zigzaur
20.11.09, 21:45
Urzędasom zawsze jest za mało środków.
Jeśli tzw. składka zdrowotna jest 10 %, to urzędasy narzekają, że mało i że
trzeba podwyższyć.
Jeśli podwyższy się tzw. składkę zdrowotną np. do 16 %, to urzędasy zaraz
zorganizują konferencję szkoleniową np. w Szczyrku i stwierdzą, że to za mało.
Jeśli podwyższy się tzw. składkę zdrowotną np. do 25 %, to urzędasy zaraz
zorganizują konferencję szkoleniową np. w Juracie i stwierdzą, że to za mało.
Jeśli podwyższy się tzw. składkę zdrowotną np. do 40 %, to urzędasy zaraz
zorganizują konferencję szkoleniową np. w Karpaczu i stwierdzą, że to za mało.
Jeśli podwyższy się tzw. składkę zdrowotną np. do 63 %, to urzędasy zaraz
zorganizują konferencję szkoleniową np. w Białowieży i stwierdzą, że to za mało.
Jeśli podwyższy się tzw. składkę zdrowotną np. do 80 %, to urzędasy zaraz
zorganizują konferencję szkoleniową np. w Międzyzdrojach i stwierdzą, że to za
mało.
Jeśli podwyższy się tzw. składkę zdrowotną np. do 100 %, to urzędasy zaraz
zorganizują konferencję szkoleniową np. w Ciechocinku i stwierdzą, że to za mało.
I tak dalej.