Gość: v
IP: *.ue.woosh.co.nz
18.09.09, 21:09
Ja wiem, że to bez sensu, nielogiczne i karkołomne, ale może by tak...
zostawić ludziom ich pieniądze, hę? Zamiast przymusowego haraczu na dwóch
górników, mundurowego i pielęgniarkę może by wprowadzić coś takiego jak
KiwiSaver w Nowej Zelandii? (www.kiwisaver.govt.nz)
W dużym skrócie: każdy podejmujący/zmieniający pracę ma 8 tygodni na podjęcie
decyzji, ile procent z jego pensji będzie szło do KiwiSaver. Możliwości są
trzy (i teraz proszę bardzo wszystkich o przytrzymanie się czegoś, bo to zwali
z nóg): 8%, 4% lub 0%!!! Tak, tak, można się zupełnie wypisać! A jeśli już
zdecydujemy się płacić, to:
* pracodawca dopłaca nam drugie tyle (4 lub 8%) - taki miły bonus
* kasa jest tylko i wyłącznie nasza (ewentualnie podlega dziedziczeniu)
* po ukończeniu 65. roku życia można ją sobie wypłacić i przepić w jeden
dzień, jak się ma taki kaprys, bo to jest NASZA KASA a nie państwowa!
* KiwiSaver stosuje pełno "zachęcaczy", w stylu: 5000$ przy zakupie
pierwszego mieszkania
Ja, osobiście, nie biorę w tym udziału, wolę sobie sam odkładać (bo mimo
wszystko nie można wypłacić kasy przed 65. rokiem życia), ale porównując to do
polskiego systemu emerytalnego to jak niebo i ziemia. Albo i niebo i piekło...