie tym. Usmiecham sie, jestem otwarta na
      nowe znajomosci, z nadzieja, ze jestem ktos dla mnie na tym swiecie.
      Pozdrawiam wszystkich singli, trzymajcie sie cieplo
        • janiostyle Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 18:14
          No no, goraco sie zrobilo. W pracy bylem wiec dopiero teraz wchlaniam.
          Konstruktywna dyskusja sie nawiazala. I dobrze. Czasem warto sie otworzyc, zeby pomoc innym ale rowniez sobie samemu.
          Ktos napisal ze single to slowo-wytrych i zdaje sie ze ma racje bo jak wspomnialem kazdy jest inny i kazdy inaczej je zdefiniuje.
          Jeden moze byc singlem, bo tak mu jest dobrze i nie szuka zmian, inny dlatego ze nie potrafi odnalezc kogos z kim chcialby sie zwiazac. Kogos znow blokuja emocje i zamyka sie przed calym swiatem jak slimak w swej skorupie. No i oczywiscie tacy co sa tak zakochani w sobie samym, ze nawet jesli sa w jakimkolwiek zwiazku mysla tylko o sobie. Ich zdaje sie tez mozna nazwac singlami.
            • niebieskax Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 20:29
              Ja cieszę się, że suma wypowiedzi jest niezwykle prosta.
              Większość wybiera najpierw siebie a potem dopiero drugą osobę.
              Czy o to chodzi ?? Nie mnie decydować, jednak to jest droga, którą obrałam i
              pomimo, że wciąż obrywam, najpierw stawiam na siebie i córkę dopiero potem na
              drugą "połowę". Patrzę i jestem spokojna.
              • anelkaa Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 20:52
                niebieskax napisała:

                > Większość wybiera najpierw siebie a potem dopiero drugą osobę.
                > Czy o to chodzi ??

                Rok temu chyba za bardzo myślałam o sobie. Tak bardzo, że zatraciłam
                się w tym co dla mnie dobre, a co nie. Związałam się z kimś tylko
                dlatego, że miałam wielką potrzebę po prostu bycia z drugą osobą.
                Takie bycie, dla samego bycia (jak później się okazało) dla obydwóch
                stron nie jest najlepsze. Nie ma w tym emocji, o uczuciu już nie
                wspomnę. Dlatego teraz, kiedy minęły 4 miesiące od rozstania jestem
                już spokojna, wyciszona i mam nadzieję, że tym razem będzie już
                inaczej. Jest dobrze... smile
    • diamina Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 21:15
      Jestem przekonana, że bycie singlem jest w pewnym stopniu karą. Inaczej nie jestem w stanie sobie tego wytłumaczyć.

      Co do mojej osoby, to z pewnością ze mną jest coś nie tak... Może gdybym nosiła białe kozaczki, tlenione włosy i tipsy, nie kończyła studiów, byłabym bardziej interesująca?
    • kania144 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 21:23
      Mam 25 lat i dopiero co rozstalam sie z chłopakiem po kilku długich latach
      związku. Jestem chyba całkiem ładna, chyba całkiem niegłupia, mam fajną pracę i
      jestem ciekawa ile czasu zajmie mi singlowanie zanim znajdę jakiegoś innego
      warosciowego chłopaka. Na pewno nie zostanę singlem z wyboru, jeżeli tak sie
      zdarzy ze zostanę stara panna, to tylko dlatego ze los tak chciał.
    • zlota-puma Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 22:03
      > No i coz, bycie singlem niesie z soba bardzo wiele zalet. Mozliwosc dokonywania
      > swobodnych wyborow, decydowania samemu za siebie, bez ograniczen narzuconych p
      > rzez bycie polowka. Przez ten czas bardzo wiele zrobilem w kierunku samorozwoju
      > , wiele zobaczylem i duzo sie nauczylem.

      To tak jak ja.
      Długo trwał stan hibernacji, kiedy nie byłam w stanie zaangażować się w żadną ideę, żadną pasję. Ale powoli, stopniowo, nabrałam apetytu na życie.
      Poza tym dopuściłam do siebie tę myśl, która była znacznie wcześniej, ale nie chciałam jej przyjąć : mój arcy ważny związek oddalał mnie od świata, ludzi, życia i ode mnie samej, pełnej. Byłam tak skoncentrowana na tym, by jemu pomóc, by jemu było lepiej, że odłożyłam swoje pragnienia.
      Przy całym zaangażowaniu, o sobie nie można jednak zapominać. Nie permanentnie .
      Teraz dopiero doceniam jak bardzo potrzebowałam samotności, by móc o siebie zadbać.

      > Do pelni szczescia brakuje bardzo waznej rzeczy. Mianowicie mozliwosci dzielen
      > ia sie, wrazeniami, odczuciami i tymi wszystkimi emocjami z kims bliskim.

      Otóż to.

      Czy świadome bycie singlem jest fajne ?
      Bywa przydatne z powodów, o których napisałam na początku... Ale nie jest fajne.


      Pozdrawiam
    • folavril4 Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 22:23
      Temat jest trochę taki plim, plam, plom. W sensie, że ucieczkowy. Nie wierzę
      bowiem, że ktokolwiek chciałby być absolutnie sam. Definitywnie i bez wyjścia
      żyć w pustce pustelnika, co na skale jeno z powykręcaną sosną. Albo z
      substytutem w postaci rzucenia się w wir uciech towarzyskich. Potrzeba wymiany
      myśli, dzielenia emocji, bycia kochanym, podziwianym, wreszcie potrzeba opieki
      wydaje mi się być całkowicie immanentną w życiu. Niech wykaże się ktoś, kto ich
      nie ma - pewnie zostanie obwołany psychopatą. Ale, ale - czy w samotności się
      nie dojrzewa, czy nie przepracowuje swoich leków i niedoróbek, wreszcie, czy
      kompromisy tych, którzy pozostają z lęku i powinności nie są pewną przestrogą?
      Czy rzuciliśmy się w podróż poszukiwania idealnego? Czy siedzenie w niedzielę w
      wyciągniętych gaciach jest lepsze w samotności, czy w całkowitej akceptacji z
      pominięciem fazy puszenia piórek?
      • heliamphora Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 23:10
        folavril4 napisała:



        > Ale, ale - czy w samotności się
        > nie dojrzewa, czy nie przepracowuje swoich leków i niedoróbek, wreszcie, czy
        > kompromisy tych, którzy pozostają z lęku i powinności nie są pewną przestrogą?

        Właśnie - bycie samemu po związku (niechby i nieudanym) to nic miłego, ale
        dopiero wtedy mamy szansę przemyśleć, co było nie tak, zobaczyć trochę "z
        dystansu" swoje nawyki, oczekiwania, przyzwyczajenia, mity itp. A przechodzenie
        ze związku do związku pozbawia nas tej szansy na refleksję i na zmianę.

        Kiedyś facet, z którym byłam, powiedział mi, że on nie potrafi być sam (i
        faktycznie, od wieku nastoletniego sam nigdy nie był). Szybko zauważyłam, że nie
        potrafił też być z kimś, nie miał pojęcia, co chce kobiecie dać, czego i
        dlaczego od niej potrzebuje itp. - myślę, że takich rzeczy najlepiej można się
        dowiedzieć przyglądając się sobie kiedy się nie jest w związku...
        • jedzoslaw Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 23:31
          Zgadza się. Ale co ma zrobić ktoś, kto nigdy z nikim nie był? Jak może spojrzeć
          z dystansu na coś, czego nie zaznał? Były tutaj i takie głosy. A jeśli już
          mówimy o dojrzewaniu i przepracowaniu lęków w samotności itp.- to jak długo ta
          "terapia" powinna trwać? I co robić, kiedy już czujesz, że już jej nie
          potrzebujesz, a tymczasem samotność trwa nadal?
          • heliamphora Re: Singiel - wybor czy przypadek 31.10.08, 23:56
            Jak ktoś nigdy nie był, to zdecydowanie ma trudno. Zwłaszcza jeśli jest to osoba
            po 30tce... Wtedy od partnerów oczekuje się, że jednak będą mieli jakieś
            doświadczenia za sobą.

            Niewiele znam osób dwudziestokilkuletnich i starszych, które nigdy z nikim nie
            były. Ale parę znam. Wszyscy (sami faceci) są bardzo nieśmiali i/lub nie wierzą
            w swoją atrakcyjność. Współczuję im, bo ja z kolei nie bardzo wierzę, że ktoś do
            tego stopnia przestraszony perspektywą pójścia na randkę czy choćby zagadania do
            podobającej mu się kobiety, kiedykolwiek wzbudzi (i zdoła utrzymać)
            zainteresowanie. I wg mnie im jest potrzebna nie tyle własna refleksja nad
            związkiem, co popracowanie nad nieśmiałością i poczuciem swojej wartości.

            Jak długo? Chyba lepiej trochę dłużej, niż za krótko.. Ale to tylko moje zdanie.
            • katarzynanana Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 09:50
              a ja jestem "taką" właśnie kobietą. Jest "takich" wielu, wielu,
              tylko nikt przy zdrowych zmysłach nie obnosi sie z faktem braku
              doświadczeń w związkach. Zwłaszcza gdy się przekroczyło
              trzydziestkę. Znam osobiście co najmniej kilka takich kobiet, tyle
              że starszych, w okolicach 40, 50, i one żyją juz chyba pogodzone ze
              swoją samotnością od zawsze,bo im poźniej tym trudniej to zmienić,
              wiadomo. W małych środowiskach otoczenie jest tego doskonale
              świadome, i po prosta ten stan jest nieodłącznym elementem tej
              osoby, do tego stopnia że aż trudno mi sobie wyobrazić moją
              nauczycielki fizyki z podstawówki (skądinąd nawet atrakcyjna babka)
              w regularnym związku. W dużych miastach łatwiej jest zachować
              twarz, hi hi, nie przyznając się do swojego problemu. Bo to jets
              poważny problem emocjonalny, to nie tylko nieśmiałość i brak
              pewności siebie, jak to ujmujesz, to jest cos czego źródlo tkwi
              zcęsto w niezbyt szczesliwym dziecinstwie, z toksycznymi,
              nadopiekuńczymi, albo surowymi nieumijącymi okazywać miłości
              rodzicami, rodzicami alkoholikami, itede itepe, można by długo na
              temat.
            • katarzynanana Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 10:28
              nie dokończyłam poprzedniego posta, wysłał mi się całkiem niechcący
              nieskorygowany, więc sorki za literówki.
              otóż do czego zmierzam: że człowiek co do zasady jest zwierzęciem
              stadnym (oczywiście są wyjątki potwierdzające regułę). Osoba
              dojrzała, czyli po 30tce (dla potrzeb tego wątku przyjmuję za
              dojrzałość pewne skrystalizowanie się osobowości, usposobienia,
              przyzwyczajeń, itd.) więc taka osoba jeśli nie należy do grupy
              powyższych wyjątków, a dotąd nie była w związku, zapewne ma problem
              głębszy niż kompleksy i nieśmiałość, i te ostatnie mogą byc "tylko"
              jednymi z objawów. Co więcej dodać - są ludzie pod względem pewnych
              emocji, tzn tych związanych z relacjami z płcią przeciwną, prości
              jak konstrukcja cepa, i są też popaprani, i to tacy właśnie nie
              potrafią nawet próbować stworzyć sytuacji sprzyjającej powstaniu
              związku. Tzn perspektywa randki choćby nawet bardzo mgliście
              zarysowana, tak ich zestresuje, iż nie do końca świadomie a nawet
              wbrew sobie zrobią wszystko by tej możliwości już nie było. Choć
              jednocześnie czują się bardzo samotnie...ale to jest silniejsze od
              nich crying
              Ta grupa singli chyba nie do końca podpada pod
              formułkę "singlowania".. w każdym razie nie można tu mówić o
              jakimkolwiek wyborze.
              • wetiweria Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 12:55
                Masz rację, to jest bardziej skomplikowane niż da się opisać w paru krótkich
                postach.

                Mnie osobiście zastanawia, jak to jest, że w czasach "wolnego wyboru drogi
                życiowej" i większej niż kiedyś tolerancji dla odmiennego wyboru tejże, wciąż
                sytuacja jest taka, że wielu ludzi woli ukrywać (czy przynajmniej "nie obnosić
                się" z nim), że nie były nigdy w związku. A przecież każdy miał/ma jakieś
                trudności w życiu, wiele osób pochodzi z rodzin, które w jakiś sposób utrudniają
                później start w życie. A jednak jest to rodzaj tabu - tak mi się zdaje (ci moi
                znajomi, o których pisałam, nawet z osobami względnie bliskimi nie rozmawiają o
                swojej sytuacji)...
                • katarzynanana Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 18:00
                  mamy czasy wolnego wyboru, owszem, ale dla nas (mnie i zapewne tych
                  facetów o których pisałaś) nie jest to kwestia wyboru. O singlach z
                  wyboru jest wiele w poprzednich postach, ja z takim singlowaniem
                  niewiele mam współnego. Jest mi z tym stanem źle, choc pewnie nie
                  widać, bo przez lata go oswoiłam. No i trzeba robić dobrą minę,
                  przecież nie siądę i nie spędzę życia płacząc. Chciałabym być z
                  kimś, ale moje zahamowania są silniejsze ode mnie.
                  A dlaczego ukrywamy? Sama napisałas powyżej, że trudno będzie
                  takiej osobie znależć partnera, bo fakt że nie były w związku
                  działa odstraszająco, pierwsze co się nasuwa, ze "coś z taką/takim
                  musi być nie tak", kto w takim momencie bierze pod uwagę, że był to
                  być może wybór tej osoby.
                  Tabu? bingo. dla mnie do pewnego momentu rzeczywiscie było to tabu.
                  Od niedawna jednak o tym rozmawiam. Oto reakcja znajomego
                  trzydziestolatka: jak to nie byłaś w związku? w żadnym?? ale w
                  jakim sensie??? Reakcja trochę starszej znajomej z pracy: ale nie
                  jestes les??? big_grin
                  wracając od tabu: jest to bolesne dla nas, dlatego że jest
                  ewidentnym świadectwem naszych problemów emocjonalnych, dlatego że
                  mamy gdzieś w łepetynach durnie zakodowane, że nikt nas nigdy nie
                  chciał i nigdy nie zechce, i fakt że ciągle jesteśmy sami jest na
                  to niezbitym dowodem. Zacznijmy od wczesnej młodości, kiedy to
                  przykładowo byliśmy grubymi pasztetami, odtrącani przez
                  rówieśników, na wszelkich imprezach podpieraliśmy ściany, nawet w
                  drugiej klasie podstawówki na tzw "choince" kiedy dziewczynki
                  tańczyły ze sobą albo w kółeczku. Kiedy to trzeba było mobilizować
                  kuzynów i braci przyjaciółek aby mieć z kim pójść na półmetek,
                  studniówkę - w tamtych siermiężnych czasach jeszcze nie było
                  stosowne iść solo. Te uśmieszki i komentarze na uroczystościach
                  rodzinnych.. a najgorsze były wesela. Uffff.
                  Użyłam tu czasu przeszłego, bo pomijając to że wszelkie imprezy
                  spokojnie można pójść w pojedynkę, teraz już nie jesteśmy grubymi
                  pasztetami, znaleźliśmy swój styl, jakos sie prezentujemy, nie
                  czerwienimy sie przy każdym spojrzeniu i generalnie nauczyliśmy sie
                  robić wrażenie takich typowych singli, którym jest dobrze ze sobą
                  samym.
                  Podsumowując: nie ma się czym chwalić smile
                  • sorrento_8 Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 18:44
                    > Podsumowując: nie ma się czym chwalić smile

                    Bo jak sama napisałaś działa odstraszającą, w każdej łepetynie
                    zalegnie się pytanie, a jaki ona/on ma feler, że nikt jej/go nie
                    chciał. Nie ma się co chwalić, bo wzbudza to politowanie, a litość
                    to jest coś, co nie jest zupełnie potrzebne.
                    Jak napisałam niżej albo wyżej smile ostatnio zastanawiam się jak to
                    jest, czy rzeczywiście nie mam nic do zaoferowania drugiej osobie…
                    I wyszło, że to co uważałam całe swoje życie za jakieś zalety nikogo
                    nie interesują.
                • kalokagathia Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 18:06
                  Przepraszam, że się wtrącam, ale ja również jestem z "tych" i także nie
                  rozmawiam z bliskimi o mojej sytuacji, a to dlatego, że ich ten temat w ogóle
                  nie interesuje. Moją "pojedynczość" uważają za rzecz oczywistą i niezmienną.
                  Widocznie jestem tak odpychająca, że trudno im sobie wyobrazić osobnika
                  pałającego ku mnie gorącym uczuciem wink
                  • katarzynanana Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 22:13
                    nie przepraszaj, to jest otwarta dyskusja smile
                    myślę że sie mylisz gdy piszesz że Twoja samotność nie interesuje
                    Twoich bliskich. Szalenie ich interesuje, ale jest to delikatna
                    materia i nikt nie chce włazić w takie sprawy z butami, choć ja np
                    nie raz bardzo chciałam o tym porozmawiać, tylko że sama nie
                    potrafiłam zagaić, a nikt pierwszy takiego tematu nie zacznie.
                    Wydaje im się że tak trzeba, że są taktowni, a nie przyjdzie im do
                    głowy, iż my możemy potrzebować pomocy w postaci zwykłej rozmowy. Z
                    drugiej strony mogą uważać nasz permanentny stan pojedynczości za
                    rzecz oczywistą, jeśli wiedzą o nas ze jesteśmy sami od zawsze - po
                    prostu sie przyzwyczaili, ale nie uwierzę że nie zadają sobie od
                    czasu do czasu pytania 'dlaczego'. Gorzej jeśli dochodza do wniosku
                    ze np masz inną orientacją seksualną, i wtedy już kapa, nie
                    pogadasz o tym, bo rodzina bedzie ryzykowny temat omijać szerokim
                    łukiem.
                    Kwestia bycia "odpychającym" - daj spokój, nie w wyglądzie
                    zewnętrznym leży pies pogrzebany wink
                    sorrento niżej fajnie to ujęła (przy okazji sorki droga sorrento za
                    garmażerkę wink
                    Pytanie za sto punktów do heliamphory która dziwi się kolegom
                    singlom że nie rozmawiają - czy tych kolegów ktoś o to pyta?
                    • heliamphora Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 23:37
                      Parę razy próbowałam zacząć rozmowę (kiedy przypuszczałam, że kolega ten i ów
                      może by zyskał gdyby miał szansę pogadać, ale sam nie zacznie). Starałam się to
                      robić nienachalnie, mówiąc że u mnie słychać to i to, a co u Ciebie, poznałeś
                      ostatnio kogoś ciekawego? itp. I co się okazało? Ze mną (może kwestia płci...)
                      trudno im było o tym ze mną rozmawiać. Krótkie "ja to nikogo sobie nie znajdę" -
                      i dalej nie dałam rady uzyskać więcej informacji. Albo "nikt nie jest mną
                      zainteresowany" czy "za długo byłem sam zeby to sie moglo zmienić". Czyli
                      komunikaty, że jest problem, ale też dawanie do zrozumienia, że taka rozmowa to
                      też problem.

                      To trudna sytuacja, bo chciałabym jakoś pomóc (sama nie robię przed znajomymi
                      tajemnicy z odczuć na temat mojego niebycia z nikim, no ale ja jestem w innej
                      sytuacji). Nie chcę nikogo zdawkowo pocieszac, dawać "dobrych rad" ani
                      bagatelizować sprawy. I wyczuwałam ogromne skrępowanie, a w końcu żaden z nich
                      nie jest aż tak bliskim moim przyjacielem, żebym czuła się uprawniona sprawę
                      drążyć mimo oporu. Ale wiem od innych osób, że dla tych facetów jest to temat
                      tabu nawet w rozmowie z najbliższym kumplem czy bratem.
                      • katarzynanana Re: Singiel - wybor czy przypadek 02.11.08, 09:13
                        Twój post i post kalokagathii mnie zainspirował do poszukania w
                        pamięcie takich sytuacji, gdy ktos z rodziny i bliższych znajomych
                        próbował zagaić temat i wiesz co? pomijam kretyńskie pytania
                        rzucane przez różne ciocie i babcie typu "masz w końcu jakiegos
                        kandydata na męża" Otóż odbywało sie to analogicznie do Twoich
                        akcji wink zaczynali od siebie 'ja to i tamto, a jak z tym u ciebie'?
                        wydawało mi się to zawsze rzucane tak sobie, mimochodem, więc
                        odpowiadałam lekko "mnie nikt nadal nie chce" albo coś w tym stylu.
                        Reakcje były albo żadne, co najwyżej "no coś Ty" albo "pewnie
                        jesteś zbyt wymagająca" albo szablonowe porady typu wyjdź z domu
                        dziewczyno, rusz się itd. zupełnie nie trafione te rady, zważywszy
                        że albo wtedy studiowałam na wydziale zupełnie niesfeminizowanym,
                        mieszkałam w akademiku, pelno facetów wokół, albo też był to np
                        okres gdy sporo się przemieszczałam, mieszkałam za granicą, i też
                        było wiele teoret. okazji do spotkania faceta. Więc nie w tym ze
                        siedze w domu tkwiła przyczyna mojej samotności, a takie rady
                        ciocci kloci tylko swiadczyły o tym ze tak naprawde te ciocie
                        klocie guzik obchodzi moja sytuacja, a zapytanie było z
                        grzeczności. Do takich wniosków dochodziłam i nie kontynuowałam
                        tematu,a pytający też jakoś nie naciskali, i koniec pieśni.
                        Piszesz że "były komunikaty o problemie" - gdyby nie chcieli
                        takiego komunikatu by nie wysłali. To juz duże posunięcie z ich
                        strony, czemuś ma służyć wysłanie go. Tylko jeśli ja np widzę że
                        taki komunikat trafia koniec końców w próżnię, to dochodzę do
                        wniosku na przyszłość że w ogóle nie warto sie odsłaniać.
                        Inne rezultaty pogrzebania w pamięci: nikt ale to nikt z bliższej
                        odziny nigdy nie póbował poważnie (poza jakimiś tam zdawkowymi
                        zartobliwymi uwagami) o tym ze mna rozmawiac. Serio. Teraz myślę że
                        to jest co najmniej dziwne.
                        Co do Twoich rozmów z tymi facetami, rzeczywiście mogło byc im
                        trudno, takie tematy nie są ruszane na sucho i tak ot sobie, tu
                        trzeba atmosfery, czwartej nad ranem i przede wszystkim kontekstu.
                        Takim kontekstem nie będzie raczej Twoja sytuacja, jesli u Ciebie
                        to wygląda w miarę typowo, co prawda też singiel, ale nie wieczny,
                        taki co to nie ma z tym większego problemu.
                        Z drugiej strony masz rację, że jeśli nie jesteś im zbyt bliska to
                        faktycznie nie wypada drążyć, bo mogą odebrać to raczej jako
                        zwyczajne wścibstwo niż jako przejaw troski. Chociaż czasem lepiej
                        o takich sprawach pogadac z osobami z ktorymi nie jest sie zbyt
                        blisko, trudno tu generalizować. Zależy od człowieka, skali i
                        charakteru jego problemu.
                        Jeszcze jedno: można pomóc takiej osobie wyciągając ją na imprezę,
                        gdzie pełno ludzi. Tymczasem przykładowo, ciekawe dlaczego, znajoma
                        para którzy na imperzy często chodza osobno, nigdy mi nie
                        zproponowali pójścia z nimi. Nikt mnie nigdy nie próbował z
                        kimś "swatac", też zastanawiam się dlaczego. Przy piwku rozgadałam
                        się kiedyś i rzuciłam że nigdy nie byłam w związku (była to jedna z
                        pierwszych rozmów n/t w moim życiu) oni się zdziwili, trochę
                        pogadalismy i tyle. Nie wracalismy do tego więcej, oni tak jakby
                        przyjęli do wiadomości a potem zapomnieli. Może jestem zbyt
                        roszczeniowa, ale ja służę im non stop jako dyzurny psycholog w
                        poważnych sprawach i w pierdołach też, więc oczekiwałabym czegoś w
                        zamian wink dla mnie to kluczowa sprawa życiowa i jeśli się otwieram
                        a ktoś to traktuje jak wyznanie w stylu "mam katar" i wypuszcza
                        drugim uchem, to cóż, odechciewa się otwartości.
                        Tyle na temat smile
                        • heliamphora Re: Singiel - wybor czy przypadek 02.11.08, 15:27
                          Rozmawianie z kimś o takich osobistych sprawach (a zwłaszcza wychodzenie z
                          inicjatywą takiej rozmowy) to dla mnie balansowanie na cienkiej linie między
                          życzliwym pogadaniem z kimś o tym, co dla niego ważne i trudne, a przekraczaniem
                          granic i sprawieniem przykrości (czy byciem posądzoną o wścibstwo i marne,
                          niepasujące rady - których zresztą sama nie cierpię). Nie znoszę dogadujących,
                          wydziwiających i "doradzających" cioć ani koleżanek i obłożyłabym je specjalnym
                          podatkiem od wchrzaniania się w cudzą prywatność wink

                          Wiem, że moim znajomi wiedzą, że pod względem doświadczeń w związkach różnię się
                          od nich. Trudno mi też o kontekst "czwartej nad ranem", bo przeważnie na imprezy
                          to oni nie dają się wyciągać. A to że zmęczeni, a to że za daleko, a to że mają
                          coś pilnego do zrobienia... Myślę, że prawdziwym powodem jest po prostu
                          skrępowanie i nieśmiałość. Nie mówię tu o wyjściu do klubu, ale o domowej
                          imprezie na ok. 20 osób, gdzie ma być podobna ilośc osób sparowanych i
                          niesparowanych. Niby warunki korzystne, można kogoś poznać, a przede wszystkim
                          trochę się oswoić z byciem z ludźmi i nie mieć poczucia, że jest sie jedynym bez
                          pary. Ale na siłę przecież nikogo nie zaciągnę.

                          Fakt, że niektórzy ludzie "sparowani" wolą własne lub innych par towarzystwo.
                          Czemu? Jakoś trudno mi uwierzyć w obawę przed "konkurencją" ze strony
                          niesparowanej osoby. Już prędzej w jakąś formę niedostrzegania singli, na
                          zasadzie że "jak ona nie ma faceta, to trochę tak, jakby wcale jej nie było".
          • folavril4 Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 01:27
            jadzoslaw - nie wiem jak dlugo, nie ma na to rady. W samotności można
            przepracować lęk nad pustką, poczuciem osamotnienia, egzystencjalną nudą,
            poczuciem sensu istnienia poprzez inną osobę. Jeśli pojawia się lęk przed
            związkiem - tylko w związku - tak myślę. Konfrontacja i zmierzenie się z tematem
            i być może zabrzmi to nawet cynicznie - ćwiczebnie.
      • janiostyle Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 00:53
        No ale nie ma chyba co sie poddawac, zalamywac. Zycie, w wielosci swoich roznic
        i codziennych zagadek jest piekne i dostarcza tak wiele radosci. Nawet bedac
        samemu. Tylko do tego potrzebny jest optymizm i wiara, a tego nie mozna nauczyc.
        To kazdy musi odkryc w sobie sam.
        • moniclar Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 09:22
          Ja zostałam singlową mamą z dzieckiem po trzynastu latach związku, bo mój mąż
          (klasycznie) stracił głowę dla fascynującej, nieszczęśliwej etc. etc. I dalej
          jestem singlem, bo koło czterdziestki, z dzieckiem i w tzw. damskim zawodzie
          możliwości poznania kogoś nowego (no i czas, żeby poznawać) są dość ograniczone.
          Ale kiedy już przebolałam, przepłakałam itd., odkryłam, że lubię sama siebie,
          lubię robić to co lubię i w sumie bycie singlem zmobilizowało mnie do różnych
          rzeczy, na które wcześniej nie umiałam się zdobyć. I że mogę patrzeć pozytywnie
          na świat, w tym na byłego partnera, z którym jesteśmy w przyjaźni. Myślę, że u
          singli, którym rozpadł się związek, często problemem jest poczucie rozgoryczenia
          i zachwiania wartości (sama przez to przeszłam) a z kolei u tych, którzy nigdy w
          związku nie byli, wątpliwość, że może coś z nimi nie tak, bo są sami nie
          dlatego, że tak wybrali, tylko że tak się ułożyło (jak jedna moja przyjaciółka)
      • sorrento_8 Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 18:42
        > Jestem sama, bo nie potrafię nawiązywać głębszych znajomości, bo
        nie mam
        > szczęścia do ludzi, bo nie jestem ani piękna, ani mądra, to żaden
        wybór, po
        > prostu nie umiem i nie mam już siły żeby z tym walczyć.

        Takie moje ostatnie noce bezsenne rozważania, że nie ważne jest czy
        się jest
        - pięknym czy brzydkim (w jakim poście wyżej, było określenie
        garmażeryjne, którego nienawidzę), szczupłym czy grubym
        - mądrym czy głupim, czy się ma wspaniały charakter czy jest się
        typową zołzą lub zołzem smile
        - ciepłym i czułym czy zgorzkniałym i cynicznym, miłym i
        sympatycznym czy koszmarnym gburem
        - czy ma się tą umiejętność łatwo nawiązywania kontaktu
        - czy się ma zainteresowania czy nie
        Tak mogłabym bym wymieniać bezsensu jeszcze długo, lecz to jest
        zupełnie nieistotne…cryingwiecie przecież, o co chodzi)

        Jak to jest, że są osoby, które niezależnie od swoich przymiotów i
        wad płynnie przechodzą z jednego związku w drugi, a inni wiecznie
        singlują i nie jest to związane z zbyt dużymi wymaganiami.

        Czy ci wiecznie singlujący, są tak bezwartościowymi osobami
        (oczywiście w zależności, co dla kogo jest wartością), że nie ma
        osoby, która by je pokochała i chciała zostać przy jego boku na
        dłuższy czas?
    • constelacja Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 12:18
      Jeżeli chodzi o mnie to moje bycie "pojedynczą" to sprawa losu... A z losem nie
      ma co dyskutowaćsad tak czy inaczej od 3 lat 3 miesięcy i 14 dni jestem sama i
      jakoś się do tego przyzwyczajam...Powoli przyzwyczajam się również do myśli, ze
      tak już zostanie na zawsze...
      - nie jest fajnie codziennie budzić się samej, nie jest fajnie samej zasypiać...
      nie jest fajnie nie móc podzielić się z kimś radością, żartem, bólem...
      -nie ma nic uroczego w samotnych wieczorach
      no ale ...
    • sorrento_8 Re: Singiel - wybor czy przypadek 01.11.08, 18:32
      > No a Wam, jak jest z ta samotnoscia? Dobrze? Zle? Czy to wybor czy
      przypadek.
      > Czy swiadome bycie singlem jest fajne? I dla kogo?

      Wybór czy przypadek, pytanie w stylu być czy nie być smile.
      Jakbym mogła wybierać, co bym wybrała? Wybrałabym życie, w którym w
      tej chwili moje pierwsze dziecko miałby około 3 lat, drugie byłoby
      planowane albo już w drodze, mój mężczyzna (wcale nie książe na
      białym koniu) byłby moim przyjacielem, kochałabym i byłabym kochana,
      miałabym myśli spokojne a praca dawałaby satysfakcję, ale nie byłaby
      dla mnie całym moim życiem.
      Wiele osób pewnie powie, że wybrałabym banalne, proste życie, ale
      tak bym chciała, nie oczekuje od życia fajerwerków, tylko spokoju,
      spokoju emocjonalnego.
      Więc gdzie jest ten przypadek, który spowodował, że nie udało mi się
      zrealizować nawet 1/100 swojego planu? Która z ścieżek, w którą
      skręciłam, była nie „tą” ścieżką? Kiedy przegapiłam szanse?

      Więc z pewnością nie wybór, a czy przypadek? Też nie. Więc co?

      Czy świadome bycie singlem jest fajne?
      Dla mnie nie. Mimo, całego szumu medialnego, jakie to singiel to ma
      klawe życie, mimo, tego, co uważa wielu, to nie jest to chciałabym
      dalej robić big_grin.
      To co jest fajne w singlowaniu, tą całą niezależność i tą całe
      samostanowienie oddałabym bez marudzenia.
    • sorrento_8 OT 01.11.08, 18:34

      Jak weszłam w ten wątek, to pomyślałam, że pomyliłam fora big_grin, tylu
      nowych nicków w ciągu 2 dni to ja nigdy nie widziałam.
      Może temat wątku okazał się na tyle interesujący, że ujawnili się
      wszyscy czytający, a może pojawiła się ta od dawna oczekiwana świeża
      krew smile
      W każdym razie ja witam serdecznie smile <trochę zasiedziała Sorrento>
      • lejdimakbet Re: OT 01.11.08, 22:09
        Oczywiście czekam na miłośc i kogoś, dla kogo będę gotowa zmienic
        swoje dotychczasowe życie,ale w międzyczasie nie chcę zadowalac się
        półśrodkami, więc jestem singlem. Z wyboru. I nie znaczy to, że
        siedzę w domu i dołuję się myślami czy zasługuję w ogóle na kogoś,
        na jakies szczęście. Świetnie bawię się ze znajomymi, rozwijam się,
        zwiedzam świat, poznaję nowych ludzi, flirtuję.
        • janiostyle Re: OT 01.11.08, 23:57
          Ponoc milosc jest bezwarunkowa, ale to by musialo znaczyc ze zgodzimy sie na wszystko z drugiej strony dla owej milosci wlasnie. Tymczasem kazdy zdrowy zwiazek to branie ale i dawanie, kompromisy a czasem i ustepstwa dla dobra obojga. Oczywiscie z obu stron.
          A polsrodki? Coz, byc moze ktos nowo poznany wydaje sie czasem niewlasciwa osoba. Ale nie nalezy chyba od razu rezygnowac bo za daleko jej do wymarzonego idealu. Niestety te najwazniejsze zalety charakteru sa najczesciej dosc gleboko ukryte i potrzeba czasu zeby je zobaczyc. A wtedy polsrodek moze okazac sie wlasciwym wyborem.
          No i jak najbardziej trzeba ruszac sie z domu, zeby moglo sie cos w ogole wydarzyc. Bo jak nie to, coz, jakos nie zauwazylem kolejki adoratorek przed domem. Troche dziwne...
          • heliamphora Re: OT 04.11.08, 23:32
            Zgadzam się - miłość jest bezwarunkowa, ale już bycie w związku nie jest. To
            znaczy mogę kogoś kochać bezwarunkowo, ale nie akceptować tego, w jaki sposób
            się wobec mnie zachowuje. I jeśli narusza moje prawa, mogę mu na to nie pozwolić.

            A kolejki może nie masz, bo bannera z ogłoszeniem nie wystawiłeś... W
            dzisiejszych czasach bez reklamy ani rusz wink
      • altra_volta Sorrento 10.11.08, 21:52
        Nie wiem czy zauważyłaś ale jesień na tym forum zawsze jest przypływem niosącym
        świeży narybek. I tak jak zawsze, kilku szybko się znudzi, kilku błyskawicznie
        singlami być przestanie, no ale będą też tacy, którzy zostaną tu na dłużej.
        Takie diamenty ;D
        • sorrento_8 Re: Sorrento 11.11.08, 03:34
          Hmmm, czyli jesteś na tym forum dłużej niż jedną jesień? wink To mi
          dałaś do myślenia. smile
          Różne napływy już widywałam, ale nigdy takich masowych, więc
          przypuszczam, że ktoś, gdzieś robi reklamę i dobrze.
          Diamencik jestem? Może być smile
        • ryganta Singiel - wybor czy przypadek 10.11.08, 17:32
          czarny.onyks napisała:

          > Tobie chłopie by się przydała jakaś psychoterapia
          > przymus? przeznaczenie?
          > przede wszystkim zmień nastawienie...
          >
          Dziekuje na wstepie za porade! Z całym szacunkiem ale ja juz gdzies
          na temat swojej sytuacji zyciowej pisałem i nie chcialbym znowu
          pisac o tym. Ja uważam ze ktos kto nie zna mojej sytuacji to sie
          tak wypowiada. Gdyby zas ja poznal wówczas radykalnie zmienilby
          zdanie. I raz jeszcze powtarzam. Jest to przeznaczenie i przymus.
          pozdr.
          • czarny.onyks Re: Singiel - wybor czy przypadek 14.11.08, 11:35
            przeznaczenie i przymus?
            na pewno niektórym osobom jest trudniej, ale walczą, nie poddają się
            ludzie chorzy znajdują miłość
            niepełnosprawni kochają i są kochani
            nie znam chyba sytuacji, w której przeznaczenie zmusza nas do bycia samemu...
            • ryganta Re: Singiel - wybor czy przypadek 11.04.09, 18:20
              czarny.onyks napisała:

              > przeznaczenie i przymus?
              > na pewno niektórym osobom jest trudniej, ale walczą, nie poddają
              się
              > ludzie chorzy znajdują miłość
              > niepełnosprawni kochają i są kochani
              > nie znam chyba sytuacji, w której przeznaczenie zmusza nas do
              bycia samemu...
              > A ja znam takie osoby i wiem, ze to jest przeznaczenie! Czy np
              kloszarda lub chorego na trąd mozna kochac? Oczywiscie z całym
              szacunkiem dla ludzi. Ale mozna tylko , ze bardzo trudno i
              ryzykowne. A w dzisiejszych czasach nie kazdy lubi ryzyko!
    • fancypacket Re: Singiel - wybor czy przypadek 08.11.08, 16:50
      Bycie singlem na dłuższą metę jest złe, wątpię żeby ktoś to wybierał sam i
      świadomie... Po prostu chyba każdy, nawet najbardziej niezależna jednostka,
      potrzebuje kogoś do kogo może się przytulić i wygadać.
      Ja jestem singlem i szczerze trochę zaczynam tego żałowaćsad
      • czarny.onyks Re: Singiel - wybor czy przypadek 08.11.08, 17:20
        wśród singli są tacy, co myślą, że na zawsze i tacy, co chwilowo są sami...
        z różnych powodów
        czasem nieudane związki, czasem taka osobowość...

        to przystanek na naszej drodze życia...
        od Ciebie (w dużej mierze) zalezy jak ten czas wykorzystasz...
        zwłaszcza,że nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutrzejszy dzień, tydzień..
        może kolejny samotny dzień, wieczór...a może niewink
    • koto.podobna Re: Singiel - wybor czy przypadek 10.11.08, 18:30
      Ciężko stwierdzić tak anprawdę jak to jest z tym singlostwem. Chyba zależy od przypadku. Ja jestem sama, ponieważ nie miałam szczęścia (od rozwodu) poznać kogoś, kto - oczywiście z wzajemnością - poruszyłby moje serce, duszę i ciało. Poznaję różnych ludzi tu czy tam, są na ogół sympatyczni, ale... właśnie. Nie rozpoznałam na razie w nikim tego kogoś "specjalnego".
      Cały czaś mam nadzieję, że może kiedyś się to przydarzy. Samotność czasem doskwiera, zwłaszcza wieczorami, w święta itp. Chciałoby się mieć kogoś bliskiego obok, do pogadania czy przytulenia.... a tu nic. Jednak na codzień staram się cieszyć tym, co jest - i jest miło. Pozdrawiam wszystkich singli! smile
    • mmilky11 Re: Singiel - wybor czy przypadek 10.11.08, 18:35
      singlowanie z wyboru jest przereklamowane i pewnie niemozliwe ..tez
      tak kiedys myslalem ..ale jak tak sie glebiej zastanowie to dochodze
      do wniosku ze bycie singlem to bycie samotnym..i minusy przewazaja
      nad plusami...albo mam za duzo dni wolnych ..i za duzo mysle..
    • altra_volta Wybór. Ale... 10.11.08, 21:25
      nie wybrałam bycia samej. Raczej nie wybrałam bycia z kimś. Tzn. jestem sama
      ponieważ obok mnie nie ma kogoś z kim chciałabym być. Jeżeli zdarzają się ktosie
      którzy sprawiają, że budzić zaczyna się tęsknota za bliskością, najczęściej nie
      odwzajemniają oni tego uczucia. I odwrotnie. I tak to się toczy, dzień za dniem...
      Odpowiadając na pytanie. Nie jest fajnie. Ale nie jest też niefajnie. Ot, po
      prostu życie smile
    • alienor_81 Re: Singiel - wybor czy przypadek 10.11.08, 21:53
      A ja jestem singlem z wyboru, ale nie własnego. To dość świeża sprawa i póki co
      jestem na etapie buntu i raczej negatywnych emocji w stosunku do mężczyzn.
      Zawsze wszystko psują i nie potrafią się na nic zdecydować. No chyba, że akurat
      tacy mi się trafili.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka