pritemps
22.02.09, 17:36
Witam wszystkich czytających mój post. Chciałabym podzielić się z
moim problemem, z którym się borykam, a o którym z nikim nie
rozmawiam. Problem tkwi w samotności. Wydawać się może w samotności
która trwa od zawsze. Mam 29 lat i niewielkie doswiadczenie z
facetami. W moim życiu tak na prawdę było tylko kilka przelotnych
znajomości, które szybko, właściwie po kilku spotkaniach (z różnych
przyczyn) się kończyły. Był tylko jeden facet 1,5 roku, ale tą naszą
znajomość trudno by nazwać ziązkiem. Po prostu było to przeciągane z
jednaj i drugiej strony, obydwoje wiedzieliśmy, że to nie ma sensu,
ale ciągliśmy to chyba z racji takiej, iż żadne z nas nie lubiło
swego stanu samotności. Nie wiem co robię nie tak, dlaczego tak się
dzieję, że z nkim nie wychodzi mi na dłużej. Chociaż nie szukam
przczyn zewnętrznych, wiem, że przyczyna siedzi pewnie gdzieś we
mnie, to jakoś trudno mi to zrozumieć. Wiem, że mężczyźni zwracają
na mnie uwagę, jestem osobą dość sympatyczną i inteligentną. Tak na
prawdę nie czuję się przegrana, gdzieś jeszcze we mnie drzemie
iskierka nadzieji, ale nie daje mi spokoju jeszcze inna sprawa. Na
ogół jak kogoś poznaję, pada pytanie: jak długo jesteś sama?, albo
jaki był najdłuższy twój związek? ile ich było? itp. itd...
Strasznie się boję tych pytań. Na ogół odpowiadam wymijająco.
Paraliżuje mnie myśl, że jeśli kogoś spotkam i powiem mu o swoim
marnym doświadczeniu, to zacznie się facet sam zastanawiać co ze mną
nie tak? Dziewczyna przed 30-stką i jak dotąd nie stworzyła żadnego
poważniejzego związku.Proszę o rady zwłaszcza płci męskiej. Jak wy
byście na coś takiego zareagowali? Co powinnam odpowiadać na takie
pytania?